A więc kolejną zimę mamy za sobą. Dla psiarzy "szkolących" jest to czas, kiedy nie da się dużo zrobić. Jest zimno i szybko robi się mrok. Dla psiarzy "niekoniecznie profesjonalnych szkoleniowców" jakimi jesteśmy i my, jest to czas oczekiwania na śnieg, gdy będzie można zaprząc psy.
Góry mamy blisko, więc gdy śnieg nie przyjdzie do nas, jedziemy do niego. Nie mamy żadnego profesjonalnego sprzętu, sań ani uprzęży. Ale każdy piesek, który jest członkiem naszej rodziny, absolwuje "lekki trening sankowy".
Niektóre nasze psy, jak na przykład Ali, ciągną sanie tylko dlatego, że ktoś tego wymaga. Ustawia się na komendę i ciągnie. Ale już nasza Konynka jest zadowolona z każdego zadania, które dla niej wymyślimy. Ona rzeczywiście jest żywiołowa i ciągnie z radością cokolwiek, do czego ją zaprzęgniemy. W zimie dzieci na sankach lub nartach, w lecie na hulajnodze.
Teraz stado się nam rozrosło o dwie nowe suczki. Tak więc jeśli wszystko będzie w porządku, powiększy się nasza "sankowa drużyna" w przyszłym roku o dwa konie pociągowe.
A jak spędzają zimę wasze wilczaki?
Hanka "od Úhoště" (Czechy)
|