Twoje konto :: Baza danych :: Forum :: Dodaj artykuł :: Top 10 10 Maj 2008 - 00:39
 
Languages

English
Deutsch
Nederlands
Francese
Polski
Slovensky
Cesky
Russkij
Lietuviu
Italiano

Rasa
- Historia rasy
- Charakterystyka
- Wzorzec
- Komentarz
- Książki

Artykuły
- FAQ
- Rasa
- Hodowla
- Bonitacje
- Spotkania
- Wystawy
- Zdrowie
- Sport
- Szkolenie
- Wychowanie
- Inne...
- Opowiadania
- Wilki
- Wasze komentarze

Galeria
- Dodaj zdjęcie
- Cała galeria
- Wilczaki
- Wystawy
- Spotkania
- Bonitacje
- Sport
- Szkolenie
- Praca
- Hodowle
- TV i reklama
- Znane miejsca
- Sztuka
- Wilki
- Filmy

Hodowla
- Spis hodowców
- Wyniki bonitacji
- Planowane mioty
- Dorosłe psy
- Reproduktory
- Regulaminy

Baza danych
- Wejście
- Dodaj psa
- Dodaj właściciela
- Dodaj hodowcę
- Statystyki

Wystawy
- Sukcesy
- Wyniki

Szkolenie
- Regulaminy
- Psy z certyfikatami

Internet
- Forum dyskusyjne
- Download
- Linki
- Darmowe strony
- Kontakt

Letni obóz szkoleniowy - Trusalová (SK) 06-14.08.2005
Autor: joke (24 Sie 2005 - 16:13)
Spotkania "Koniec z całorocznym lenistwem – jedziemy trochę popracować" powiedziała moja Pani pakując plecak w pewien sierpniowy wieczór. Nie mogłam się doczekać następnego dnia, tym bardziej, że widziałam jak Pani zabierała moje szelki, łańcuch, kaganiec, miskę, a to intrygowało mnie bardzo - znaczyło daleką podróż. Do rana nie zmrużyłam oka, chodząc niecierpliwie dookoła własnego posłania i poszturchując Paniusię, aby nie zapomniała wstać. Oczywiście, wstała za późno i ledwie zdążyłam ze swoimi potrzebami, a potem prawie w biegu wsiedliśmy do pociągu. To miał być pierwszy punkt pracy nade mną tzw. socjalizacja, to że niby mam się oswoić z takim środkiem komunikacji, ludźmi itp. W tym pociągu to było klawo, nikogo w przedziale (czyżbym odstraszyła pasażerów?), czasami jedynie do przedziału zaglądali mężczyźni w mundurach i oglądali jakieś papierki, oczywiście troszkę ich postraszyłam (co tam, sama musiałam sobie dodać otuchy), jeszcze by sobie pomyśleli, że jestem jakimś pluszakiem.

W południe dojechaliśmy sobie do miejscowości Žilina w Słowacji, a moja Pańcia zaciągnęła mnie na bardzo ruchliwą drogę i machała ręką. Na to jej machanie zatrzymał się jakiś samochód, wpakowano mnie z tyłu tego grata, a moja Pani zasiadła przy kierowcy i poprosiła, by ja podwiózł na camping Marias do Trusalowej. Wkurzyłam się strasznie, bo nie dosyć, że obcy facet obok, to od nich odgradzała mnie krata. Dałam swój popis skowycząc i drapiąc kraty, a nawet udało mi się przez kratę wciągnąć leżącą obok kierowcy koszulkę i wyładować swą złość rwąc ją w strzępy. Trzeba było widzieć później buraczek na twarzy mojej Pani... – dobrze że mam futro letnie, bo z zimowego by fruwało dużo kłaków. Chyba już ten Pan nie zabierze do samochodu żadnego wilczaka...

Końcówkę naszej trasy pokonałyśmy pieszo, jakieś 2,5 km i dotarłyśmy na miejsce. Rety, ile tam było Czechosłowackich Wilczaków, jeszcze nigdy nie widziałam tyle w jednym miejscu (liczenie nie jest moja mocna stroną, ale usłyszałam, że chyba z 50). Teren i owszem – las, polany pełne śladów i nieznanych mi dotychczas zapachów. Ulokowałyśmy się w jednym z drewnianych domków i o zgrozo! JA na łańcuchu przed wejściem! Nie lubię jak moja Pani oddala się ode mnie, gdy znika mi z oczu nawołuję ją i płaczę, za co ona po powrocie się na mnie gniewa, ale potrafię ją udobruchać tańcząc indiański taniec i całując na przywitanie.

Od następnego dnia zaczęło się już poważnie – codziennie rano szkolenie z posłuszeństwa, a po obiedzie z obrony. Zajęcia prowadzą stare wygi co to wilczaki znają od dawna i mają duże doświadczenie – Ivo i Jirka, dostrzegą każde lenistwo z mojej strony i pokazują różne sposoby by mnie mobilizować do pracy. Mówili mojej Pańci, by mnie dużo chwaliła i nagradzała (mniam, mniam, niezłe są te kiełbaski szkoleniowe) i jeszcze, że ważny jest kontakt wzrokowy (tzn. mam ciągle patrzeć na tę kiełbasę, czy na Pańcię?).

Obrona to mnie w sumie nie interesowała i czasami chodziłam na wagary (cit!). Nie bardzo mogłam zrozumieć o co chodzi, gdy przywiązali mnie do drzewa, biegali dookoła, krzyczeli i strzelali batem, ale mogłam sobie poszczekać i nikt mnie nie uciszał i nie powiem, że mi się to nie podobało. Szkoda, że miałam "koszik" na pysku i nie mogłam nikogo kłapnąć w ulubioną część ciała.

Jednego dnia nie było szkolenia, gdyż większość ludzi z czeweczkami wybrało się na wędrówkę w góry by wspiąć się na nie tak daleko oddalony szczyt góry Chleb (1647m). Poczułam się świetnie idąc z tak licznym stadem, jedynie moja Paniusia nie nadążała i musiałam włożyć sporo wysiłku, aby ją dociągać do grupy. Dobrze, że pogoda dopisała i po dniach deszczowych wreszcie ujrzeliśmy słońce i w tak pięknej scenerii mogliśmy podziwiać widoki. W chacie "Pod Chlebom" posililiśmy się "šošovicovą polievką" i schabowym, co to moja Pańcia otrzymała na drogę.

Powrót był ciężki co tu ukrywać, widziałam to po mojej Paniusi, która na camping wróciła ledwo ciągnąc ubłoconymi nogami, a ja też nie powiem - jak padłam na kojec, to do rana nie ruszyłam nawet łapą (oczywiście zmordowałam się ciąganiem Pańci za stadem).

W sobotę - ostatni dzień przed powrotem do Warszawy – na placu do ćwiczeń pojawili się jacyś ludzie. Mierzyli, oglądali moich pobratyńców ze wszystkich stron, coś notowali i mówili, że to "bonitacja". Miałam okazję wraz z innymi obozowiczami możliwość "przeglądu rasy", bowiem na placu zebrali się prawie wszyscy uczestnicy ze swoimi czeweczkami, a i sporo obcych mi osób przyjechało wraz ze swoimi pieskami na tę "bonitację".

Muszę się przyznać, że spodobał mi się taki jeden "przystojniaczek" ze Słowacji, trochę mnie zaczepiał, ja puściłam nawet do niego oko i zamachałam ogonem, ale czy ta wakacyjna znajomość przetrwa do następnego roku? Bo myślę, że bez trudu namówię moją Paniusię do spotkania z moimi nowymi znajomymi za rok.

Z pieskim pozdrowieniem hau, hau – IOWA

Warszawa, sierpień 2005r.

 
Powiązane odysłacze
· Więcej o Spotkania
· Artykuły użytkownika joke


Najczęściej czytany artykuł w Spotkania:
Obóz szkoleniowy w Lazne Belohrad 25.07-07.08.2004 (CZ)



Copyright by wolfdog.org. Hosted by Cyberdusk.pl
Page created in 0.057279 seconds.