Na co też musieliśmy się nastawić, gdy zdecydowaliśmy się, by wziąść do siebie szczeniaka czechosłowackiego wilczaka. Wiele czytaliśmy i informowaliśmy się u hodowców i właścicieli CzW. Wreszcie stało się!
Jakana odebraliśmy z Czech. Jazda autem (4,5 godziny) nie była żadnym problemem. Maluch tylko spał. W przerwie się załatwił i potem znowu zasnął. W domu na początku wszystko przetestował i na końcu ocenił jako "dobre". Nie oznajmiał nam nawet stałym wyciem, że chce do domu. Czas płynął i człowiek się przyzwyczaił. Jakan do dziś jeszcze NIC nie zniszczył (na prawde nic!). Ta sztuka rasy trudnej do trenowania zna już komendy "siad", "waruj", "do mnie", "przynieś" i "spokój". Z łóżkiem też sobie poradziliśmy. Może w nim spać, gdy nas tam nie ma. Najbardziej lubi bawić się z naszym małym kotem. Tak to przynajmniej wygląda. Wydaje się, że polubił też konie. W każdym razie naszemu Quarter-Horse daje zawsze buziaka.
Nie jest zbyt miłe, gdy budzi nas w nocy za potrzebą. Ale czego człowiek nie robi, by mieć czystego, dobrze wychowanego psa?
Rośnie w oczach. W ciągu tygodnia urósł sześć centymetrów. Obecnie ma w kłębie 43 centymetry. Jestem ciekawy, co z niego wyrośnie.
Jakan jest rzeczywiście miłym psiakiem, który sprawia nam wiele radości. Oczywiście czasem rozrabia i jesteśmy źli. Ale radość z jego posiadania wygrywa!!
Ach, Jakan ma już 10 tygodni!
Kristof (Niemcy)
|