Często chodzę jeździć konno, i pewnego razu zdecydowałam się zabrać ze sobą wilczaka - Cire. Czasem widywała konie, krowy, kozy czy owce, ale zawsze była wtedy na smyczy.
W przypadku, gdy nie była, polowała na wszystkie wymienione zwierzęta, ale raczej dla zabawy, niż by je zranić lub zabić (oczywiście nie mówie tu o jagniętach).
W każdym razie, gdy zobaczyła konie, była zdziwiona i chciała je powąchać.... ale koń był duży i trochę się obawiała. Ponieważ konie były przyzwyczajone do psów, pozwoliłam jej podejść, powąchać itp. Gdy zrozumiała, że koń nie jest zabawny, poszła zająć się swoimi sprawami. Gdy osiodłalam konia i pojechaliśmy na pola (trzy konie, dwa psy), nie pobiegła za nami ponieważ nie pojęła, że siedze w siodle. ;)
Musiałam po nią wrócić, zawołać, i wtedy pobiegła za nami. Nie atakowała koni, nie skakała na nie, biegła obok i cieszyła się trzygodzinną jazdą. Następnym razem nie było już problemu, że siedze na koniu, była jedynym psem który nam towarzyszył. Okazało się to bardziej problematyczne, bo nie było już drugiego psa z którym mogłaby się bawić, postanowiła więc bawić się z koniem - wyobraźcie sobie typowe psie zaproszenie do zabawy ;) W każdym razie, gdy dotarło do niej, że nie będzie żadnej zabawy, poddała się i podążała za nami bez problemu. Trzecim razem wzieliśmy ze sobą innego CzW, Apolla Schovanke, i ten wilczak (który wcześniej nie miał styczności z końmi) także podążał za nami bez problemu. Żadnego atakowania koni, ta dwójka po prostu cieszyła się, że może być z nami. Tylko zachowywała 5 metrowy odstęp od koni.
Ah, i krowy. Cira widziała je kilka razy, była w stanie wskoczyć na pastwisko i polować na nie, ale i tym razem, robiła to wyłącznie dla zabawy, i tylko gdy krowy uciekały. Gdy biegły za nią, gra się kończyła i Cira uciekała.
Simunkova Miroslava (Czechy)
|