Twoje konto :: Baza danych :: Forum :: Dodaj artykuł :: Top 10 05 Lip 2008 - 15:13
 
Languages

English
Deutsch
Nederlands
Francese
Polski
Slovensky
Cesky
Russkij
Lietuviu
Italiano

Rasa
- Historia rasy
- Charakterystyka
- Wzorzec
- Komentarz
- Książki

Artykuły
- FAQ
- Rasa
- Hodowla
- Bonitacje
- Spotkania
- Wystawy
- Zdrowie
- Sport
- Szkolenie
- Wychowanie
- Inne...
- Opowiadania
- Wilki
- Wasze komentarze

Galeria
- Dodaj zdjęcie
- Cała galeria
- Wilczaki
- Wystawy
- Spotkania
- Bonitacje
- Sport
- Szkolenie
- Praca
- Hodowle
- TV i reklama
- Znane miejsca
- Sztuka
- Wilki
- Filmy

Hodowla
- Spis hodowców
- Wyniki bonitacji
- Planowane mioty
- Dorosłe psy
- Reproduktory
- Regulaminy

Baza danych
- Wejście
- Dodaj psa
- Dodaj właściciela
- Dodaj hodowcę
- Statystyki

Wystawy
- Sukcesy
- Wyniki

Szkolenie
- Regulaminy
- Psy z certyfikatami

Internet
- Forum dyskusyjne
- Download
- Linki
- Darmowe strony
- Kontakt

Losy pewnego CzW! (Część 3, Odcinek 1)
Autor: Heiko, Tłumaczenie: Margo (25 Lip 2003 - 18:08)
Opowiadania Zanim znowu powróciłem do mojego miejsca urodzenia, może kilka słów o moim około 10 miesięcznym pobycie w Chemnitz. W zasadzie wiodło mi się w tym czasie całkiem nieźle. W każdym razie zapewniono mi socjalizacje, jak to się fachowo nazywa, bardzo ważną faze w życiu młodego wilczaka i naturalnie także później! Miałem w zasadzie stały kontak z innymi psami i ludźmi, czy ze wszystkimi możliwymi sytuacjami. Ale mimo tego, według mnie, byłem zbyt często zostawiany sam i nie odebrałem także wymaganego konsekwentnego wychowania! No tak, do tego miałem jednak w tym czasie bardzo silną wolę i siłę przebicia się, z czym nie mógł sobie potem poradzić mój ówczesny właściciel. Wraz z dorastaniem zwiększały się oczywiście zachowania dominacyjne, co ostatecznie doprowadziło do tego, z powodu coraz częstszych zatargów z moim "Paneczkiem", że ten wreszcie odstawił mnie do mojego domu rodzinnego! Przecież chciał zawsze być "Alfą" i o wszystkim sam decydować!

A więc potem, gdy przybyłem na wybieg, dostałem się naturalnie do całkiem innego systemu zachowań i do już istniejącego stada. Oczywiście na początku gwałtowne powitanie z moim hodowcą, którego od razu rozpoznałem. Istniejące stado składało się wtedy z prawie czteroletniego owczarka niemieckiego, prawie dwuletniego CzW o imieniu Lobo, oraz jednej szeęcio- i jednej czteroletniej suki CzW. Ta ostatnia była oczywiście moją matką, którą potem serdecznie powitałem. Obie suki były trzymane osobno, ponieważ nie było możliwe ich jednoczesne wypuszczenie. Obie były zbyt dominujące i już raz nieładnie się pogryzły, co zakończyło się wizytą u lekarza. Członkowie stada byli co jakiś czas ze sobą wymieniani, co z powodu podzielenia wybiegu na cztery części nie było żadnym problemem. Przebywanie z dwoma sukami, z których starsza o imieniu Bella miała pozycje Alfy, było oczywiście dla mmie możliwe. Musiałem się tylko najpierw zaprzyjaźnić z tymi dwoma psami, co potem nieźle zadziałało. Obydwoje byli w zasadzie całkiem przyjaźni i bardzo socjalni w stosunku do mnie. Wreszcie miałem chociaż ponownie pasujące do mnie towarzystwo i mogliśmy się wzajemnie odpowiednio wyszaleć, poprzez wygłupy i zabawy! Trzeba jednak powiedzieć, że ON o imieniu Zabu nigdy tak do końca nie mógł dojść do porządku z naszym wilczym zachowaniem (gesty, mimika, temperament). Z upływem czasu odsuwał się coraz bardziej na bok. Mój właściciel udał się w tym czasie w drogę do domu, do Chemnitz, co mnie w zasadzie wcale jakoś nie zdenerwowało. Miałem teraz dużo więcej urozmaicenia i mogłem zbierać nowe, ważne doświadczenia, oraz uczyć się zachowania w stadzie. Powinienem wcześniej jeszcze krótko wspomnieć, że to oczywiście mój hodowca i przez krótki czas potem także mój właściciel, był przewodnikiem całego stada. Tak, tak, w zasadzie powinienem potem znaleźć nowy dom, ale z czasem, dzięki Bogu, tak się nie stało. Tak było też lepiej, mimo że z powodu moich ponownych eskapad, nikogo by to nie zasmuciło!

Tak więc zostaliśmy wszyscy zaproszeni do stojącego koło wybiegu jeepa z przyczepą dla psów. Niestety dla mnie zostało już tylko miejsce w boksie na przyczepie. To już był pierwszy minus, z którym nie mogłem się pogodzić. Następny pojawił się tuż potem w domu. Gdy tam dojechaliśmy, miałem - sam nie mogłem w to uwierzyć - przenocować w kojcu! Było to dla mnie całkiem obce i nie do przyjęcia. Dwa pozostałe psy mieszkały w mieszkaniu i liczyłem na ten sam przywilej. Wszyscy dostaliśmy jedzenie i przez jakiś czas mogliśmy jeszcze pobiegać na wybiegu koło kojca. Gdy nadszedł wieczór musiałem ponownie do niego wejść, zasuwy zostały zamknięte. Cała ta zabawa była mi już znana z czasów, gdy byłem szczeniakiem. Obok mieszkała Bella, moja matka nocowała w przylegającej zagrodzie, gdzie spędziłem kilka pierwszych tygodni mojego życia. Ale, w wieku prawie jednego roku nie byłem już zadowolony z nocowania w kojcu. Na początku wyłem cały wieczór, miałem najładniejszy i najlepszy głos ze wszystkich, ale niespodzianka dla mojego hodowcy była dopiero następnego ranka, o rany!!

Ciąg dalszy nastąpi............. Chiko (Niemcy)

 
Powiązane odysłacze
· Więcej o Opowiadania
· Artykuły użytkownika Heiko


Najczęściej czytany artykuł w Opowiadania:
Pracowity dzień (jak co dzień) Iowy



Copyright by wolfdog.org. Hosted by Cyberdusk.pl
Page created in 0.104461 seconds.