27.07.2003
Od 14:00 zaczeli powoli zjeżdżać się uczestnicy. Do wieczora przyjechało na obóz w sumie 9 wilczaków. Wieczorem uczestnicy zapoznali się z programem, zostali rozdzieleni do szkoleniowych drużyn, a większość poszła szybciej spać, ponieważ rano zaczyna się bardzo napięty dzień szkoleniowy.

Fotka uczestników
Od lewej Dino z Brdských hor, Carey Šedý chlup, Benjamin z Vlčí chaloupky, Ciro z Vlčí chaloupky, Jakan od Úhoště, Brenna Šedý chlup, Hoky z Molu Es, Nancy Šedá eminence, Nik z Litavské kotliny
28.07.2003
 Pierwszy dzień szkoleniowy rozpoczął się zbiórką przewodników psów, psów, szkoleniowców
i pozorantów. Psy i przewodnicy zostali rozdzielenie do 4 grup szkoleniowych. Najsilniej obsadzoną przez wilczaki grupą jest grupa 1., której członkami są Brenna i Carey Šedý chlup, Jakan od Úhoště, Benjamin i Ciro z Vlčí chaloupky oraz Dino z Brdských hor. W drugiej grupie jest Nancy Šedá eminence i Hoky z Molu Es, a w czwartej Nik z Litavské kotliny.
Po zbiórce poszczególne grupy rozeszły się po terenie do indywidualnych zajęć. Pierwsza grupa ćwiczyła najpierw posłuszeństwo, a potem rewiry i oszczekiwanie w naturalnym otoczeniu (w lesie). Czwarta grupa miała do południa program dokładnie odwrotny. Druga grupa spędziła do południa czas na tropieniu.
Na obiad wszyscy uczestnicy wracali dosyć umęczeni. Dlatego wydano zalecenie, aby nie
ćwiczyć z psami w czasie innym niż plan szkoleniowy i pozwolić im porządnie odpocząć między poszczególnymi częściami ćwiczeń.
Po południu szkolenie zaczęło się o 14:30 wspólną obroną poszczególnych grup. Jak zwykle wielu nie wierzyło, że CzW są zdolne do wykonania jakiś bardziej zaawansowanych ćwiczeń na obronie, tym bardziej TARTowej. Bardzo zaskoczyły Brenna i Carey Šedý chlup oraz Benjamin
z Vlčí chaloupky. Dobrze prezentowały się również Nancy Šedá eminence oraz Nik z Litavské
kotliny, który ogólnie gryzł poraz pierwszy również
na wałek. Początkujący zaprezentowali jedynie obrony w grupie i przeszli gładko do zatrzymania pozoranta oraz zatrzymania z kontratakiem.
Potem przyszedł już czas na "uliczka", która była wielkim zaskoczeniem dla wielu psów, a przede wszystkim dla ich właścicieli, którzy uświadomili sobie, że ich psy potrafią twardo reagować na pozoranta.
Wieczorem druga grupa miała posłuszeństwo, a po kolacji niektórzy spróbowali sił na nocnym tropieniu.
Po tak pracowitym dniu w restauracji do późnych godzin wieczornych wytrzymali jedynie najwięksi twardziele...
29.07.2003
Drugi dzień szkoleniowy drużyny organizowały sobie indywidualnie. 1. drużyna do południa miała rewirowanie w budynkach (stary młyn) oraz obrony z pomocą gumowej liny, na której jest przywiązany pies (dla pewniejszego chwytu). Na rewirach jednoznacznie królowała Carey
Šedý chlup, która z entuzjazmem przeszukiwała wszystkie dwa piętra budynku a i oznaczenie pozoranta było przekonujące. Na "gryzieniu" zaskoczył Jakan od Úhoště, który bez problemu przeprowadził atak na człowieka w ubraniu od mondioringu, z którym nigdy wcześniej nie miał doświadczenia. Druga drużyna przeprowadziła najpierw ćwiczenia posłuszeństwa, a w drugiej połowie po południu rewirowanie oraz obrony w naturalnym otoczeniu. Czwarta drużyna miała najpierw tropienie, a potem szkolenie posłuszeństwa.
Po południu, podczas regularnej obrony, Nik z Litavské kotliny oraz Ciro z Vlčí chaloupky pokazali jednoznacznie postęp, jaki uczynili w ciągu dwóch dni. Oba bardzo ładnie atakowały i przejawiały duże zainteresowanie pozorantem.
Ciekawostką całego dnia było, że po grupowych obronach trzech "czeweczkarzy" - Milan
Štrycko, Karin Neubertová oraz Pavel Hanuška przebrali się w ubiory pozorantów i wzieli udział w "uliczce" jako pozoranci. Potem pozorowali przy zatrzymaniach 4 psów, których właściciele są obecnie szkoleniowcami drużyn.
30.07.2003
 Trzeci dzień szkoleniowy odbywał się w tym samym rytmie jak poprzedni. W programie były rewiry i wyszukiwanie pozoranta w obiekcie. 1. grupa miała także szkolenie posłuszeństwa.
Na popołudniowe obrony zgłosili się ponownie czeweczkarze. Tym razem Karin Neubertová,
Václav Pudil i Pavel Hanuška. Karin miała na sobie dodatkowo ubranie do mondioringu, na którym te najtwardsze psy obrończe przeprowadziły standardowe zatrzymania pozoranta.
Po południu przybył nowy czechosłowacki wilczak - Hero od Úhoště,a jednocześnie musieliśmy pożegnać się z Cirem z Vlčí chaloupky i jego właścicielem, który musiał zakończyć swój pobyt z przyczyn zawodowych.
Po południu dodatkowo przyjechały tradycyjne posiłki obozu TARTowego - Ivo Eichler, który zaraz włączył się do szkolenia.
Wieczorem 1. drużyna miała specjalny program - atak na pozoranta w stołówce. Wszyscy zaliczyli to bez większych problemów.
31.07.2003
Czwarty dzień szkoleniowy odbywał się już rutynowo. Pierwsza drużyna - pilnowanie przedmiotu, odmawianie przyjęcia jedzenia i tropienie. Druga drużyna - tropienie i rewiry. Czwarta drużyna - tropienie i posłuszeństwo.
Po południu obrony przyniosły ponowne polepszenie ćwiczeń niektórych psów. Tym razem postęp zrobił Jakan od Úhoště. Także Benjamin z Vlčí chaloupky, który po raz pierwszy bez problemu zaprezentował pełny chwyt z dwoma uderzeniami. Zakończeniem obron pierwszej drużyny był symulowany napad przez dwóch zbirów. Psy w kagańcach reagowały perfekcyjnie i wszystkie, włącznie z najmłodszą Carey, przeprowadziły atak praktycznie bez poważniejszych błędów.
Po "uliczce" ponownie wystąpili czeweczkarze - Václav Pudil, Pavel Hanuška
i Kristof Görlich jako pozoranci. Vaclava ubranego w strój do mondioringu tym razem atakowały dwa psy jednocześnie. Bohaterem dnia został jednak Kristof. Nie tylko dlatego, że stał się pierwszym obywatelem Niemiec, który kiedykolwiek pozorował na TARcie, ale przede wszystkim dlatego, że po nieudanym ataku rotweilera, który nie trafić w rękaw i ugryzł go w tyłek, z zimną krwią pokazał psu rękaw, który ten zaraz potem chwycił. Na szczęście pies złapał jedynie strój pozoranta, a szczęście które miał Kristof było powodem wieczornej sławy...
01.08.2003
 Piąty dzień szkoleniowy był poniekąd spokojniejszy ze względu na to, że w weekend mają przebiegać egzaminy i dlatego polecono, by psów zbytnio nie obciążać.
Niektóre grupy szkoleniowe z tego powodu wymieszały się wedle potrzeb. Pierwsza grupa miała rano wyszukiwanie i obronę w budynku, a do południa posłuszeństwo. Tu się bardzo aktywnie udzielał Ivo Eichler, który wielu początkującym dawał szczegółowe rady, jak oduczyć niektórych szkoleniowych nawyków psów, a przede wszystkim przewodników. Druga grupa, do której tym razem przeszedł również Nik z Litavské kotliny, rano robiła rewirowanie w terenie z przeszukiwaniem, atakiem i zatrzymaniem pozoranta w lesie. Potem przeniesiono się na szkolenie posłuszeństwa. To było tym razem bardziej indywidualne, gdyż każdy przewodnik ćwiczył według swoich potrzeb. Wspólnie przeprowadzono jedynie badanie reakcji na strzał.
Po południowej przerwie, o 14:30 zjawili sie dwaj członkowie AČR (czeskiego wojska) i pod przewodnictwem instruktora akademi policyjnej Aleše (nazwiska nie publikujemy - jest on członkiem policyjnych służb specjalnych) zaprezentowali pokaz samoobrony. Prezentacja zaszła na koniec tak daleko, że widzowie wymyślali różne sytuacje, a Aleš miał za zadanie je rozwiązać. Na koniec do pokazu przyłączyło się również dwóch odważnych widzów. Cały pokaz przeciągnął się w ten sposób aż do godz. 15:30.
O 16:00 przebiegały regularne obrony w grupach, a na koniec ponownie tradycyjna "uliczka".
Wieczorem Nancy Šedá eminence jeszcze powtórzyła rewiry i zatrzymanie pozoranta w lesie.
Dzisiaj obóz opuściło 3 uczestników z wilczakami. Dwa tymczasowo (Karin Neubertová i Václav Pudil), a jeden zakończył pobyt (Kristof Görlich). Z Kristofem serdecznie pożegnali się wszyscy uczestnicy, ponieważ swoim entuzjazmem, zaangażowaniem i przyjacielskim charakterem był, mimo bariery językowej (Kristof jest z Niemiec) bardzo lubiany. Jego pobyt był raczej krótki, ale za to jego Jakan od Úhoště zrobił w przeciągu tych paru dni znaczny postęp.
02.08.2003
Obóz pomału dobiega do połowy. a na weekend odbywają się egzaminy,
Z powodu zbyt małego doświadczenia CzW z TARTem, żaden z nich nie wziął w nich udziału. Dla tych uczestników weekend stał się nieplanowo czasem na odpoczynek. Odpadł dopołudniowy plan szkoleniowy.
Od południa wszyscy razem poszli na ćwiczenia rewirowania do lasu. U psów było już trochę widać psychiczne zmęczenie po tygodniowym pobycie, mimo to wszystkie oznaczyły figuranta i przeprowadziły atak.
Wieczorem wszyscy uczestnicy przenieśli się do jadalni, gdzie trwały dalej specialne elementy egzaminów obrończych "obrona przewodnia w tłumie", gdzie pies przeprowadzał atak na figuranta w miejscu pełnym ludzi. Na koniec dnia, po zmroku, doświadczone psy (zwłaszcza Dino z Brdských hor) przeprowadziły dla widzów nocny atak na figuranta z użyciem święcących obroży.
Po kolacji miało miejsce pożeganie z uczestnikami, którzy w niedziele kończą swój pobyt. Pożegnanie przeciągło się do wczesnych godzin rannych...
03.08.2003
Dzisiejszy dzień był praktycznie całkowicie wolny. Odbywały się egzaminy ZMT, T1 i T3 i z tego powodu czechosłowackie wilczaki mogły odpoczywać. Przede wszystkim obóz opuściła Hana Procházková
(Carey Šedý chlup), Pavel Hospodka (Hero od Úhoště) i na pewien czas również Pavel
Hanuška (Nancy Šedá eminence i Hoky z Molu Es). Z drugiej strony spowrotem przyjechała w popołudniowych godzinach Karin Neubertová (Brenna Šedý chlup).
Z powodu wielkiego upału popołudniowe obrony zostały przesunięte na wieczór.
04.08.2003
W poniedziałek ponownie przyjechali do Žirovnice Pavel Hanuška (Hoky z Molu Es) i Václav
Pudil (Nik z Litavské kotliny), tak że cała liczba wilczaków na drugi tydzień ustalila się na 5.
Do południa przebiegało szkolenie wyszukiwania i oszczekania pozoranta w budynku. Potem z powodu dużego upału nie było możliwe dobrze ćwiczyć i obrony przesunięto aż na wieczór. Z powodu tego, że ubyło uczestników, ćwiczono obrony wspólnie, a potem indywidualnie proste zatrzymanie oraz likwidację bójki (dwóch pozorantów na zmianę napadających psa). Tym razem jako figurant wystąpił Pavel Hanuška.
Po obronach i wieczornym odpoczynku zaczęły się pierwsze zawody, których pełen miał być następny tydzień. Tym razem były to nocne zawody, które mają zaprezentować współprace psa i przewodnika w nieznanych sytuacjach i terenie, a przede wszystkim ich wzajemne zaufanie. Cała trasa miała około 0,5 km i zasymulowano na niej w sumie 4 sytuacje. Pierwszy był człowiek leżący około 5 metrów od drogi (uczestnicy szli bez latarek czy jakichkolwiek pomocy na oświetlenie drogi). Miało to pokazać, czy po wykryciu przez psa przewodnik to zrozumie i zacznie szukać człowieka. Nieco dalej przez drogę na wysokości ramion naciągnięty był powróz, a przy spotkaniu z nim przewodnik dostawał uderzenie do tyłu. Tutaj cel byl jasny - reakcja psa na przestraszenie się przewodnika. Na kolejnym stanowisku (o ich rozmieszczeniu startujący oczywiście nie mieli pojęcia) były znienacka przeciągnięte przez drogę puste klekoczące puszki. Tutaj obserwowano przede wszystkim reakcje psa. Ostatnim zadaniem było już u celu wykonanie aportu. Po odrzuceniu aportu i wysłaniu psa przewodnika polewano wodą. Tutaj najwięcej punktów dostawał ten, kto mimo nieprzyjemnego prysznica stale śledzil psa i dokończył aport. Oczywiście, że dopiero ostatnia dyscyplina była celem uwagi. Przy nocnym ogłaszaniu wyników sędziowie z kolejnych stanowisk przeczytali swoje uwagi o zachowaniu się psów i przewodnikow, a największą salwę śmiechu zebrały odczyty zachowania się przewodników. W zawodach startowały 3 CzW - Benjamin z Vlčí chaloupky, Nik z Litavské kotliny i Brenna Šedý chlup. Co prawda nie udało się im zdobyć pierwszych miejsc, ale wykonanie poszczególnych stanowisk zostało wysoko ocenione.
05.08.2003
Dzisiejszy dzień stał pod znakiem zawodów w tropieniu. CzW reprezentował Hoky z Molu
Es. Zawody składały się z dwóch śladów. Pierwszy był długi na 300 kroków cudzy ślad w kształcie litery U z dwoma przedmiotami leżący 30 minut. Oceniany był według regulaminu. Mimo, że dla Hokiego był to pierwszy obcy ślad, jaki robił, przeszedł ten test pomyślnie. Pierwszy kawałek bez straty punktów. Na pierwszym załamaniu stracił za skontrolowanie dwóch pozostałych kierunków. Około 10 kroków przed pierwszym przedmiotem zachowywał się jakby niepewnie oznaczał przedmiot, ale była to jedynie mysza dziura. Tutaj stracił kolejne punkty. Pierwszy przedmiot oznaczył bezbłędnie i pewnie. Drugie załamanie z drobną stratą za zawachanie się. Na ostatnim kawałku widać było po Hokim wpływ gorącej pogody (temperatura osiągała 33 stopnie w cieniu). Przestał się interesować śladem i po znacznej pomocy i stracie punktów znalazł i oznaczył pewnie ostatni przedmiot.
Drugi ślad był śladem praktycznym. Przewodnika odprowadzano do lasu, gdzie w kwadracie 5x5 m pies musiał znaleźć początek śladu i iść po śladzie nieznanego kształtu i długości. W zasadzie zakładano kształt litery U z tym, że pomocnik mógł na śladzie poruszać się po przeszkodach. Długość była ustalona na około 300-400 kroków. Czas śladu - 60 minut. Na śladzie znajdowały się 4 przedmioty w kolejności - materiał, kawałek deski, pochwa do pistoletu i magazynek. Tutaj Hoki nie zawiódł na początku śladu, który znalazł w mgnieniu oka. Pierwszy kawałek przeszedł bez problemu i znalazł pierwszy przedmiot (na śladzie przewodnik był sam ze swoim psem i liczyły się jedynie znalezione przedmioty). Jednak po pierwszym załamaniu ślad przechodził przez leśną dróżkę, po której przeszło kilku turystów i jeden zagubiony przewodnik ze swoim psem. Z powodu niedoświadczenia Hoky nie wiedział co dalej i na tym ślad zakończył. Na koniec skończył na 10 miejscu, ale mimo tego jego wykonanie było bardzo pozytywnie ocenione, ponieważ był praktycznie jedynym psem nie mającym doświadczenia. Uczestnicy, którzy nie startowali w zawodych mieli do południa szkolenie rewirowania w objekcie. Wieczór zakończył się wspólną obroną. Po obronach z obozem pożegnali się Karin Neubertová (Brenna Šedý chlup)
i Milan Štrycko (Benjamin z Vlčí chaloupky).
06.08.2003
Środa stała całkiem pod znakiem zawodów obrończych. W tych najtrudniejszych zmaganiach wzięło udział w sumie 6 psów. Niestety, ze względu na wymagania, żaden CzW. Tak więc jedynie krótki opis dyscyplin. Zaczynało się posłuszeństwem, potem wyszukanie i oznaczenie pozoranta w objekcie, wyprowadzenie z budynku, przeszukanie uzbrojonego pozoranta (broń była schowana na jego ciele i celem przewodnika było znaleźć jej jak najwięcej), ucieczka pozoranta przy odporowadzaniu i jego zatrzymanie przez psa. Potem następowała likwidacja bójki (pies w kagańcu, 2 pozorantów), atak na przewodnika z psem (typowy "kontrolak" ale z tym, że pozorant napadał na psa z ukrycia), atak przeciwko demonstrantom (1 pozorant w tłumie) i proste zatrzymanie na 100 kroków. Całe zawody kończyły się po zmroku w lesie prostym zatrzymaniem w nocy przez psa ze świecącą obrożą. Mimo, że CzW nie brały udziału w zawodach ich obserwowanie było dla przewodników bardzej niż motywujące i interesujące.
Przed południem na obóz przyjechali z pobliskiego Strmína właściciele Cesmíny z Vlčí chaloupky. Niestety ich wizyta, z powodów zawodowych, była bardzo krótka. Ale poznaliśmy się i wspólnie sobie porozmawialiśmy. Na pewno spotkamy się na jakimś innym spotkaniu. Wieczorem, przed nocnymi dyscyplinami zawodów, odbyły się standardowe obrony. Z czeweczkarzy pozorował ponownie Pavel Hanuška. Doskonałe ataki tym razem zaprezentował Dino z Brdských hor.
07.08.2003
 Na czwartkowe popołudnie zaplanowano tzw. zawody kombinowane. Dlatego przed południem wypadło szkolenie, aby uczestnicy mogli zachować forme. Jako urozmaicenie od rannych godzin przebiegał coursing. Mimo tego, że odbywał się już kolejny raz, i tym razem biegi cieszyły się dużym zainteresowaniem, tak że ustawiła się do niego kolejka. Możliwe, że niektórzy uznali to jako możliwość przeciwiczenia do popołudniowych zawodów :o).
Po obiedzie udaliśmy się z sędziami i organizatorami przygotować trasę. Dyspcypliny zawodów były przygotowane w ten sposób, by miały szansę wystartować w nich przede wszystkim psy, które nie brały udziału ani w zawodach z tropienia, ani w zawodach obrończych. Na trasie o długości około 6 km przewodnicy wypełniali ze swoimi milusińskimi różne zadania. Dyscypliny szły po sobie następująco - rzut 5 różnymi przedmiotami do celu, wyszukiwanie zgubionego przedmiotu w limicie czasowym 3 minut, proste zatrzymanie ze strzałem, zatrzymanie w wodzie, napad, posłuszeństwo i test wiadomości. Oczywiście mierzono także czas przebiegnięcia całej trasy. Najbardziej atrakcyjna częścią stało się zatrzymanie w wodzie, gdzie przewodnik z psem częściowo przechodził, częściowo przepływał stawik, a na brzegu atakował go pozorant. Posłuszeństwo było także interesujące, ponieważ przewodnik musiał mieć przez cały czas ubrana założoną maskę przeciwgazową co utrudniało werbalną komunikację z psem. Przy teście wiadomości z pytaniami dotyczącymi kynologi nie było miejsca na zabawę. W zawodach wilczaki reprezentowały Nik z Litavské kotliny i Dino z Brdských
hor. Oba na koniec umieściły się dokładnie po środku stawki. Vašek
Pudil (Nik z Litavské kotliny) miał co prawda bezkonkurencyjnie najlepszy czas, ale stracił masę punktów na niektórych dyscyplinach. Z powodu tego, że niektórzy uczestnicy kończyli swój pobyt już w piątek, wieczorem odbyło się oficjalne pożegnanie. Każdy uczestnik dostał pamiątkową plakietkę (sponsorowaną przez IWSC, oczywiście z wizerunkiem wilczaka :o) ). Jednocześnie pożegnaliśmy się i podziękowaliśmy wszystkim szkoleniowcom i pozorantom, którzy wykonali naprawdę profesjonalną pracę, a z naszych psów próbowali wyciągnać to co najlepsze, co w większości przypadków im się udało.
A wieczorem odbyła się pierwsza planowana zabawa. Trwała do białego rana.
Pozoranci i szkoleniowcy letniego obozu TART Žirovnice
2003
Od lewej strony stoją Radim Parkan (TART Kamenice/Lipou), Luboš Ábel jun. (TART
Kamenice/Lipou), Tomáš Dvořáček (AČR), Aleš (Akademia Policyjna i Specjalne Jednostki Policji ČR)
Klęczą od lewej Luboš Ábel sen. (TART Dačice), Jitka Dvořáková (TART Praha),
Jirka Srb (Policja ČR)
Leży Jirka Matějka - główny szkoleniowiec i kierownik obozu (TART Lišov)
08.08.2003
2 tygodnie minęły jak z bicza trzasnął i nadszedł ostatni dzień obozu. Mimo, że większość już odjechała, jeszcze rano spora grupa udała się do "młyna" na trening wyszukiwania pozoranta w budynku. Tutaj ujawniły się zwłaszcza postępy jakie uczynił Nik z Litavské kotliny. A ponieważ mnożą się stale opinie o szkoleniu TARTu i często daje się słyszeć głosy, że psy są tu ćwiczone na rozbudzenie agresji. Tutaj prezentuję trzy obrazki, oddzielone od siebie czasowym limitem około 1 godziny. Widać na nich, że pies, który ze wściekłością napada pozoranta bez problemu potrafi później koło niego usiąść i dać się przez niego podrapać. Oczywiście, że musi być to pies z wyrównaną psychiką, ale przecież o takie miało by nam przede wszystkim chodzić.
  
Po południu odbył się pokaz prawidłowego wykonania "przeszukania", ponieważ zwłaszcza na zawodach obrończych okazało się, że niektórzy nie do końca opanowali to zadanie. Nie tylko nie znaleźli całej broni, ale dopuścili się takich błędów, że przeprowadzając przeszukanie przeszkadzali psu w obserowaniu pozoranta. To małe "szkolenie" przeprowadzili szkoleniowcy służący w czeskiej policji.
Na koniec stawiliśmy się na ostatnie obrony. Po wielu psach można było poznać znużenie, przede wszystkim z powodu upałów, które panowały przez cały tydzień. Dlatego tym razem szkolenie było intensywniejsze, ale krótsze. Na całkowity koniec, na prośbę przewodników, ustawiono trasę do coursingu, a psy wieczorem wykonały piękne biegi. Następnie przeszliśmy do restauracji, gdzie podsumowano, ale przede wszystkim zaczęto planować obóz TARTu na rok 2004. Jeśli wszystko wyjdzie, to i w przyszłym roku będziemy mogli ponownie spotkać się na pięknym terenie obozu Jitřenka w Žirovnicy.
Tak więc czeweczkarze, nie bójcie się i jeśli przyjedziecie do nas za rok, na pewno nie będziecie żałować.
Z ostatniego dnia żirovnickiego obozu żegna się z Wami
Pavel (Czechy), który przez 14 dni informował Was o wydarzeniach z obozu
|