Skakanie należy jednoznacznie pozostawić do czasu, gdy zakończony zostaje rozwój kośćca, a przede wszystkim stawów u młodego zwierzęcia. To się oczywiście nie wyklucza z tym, że w trakcie spacerów szczeniak podskakuje i sam od siebie jest chętny, by przeskoczyć jakiś rów. Jest to wrodzone zachowanie i dlatego nie zabraniajcie tego szczeniakowi, chrońcie go jedynie przed zeskakiwaniem ze skarp i innych wyższych miejsc.
Szkolenie zaczynamy na obniżonej przeszkodzie. Ilość wyciągniętych desek powinna być taka, aby pies pokonał przeszkodę płynnym skokiem - bez dotyku. Do tego potrzebny jest też dostateczny rozbieg.
Tak więc najpierw ustalamy wysokość skoku, potem z psem zapiętym na smyczy ustawiamy się w odpowiedniej odległości (psa oczywiście sadzamy), nakazujemy "Naprzód!", rozbiegamy się (przed przeszkodą możemy użyć jeszcze pomocnej komendy "Hop!") i przy pomocy smyczy naprowadzamy psa na środek przeszkody. Uwaga, abyśmy przed przeszkodą nieświadomie nie wyhamowali - zmusza to psa do wskoczenia na przeszkodę zamiast do płynnego skoku. Za metrówką możemy psiaka pochwalić i nagrodzić i całe ćwiczenie powtórzyć w drugą stronę, lub zaraz zawołać "Wróć!" ("Wróć. Hop !") i w podobny sposób nakłonić psa to skoku z powrotem i dopiero wtedy go nagrodzić i pochwalić. Zawsze dbajcie o to, aby na drugiej stronie pies miał wystarczającą ilość miejsca na rozbieg. Jako pomoc można użyć smakolyka trzymanego w prawej ręce tak, aby pies skakał za nim.
Niektórym może się wydawać mój opis szkolenia zbytecznie rozbudowany, ale zdziwilibyście się, co przewodnik robi za błędy w tym jakby się wydawało prostym ćwiczeniu. Na pierwszym miejscu należy nauczyć psa poprawnej techniki skoku (bez dotyku) - jego ciało powinno stworzyć nad przeszkodą łuk, dopiero potem można przejść do stopniowego podwyższania aż do wymaganego jednego metra i na końcu do samodzielnego wykonania skoku w obie strony zakończonego siadem przed przewodnikiem. Przyśpieszenie szkolenia wiedzie zwykle do tego, że pies naskakuje na przeszkodę lub skacze tuż za nią, tam sobie robi miejsce do rozbiegu i skok powrotny jest w zasadzie jeszcze gorszy niż ten pierwszy. Na dodatek przy niepoprawnej technice skakania pies często się uderza o przeszkodę, co może prowadzić do tego, że odmówi on całkiem skakania.
Jeśli udało nam się go zachęcić do tego, aby sam z siebie pokonywał metrówkę w dostatecznym tempie i poprawnie technicznie, możemy smycz wymienić na długą linkę i podbiegać z nim jedynie do przeszkody. Pozwalamy psu przeskoczyć samodzielnie (uwaga, abyśmy nie pociągnęli go na lince czy nie zahamowali) a komendą "Wróć!" naprowadzamy go do powtórnego skoku. Cofamy się przed psem (można użyć pomocnej komendy "Do mnie!") a ćwiczenie zakończyć siadem przed przewodnikiem. Przy skoku powrotnym nie pozwólcie psu obiec przeszkody - po to macie długą linkę, wymaga to jedynie trochę zręczności, ale jeśli macie doświadczenie z używaniem dziesięciometrowej linki przy przywołaniu, dacie radę bez problemu. Stopniowo będziecie ciągle zmniejszać odległość na jaką wybiegacie z psem, aż wykrok jedynie zaznaczycie. Odpięcie linki pozostawcie na koniec, abyście mieli stale możliwość poprawić psa.
Gotowe ćwiczenie wygląda tak, że stoicie z nieuwiązanym psem (ten siedzi) w odpowiedniej odległości, komendą "Naprzód!" (i względnie sygnałem optycznym) wysyłacie go do skoku. Komendą "Wróć!" go przywołujecie, pies z powrotem przeskakuje przeszkodę i przybiega do Was, siada przed Wami, a na kolejną komendę "Do nogi!" ustawia się przy Waszej nodze.

Pozycja wyjściowa
|

Komenda "Naprzód!"
|
|
|
|
|

Pies siada przed przewodnikiem
|
|
|
Pozycja końcowa
|
Helena (Czechy)
|