W niedzielny poranek wstaliśmy trochę wcześniej, niż zwykle, ponieważ chcieliśmy udać się na spotkanie CzW w Lovosicích na tamtejszym placu szkoleniowym. Wyjechaliśmy z Mělníka koło 7:40, a na Kokoříně zabraliśmy naszego dobrego znajomego Querona z Molu Es i jego właścicielkę. Wieźliśmy ze sobą naszą księżniczkę Aische Assay z Věrné smečky :-). Włożyliśmy psiaki do kombi i około 8:05 byliśmy w drodze do Litoměřic...
W Lovosicach byliśmy trochę po 9:00, a na szkoleniu był już ruch. Zeszło się nas tam około 15 osób i ok. 10 psów CzW.
Przed południem pokazywano nam aport i szlifowano posłuszeństwo u każdego osobno i jasno nam mówiono kto i gdzie robi błędy itd. Przedpołudnie spłynęło jak woda, a po obiedzie już na nas czekała obrona :-).
Najpierw obronę robiły szczeniaki, a potem dorosłe psy. W sumie obrone robiliśmy dwa razy. Potem wiele osób zaczęło już odjeżdżać, ale spotkanie jeszcze się nie kończyło, ponieważ udaliśmy się na mierzenie w stylu "bonitacja" i "przegląd młodych", co dla niektórych szczeniaków było całkiem nowe i dobrze jest tego spróbować, niż aby potem przy takim "teście" brykały i nie dały się "tylko" zmierzyć :-).
Po "przeglądzie młodych" i "bonitacji" zrobiliśmy dobrowolną składkę na trenera i pozoranta w jednej osobie i radośnie rozeszliśmy się w dobrym humorze. Kiedyś znów się spotkamy :-)
Ondra (Neny) (Czechy)
W niedzielę Helena Hubáčková i Kamil Horák zaprosili nas do Lovosic na szkoleniową niedzielę.
Zeszła się nas garstka, ale mimo tego nie brakowało sportowego ducha. Szkolenie prowadził Zdenek Grbavčic. Było to tym razem coś całkiem nowego. Rozpoczęliśmy aportowaniem. Dla mojego psa to trochę niemiła zabawa. Zdenkowe wprowadzenie mówiło, że chętnie to sobie wszyscy przećwiczymy z naszymi czworonogami. Wydaje mi się, że samo ćwiczenie pokazało, że to idzie i że jest możliwe rozbudzenie zainteresowania CzW aportem.
Posłuszeństwo przebiegało w tym samym stylu. Pies po psie. Po błędach następowały korekty i rady. Psiaki spróbowały także obrony.
Po małej przerwie nastąpiło przygotowanie do przeglądów i bonitacji. Myślę, że wszystkie psiaki były zadowolone. Nowy teren na pewno był dla nich ciekawym doświadczeniem. Rozeszliśmy się koło godziny 15.
Chciałabym tutaj podziękować nie tylko Heleně i Kamilovi za piękną niedzielę, ale także Zdenkovi za całodzienną prace.
Eva (Czechy)
Niedziela 29.06.2004 powitała na placu szkoleniowym 389. ZKO w Lovosicích grupę czechosłowackich wilczaków i ich właścicieli. Spotkanie tym razem przygotowała Helena Hubáčková i Kamil Horák. Jako szkoleniowca i pozoranta zaprosili Zdenka Grbavčice z 068. ZKO Štětí.
Pierwsze, na co nastawione było szkolenie, było przerobienie jednego z tradycyjnie najsłabszych ćwiczeń CzW - aportu. Wielu właścicieli często całkiem rezygnuje i twierdzi, że CzW najzwyczajniej aportem się nie interesuje. Ale Zdenek przekonał nas, że dobrze wybrana metoda szkoleniowa wzbudzi w naszych psach zainteresowanie aportem porównywalne z tym jakiejś innej rasy. Ponieważ w spotkani wzięły udział przede wszystkim psy młode i szczeniaki, metoda ta działała bez wyjątku. Ale jaką to "cudowną" metode wypróbowaliśmy? Całkiem prostą. Koziołek do aportowania ma doczepioną do jednej strony (trzeba zrobić w niej oczko) długą linkę, a pies jest drażniony koziołkiem tak, aby miał tendencje "polować". Jeśli jest dostatecznie wydrażniony na uwiązaniu, przechodzi się do "polowania" na wolno. W dalszej fazie koziołek zwyczajnie się rzuca, a psu daje komendę "aport". Gdy podbiegnie do koziołka (moment rzucenia trzeba dokładnie wybrać, kiedy jest najzywższe jego zainteresowanie by koziołek "upolować") i chwyci go, przewodnik zaczyna się nim przeciągać. To jest podstawowa faza, którą należy rozbudowywać dalej. Trzeba powiedzieć, że w Lovosicích do tego momentu doszli wszyscy, którzy spróbowali, więc nawet najwięksi pesymiści.
Szkolenie kontynuowano szkoleniem posłuszeństwa. Psy brały udział jeden po drugim. Szło przede wszystkim o to, aby nauczyć właściciela utrzymać zainteresowanie psa przy chodzeniu koło nogi i przy obrotach. Kolejnym interesujących ćwiczeniem było ćwiczenie siad-waruj-stój. Głównie przy wstawaniu większość przewodnikow (ale i trenerów) robi błąd w tym, że psa motywuje nagrodą trzymaną przed jego pyskiem i znakiem robienia kroku do przodu. Pies uczy się wtedy wstawać do przodu i w ten sposób staje przed przewodnikiem. Przy następnym poleceniu "siad" lub "waruj" pies znajduje się koło nogi nie łopatkami, ale brzuchem, albo nawet tylnymi nogami. Przy wstawaniu trzeba od początku kontrolować psa, aby podnosił się tylnymi nogami do góry, tak, aby jego łopatki pozostawały na równi z nogą przewodnika.
Po krótkiej przerwie na posiłek odbyła się obrony. Najpierw klasyczna w grupie, potem indywidualne ataki tych bardziej doświadczonych i szkolenie rewirowania. Całe spotkanie zakończyło szkolenie mierzenia na przegłąd młodych i bonitacje.
Lovosickie spotkanie pokazało, że także bardziej doświadczeni przewodnicy mają się czego uczyć. A także wszyscy uczestnicy bez wyjątku bardzo cenili sobie nowe tipy i triki, których nauczyli się na spotkaniu. Dziękuję organizatorom za piękny dzień.
Pavel (Czechy)
|