Corocznie organizowana wystawa psów NITRACANIS w tym roku zaskoczyła nas całkiem przyjemną pogodą. Ubiegłoroczne problemy z parkowaniem także odpadły i w ten sposób całodniowy maraton rozpoczął się całkiem zachęcająco. Nie pozostawało nic innego, jak "przedrzeć się" przez tłum uczestników, odebrać katalog i znaleźć "wilczy" ring. Na początku uczestnictwo w wystawie wydawało się mniejsze, niż w roku ubiegłym, ale z upływem czasu hale i chodniki zapełniły się tak, że często nie dało się nawet przejść.
Wystawę CzW w tym roku sędziowała pani Gabriela Ridarčíková, a "praca" szła jej od ręki, więc przy uczestnictwie 20 CzW w 8 klasach sędziowanie było zakończone koło południa.
Podczas popołudniowych finałów, w których brała udział całkiem liczna grupa CzW, nasza rasa wygrała jedynie raz, a to w konkursie na "Najlepszego Psa Ras Narodowych".
Ponieważ z dnia, który był bardzo wyczerpujący, mieliśmy dobre wrażenie, a czekała nas jeszcze Europejska Wystawa CzW!
Renáta i Tomáš (Czechy)
Wybrałyśmy się o świcie i we mgle, a w Nitrze powitało nas zaraz jesienne słoneczko. Ponieważ była to nasza pierwsza wystawa dlatego dosyć się denerwowałyśmy, tym bardziej, że chodziło o VII. Europejską Wystawę CzW. Na teren wystawy płynął strumień ludzi i jeszcze więcej psów. Carey to troszkę zaskoczyło i na wszystkich stawiała "jeżyka", nie trwało to długo i uspokoiła się, gdy przywykła do otoczenia. Tylko koło naszego ringu znajdowało się koło czterdziestu CzW. Już przy pierwszym rzucie oka na nasze konkurentki stało się nam jasne, że jedno zwycięstwo namy w kieszeni - na "Największe Strachajły".
Najpierw przebiegło długie i dokładne sędziowanie wszystkich klas psów. Przede wszystkim ocenianie klasy młodych psów znacznie się przeciągnęło. Potem wystąpiłyśmy w klasie młodych suk, a było nas na ringu 9. MVDr. Rosík jest bardzo sympatyczny z przyjemną prezencją i podejściem tak do psów, jak i do ludzi. Mimo tego Carey nie chciała mu pokazać zębów i "mruczała". Pan Rosík był w stosunku do wszystkich młodych i niepewnych siebie psów bardzo tolerancyjny i nie wpłynęło to na ocenę (czasem nawet bardzo tolerancyjny). Do pierwszej czwórki się nie dostałyśmy, ale dostałyśmy piękną ocenę doskonałą.
W Nitrze się nam podobało, teren targów był piękny, cena za wystawę i wstęp niska, konkurencja ze Słowacji duża, MVDr. Rosík był dokładnym sędzią, mierzył wysokość w kłębie, sprawdzał zęby, oczy, itd... Po prostu super.
Hana (Czechy)
Europejska wystawa czechosłowackich wilczaków organizowana przez Słowacki Klub Hodowców Czechosłowackich Wilczaków co roku w Nitrze na stałe wpisała się do kalendarza wystawowego. W każdym razie do naszego. W tym roku zebraliśmy cały busik chętnych, ale w ostatniej chwili musieliśmy ruszyć bez dwóch piesków. Na szczęście na tym nasz pech się zakończył (pomijając problemy z autem w drodze powrotnej).
Do Nitry dotarliśmy nad ranem, bez trudu odnajdując drogę na teren wystawy. Po małym zamieszaniu związanym ze znalezieniem ringu trafiliśmy wreszcie do "naszej" hali. Od razu rzuciło się w oczy, że i tegoroczna wystawa będzie prawdziwie "europejska": przyjechali właściciele ze Słowacji, Czech, Francji, Holandii, Polski, Węgier i Włoch. A wraz z nimi 37 psów, na które aż miło było rzucić okiem. Sędziowanie przypadło panu MVDr. Františkowi Rosíkowi, którego mieliśmy już co prawda przyjemność nie raz spotkać, ale jeszcze nigdy nie mieliśmy szansy obserwowania go "w akcji".
Na pierwszy ogień poszła klasa młodzieży psów. Od razu ujawniły się preferencje sędziego, który zdecydowanie nie jest zwolennikiem brązowoszarego umaszczenia wilczaków (psy z taką sierścią schodziły z oceną maksymalnie bdb). Po dokładnym oglądnięciu stawki, długim namyśle czy na pierwszym miejscu powinien stanąć Kairo od Úhoště, czy jednak Baron spod Ďumbiera sędzia postawił jednak na tego pierwszego. Klasa pośrednia chyba najmocniejsza, a to za sprawą dwóch pięknych psów, które zajęły kolejne dwa pierwsze miejsca: Gero Kollárov dvor i Blok Malý Bysterec. W klasie otwartej wyjątkowo pustki - tu bez większego problemu wygrywa 4-letni Brit Radov dvor. W klasie użytków (aż) dwa psy - na pierwszym miejscu staje pięknie poruszający się Crying Wolf Enzo, który niedługo potem wybiegał dla siebie także tytuł Zw.Derby. W championach trzy psy i każdy w innym typie. Ciężki wybór, ale ostatecznie sędzia stawia na "urodzonego showmana", którego znamy już doskonale z czeskich ringów - Agara Morušový háj. I wreszcie czas na najciekawszą klasę - do walki o tytuł najlepszego weterana staje 9-letni Cezar z Krotkovského dvora i świetnie trzymający się, 12-letni Tambury z Rosíkova. Biorąc pod uwagę formę tego drugiego nie można się dziwić, że "młodziutki" Cezar stanął tym razem na drugim miejscu.
Chwila przerwy i przychodzi czas na suczki. To najcięższy kawałek chleba dla każdego sędziego. I tak było i tym razem - ich wyrównanie zawsze powodowało, że wybranie tej najlepszej jest nie lada zadaniem. Klasa młodzieży była tego najlepszym dowodem. Ostatecznie na trzech pierwszych miejscach stają suczki szaro umaszczone: Kirby Kysucká hviezda (która zostaje też Zw. Derby), Illsa Kollárov dvor oraz Kora Kysucká hviezda. W klasie pośredniej jedynie jedna suczka, której jednak nie udaje się załapać na CACa. W klasie otwartej zaledwie dwie suczki, ale za to doskonałej jakości i wyglądające jak dwie krople wody. Ostatecznie pan Rosik stawia na lepiej umieśnioną i o lepszej szacie Argentę Zelená voda. Potem już poszło szybko: w klasie pośredniej i weteranów po jednej suczce - obie znajdują uznanie u sędziego i schodzą z ringu z ocenami doskonałymi, pierwszymi miejscami i tytułami CAC (Merry Bell z Molu Es) i Najlepszy Weteran (Eda Slňava).
Przyszedł wreszcie czas na finały - w psach po kilku okrążeniach na "polu walki" zostaje ostatecznie Agar Morušový háj. W suczkach zwycięża 11-miesięczna Kirby Kysucká hviezda i to jej przypada także tytuł Zwyciężcy Rasy.
Jak możnaby podsumować tegoroczną wystawę? W tym roku "zielone światło" miały psy jasno umaszczone, o mocniejszej budowie. Trzeba przyznać, że sędzia dokładnie wiedział co mu się podoba i do finałowego porównania stanęła wyrównana stawka psów w jednakowym typie. To dobrze świadczy o osobie sędziego, bo nie ma chyba nic bardziej denerwującego niź taki, który nie może się zdecydować; który raz wybiera psa małego, raz dużego; raz jasnego, a w innej klasie ciemnego; raz zwycięża ciężki, a zaraz potem na podium staje lekki wilczak.
Minusem wystawy był ring: zbyt mały na pomieszczenie całej stawki psów i niestety nie dość wielki, by mogłyby one dobrze zaprezentować się w ruchu. Słabe było też oświetlenie, co wpłynęło nie tylko na jakość wykonanych tam zdjęć, ale i na trudności z oceną barwy oka i ze słabszym wrażeniem ogólnym psów. Ale o tej porze roku nie ma mowy o wystawie na wolnym powietrzu.
Jednak wszystkie te mankamenty zatarła dobra organizacja, piękne psy, no i co najważniejsze świetna atmosfera przy ringu. Europejska wystawa psów na pewno jest wystawą na ktorą jedzie się z przyjemnością, a po powrocie już planuje się odwiedziny Nitry za rok...
Margo (Polska)
|