Długo do przodu planowane spotkanie CzW w Hluboké nad Vltavou odbyło się 10.01.2004. Tym razem nie chcieliśmy, aby ilość uczestników była jakaś nadzwyczajna. Bardziej niż o ilość chodziło nam o jakość. Przede wszystkim ze względu na to, że zakładaliśmy, że styczniowa pogoda nie będzie korzystna, a mniejsza ilość psów oznaczała intensywniejszy trening. Dlatego liczba ta została ograniczona na max. 15 zgłoszonych psów i przewodników.
W sumie zjechało się 12 CzW, 1 NO i jeden bokser. Pogoda rzeczywiście nie zawiodła i przez cały dzień "obdarowywała" nas czasem intensywnymi, a czasem mniej intensywnymi stróżkami deszczu ze śniegiem. Śladów tym razem nie ćwiczono ze względu na około 10 cm pokrywę śniegu. Rozpoczęło się więc wspólnym szkoleniem posłuszeństwa, które prowadził Jirka Matějka. Po krótkiej przerwie przy ogniu udaliśmy się do pobliskiego lasu na szkolenie rewirów w terenie. Tutaj okazało się, że większość psów praktycznie wcale nie zalicza ćwiczenia i jest przyzwyczajona do warunków rewiru sportowego. Tak więc większość na komendę "rewir" szukała sztucznych zasłon, a pozorant ukryty w terenie był dla nich zaskoczeniem. Niektóre miały, tradycyjnie, problem z oszczekaniem. Po ponowniej krótkiej przerwie przyszedł czas na obronę w kręgu. Udział wzięli wszyscy , łącznie z najmłodszymi 3 1/2 miesięcznymi szczeniakami. Na zakończenie przedpołudniowej części odbyły się jeszcze obrony indywidualne prowadzone przez Jirkę Matějkę i pozoranta Czeskiej Policji.
Potem udaliśmy się do pobliskiej restauracji. Mieliśmy wielkie szczęście, gdyż dokładnie w tym samym czasie, gdy wszyscy jedli obiad, nad Hluboką przeszło urwanie chmury. Kdy po obiedzie wyszliśmy na dwór, pogoda wróciła już do normalności. Popołudniowy program był wspólny z miejscowymi członkami klubu TART. Niektórzy czeweczkarze po obiedzie pojechali do domu, większość jednak została. Popołudniu odbywały się przede wszystkim obrony. Proste zatrzymanie, zatrzymanie z przeciwatakiem i na końcu atak na strój ringo.
Całe spotkanie zakończyło się już po zmierzchu koło 16:30. Było udane. Mniejsza ilość uczestników okazała się dobrym pomysłem, ponieważ wszyscy mogli więcej poćwiczyć, a szkoleniowcy i pozoranci mogli każdemu psu poświęcić więcej czasu. Już cieszę się na następne spotkanie, tym razem ponownie po latach w Pradze.
Pavel (Czechy)
|