Gdy pradawny człowiek załapał młode jakiegoś dzikiego zwierzęcia, a nie był głodny, zostawiał je sobie dla przyjemności, ku radości swojej, a głównie ku radości swoich dzieci. We wszystkich krajach, gdzie ludzie żyją w ścisłym kontakcie z naturą, w domach trzyma się najróżniejsze oswojone zwierzęta. Pradawny człowiek prawdopodobnie podstępował z młodymi w podobny sposób. Hodowla oswojonych zwierząt musiała się sprawdzić - dorosłe zwierzęta w czasach niedostatku były łatwym źródłem pożywienia. W razie konieczności do zapełnienia ludzkiego żołądka służył pewnie i pies. Człowiek jednak szybko uświadomił sobie, że wartość psa jako pomocnika jest o wiele większa niż wartość mięsa, które można uzyskać przez jego zabicie. Ostatecznie mięsem chudego wilka nikt by się zbytnio nie najadł. Nawet w starych przepisach kucharskich, w które zachowały się do dziś, wilk się nie pojawia, nawet jeśli ryś czy niedźwiedź były uważane za delikates. Pies najwidoczniej nie był udomowiony ze względu na mięso, a na początku nawet nie przeważała świadoma chęć uzyskania pomocnika w łowach, ale raczej zwykła ludzka zabawa.
Proces udomowiania w większości rozpoczyna się oswojeniem zwierzęcia. Oswojenie dzikiego zwierzęcia jeszcze nie jest udomowieniem. Oswojony wilk nie stanie się psem, a zdziczały pies nie stanie się ponownie wilkiem. Oswojenie jest zjawiskiem dotyczącym jednego osobnika, podczas gdy domestyfikacja jest procesem dotyczącym całej populacji. Podczas domestyfikacji początkowo dzikie zwierzęta trzymane są przez człowieka w sztucznych warunkach, aby przynosiły pożytek. Zwierzęta przystosowują się do tych nowych warunków, człowiek sięga do wyboru partnerów seksualnych, i w ten sposób stopniowo zmienia ich genotyp. Podczas udomowiania potrzebna jest także izolacja od dzikiej populacji, aby nowe cechy genetyczne nie były przez nie ponownie wyparte.
Domestikacja psa rozpoczęła się przed 8-10 tysiącami lat. Ludzkość była wtedy rozdrobniona na wiele małych szczepów. Półdzikie zwierzęta były z tego powodu izolowane nie tylko o dzikiej populacji, ale tak samo od zwierząt z innych szczepów. Małe, oddzielone populacje nie mogły zachować całego genotypu pierwotnego gatunku. Izolacja uniemożliwiała, aby geny się mieszały i ta genetyczna separacja małych populacji doprowadziła do późniejszej wielkiej różnorodności ras.
U oswojonego zwierzęcia człowiek zmienia nie tylko jego psychikę. Zwierze w trakcie oswajania uczy się czegoś, co odróżnia je od jego dzikich pobratymców. Uczy nie bać się człowieka, a następnie typów zachowań, które umożliwiają mu życie z człowiekiem. Zwierzęta domowe przeszły bowiem w trakcie domestyfikacji o wiele wyraźniejszy proces. W odróżnieniu od dzikiego przodka mają też zmienioną budowe ciała, niektóre części są powiększone, inne zmniejszone, zmiany dotyczą także struktury organów. Wspólnie ze zmianą budowy ciała musiało w końcu dojść również do zmian zachowań wrodzonych. U psa na przykład zanikły skonności do wydawania niektórych dźwięków. Krótkimi szczeknięciami odzywa się wilk, kojot i szakał, ale głośne i wytrwałe szczekania, które jest tak charakterystyczne dla psa, nieznane jest u żadnego z dzikich psowatych. Psie szczekanie można określić za odgłos, który wykształcił się podczas domestyfikacji.
Z drugiej strony doszło do złagodzenia lub do całkowitego zaniku niektórych zachowań. Najlepszym przykładem jest różnica w strachliwości psa i wilka. Aby oswojony wilk się zatrzymał, oddalił albo uciekł, starczy często zmiana w otoczeniu, na którą większość psów nie zwróci nawet uwagi. Tak samo mogą u domowych zwierząt oddzielać się (dysocjować) części pierwotnych zachowań, a przebieg instynktowego zachowania zostaje naruszony. Na przykład u wyżłów naruszony jest ciąg zachowań łowieckich: wyżeł staje przed zwierzyną jakby szykując się do skoku - wystawia ją -, ale już po nią nie skacze i nie zabija jej. Wrodzone związki między tymi następującymi po sobie zachowaniami brakują, nawet jeśli daje się je ponownie nauczyć.
Shaman (Czechy)
|