23.3.2002 stawiliśmy się na Mistrzostwach Czech w coursingu w Litomyšli. Organizacja była bardzo dobra, jednak nawet najlepszy ogranizator nie zorganizuje dobrej pogody. I tym razem sie to nie udało. Było bardzo zimno, wiał silny wiatr i na dodatek wszystko było wzbogacone wprawdzie krótkimi, ale za to obfitymi opadami śniegu.
Jednak trasa była bardzo dobrze przygotowana. Jej część wiodła na uskok, co szczególnie przy drugim kole, gdy ta część stała się celem, sprawdziło prawdziwą sprawność psów.
Interesujące było oznaczenie wszystkich zakrętów taśmą, która wskazywała trasę widzom i sędziom. Dodatkowo widzowie mieli możliwość obserwować całe zawody z nasypu, ktory był jeszcze o dobrych 10 m wyższy niż cała trasa i dzięki temu mieli lepszy widok na przebieg poszczególnych biegów.
Ale teraz o naszych psach. Jako testerzy trasy wystąpiły czechosłowackie wilczaki
Bady i Brenna Šedý chlup. Niestety Brenna została niedawno zraniona (jakiś pies ją napadł i poszarpał udo), tak że na koniec nie miała ochoty biec i dlatego bieg ukończyl jedynie Bady. Trase przebiegł z ochotą i w pięknym stylu, za co uzyskał uznanie publiki.

Bady sprintuje. |

Bady na zakręcie. |

I u celu. |
Potem wystartowały, jako pierwsze czechosłowackie wilczaki w historii, do pierwszego startu w punktowanych zawodach Nancy Šedá eminence i Hoky z Molu Es. Jako
ostatni startujący, otrzymały na kark plecione chusty w różnych kolorach, dla identyfikacji na trasie (trasa miała długość ponad 600 m i dzięki temu barwnemu oznaczeniu sędzia miał rozeznanie na dalsze odległości).
Jak zwykle Hoki prawie dostał ataku serca, tak bardzo cieszył się z powodu biegu. Miałem ręce pełne roboty by go utrzymać na starcie. Zaskoczyła nas tym razem Nancy,
która w ostatnich biegach w zasadzie biegła, ale na starcie nie wykazywała większego zainteresowania. Tym razem ona także była dosyć nerwowa.

Obaj nasi atleci na starcie (Nancy z białą, Hoky z czerwoną chustą).
Start się udał i oba wybiegły na trase. Hoki ponownie potwierdził swoją wiodacą pozycje w stadzie, gdyż na trasie był ciągle z przodu. W odróżnieniu od innych stratujących par sędziowie ocenili bardzo dobrą współprace obu psów, gdy przynęte "łowił" Hoky, Nancy próbowała "dopaść ją od boku". Widzowie i sędziowie wysoko to ocenili. Przecież coursing był kiedyś rzeczywiście polowaniem i obecnie się to polowanie symuluje.
Nasze psy pokazały wzorcową prace stada podczas polowania. U celu oba znowu nas zaskoczyły, ponieważ tym razem, w odróżnieniu od poprzednich coursingów, rzeczywiście wykazały duże zainteresowanie przynętą (plastikowymi paskami) i Nancy udało się w końcu przegryźć wiodącą linke, aby mogła zabrać przynęte na pamiątkę :o). Drugie koło, które było cięższe z tego powodu, że na końcu psy musiały pokonać uskok, dokładnie przetestowało wytrenowanie psów. Na prostej szło dobrze każdemu psu, ale końcowy uskok spowolnił niektórych sportowców i zmniejszył ich zainteresowanie przynętą. Ale i tu Nancy z
Hokim nie zawiodły i pokazały, że "czeweczki" są psami wytrwałymi i wysportowanymi.
Ich osiągnięcia w obu kołach sędziowie ocenili jako bardzo dobre. W pierwszym kole uzyskały po 90 punktów a w drugim po 93 punkty (maximum jest 100 punktów).
Jak na pierwszy start w punktowanych zawodach nie jest to zły wynik.
Dodatkowo oba otrzymały tytuł "Mistrz Czech". Mamy jedynie nadzieje, że coursingową licencje zrobi z czasem więcej naszych psów i że zyskamy twardą konkurencje aby podobne tytuły nie można było uzyskać tak łatwo.
Pavel (Czechy)
PS: Dziękuje Karin za pomoc przy starcie, Ivanie i Markovi za wykonanie niektórych ujęć.
|