Inny kraj, inne zwyczaje (albo inaczej: moje obserwacje z Holandii)
Autor: Shargoo, Tłumaczenie: Przemek (06 Sty 2002 - 12:26) |
|
 |
Czechosłowacki wilczak Agar (na którego wołam Shargoo) spędził 2 lata swojego życia ze mną w Holandii. Przywiozłam go, gdy miał 6 tygodni. Unikając podstawowego błędu złej socjalizacji brałam Shargoo wszędzie ze sobą - do obory, owczarni, stajni, świniarni i kurzej farmy. Mając możliwość obwąchiwania wszystkiego, nie przychodziło mu na myśl gonienia nieznanych zwierząt. W Holandi jest zwyczaj, że szkolenie psa zaczyna się w wieku 3 miesięcy. Myśląc o lepszym wychowaniu Shargoo'a postanowiłam wziąć udział w takim szkoleniu dla szczeniąt. Przedszkola dla szczeniąt są w Holandii bardzo popularne i czasami nie tylko szczeniaki się uczą. Szkolenie ma formę bardziej grupy dyskusyjnej niż czegoś innego. Zanim zacznie się lekcja, każdy może zadać jakieś pytanie dotyczące psów. Lokalny szkoleniowie widział czechosłowackiego wilczaka pierwszy raz w zyciu. Nie dawał Shargoo'wi wielu szans i Shargoo nie rozczarował go. Nic nie szło dobrze. Shargoo był bardziej zainteresowany przekopywaniem terenu niż szkoleniem. Całą darń przynosił do moich stóp, co wprawiało mnie w zakłopotanie. Sytuacja wyglądała na poważną, ale nie rozpaczliwą. Wielka cierpliwość do czechosłowackiego wilczaka może dużo pomóc. Przynajmniej mi pomogła. W niedługim czasie udało nam się zdobyć dyplom ukończenia kursu dla szczeniąt, treningu posłuszeństwa A i B (pierwszy to wariant z podstawowymi komendami natomiast drugi jest już trochę trudniejszy). W wieku dwóch lat nastąpił przełom. Shargoo zaczął słuchać. Pojmował wszystko szybko, co od niego chcę, a komendy wykonywał z zadowoleniem. To zmotywowało mnie do dalszego treningu posłuszeństwa - wariantu C, ale szkoleniowcy mieli wiele wymówek, by tego nie robić. Mówili, że czechosłowacki wilczak nie zajdzie zbyt daleko, że jest zbyt zdekoncentrowany i że bardzo szybko traci zainteresowanie szkoleniem. Całe moje wysiłki by zmienić tę opinie poszły na marne. Wciąż w niego nie wierzyli. Gdy próbowałam szkolić go na obrone, spotkałam się z całkowitym brakiem wiary w mojego psa. Czechosłowackie wilczaki w Holandii mają opinie psów typowo wystawowych. Byłam na wielu kursach i na żadnym nie spotkałam wilczaka. Jedyne sukcesy holenderskich hodowców to pewnie tylko sukcesy wystawowe. Jaki wstyd! Gdyby tylko znaleźli drogę do serca psa z maską wilka, zauważyliby, że jest on czymś więcej niż tylko championem piękności.
Michaela Pokorna (Czechy)
|
 |
 |
| |
|