Twoje konto :: Baza danych :: Forum :: Dodaj artykuł :: Top 10 16 Maj 2008 - 19:32
 
Languages

English
Deutsch
Nederlands
Francese
Polski
Slovensky
Cesky
Russkij
Lietuviu
Italiano

Rasa
- Historia rasy
- Charakterystyka
- Wzorzec
- Komentarz
- Książki

Artykuły
- FAQ
- Rasa
- Hodowla
- Bonitacje
- Spotkania
- Wystawy
- Zdrowie
- Sport
- Szkolenie
- Wychowanie
- Inne...
- Opowiadania
- Wilki
- Wasze komentarze

Galeria
- Dodaj zdjęcie
- Cała galeria
- Wilczaki
- Wystawy
- Spotkania
- Bonitacje
- Sport
- Szkolenie
- Praca
- Hodowle
- TV i reklama
- Znane miejsca
- Sztuka
- Wilki
- Filmy

Hodowla
- Spis hodowców
- Wyniki bonitacji
- Planowane mioty
- Dorosłe psy
- Reproduktory
- Regulaminy

Baza danych
- Wejście
- Dodaj psa
- Dodaj właściciela
- Dodaj hodowcę
- Statystyki

Wystawy
- Sukcesy
- Wyniki

Szkolenie
- Regulaminy
- Psy z certyfikatami

Internet
- Forum dyskusyjne
- Download
- Linki
- Darmowe strony
- Kontakt

Szybko, biegiem, za praojcem Czechem 01.05.2003
Autor: Renatka (14 Lut 2004 - 22:39)
Spotkania "Bylo brzké ráno, byl První máj, byl ranní Máj, byl čivaví čas...". W ten sposób mógłbym poprawić słowa klasyka o porannym pocałunku naszego "čivavího" milusińskiego.
Bardzo dobrze wiedział, co go czeka tego dnia i bardzo się cieszył na spotkanie ze swoimi psimi i ludzkimi przyjaciólmi. Nie wiedział tylko, jak jego pan chce z "dodatkowymi nóżkami" przejść zaplanowaną czterokilometrową trase na sławną górę Říp. Ale szybko pojął, że właściciele namówili niestartującego wujka, który obiecał, że go do celu doprowadzi.

Praojciec Czech pewnie by się dziwił ile "wilków" zeszło się u niego pod górą w ten dzień na tej umiłowanej ziemi. Że najliczniej reprezentowaną rasą są zgrabne wilczaki, ale że swojego przedstawiciela wysłały też "maliniaki, szwajcary i jamniki".
Pogoda nam wszystkim dopisała, psy ze wszystkich kategorii wiekowych doskonale się rozumiały, a właściciele mieli, jak na wszystkich spotkaniach organizowanych przez IWSC, o czym rozmawiać.

Ale na przyjacielskie rozmówki będzie jeszcze cały dzień, teraz zbliża się początek zawodów. Psy zostały podzielone na dwie grupy ze względu na wiek ich i ich właścicieli. Wszyscy byli nastawieni, że nie jest ważne, aby wziąć udział, ale żeby wygrać...! Bardzo dobrze wiemy, że świat nie chce znać pokonanych...! I zawody się zaczynają!

O ich przebiegu najlepiej świadczą wyniki wszystkich uczestników, które były wypisane na ich twarzach przy wypijaniu u celu łyczka domowej śliwowicy.
Przy wynikach należy wspomnieć o tym wujku, ktory z naszym Diouszkiem stał się w rekordowym czasie zwyciężcą. Pamiętajcie, że nasz "leniwy" piesek regularnie zajmował dolne miejsca tabelki.
Po tym, jak pieski odświeżyły się wodą, wszyscy zostali w licznym gronie zebrani pod rotundą, aby zrobić zdjęcia na pamiątkę dla siebie i dla wszystkich przyjaciół, którzy niestety tego dnia nie mogli się stawić. Potem droga na dół do pobliskiej strzelnicy, gdzie został zamówiony dobry obiad i gdzie także przebiegło ogłoszenie wyników zawodów. Na twarzach wszystkich uczestników było widoczne zmęczenie z powodu forsownego marszu i upalnej pogody, ale było też na nich znać, że są szczęśliwi, że mogli się ponownie spotkać i przyjemnie porozmawiać. Sławny dowódca całej akcji i bardzo dobry strzelec Pavel "Hoky" Hanuška :o) przygotował dla zainteresowanych z "żyłką myśliwską" możliwość spełnienia swoich snów. I trzeba powiedzieć, że niektórym strzelanie szło lepiej niż bieg.

Na zakończenie chciałbym podziękować wszystkim organizatorom tego, ponownie udanego, spotkania i chciałbym wszystkich, którzy będą czytać te wersy, zaprosić na następne spotkanie.

Renata & Tomáš (Czechy)

Informacja o organizowaniu spotkania nazwanego "Szybko, biegiem za praojcem Czechem albo z rasą narodową na narodową górę" bardzo mnie zainteresowała. Ponieważ z naszej wioski leżącej koło Děčína do Roudniy nie jest daleko, decyzja nie była trudna. A ponieważ nazwa całej akcji spodobała się wielu osobom, domówilismy się nie tylko my, właściciele dwóch CzW, ale i inni przyjaciele, że spotkamy się i wspólnie ruszymy zdobyć górę Říp.

I tak rano pierwszego maja zapakowaliśmy nasze wilcze stadko do auta wraz innym psiakiem (bliżej nieokreślonym kundelkiem podobnym do jamnika, którego znaleziono na śmietniku) - Maliną. Poza wspomnianą Maliną udział wzięły wilczaki Chemie Eden Severu i Bary Lupus Bohemia Genao i oczywiście grupa ludzi licząca 6 osób: 3 przewodników psów oraz "pomoc lekarska i techniczna".

I nawet jeśli nasza droga okazała się trochę skomplikowana, dotarliśmy na miejsce na czas. Po któtkim powitaniu z organizatorem akcji, który zapoznał nas z trasą i całą organizacją, zarejestrowaliśmy się i wyruszyliśmy. Ponieważ pogoda nam dopisywała, a droga wiodła w malowczyniczym terenie, ustawiliśmy tempo "spacerowe". Poza Maliną i Barym, które próbowały nas przekonać, że naprawdę powinniśmy współzawodniczyć. I niestety ich przekonanie wytrzymało aż na szczyt.

Bliżej wierzchołka droga stała się bardziej karkołomna i z napięciem oczekiwaliśmy, aż pojawi się przed nami Praojciec Czech, aby powitać nas u celu. Czubek góry wraz z rotundą pojawił się szybko, ale zamiast Praojca powitała nas komisja z odpowiednim wzmocnieniem. Nie zaproponowano nam mleka ani miodu, ale "setkę" prawdziwej (i bardzo dobrej) śliwowicy. I tu polegliśmy.

Po zrobieniu wspólnej fotki wszyscy razem udaliśmy się na dół do wioski Vražkov na strzelnicę, gdzie przygotowano obiad i ogłoszono wyniki zawodów. Po obiedzie z lekko zmęczonymi wilkami i innymi członkami wyprawy udaliśmy się do domów.

Akcja naprawdę się udała: pogoda dopisała, organizacja była dopracowana, a starsi przewodnicy drogę pokonali bez większego problemu. Muszę powiedzieć, że w spotkaniu organizowanym przez IWSC braliśmy udział po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni.

Petra (Czechy)

... raj na ziemi ... mlekiem i miodem płynący ... takie słowa cisnęły się na myśl każdemu, kto podczas drogi rozejrzał się dookoła ...

Nie mogę powiedzieć o sobie, że należę do pisarzy, dlatego mój opis będzie bardziej techniczny, zwięzły i krótki. Jednak spotkanie, o którym chcę napisać, warte było tego, abym usiadła i spróbowała się wcielić w dziennikarza. "Rychle, biegiem, za praojcem Czecham", tak nazywało się to spotkanie.

Jestem właścicielka CzW krótki czas, 16 miesięcy, ale myślę, że to wystarczająco długi czas, abym mogła ocenić aktywność w naszej rasie. Ze smutkiem muszę przyznać, że większość spotkań można podzielić na - "zawody, egzaminy, wystawy" - akcje nastawione wyłącznie na posłuszeństwo psa, bez możliwości jego swobodnego wybiegania. To miło, że pies słucha na komendę, ale o wiele przyjemniejsze jest obserwowanie psa, jak skacze po łące ze swoim przyjacielem, jak goni motylka, jak łowi myszy i potem jak strasznie się złości, że mu ten bażant uciekł. Spotkanie, o którym piszę, to właśnie mojemu psu umożliwiło. Wiem, że możliwość wybiegania zależy w zasadzie ode mnie i mogę powiedzieć, że spacery ze znajomymi nie są u nas wyjątkiem, ale to było coś innego. Psom i właścicielom dało to spotkanie nie tylko szansę wybiegania się, ale i wyżycia towarzyskiego. Wszystkie spotkania z innymi właścicielami i ich psami są z pożytkiem dla obu, psa i właściciela.

Muszę też powiedzieć, że organizacyjnie spotkanie było dobrze zaplanowane. Trasa przygotowana z uwzględnieniem możliwości wszystkich uczestników, a powitanie na mecie bezbłędne. To jeden z powodów dla których wołam: "Więcej takich akcji!".

Jestem pewna, że mogę tu mówić także i za swoich przyjaciół, którzy wzięli w nim udzial razem ze mną, i mam nadzieję, że nie był to wyjątek, że takich spotkań będzie więcej. Wiem, że organizacja jakiegokolwiek spotkania wymaga masy pracy, ale z drugiej strony zadowolenie uczystników dodaje do niej sił.
I dlatego jeszcze raz wołam: "więcej, więcej, więcej..."

Jaroslava & Bria Bariho dvůr, Mc Navarem z Molu Es & Radka z Honzą (Czechy)

Długo namyślałam się nad jakimś spotkaniem CzW, a ponieważ już dosyć długo nie byłam na Řípie wszytko było dla mnie jasne - i nawet jeśli nie jestem już właścicielem wilczaka sercem ciągle jestem jeszcze przy tej interesującej rasie.

01.05. o godzinie 9 spotkaliśmy się wszyscy koło kapliczki we Vražkově tak jak było napisane w zawiadomieniu. Mój pies był trochę inny, bo cały jest biały - chodzi o białego owczarka amerykańsko-kanadyjskiego (czy już raczej o owczarka szwajcarskiego), ale myślę, że to było bez znaczenia. Zauważyłam między psami także np. jamnika, dla którego wejście na szczyt nie było żadnym problemem. Startowało się w dwuminutowych przedziałach i organizacyjnie wszystko doskonałe przygotowano, tak że na Říp dotarł każdy, nawet jeśli nie wszyscy uczestnicy mieli taką fizyczną krzepę jak ich czworonożne psiaki. O mnie nawet nie wspominam. Myślałam, że do celu już nie dojdę, ale mając na oku hiperaktywnego Big-boya i mojego przyjaciela nie mogłam się przecież zatrzymać... U celu czekała na Bigíska woda czyniąc go najszczęśliwszym psem pod słońcem, które w ostatnich chwilach naprawdę mocno przygrzewało...

Zejście ze wszystkimi uczestnikami było dla mnie miłym spacerem z przyjemnym tempem, ale widać, że cały dzień siedzę w biurze i, poza szkoleniem Big boya (do tego jest mi czasem trudno się zabrać) i jazdą konno, nie uprawiam żadnego sportu.

Kolejnym przyjemnym celem była strzelnica z miłą obsługą. Najpierw Pavel puścił nam fragment przygotowanego DVD z wilczakami, potem ogłosił zwyciężców dwóch kategorii. Przygotowano dla nich piękne talerze ozdobione motywem wilczaka, który był także na plakietkach, które dostali wszyscy już na starcie. Zaskoczeniem dla mnie było, że skończyliśmy w Big-boyem na piątym miejscu, a było to jeszcze przyjemniejsze, że tuż za nami uplasował się Pavel, co bardzo wspomogło mojego ducha rywalizacji :) by wziąć udział już niedługo w jakimś kolejnym spotkaniu CzW. Potem podano typowe czeskie jedzenie knedlowo-warzywno-wieprzowe i rozjechaliśmy się do domów, ponieważ długowłosy Bigísek już cieszył się na kąpiel w stawie, co było dla niego najlepszą nagrodą.

Na koniec chciałabym podziękować organizatorom z IWSC, którzy zasłużyli sobie bardzo dobrą organizacją spotkania i myślę, że wszyscy uczestnicy byli zadowoleni tak jak ja, mój przyjaciel i Big-boy.

Karolína (Czechy)

I. Kategoria
Imię psa Imię przewodnika
Czas
1.
Dia Dakmat Hana Křížová
30:00
2.
Aset Voodoo Wolf z Peronówki Michaela Pokorná
31:00
3.
April (BO) Jana Pešťáková
32:00
4.
Malina (J bez PP) Ivona Havránková
42:00
5.
Cyril z Vlčí chaloupky Ondřej Nenadál
46:00

II. Kategoria
Imię psa Imię przewodnika
Czas
1.
Iky od Úhoště Michal Hrabák
22:00
2.
Kelt z Molu Es Kamil Horák
26:00
3.
Agar Morušový háj Peter van Erne
31:00
4.
Aron od Rajské chvojky Zdeněk Štefka
32:00
5.
Big Boy (ACO) Karolína Jindrová
34:00
6.
Hoky z Molu Es Pavel Hanuška
37:00
7.
Nancy Šedá eminence Jana Hanušková
38:00
8.-9.
Mc Navar z Molu Es Jan Rieger
40:00
8.-9.
Bria Bariho dvůr Jaroslava Vosátková
40:00
10.-12.
Ko-Ko z Molu Es Hana Kaufmannová jr.
42:00
10.-12.
Ali Reolup Hana Kaufmannová
42:00
10.-12.
Bary Lupus Bohemia Genao Petra Vítková
42:00
13.
Chemie Eden severu Marie Zlámalová
45:00
14.
Bruxa Břevnovská stopa Vladimír Maudr
53:00

Najstarszym uczestnikiem była Bruxa Břevnovská stopa (10 lat).

Najmłodszym uczestnikiem był Cyril z Vlčí chaloupky (4,5 miesiąca).

Domową śliwowicę sponsorowała hodowla "Stín vlka" z Vlčnova.

Dziękujemy za ogromną pomoc Renacie i Tomászowi, którzy z powodu Tomášovego zranienia (chodzi o kulach) wyprawili się na szczyt Řípu i zajęli się sędziowaniem, nalewaniem śliwowicy oraz podliczaniem wyników.



 
Powiązane odysłacze
· Więcej o Spotkania
· Artykuły użytkownika Renatka


Najczęściej czytany artykuł w Spotkania:
Obóz szkoleniowy w Lazne Belohrad 25.07-07.08.2004 (CZ)



Copyright by wolfdog.org. Hosted by Cyberdusk.pl
Page created in 0.365185 seconds.