Przywołanie jest podstawą przyjemnego współżycia z psem. Psa, którego nie przywołamy, czy nawet nie możemy puścić wolno (co oznacza dla niego całe życie na smyczy), lub wystawiamy się na ryzyko, że taki pies spowoduje w lepszym wypadku jakąś nieprzyjemność, w gorszym szkodę, a w tym najgorszym może stracić nawet życie (pod kołami auta lub z ręki myśliwego). Z drugiej strony to ćwiczenie jest jednym z najtrudniejszych, ponieważ nad żadnym psem nie możemy mieć 100% kontroli (to żywe stworzenie, a nie maszyna), ponieważ zawsze mogą się zdarzyć jakieś niespodziewane okoliczności, które wpłyną na jego zachowanie w danej sytuacji. Dlatego wypracowanie porządnego przywołania wymaga masy konsekwencji, cierpliwości, dożywotniego doszlifowywania i dodatkowo przewidywania z Waszej strony. Najlepiej jest położyć podstawy tego ćwiczenia już w wieku szczenięcym, gdy mały piesek jest bardzo skoncentrowany na swoim właścicielu i ma wrodzoną tendencje do utrzymywania się w pobliżu członków swojego stada (którym powinni być ludzie, uwaga na nastawianie się szczeniaka na inne psy w domostwie). Partnerem nr. 1 musi być człowiek, nie pies, ponieważ w innym wypadku Wasz piesek będzie preferował członków swojego gatunku przed Wami.. Puszczajcie więc w tym wieku swoje psie maleństwo jak najczęściej wolno (w bezpiecznych miejscach!), a piesek sam nauczy się przybiegania, gdy odległość między Wami a nim przekroczy wartość krytyczną. Ten moment musicie wykorzystać i zacząć go natychmiast chwalić i nagradzać. Po przybiegnięciu wspólnie się pobawcie, dajcie psiakowi nagrodę (noście ze sobą cały czas pełne kieszenie smakołyków) i ponownie pozwólcie psiakowi biegać. Możecie się także specjalnie schować (możecie stamtąd wołać lub gwizdać), ewentualnie jeśli jest czymś zajęty, możecie zwrócić na siebie uwage dziwnym dźwiękiem (klaskaniem, piszczeniem, itp.) i uciekajcie od niego. Oczywiście, że po przybiegnięciu lub znalezieniu Waszej osoby musi nastąpić gorliwe przywitanie połączone z wielką pochwałą i specjalną nagrodą. Zaleca się przy przywołaniu siadać - staniecie się wielkością bardziej przyjaźni i nie wyglądacie tak autorytatywnie. Wszystkie te czynności mają jedyny cel - nauczyć Waszego pieska, że ma Was pilnować i że za każde przyjście do Was dostaje coś miłego. Tym sposobem nawiązujecie dobry kontakt, który jest niezbędną podstawą dalszego treningu. Nigdy nie biegajcie za psem, który nie chce przyjść. Niekiedy u małych szczeniąt mówi się, że właściciel może go dogonić i nauczyć posłuszeństwa. Oczywiście małego czechosłowackiego wilczaka można dogonić jedynie przez krótką część jego dzieciństwa, i radzę żeby nigdy nie przetestował, czy jest szybszy od Was, lub mały diabełek może zmienić się z dnia na dzień - mówię to z własnego doświadczenia :o) ).
Komenda "naprzód!" Częścią przywołania na miejscu komendą "do mnie!" jak i w marszu jest ćwiczenie "naprzód!". W życiu codziennym oczywiście nie trzeba wydawać psu tej komendy, bo na spacerach ma tyle podniet, że odbiegnie automatycznie, gdy tylko uwolnimy go ze smyczy. Jednak na egzaminach przy przywołaniu trzeba większość psów tego nauczyć (pies musi się na komendę oddalić na co najmniej 10 kroków). Dziwnym trafem bywa to kamieniem u szyi i z powodu niedostatecznej odległości od przewodnika powoduje stratę punktów. Ważne jest tu uniknięcie stereotypu. Jeśli stale będziecie ćwiczyć jeden schemat chodzenie-naprzód-przywołanie, pies po pewnym czasie przestanie odbiegać, ponieważ już czeka, że będzie przywołanie. Dlatego zmieniajcie otoczenie, zmieniajcie czas między komendami, dajcie psu komendę "biegaj" i potem się z nim pobawcie, ale nie przywołujcie go itd.. Jeśli potrzebujecie zwiększyć odległość odbiegania możecie psu coś rzucić. Gest rzucenia jakiegoś przedmiotu lub nagrody jest podobny do gestu (wskazującego kierunek) komendy "naprzód!" (oczywiście nie wolno rzucać w góre).
 Komenda "naprzód!" jest w większości przypadków dopełniona ruchem, pokazującym kierunek.
Helena (Czechy)
|