W niedzielę rano o godzinie 6.35 rozdzwonił się budzik. Rąbnęłam w niego ręką, mocniej niż to było potrzebne i zaczęłam pomału zapalać światła w mieszkaniu. Gdy już ostatni kąt został rozjaśniony, dokładnie wiedziałam, dlaczego w ten świąteczny dzień muszę wstawać tak wcześnie.
Na 14.kwietnia zaplanowano dla właścicieli czechosłowackich wilczaków przy współpracy z jednostką wojskową w Grabštejně specjalne spotkanie.
Stawiliśmy się w ładnej liczbie 24 uczestników i 18 psów o 9:00 w niedalekim Hrádku nad Nisou na terenie tamtejszego ośrodka szkoleniowego. Uczestnictwo było tym razem międzynarodowe.
Jeden uczestnik z Holandii i czterech z Polski.
Przedpołudniowy program przebiegał pod ostrym dowództwem dwóch wojskowych trenerów i wzięli w nim udział wszyscy obecni. Rozpoczął się tradycyjnym treningiem posłuszeństwa. Nietradycyjne było to, że przebiegał nie w rzędzie, ale w kręgu.
Był skierowany zwłaszcza dla początkujących, gdyż był kładziony nacisk nie tyle na prowadzenie treningu, co na udzielanie rad, jak psa uczyć.
Potem przeszliśmy do treningu obrony w kręgu. Jako pierwsze przystąpiły do treningu psy już szkolone, które dobrze wiedzą jak i gdzie gryźć. Gdy przejrzyście zaprezentowały, jak wygląda dobrze wykonana obrona, wymieniliśmy się z nimi miejscami. Z powodu tego, że na spotkanie przyjechało dużo młodych psów i początkujących, używano głównie szmatek i wałków.

Posłuszeństwo
|

Obrona
|

Obrona
|
Tuż przed godziną 12. ustawieni dwójkami wmaszerowaliśmy na teren jednostki w Grabštejně. Czekał tam na nas z otwartymi rękoma komendant plk. Ing. J. Růžička, który nas też po całym terenie oprowadził. Jego wykład był rzeczywiście kompleksowy w każdym tego słowa znaczeniu. Zwiedzanie rozpoczęło się w pięknie odrestaurowanym budynku mieszczącym dowództwo jednostki, gdzie dowiedzieliśmy się o historii objektu - zamku i grodu Grabštejn. Przeszliśmy przez podwórze i park, gdzie zobaczyliśmy unikalne rośliny o które starają się żołnierze (m.in. o te jedne z niewielu w Europie). Bardzo interesujące było zwiedzania kliniki weterynaryjnej, która swoim doskonałym wyposażeniem może oczarować niejednego specjaliste (wśród uczestników było dwóch techników weterynaryjnych). Dowiedzieliśmy się wiele interesujących rzeczy o działaniu jednostki, o pracy przewodników psów, ich szkoleniu, treningu i opiece, o zblizającej się "profesjonalizacji" oraz związanych z tym nowych możliwościach zastosowania psów w wojsku. Dalszy program prowadzono w sali wykładowej, gdzie plk. Růžička zakończył swój wykład o psach użytkowych dwoma filmami dokumentalnymi.

Powitanie dowódcy jednostki
|

Piękne otoczenie zamku
|

Wizyta w klinice weterynaryjnej
|
Na zakończenie wizyty mieliśmy przyjemność za niewielkie pieniądze zjeść obiad na stołówce wojskowej i posmakować jedzenia naszej armii (było wyśmienite - zupa "pismenkova", ryż z wołowiną i jabłka). Przy obiedzie pożegnaliśmy się i pojechaliśmy ponownie na plac treningowy w Hradku nad Nisou. Cały piękny dzień zakończyliśmy przyjemnym spotkaniem w budynku klubu ZKO.
Wieczorem, gdy ustawiłam budzik na ranek następnego dnia i ułożyłam się do snu, jeszcze długo myślalam o tym, że takich spotkań powinno być więcej. Schyliłam się jeszcze z łóżka by pogłaskać swojego wilczaka, ale ten był już w krainie snu, latały mu łapy i co chwila słychać było spokojne mruczenie. Na pewno wracał do miejsc, po których biegał w dzień.
Michaela Pokorná (Czechy)
PS: Chcielibyśmy podziękować komendantowi jednostki w Grabštejnie i jego podwładnym za zaskakująco miłe powitanie i uwagę, którą poświęcili na przez cały dzień. Dalsze fotki ze spotkania znajdują się
tutaj.
|