Aby uspokoić przyszłych i obecnych właścicieli, mogę powiedzieć, że CzW może żyć z ludźmi bez specjalnych problemów. Wszystko zależy jedynie od cierpliwości, treningu i prób zrozumienia naszego psa.
Cira ma teraz 3 lata. Ponieważ kiedy ją przywiozłam do domu był początek zimy, do szóstego miesiąca życia mieszkała razem z nami w domu (w tym czasie mieszkałam z chłopakiem, więc w domu było więcej osób). Jako mały szczeniaczek, nie chciała zostawać sama w pokoju, ale nie niszczyła zbyt wielu rzeczy. Miała zabawki do gryzienia itp. Później, w wieku około 4 miesięcy, była już większa i zaczęła próbować wydostawać się z pomieszczenia. Drapała w drzwi, roznosiła moje wszystkie rzeczy po pomieszczeniu (swetry, płaszcze lub cokolwiek co mogła dosięgnąć), czasami nawet je obsikiwała :(( i przewracała swoją miskę z wodą. Zerwała również ze ścian kilka plakatów oraz trochę skomlała i wyła. Na wiosne nareszcie zaczeliśmy budować jej kennel. Zrobiliśmy kennel 4mx2m, 2m wysokości z betonową podłogą, ściany z drucianej siatki i pełny dach. Tak więc nie miała możliwości ucieczki. Jednak szybko nauczyła się otwierać drzwi zagrody i musieliśmy je dodatkowo zabezpieczać łancuchem i kłódką. Zostawialiśmy ją w kennelu zawsze, gdy musieliśmy opuścic dom bez niej (do kina, zakupy itp.). Więc były to raczej krótkie okresy czasu. Cira wyła przez pewien czas, ale potem zdążyła się przyzwyczaić. Zawsze zostawiam jej jednak coś do gryzienia, kość, suszone świńskie ucho, czy łape. Później, zerwałam z moim chłopakiem i musiałam przenieść się do mniejszego mieszkania w bloku. Jest to tylko jeden pokój z balkonem bez ogrodu. Cira przeprowadziła się oczywiście ze mną, ale wziełam jeden tydzień urlopu, aby pomóc jej przyzwyczaić się do nowego mieszkania. Cały tydzień ćwiczyłam z nią zostawanie jej samej w domu. Na początek dziesięć minut. Czekałam za drzwiami i gdy tylko zaczynała drapać w drzwi lub wyć, natychmiast wracałam i mówiłam jej by tego nie robiła (bardzo głośno i "groźnie"). Gdy tylko nauczyła się pozostawać przez pewien czas, natychmiast wydłużałam okres, kiedy mnie nie ma. Na koniec tygodnia była już w stanie zostać sama w domu przez sześć godzin. Zawsze zostawiam jej włączone radio, by w mieszkanie nie było całkowicie cicho. Myślałam, że wszystko jest w porządku, ale hmm ... po około miesiącu znów zaczeła wyć. Poprosiłam o pomoc mojego weterynarza, który dał mi tabletki na uspokojenie dla psów o nazwie Sedalin, które normalnie podaje się przed operacją, podczas burzy itp. Przez następne pięć czy sześć dni dawałam jej te tabletki przed porannym wyjściem z nią. Za pierwszym razem dałam całą tabletke, ale Cira była po niej śpiąca przez cały dzień. Przy kolejnym razie dałam jej już tylko pół tabletki, potem już tylko jedną czwartą. Cira nauczyła się spać rano i po tygodniu przestałam jej to podawać. Nie chciałam jej trzymać nonstop pod wpływem leków. Wszystko od tej pory było znów w porządku. Wiem, że może to brzmieć strasznie, ale zadziałało.
Potem dostałam możliwość wybudowania zagrody obok budynku, gdzie pracuję (pracuję w ZOO). Przywiozłam elementy dawnego kennelu i zbudowałam go tutaj. Cira nienawidzi tej zagrody. Zaczyna wyć, jak tylko ją tam zamykam. W zasadzie zamykam ją tam codziennie przez więcej niż pół roku i codziennie ona wyje. Na szczęście może tam wyć ile chce, ponieważ w hałasie szympansów, gibonów i innych zwierząt jej wycie jest prawie niesłyszalne.
Ale Cira już nie wyje w domu i nawet gdy zostawiam ją w samochodzie jest zadowolona i śpi.
Mirka Simunkova (Czechy)
|