Była niedziela i w Křenicích niedaleko Pragi spotkało się liczne wilcze stadko. Każdy uczestnik zachowywał się jak wśród swoich. Po krótkim wstępie wszyscy uczestnicy i widzowie udali się zyskać rady i doświadczenie. Doświadczeń i głównie rad było pod dostatkiem. Nie tylko ślad, ale także posłuszeństwo było objaśnione bardzo dokładnie. Ćwiczący dali z siebie naprawdę maksimum. Po psach, ale i po przewodnikach było widać wielkie zainteresowanie. Kto wam powie najwięcej o tej rasie. Tylko człowiek, który zna jej charakter.
Wydaje mi się, że organizatorom udało się sprowadzić osoby, które mogą naszym psom coś dać. Jestem zadowolona, że przyjechałam. Naprawdę było warto. Dzięki pogodzie i dobrej atmosferze była to jeszcze jedna piękna niedziela. Mój pies Dat był między swoimi. Wspaniale jest widzieć go w stadzie.
Wszystkim właścicielom mogę jedynie polecić takie spotkania.
Eva (Czechy)

Prawie wszyscy uczestnicy spotkania
(niektórzy byli na tropieniu)
Tak więc ponowie udaliśmy się na spotkanie. Na psie spotkanie. Na spotkanie, organizowane tym razem w Křenicích. Podczas mroźnej pogody nasz psiak wyszedł na zewnątrz ćwiczyć, biegać i gryźć.
Jak prawie za każdym razem, przyjechaliśmy za późno i zostaliśmy zaskoczeni bardzo dużą frekwencja (ponad 20 CzW). Na ładnym placu szkoleniowym były dwie ćwiczące grupy psów i właścicieli, początkujący (tym razem głównie szczeniaczki) i zaawansowani. W obu grupach ćwiczono posłuszeństwo, przywołanie (czasem i ucieczki), aporty itp. Doświadczeni mieli możliwość przećwiczenia także rewirowania, zatrzymania pozoranta i trzeba powiedzieć, że niektórym uczestnikom rzeczywiście szło to dobrze. Pokonywanie przeszkód można było szkolić przez całe przedpołudnie.
Jako trenerów zaproszono doświadczonych kynologów i szkoleniowców (Jirkę Matějkę,
Lenkę Matouškową i Aleša Blahuta), którzy swoimi radami i praktycznymi pokazami starali się eliminować błędy, które my, zwyczajni psiarze, popełniamy podczas wychowania i szkolenia naszych psiaków. A trzeba powiedzieć, że ze swojego zadania wywiązali się bardzo dobrze. Dodatkowo zawitał do nas Rudolf Desenský, który profesjonalnie zajmuje się wychowaniem psów problematycznych, a który jest także świeżo upieczonym czeweczkarzem.
Właściciele ćwiczący i ci oglądający mieli możliwość najeść się w przyjemnie ogrzanym budynku klubu, gdzie podawano bardzo dobry gulasz, parówki i pożądane przez wszystkich gorące napoje. Wszyscy przekonaliśmy się w ten mroźny dzień, że posiadanie w domu pieska nie jest jedynie przyjaźnią między nim a właścicielem, ale że ten piesek, zanim sobie to uświadomimy, zawiązuje przyjaźnie między ludźmi. A to jest właśnie to najważniejsze i najpiękniejsze we wszystkich takich spotkaniach.
Renáta (Czechy)
|