Budzik!!! Jezu! Nie, nie wstajemy! Piesku, nigdzie nie jadę! Ale tego ranka czuje zimny psi pysk, a moja twarz nie będzie chyba potrzebowała rannego mycia.
To jest budzik, który każdego z Was, kto ma swojego "milisińskiego" w mieszkaniu, może wyciągnąć z ciepłej pościeli i postawić na nogi. Przez tydzień przygotowywaliśmy naszego sierściucha na sobotę, gdy pojedzie do Pilzna, wymieni grzeczności z przyjaciółmi i stanie do zawodów. A nasza "praca" przyniosła owoce. Piesek podminowany biega po mieszkaniu, obserwuje nasze pakowanie i pogania nas do większego tempa. Nawet nie musi mówić, bo mimo to czytamy jego słowa: "Ruchy, ruchy, paneczkowie".
I hura do auta, które jest przecież jego wrogiem. Dziś niespodziewanie wskoczył do niego bez słowa protestu, położył się i wzywa nas do odjazdu. Droga do Pilzna przebiega w spokoju a pierwszą ranną kawę pijemy na miejscu spotkania, którym była pilźnieńska stacja benzynowa. Tutaj czekało się na spóźnialskich, a potem już kolumna z prazskim i podprazskim stadem "wilków" wszelkiej barwy, wielkości, wieku i płci udała się w kierunku placu szkoleniowego. Przywitał on nas czystką uczynioną przez powódź, która była widoczna w całej okolicy. Trzeba jednak przyznać, że członkowie miejscowego klubu sportowego na prawdę się postarali i przygotowanie całych zawodów zaliczyli na piątkę. Tak i koniec gadania i wracajmy do samych zawodów.
Początek był trochę bardziej nerwowy, jak ze strony właścicieli, jak i psiaków. Nasz pochwalił się nam, ile poznał tu nowych ras i ilu zyskał tu nowych przyjaciół. Właściciele w tym czasie przemyśleli, do jakiej z czterech proponowanych kategorii zgłosić swojego milusińskiego. I potem zaczęły się zawody. Biegało się, skakało, słuchało - nie słuchało, tropiło, uciekało i nie uciekało z miejsca odłożenia, itp. A niektóre psy się skarżyły, że na końcu ktoś nawet strzelał.
Mocno przemarznięci właściciele, rozgrzewający się wybornymi kiełbaskami, kawą, herbatą czy innymi napojami, mogli na koniec zawodów oglądać oszczekiwanie i atak na "przestępce-pozoranta". A zmęczenia po naszych zawodnikach jakby nie było widać.
Powoli nadszedł koniec zawodów, w których wcale nie chodziło o to, aby zwyciężyć, ale które odbywały się w duchu hasła barona Coubertina. Przy uroczystym zakończeniu i ogłoszeniu wyników jeden z właściciele, Pavel Hanuška, przekazał reprezentantom miejscowego klubu pojemnik, który zawierał dobrowolne datki "wilczych przyjaciół" na odbudowę budynku zniszczonego podczas powodzi. W zbiórce zebrano ponad 5.500 Kč.
I mimo, że poranna pogoda nie wróżyła nic dobrego, to później rozchmurzyło się i pogoda nam dopisała, co było dobre i dla psów-biegaczy, które na koniec mogły zmierzyć swoje siły z motorem i wabikiem, który im stale uciekał. Profesjonalnie ta "psia" gra nazywa się coursing, co zawodnikom było całkiem obojętne i stale domagali się nowych i nowych biegów.
Do Pragi wracaliśmy my i nasz "zawodnik" z dobrym uczuciem, że takie przyjacielskie spotkania spełniają swoją rolę i powinny odbywać się częściej. W domu tylko nie wiedzieliśmy, kto pierwszy zasnął.
Tomáš Lukeš (Czechy)
Dnia 5. października 2002 odbyły się zawody 625. ZKO Plzeň-Vyhlídka. Stawił się cały szereg zawodników ze swoimi psimi milusińskimi różnych ras głównie owczarków niemieckich, labradorów, cocker spanieli...
Ponieważ ten klub jako jedyny w Pilźnie odwiedza nasza krajowa rasa czechosłowacki wilczak, była ona licznie reprezentowana, nie tylko przez uczestników z Czech, ale i zza granicy. Cieszy nas, że przyszli kibicować, a i brać udział w zawodach najmłodsze z naszych szczeniąt, które przez cały dzień pięknie się wyszalały.
| A tutaj są wyniki naszych atletów: |
|
Brać można było udział w sumie w 4 kategoriach:
1. Według ZVV1
2. Według ZM
3. Według ZM bez obrony (np. dla młodych psów, lub tych, którzy obrony nie ćwiczą)
4. Uproszczona kategoria bez obrony i śladu (przede wszystkim dla początkujących i szczeniąt)
|
| 1. kategoria (max. ilość punktów 300) |
| 3. miejsce |
Asterix Eden severu |
272 punktów |
| 4. miejsce |
Hero od Úhoště |
229 punktów |
| |
| 2. kategoria (max. ilość punktów 150) |
| 7. miejsce |
Dag z Brdských hor |
76 punktów |
| |
| 3. kategoria (max. ilość punktów 150) |
| 1. miejsce |
Hoky z Molu Es |
125 punktów |
| 2. miejsce |
Brenna Šedý chlup |
111 punktów |
| |
|
|
| 4. kategoria (max. ilość punktów 150) |
| 3. miejsce |
Jerry Lee z Molu Es |
106 punktów |
| 5. miejsce |
Iky od Úhoště |
103 punktów |
| 8. miejsce |
Bandita z Vlčí chaloupky
(najmłodszy uczestnik zawodów) |
89 punktów |
W czasie zawodów odbył się też konkurs na najsympatyczniejszego psa, który wygrał Asterix Eden severu pana Karla Štochla. Zwyciężcy otrzymali dyplomy i darmowe bilety wstępu do miejscowego ZOO (inf.wolfdoga: zawody były organizowane i sponsorowane przez nasz serwer).
Po zakończeniu zawodów odbył się bieg coursingowy. Chodzi tu o terenowy bieg psów za wabikiem (plastikowymi tasiemkami). Wiele psów wzięło w tym udział i próbowalo tu sił, niektórym z nich przypadł ten piękny sport do gustu i chcieli biec za każdym razem. Psy biegały dwójkami lub pojedynczo. Oczywiście biegały i nasze wilczaki i muszę powiedzieć, że bardzo się to im spodobało.
Cały dzień zawodów bardzo się udał, swój wkład wniosła i piękna słoneczna pogoda i już cieszymy się na kolejne klubowe zawody i kolejne spotkanie czechosłowackich wilczaków i ich właścicieli.
Jana Krohová (Czechy)
|