Naszym największym problemem z naszym pierwszym wilczakiem tzn. Becky (Bacardi Eden Severu) było to, że nie lubiła gdy się ją dotykało za grzbietem i bardzo mocno wtedy gryzła.
Nie znała siły swojego zgryzu i musieliśmy jej tego nauczyć. Przez pierwsze cztery tygodnie była to walka z nami, w której człowiek musiał wiedzieć co robi. Trzeba sobie również zrealizować, że mamy do czynienia z psem, w którym płynie wilcza krew, więc trzeba było myśleć jak wilk.
Miałam złe doświadczenia z dorosłymi psami tej rasy podczas wystawy w Pradze około dwóch i pół lat temu. Były one agresywne wobec siebie i nawet wobec swoich właścicieli. Spotkałam się z podobnymi psami jakieś 15 lat temu. Były to owczarki niemieckie, lecz w żaden sposób mi się to nie podobało. Więc mam nadzieję, że w ciągu kilku lat to zachowanie zniknie, ponieważ nie robi to dobrego wrażenia. W szczególności teraz, gdy istnieją rasy, które podlegają bardzo ostrym przepisom, dotyczącym trzymania psów w prywatnych rękach. Myślę tutaj o rotwajlerach, dogo argentino, buldogach itp.
Co możemy zmienić to przekonać hodowców do dokładniejszego informowania zainteresowanych rasą o CzW. By hodowcy mówili o swoich psach, o ich zachowaniu, o dobrych, ale również i ZŁYCH stronach tej rasy. Że są w pewnym sensie myśliwymi i że mogą być agresywne, a nie jedynie mile wyglądającymi i przyjacielskimi psami.
Letty (Holandia)
|