Ja i moja suczka Brenna Šedý chlup wzięłyśmy udział w drugim już w tym roku spotkaniu w Hrádku nad Nisou. Organizatorzy - Marcela Pluhařová i Pavel Hanuška przygotowali dla nas interesujący program. Zjechało się rekordowe dziewiętnaście czechosłowackich wilczaków z bliska i daleka.
Najpierw w programie było posłuszeństwo podzielone na początkujących-szczeniaki i zaawansowanych-dorosłych. Pokonywanie przeszkód było trudnym orzechem do zgryzienia dla najmłodszych czteromiesięcznych psów, ale po kolejnym powtórzeniu w końcu pojęły, że tą dziwną rzecz, którą da się obejść, trzeba przeskoczyć.
Potem nastąpił trening obrony. Nasz pozorant na ten dzień - David Manca nie miał dużo pracy, bo na rękaw gryzły z powodu młodego wieku, słabej pewności siebie, czy małego zainteresowania, jedynie trzy CzW. Za to z wałkiem doskonale siłowało się wiele psów.
Potem grupa odważnych udała się na niedaleką łąke ustawić trasę coursingowa. Biegły wszystkie wilczaki. Pare "zawodników" zachowywało się ten pierwszy raz pięknie, nawet gdy biegły swoim własnym tempem, co jest typowe dla tej rasy. Trzeba zaznaczyć, że niektóre nie widziały powodu by biegać za plastikowym wabikiem z dowiązaną króliczą skórką bez mięsa. Pojawił się i szalony lecz niewykonany pomysł, by jako wabik przywiązać kotka, dla większej motywacji starszych osobników :o). Niektóre czworonogi dobiegły aż do końca, jednak wiele nie pojmowało, że u celu muszą wabik oznaczyć obwąchaniem lub podniesieniem. Gdy przestawał się poruszać, przestawały się nim interesować.
Pogoda nam raczej nie dopisała, i tak po skończeniu coursingu, który większość psów spróbowała pierwszy raz, wszyscy przenieśliśmy się do budynku miejscowego klubu. I tak jak to już na takich spotkaniach bywa, podawano gorące kiełbaski, napoje i prowadzono rozmowy o rasie, szkoleniu i innych niekoniecznie interesujących tematach.
Podobne spotkania są w rzeczywistości przyjemną możliwością zaprezentowania naszych wilczaków, poopowiadania sobie, pobawienia się, wymienienia doświaczeń z innymi właścicielami i hodowcami, i takich dobrych rad na przyszłym spotkaniu w Hrádku na pewno nie będzie brakować...
Karin (Czechy) ------------------------- W tym roku, już po raz trzeci spotkali się ludzie z północnych i wschodnich Czech i Pragi w placu szkoleniowym koło cegielni. Pogoda nam zawsze dopisywała, ale więcej jesiennego słoneczka by nie zaszkodziło. Ogrzewać się tym razem musieliśmy systematycznym ruchem i grogiem, ponieważ wiekowy dach w naszym klubowym budynku nie wytrzymał i zapadł się pod naporem deszczu i śniegu. W lecie zabraliśmy się z werwą, co prawda niektórzy raczej ze słowną, do rekonstrukcji. Komin jest, ale ciągle w fazie planowania, więc nie było w czym zapalić. Mimo tego spotkało się nas 25 czeweczkarzy z 18 psami.
Na posłuszeństwie rodzieliliśmy się na dwie grupy, na szczeniaki i młode psy i na dorosłe. Szczeniatka, muszę powiedziec,bardzo się staraly, lecz niektórzy właściciele trochę przesadzili z wymaganiami. Dałabym szczeniakom więcej czasu na pojęcie ćwiczenia i więcej czasu na gry. Stare wygi zaprezentowały się jednak w pełnym blasku i ze wszystkimi znanymi niedostatkami, jakimi jest aport i szczekanie na komendę. Tu pokazało się, że Marcela ze Smržovky z Acarką nieprzypadkowo wygrała letnie zawody ZOP.
Po posłuszeństwie przebiegła indywidualna obrona z doświadczonym figurantem Davidem Mancą.
Specjalnoscią tego spotkania był coursing prowadzony przez Pavla Hanuškę na łące koło placu szkoleniowego. Stopniowo brali wydział w nim wszyscy i "polowali" w dwójkach i trójkach. Nie każdego psa interesował bieg za wabikiem. Taka Ajga wie, że nie wolno jej na nic polować, więc po co ma się męczyć. Gdyby tak wybiegł prawdziwy szarak, to dopiero byłaby u niektórych szybkość! Wtedy można by było Barkę i inne niewyszkolone psy szukać w niedalekej Polsce czy Niemczech. Hrádek wszak leży na tak zwanej trójgranicy, czyli granicy trzech państw.
A co na zakończenie? Kiedy postawimy dach i komin, to w przyszłym roku na dwa dni i w większym gronie, a po zimie z wieloma nowymi szczeniakami chętnie powita was Marcela z Vlčí chaloupky i członkowie 521. ZKO!
Marcela (Czechy)
|