Go Back   Wolfdog.org forum > Polski > Wychowanie i charakter

Wychowanie i charakter Jak poradzić sobie ze szczeniakiem, najczęstsze problemy z CzW, jak je rozwiązać, ....

Reply
 
Thread Tools Display Modes
Old 20-04-2009, 11:59   #1
Witek
Plessowy wilczak
 
Witek's Avatar
 
Join Date: Mar 2009
Location: Pszczyna
Posts: 1,200
Default Wychowanie szczeniaka: gryzienie i przywolania

Jak długo pozawalać szczeniakowi gryść się poręce, nodze, nogawce, rękawie? A może w ogóle? Bo jak mała zaczyna gryść meble bądz inne elementy mieszkania to od razu daję jej do pysia jej gryzaczek. Mam nadzieję, że to poskutkuje. A jak Wy oduczaliście gryzienia rzeczy?

Last edited by Witek; 20-04-2009 at 12:02.
Witek jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 12:25   #2
Grin
Wilkokłak
 
Grin's Avatar
 
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
Default

Quote:
Originally Posted by trunksia&witgor View Post
I jak długo pozawalać szczeniakowi gryść się poręce, nodze, nogawce, rękawie? A może w ogóle? Bo jak mała zaczyna gryść meble bądz inne elementy mieszkania to od razu daję jej do pysia jej gryzaczek. Mam nadzieję, że to poskutkuje. A jak Wy oduczaliście gryzienia rzeczy?
O, na temat gryzienia, to już tu napisano kilometry i chyba nic nowego nie będziemy już mogli w tym zakresie wymyślić.

Polecam artykulik Przemka: http://www.wolfdog.org/pol/articles/243.html
oraz ten wątek: http://www.wolfdog.org/forum/showthr...?t=2981&page=4
oraz podobny na "sPeronówce" http://www.zperonowki.com/html/modul...%20target=_top
(To do tej pory jeszcze nieprzeczytane? )

Co do jedzenia przed spacerem, to o ile mi wiadomo, wilczaki nie mają takiego "delikutaśnego" przewodu pokarmowego jak inne rasy, w związku z czym nie trzeba pod tym względem stosować jakichś specjalnych ograniczeń. Ale możliwe, że inni mogą mieć odmienne zdanie.
Grin jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 13:03   #3
Witek
Plessowy wilczak
 
Witek's Avatar
 
Join Date: Mar 2009
Location: Pszczyna
Posts: 1,200
Default

Quote:
Originally Posted by Grin View Post
O, na temat gryzienia, to już tu napisano kilometry i chyba nic nowego nie będziemy już mogli w tym zakresie wymyślić.

Polecam artykulik Przemka: http://www.wolfdog.org/pol/articles/243.html
oraz ten wątek: http://www.wolfdog.org/forum/showthr...?t=2981&page=4
oraz podobny na "sPeronówce" http://www.zperonowki.com/html/PNphp...opic-t-60.html
(To do tej pory jeszcze nieprzeczytane? )
Część przeczytane Ale i tak nie wiem do końca czy dobrze robię z tymi meblami. Astarte jeszcze nie jest po PP więc nie zna jeszcze siad, w sumie to ona chyba jeszcze nie wie jak ma na imię. Ale w sumie nie mogę chyba wiele wymagać w drugim dniu pobytu. Póki co chodzi za mną, ale nie zawsze przychodzi na dworze jak ją wołam( te smakoszki co jej kupiłam to jej nie smakują Muszę sobie sprawić jakieś nowe). A jak pojawi się psi koleszka to ja się już prawie w ogóle nie liczę... W sumie to wydaje mi się, że ona woli się bawić sama niż ze mną. Mam nadzieję, że to kwestia zaufania którego nabierze z czasem, a nie tego, że jest typem indywidualistki, która będzie miała nas w nosie. Na razie śpi już ponad dwie godzinki, po kolejnym zamęczeniu yorka-piszczałki
Witek jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 13:52   #4
Gaga
VIP Member
 
Gaga's Avatar
 
Join Date: Sep 2003
Location: Los Dientitos
Posts: 6,856
Send Message via Gadu Gadu to Gaga
Default

Quote:
Originally Posted by trunksia&witgor View Post
Póki co chodzi za mną, ale nie zawsze przychodzi na dworze jak ją wołam( te smakoszki co jej kupiłam to jej nie smakują Muszę sobie sprawić jakieś nowe). A jak pojawi się psi koleszka to ja się już prawie w ogóle nie liczę... W sumie to wydaje mi się, że ona woli się bawić sama niż ze mną. Mam nadzieję, że to kwestia zaufania którego nabierze z czasem, a nie tego, że jest typem indywidualistki, która będzie miała nas w nosie.
I taka jest różnica między szczeniakiem z hodowli domowej, z dobrymi podstawami socjalu a maluchami "kojcowymi", które tych wczesnych, jakże ważnych kontaktów nie miały.
(za to kocham Peronówkę, że daje maluchy świetnie przygotowane do życia z ludźmi i innymi zwierzakami)
Oczywiście wszystko jest do nadrobienia, dziewczyna zżyje się z Wami, skojarzy imię i będzie się szybciutko uczyć prostych komend. I to u Was pozna "siad" czy "do mnie" zanim trafi do jakiegokolwiek przedszkola
Smaczki najlepsze są takie, które pies chce jeść (np. pokrojona w kostkę pierś kurczaka, sparzona lub obgotowana), później z pewnością rozszerzycie asortyment nagródek. Na razie nowe, nieznane smaki nie kusza bo..pies nie wie, że to cos jest smaczne
Powolutku, spokojnie wszystko zacznie "działać", pamiętajcie tylko, że najlepiej zaczynać "pracować" od razu, nie czekając na pójscie do przedszkola
__________________

Hodowca psów to nie funkcja, to nie zawód i nie nazwa hobby - to tytuł i godność. Trzeba na nią zasłużyć i dobrze piastować.
チェイタン。
Gaga jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 14:07   #5
Grin
Wilkokłak
 
Grin's Avatar
 
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
Default

Quote:
Originally Posted by trunksia&witgor View Post
Część przeczytane A jak pojawi się psi koleszka to ja się już prawie w ogóle nie liczę... W sumie to wydaje mi się, że ona woli się bawić sama niż ze mną. Mam nadzieję, że to kwestia zaufania którego nabierze z czasem, a nie tego, że jest typem indywidualistki, która będzie miała nas w nosie. Na razie śpi już ponad dwie godzinki, po kolejnym zamęczeniu yorka-piszczałki
Oczywiście, że nie ma co martwić się na zapas. Łowca np. jest z tej hodowli,
Quote:
która daje maluchy świetnie przygotowane do życia z ludźmi i innymi zwierzakami
a też do pewnego stopnia na początku można było odnieść takie wrażenie; potrzebni byliśmy mu głównie do tego, żeby miał w co wbić zęby i przytulić do kogo w nocy (to było przynajmniej miłe ).
Cóż, niektórzy doradzają, żeby na początku ograniczyć do minimum kontakty szczeniaka z innymi psami, bo wtedy łatwiej go nauczyć, że to my jesteśmy tymi "number one", a nie czworonożny towarzysz zabaw.
Grin jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 14:09   #6
Witek
Plessowy wilczak
 
Witek's Avatar
 
Join Date: Mar 2009
Location: Pszczyna
Posts: 1,200
Default

Hurra! Odkryłam zabawę, która się podoba małej- przeciąganie i szarpanie linki Tak więc trochę się poszarpałyśmy i mała znów szykuje się do spanka - coś mało wytrzymałego mam tego wilczaka Co do smakoszków to jeszcze nie znalazłam takich za którymi by ona przepadała wyjątkowo- kurczaczka zje, ale bez zachwytu. Jedyne co ubóstwia to to czego jej oczywiście nie wolno czyli kocią karmę z puszki, jak i kawę i piwo... Trzeba ją nieźle od tego wszystkiego odganiać Już nie ma stawiania kubeczka z kawką pod ławką w ogródku
Witek jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 14:13   #7
Rona
Distinguished Member
 
Rona's Avatar
 
Join Date: Aug 2004
Location: Kraków
Posts: 3,509
Default

Quote:
Originally Posted by trunksia&witgor View Post
Póki co chodzi za mną, ale nie zawsze przychodzi na dworze jak ją wołam. A jak pojawi się psi koleszka to ja się już prawie w ogóle nie liczę... W sumie to wydaje mi się, że ona woli się bawić sama niż ze mną. Mam nadzieję, że to kwestia zaufania którego nabierze z czasem, a nie tego, że jest typem indywidualistki, która będzie miała nas w nosie.
Dziewczyno, to jest wilczak: istota wolna i niezależna! Uczenie wilczaka przywołania to orka na ugorze - przez wiele, wiele miesięcy pasmo małych postępów i spektakularnych porażek! Nie licz na szybki sukces, tylko uzbrój się w cierpliwość, nie "spalaj" przywołania, tzn. wołaj tylko jak masz dużą szansę, że przyjdzie. Upiecz ciasteczka wątrobowe albo kurczakowe i zaczynaj w domu, warunkach idealnych. Siedzisz przy kompie albo tv i co jakiś czas wołasz małą, (albo gwiżdżesz), a kiedy przyjdzie dostaje pychotę. Jak będzie przychodzić w 99%, ćwiczysz to samo na zamkniętej przestrzeni w ogródku, kiedy nic jej nie rozprasza, potem z rozpraszaniem... potem dopiero na otwartej przestrzeni kiedy nie ma w pobliżu psów.... Wyłącznie krótkie serie, po 4-6 przywołań, żeby się nie znudziła. Dobrze chodzić na spacery z psami, które mają dobrze wyćwiczone przywołanie - stajesz koło właściciela, kiedy psy się bawią - właściciel woła swojego psa, Ty swojego.... pies przybiega, szczeniak za nim i uczy się, że tak trzeba. W przypadku wilczaków metoda średnio działa, ale można spróbować.

Ucz psa, że kiedy przybiega dostaje smakołyk i nie od razu zapinasz go na linkę, albo zapinasz, dajesz smakołyk, każesz coś zrobić (siad) i odpinasz Przywołanie nie powinno się kojarzyć z karą w postaci końca spaceru.

I najważniejsza zasada: choćby Cię skręcało ze złości, że nie posłuchała od razu za każdym, razem kiedy przyjdzie ciesz się, że przyszła i chwal, chwal, chwal!!! Życzę powodzenia!!!

PS Za każdym razem wychodząc z domu zaczęliśmy mówić do Lorelei: "pa pa". Teraz najskuteczniejsze przywołanie mamy właśnie na "papa" - oznacza: "Idę sobie, jeśli do mnie natychmiast nie przybiegniesz - zniknę jak sen złoty"
__________________


Last edited by Rona; 20-04-2009 at 14:27.
Rona jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 14:16   #8
Witek
Plessowy wilczak
 
Witek's Avatar
 
Join Date: Mar 2009
Location: Pszczyna
Posts: 1,200
Default

Quote:
Originally Posted by Grin View Post
Oczywiście, że nie ma co martwić się na zapas. Łowca np. jest z tej hodowli, a też do pewnego stopnia na początku można było odnieść takie wrażenie; potrzebni byliśmy mu głównie do tego, żeby miał w co wbić zęby i przytulić do kogo w nocy (to było przynajmniej miłe ).
Cóż, niektórzy doradzają, żeby na początku ograniczyć do minimum kontakty szczeniaka z innymi psami, bo wtedy łatwiej go nauczyć, że to my jesteśmy tymi "number one", a nie czworonożny towarzysz zabaw.
A to mała też chce się przytulać w nocy, ale jej nie wolno- ma swoje legowisko. Za niedługo planujemy zakup klatki (niestety nie wyrobiliśmy się finansowo by kupić ją od razu...)
Natomiast co do bycia "number one" to w domu nim jesteśmy, natomiast w ogródku to nawet jak nie ma innych zwierząt to najchętniej ładuje się w krzaki i tam leży. Choć trzeba przyznać, że jak się oddalam to wychyla się i sprawdza gdzie jestem, a jak mnie długo nie widzi to szuka. A co polecacie, żeby nie gryzła i nie szarpała smyczy? Czy to nieodłączny element z którym nie ma co walczyć? Bo jak ja biorę na smyczke to nie chce iść chyba, że właśnie chwyci ja do pyszczka to w sumie idzie chętnie.
Witek jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 14:20   #9
Witek
Plessowy wilczak
 
Witek's Avatar
 
Join Date: Mar 2009
Location: Pszczyna
Posts: 1,200
Default

I w ogóle przepraszam, że Was tak wszystkich męczę, ale to mój pierwszy szczeniak. Do tej pory miałam same dorosłe już psy znajdy, które część rzeczy umiały a reszty szybko się uczyła za cokolwiek do zjedzenia... A mój facet co miał już szczeniaczki twierdzi, że to proste i nie wie czym się przejmuję.... Ale ja to taki typ jestem strasznej panikary
Witek jest offline   Reply With Quote
Old 20-04-2009, 14:28   #10
Grin
Wilkokłak
 
Grin's Avatar
 
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
Default

Podstawą są smaczki.
Smyczy (o ile wiem) nie wolno pozwalać psu gryźć. Lepiej go właśnie zainteresować smaczkiem podstwiaonym pod nos, tak aby szedł za nim i oczywiście chwalić, jak idzie ładnie, a mówić "źle", gdy chwyta smycz zębami. Tak bym ja chyba próbowała, ale nie przetrenowałam w praktyce, bo jakoś z Łowcą nie było tego problemu, choć wcześniej nigdy na smyczy nie chodził.
Grin jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 01:53   #11
wilczakrew
Senior Member
 
Join Date: Dec 2007
Posts: 1,265
Default

Quote:
Originally Posted by trunksia&witgor View Post
A co polecacie, żeby nie gryzła i nie szarpała smyczy? Czy to nieodłączny element z którym nie ma co walczyć? Bo jak ja biorę na smyczke to nie chce iść chyba, że właśnie chwyci ja do pyszczka to w sumie idzie chętnie.
No to ma mała temperament w tak młodym wieku wyprowadzać Panią na spacery.
Ja myślę, ze jeszcze jest za mała aby ją na smyczy uczyć chodzić. Trzeba dać jej trochę luzu i na razie tylko do ogródka wyprowadzać. Oczywiscie stopniowo i po woli uczyć wyjscia i powrotu do domu na smyczy. Nie moze traktować tego jako zabawy bo będzie tak stale robiła. Metoda na smaczka jaką poradziła Grin jest dobra i można ją wprowadzać. Broń boże karać, krzyczeć czy ganić, trzeba znaleźć metode na odwrócenie uwagi i zainteresowanie w inny sposób.
wilczakrew jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 09:22   #12
Grin
Wilkokłak
 
Grin's Avatar
 
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
Default

Tak sobie myślę i przypominam, że u nas o wiele lepiej wychodziły początkowe spacery na smyczy, gdy szliśmy w składzie przynajmniej dwie osoby oprócz psa. Wtedy jedna trzymała smycz, a druga szła przed Łowcą; on wtedy naturalnie podążał za nią. Taki szczenior na początku zawsze zgodnie z naturą podążą za przewodnikiem i warto to wykorzystać (moim zdaniem już od początku, nie czekając na nic; im wcześniej, tym się szybciej nauczy. )
Grin jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 09:24   #13
Rona
Distinguished Member
 
Rona's Avatar
 
Join Date: Aug 2004
Location: Kraków
Posts: 3,509
Default

Quote:
Originally Posted by wilczakrew View Post
Ja myślę, ze jeszcze jest za mała aby ją na smyczy uczyć chodzić.
Grześ, skąd Ty bierzesz takie "rewelacje"?

Im wcześniej zaczniesz wilczka uczyć czegokolwiek, tym większe masz szanse że szybko załapie! Ucz już, najpierw po domu - zakładasz smycz, chodzisz po pokoju i skarmiasz łakociami, potem to samo w ogródku, zatrzymujesz się, pozwalasz wąchać itd. Stopniowo, powolutku, ale uczysz!
I nie zapomnijcie jak najwcześniej nauczyć oddawania kości, zabawek, itd. a także wkładania ręki do pyska, kiedy żre coś niedozwolonego i trzeba wyjąć (do tego komenda PUŚĆ i zamiana za coś lepszego). Im mniejszy szczeniak, tym szybciej i mniej boleśnie (dla rąk właściciela) ten proces przebiega.
__________________

Rona jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 09:24   #14
Gaga
VIP Member
 
Gaga's Avatar
 
Join Date: Sep 2003
Location: Los Dientitos
Posts: 6,856
Send Message via Gadu Gadu to Gaga
Default

Quote:
Originally Posted by wilczakrew View Post
Ja myślę, ze jeszcze jest za mała aby ją na smyczy uczyć chodzić. Trzeba dać jej trochę luzu i na razie tylko do ogródka wyprowadzać.
Grześ, nie ma za małego psa na naukę,zaczyna się od razu. Dawno minęły (na szczęście) czasy,kiedy na szkolenie szło się po ukończeniu roku bo wcześniej pies musiał mieć "beztroskie dzieciństwo" . Właśnie aktualny, szczenięcy okres jest tym, w którym pies zdobywa najwięcej doświadczeń i naprawdę nie warto tego odpuszczać.

PS Świetnie napisała Ronka- na świeżo z wychowaniem młódki
__________________

Hodowca psów to nie funkcja, to nie zawód i nie nazwa hobby - to tytuł i godność. Trzeba na nią zasłużyć i dobrze piastować.
チェイタン。
Gaga jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 10:05   #15
Grin
Wilkokłak
 
Grin's Avatar
 
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
Default

Quote:
Originally Posted by Rona View Post
I nie zapomnijcie jak najwcześniej nauczyć oddawania kości, zabawek, itd. a także wkładania ręki do pyska, kiedy żre coś niedozwolonego i trzeba wyjąć (do tego komenda PUŚĆ i zamiana za coś lepszego). Im mniejszy szczeniak, tym szybciej i mniej boleśnie (dla rąk właściciela) ten proces przebiega.
Tak, komenda puść, to hit. Przy czym nie mogę się oprzeć wrażeniu, że cóż - my uczymy wilczaka, ale i wilczak uczy nas. Np. opanowania i korzystania z... mózgu.
Np. taka sytuacja; pies coś na ukradł, co w żadnym przypadku nie powinno się znaleźć w psim w pysku. I co podpowiada impuls? Ano lecieć za nim, capnąć, wyrywać z zaciśniętych zębów. Błąd Wtedy mamy warkot i jeszcze bardziej zaciśnięte zęby (pomijam, że na spacerze w ogóle się psa nie capnie).
Wtedy przypominamy sobie, że przecież istnieje komenda puść (poparta np. wcześniejszym udawaniem, że w ogóle nas nie obchodzi, co zbój ma akurat w pysku). Rzucona od tak - normalnym tonem powoduje, że pies sam puszcza to, czego wcześniej bronił i gapi się na nas w oczekiwaniu, co dostanie.

He, raz nawet udało mi się Łowcę tak "nabrać" na olewanie, że będąc na spacerze, przyszedł do mnie SAM na wołanie z kością w zębach, którą sobie właśnie znalazł. (Choć w pierwszym odruchu zaczął z nią uciekać). Przeżyłam wtedy najczystszy szok. (Cóż, ze świeżoupolowanym kretem pewnie już by tego nie zrobił... )
Grin jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 10:32   #16
Witek
Plessowy wilczak
 
Witek's Avatar
 
Join Date: Mar 2009
Location: Pszczyna
Posts: 1,200
Default

No to dziś postanowiłam, że koniec lenienia się Bierzemy się do pracy Kawałki kurczaka kończą mi się w zastraszającym tempie... W ogóle mała robi wszystko tak szybko, że nie nadążam. Trochę chodziłyśmy na smyczce po mieszkaniu i jak mała zaczęła gryźć smycz to od razu jej pokazuje, że mam coś w ręce- i nagle orientuję się, że mam piranio-wampira a nie wilczaka. Biegnie jak szalona kłapiąc zębiskami i po chwili zawsze mnie dopada... Chyba jak mój wróci z pracy to spróbujemy metody na przewodnika, bo nie wiem czy moje palce to przeżyją Mała pomału łapie też siad. A co do komendy puść to smaczka dawać jak jej coś z pysia wyciągnę czy jak sama po dobroci puści?
Witek jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 12:18   #17
wilczakrew
Senior Member
 
Join Date: Dec 2007
Posts: 1,265
Default

Quote:
Originally Posted by Rona View Post
Grześ, skąd Ty bierzesz takie "rewelacje"?

Im wcześniej zaczniesz wilczka uczyć czegokolwiek, tym większe masz szanse że szybko załapie! Ucz już, najpierw po domu - zakładasz smycz, chodzisz po pokoju i skarmiasz łakociami, potem to samo w ogródku, zatrzymujesz się, pozwalasz wąchać itd. Stopniowo, powolutku, ale uczysz!
I nie zapomnijcie jak najwcześniej nauczyć oddawania kości, zabawek, itd. a także wkładania ręki do pyska, kiedy żre coś niedozwolonego i trzeba wyjąć (do tego komenda PUŚĆ i zamiana za coś lepszego). Im mniejszy szczeniak, tym szybciej i mniej boleśnie (dla rąk właściciela) ten proces przebiega.
Ja wychodze z zupełnie innego założenia i dla mnie szczeniak powinien mieć tydzień wakacji na dobre zaaklimatyzowanie. Potem można zacząć go po woli i stopniowo uczyć pewnych rzeczy. Ja nie jestem zwolennikiem aby go zapinac na smycz i męczyć. Można to robić stopniowo i po mału ale nie meczyć tym psa. Tak samo jak z innymi sprawami. Wilczaki są bardzo inteligentne i bardzo szybko się uczą tego co złe jak i tego co dobre.
Dla mnie szczeniak powinien najpierw przyzwyczaić się do właścicieli. Wszystko stopniowo i po woli bardzo małymy kroczkami. Nic na siłe i zdecydowanie nic na szybko. Na efekty trzeba czasem czekac bardzo długo, ale potem warto. Pies też powinien mieć z tego przyjemnosć.

Co do gryzienia po rękach to jest normalne. Teraz Wy jestescie jego stadem. Wilki w ten sposób okazują sympatię, radośc, zapraszają do zabawy jak i ostrzegają o niebezpieczeństwach. Ich wymowa w kwestii gryzienia jest bardzo szeroka i wymowna. To zalezy od was czy bedziecie to tłumić tak aby zupełnie wyeliminowac czy zaczniecie uczyć szczeniaka aby robił to w miarę delikatnie. Pytanie na ile wam to przeszkadza i na ile jestescie w stanie się do tego przyzwyczaić. Pamiętajcie też, ze wilczaki mają bardzo szeroką gamę dzwieków i nie kazde warknięcie oznacza agresje.
Jak będziecie dokładnie obserwować szczeniaka, jego zachowanie i to w jakich sytuacjach wam cos komunikuje to szybko nauczycie się rozróżniać jego wymowe.

Szczeniak bardzo szybko się męczy i dużo śpi. To też jest normalne. Wszystko zalezy czy jego zmęczenie wynika z wysiłku umysłowego czy fizycznego. Umysłowo męczy się zdecydowanie szybciej.
wilczakrew jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 13:49   #18
Rona
Distinguished Member
 
Rona's Avatar
 
Join Date: Aug 2004
Location: Kraków
Posts: 3,509
Default

Quote:
Originally Posted by wilczakrew View Post
Ja nie jestem zwolennikiem aby go zapinac na smycz i męczyć. Można to robić stopniowo i po mału ale nie meczyć tym psa. Tak samo jak z innymi sprawami.
No to zdecydowanie mamy różnicę zdań. Nie uważam, żeby męczeniem psa było zapinanie go na smycz 2-3 razy dziennie na 5- 1o minut i skarmianie go w tym czasie ulubionymi smakołykami oraz powtarzanie mu jaki jest mądry i grzeczny. Co więcej, w ogóle nie uważam, żeby szkolenie psa miało cokolwiek wspólnego z męczeniem go - z założenia to ma być fajna zabawa we wspólne robienie rożnych rzeczy! Im szczeniak wcześniej załapie, że kiedy jest z ludźmi to fajnie się dzieje i że często go chwalą i nagradzają, tym lepiej.

Widzę Grzesiek, że mamy w tym względzie różne poglądy. Ja wolą pracować (bawić się) z psem od pierwszego dnia i nigdy nie oddałabym go obcej osobie na szkolenie, nawet gdyby nigdy nie miała być jakoś super wyszkolona. O ile pamiętam, Ty tak właśnie zrobiłeś i nie żałujesz.

PS Naukę oddawania kości zaczęłam dwa dni po przywiezieniu Lorki - trwała 2-3 dni. Dziś mogę jej wyjąć z miski i z pyska wszystko kiedy chcę i co chcę i ani nie mrugnie. A jest to, wbrew pozorom, przydatna umiejętność bo dzięki niej uratowałam życie gołębiowi - wyjęłam go jeszcze żywego z pyska 4 mies Lorki
__________________

Rona jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 13:54   #19
Joanna
Tmave Zlo
 
Joanna's Avatar
 
Join Date: Mar 2005
Location: Kopana k/W-wy
Posts: 1,196
Send a message via Skype™ to Joanna
Default

Quote:
Originally Posted by wilczakrew View Post
Ja wychodze z zupełnie innego założenia i dla mnie szczeniak powinien mieć tydzień wakacji na dobre zaaklimatyzowanie. Potem można zacząć go po woli i stopniowo uczyć pewnych rzeczy. Ja nie jestem zwolennikiem aby go zapinac na smycz i męczyć. Można to robić stopniowo i po mału ale nie meczyć tym psa....
Grzesiu, ale dlaczego wychodzisz z założenia, że jakakolwiek nauka jest "męczeniem" psa? Przecież to zabawa i budowanie wzajemnych relacji od pierwszej chwili razem!
Ja jestem zdania, że taki "tydzień na zaaklimatyzowanie" to zostawienie szceniaka w pustce.

A wracając do tematu:

Gryzienie rąk: ten temat doskonale wg mnie opisany został przez Zofię Mrzewińską w jej blogu opowiadającym o wychowaniu Raszki. Polecam lekturę całości: http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp

Oddawanie kości - z własnego doświadczenia: Dewi dość długo uczyła się zaufania do nas - przy wyjątkowo cennym skarbie (kość/szyjka w domu - miska nie była cenna nigdy) nie lubiła być dotykana i warczała. Z oddawaniem nie było problemu - metoda wymiany kości na coś lepszego zadziałała bardzo szybko.
Problem uciekania ze znaleziskami rozwiązał się m.in. dzięki temu, że za przyniesienie i oddanie kości dostawała mięso. Wyglądało to mniej więcej tak: szczeniak obgryza coś w pokoju a ja otwieram lodówkę i wyciągam jej pudełko z mięsem (mieliśmy aneks kuchenny więc wszystko widziała i słyszała). Oczywiście, Dewi leci po mięsko. Pokazuję jej więc kość i proszę o przyniesienie (3 szare komóreczki w małym psim łebku bez problemu są w stanie skojarzyć, że chodzi mi o tę jedyną rzecz leżącą na podłodze nawet, gdy nie bardzo jeszcze rozumieją komendę przynieś). Po kilku próbach i dreptaniu od kości do mnie wpadła, że trzeba przynieść i wypluć przede mną a dostanie mięcho. Od tego były już dwa kroki do oddawania kości do ręki. Super zabawa. Polecam!
__________________
Joanna jest offline   Reply With Quote
Old 21-04-2009, 15:10   #20
wilczakrew
Senior Member
 
Join Date: Dec 2007
Posts: 1,265
Default

Quote:
Originally Posted by Joanna View Post
Grzesiu, ale dlaczego wychodzisz z założenia, że jakakolwiek nauka jest "męczeniem" psa? Przecież to zabawa i budowanie wzajemnych relacji od pierwszej chwili razem!
Ja jestem zdania, że taki "tydzień na zaaklimatyzowanie" to zostawienie szceniaka w pustce.
Ja mam w tej kwestii zupełnie odmienne zdanie i też zupełnie inaczej postępowałem ze szczeniakiem jak i teraz młodzieńcem. Nigdy psa nie meczyłem to czy się uczymy, bawimy czy robimy cokolwiek innego wychodziło zawsze z mojej strony, ale nie było obojętne na to czego chce szczeniak. Bo jeśli miał ochote się bawić to nie zmuszałem go do tego by chodził grzecznie na smyczy. Dla mnie pierwszy tydzień to był tydzień dla psa. Pies miał pełną możliwośc zaaklimatyzowania się, wzajemnego poznania i budowania pełnego zaufania. Nie był zmuszany do czegokolwiek. Większosć czasu poświęcaliśmy na długie i częste spacery, zabawe, przytulanie, wzajemne podgryzanie, lizanie czy wspólne jedzenie. Uczył się domu, nas i otoczenia. Dla niego to i tak było zbyt dużo aby mu wprowadzać nowe elementy. Potem po woli i stopniowo zaczeła się nauka pewnych elementów ale nigdy nic na siłe. Z odbieraniem czegokolwiek nigdy nie miałem problemu bo na samym początku wprowadziłem karmienie z ręki, z buzi i z miski. Potem zaczołem uczyć szczeniaka , ze twarz jest delikatna tak samo jak ręka. Ja praktycznie wszystko robiłem instynktownie będąc z psem 24h i czytając jego sygnały jakie były wysyłane do otoczenia.

Quote:
Originally Posted by Joanna View Post
Gryzienie rąk: ten temat doskonale wg mnie opisany został przez Zofię Mrzewińską w jej blogu opowiadającym o wychowaniu Raszki. Polecam lekturę całości: http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp
Bardzo dobry temat i dużo przydatnych metod szkoleniowych. Wiele z tych metod stosowałem sam ale poszedłem o jeden krok więcej bo pozbyłem się zupełnie zachamowań. Zszedłem do poziomu psa z czego jestem do tej pory zadowolony.

P.S Ja miałem psa kojcowego, którego odbierałem jak miał 6 tygodni więc to trochę inaczej wyglądało. Ja go musiałem nauczyć wszystkiego od podstaw.

Last edited by wilczakrew; 21-04-2009 at 15:12.
wilczakrew jest offline   Reply With Quote
Reply

Thread Tools
Display Modes

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off

Forum Jump


All times are GMT +2. The time now is 16:54.


Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org