Pozostawienie przypiętej smyczy ma przede wszystkim efekt psychologiczny - piesek stale czuje się pod kontrolą swojego pana. Służy jednak głownie jako pomoc, która uniemożliwia podnoszenie się psa (smycz po prostu przydeptujemy tuż przy ciele psa), lub jego ucieczkę (ponownie wystarczy ją złapać). Ważne jest, żeby smycz leżała na ziemi (tuż koło naszej nogi), aby przy odchodzeniu od psa nie doszło do pociągnięcia czy wzbudzenia u psa potrzeby podążania za nami (ponieważ smycz służy przecież do prowadzenia psa). Także po powrocie do psa nie bierzemy jej do ręki wcześniej, niż damy komendę by pies usiadł (ponownie mogłoby to sprowokować psa do podniesienia się).
Jak tylko smycz przestanie starczać nam swoją długością, przechodzimy na linkę. Należy spokojnie przypiąć najpierw linkę na końcu smyczy, a dopiero potem całkiem ze smyczy zrezygnować (CzW, tak wrażliwy na wszelkie zmiany, mógłby sobie wyobrazić, że to chyba jest trochę inne ćwiczenie, więc co by się stało, gdyby spróbował się podnieść?). W każdym razie obymamy w ręce. Staramy się jednak, aby opadała po naszej nodze i było jak najmniej widać, że ją trzymamy (wtedy pies na pierwszy rzut oka wiedziałby, że jest stale pod kontrolą). Teraz prosimy kolegę o stworzenie sytuacji, w której pies spróbuje się podnieść. W momencie, gdy do tego dojdzie, wyraźnie mówimy "Zostań!" i silnie szarpiemy smyczą (która służy do tego, by psa przyciągnąć do ziemi). Nie bójcie się włożyć w to siły, gdyż długość linki i kołek zamortyzują znaczną część szarpnięcia. Gdy uda się Wam za pierwszym razem postąpić dostatecznie szybko i niespodziewanie, może się zdarzyć, że problem zostanie rozwiązany. Pies po prostu sam ukarał się tym, że się podniósł. Mimo tego metoda ta jest długoterminowa (jak wszystkie naprawy) i trzeba ją konsekwentnie doprowadzić do końca. Zaprzestanie używania kołka przed czasem może cały problem jeszcze pogorszyć, lub dojdzie do skojarzenia KOŁEK - ZOSTAJĘ, BEZ KOŁKA - NIC NIE MOŻE MI SIĘ STAĆ. Dlatego z tej pomocy rezygnujcie stopniowo. Pozostawiajcie psa nadal przy kołku, gdzie leży przewleczona linka, ale nie będziecie jej już przypinać do obroży, następnie można pozbyć się kołka a dopiero na koniec także linki. Jeśli jednak stanie się tak, że pies wykorzysta to, że pominęliście jakąś z pomocy, musicie zaraz wrócić do poprzedniej fazy i dalej ją konsekwentnie ugruntować.
Pozostawanie długoterminowe jest ćwiczeniem nie tylko trwającym długo (w ramach posłuszeństwa), ale i wymagającym długiego, konsekwentnego szkolenia, jeśli chcemy dopracować się wysokiej niezawodności. Wtedy możemy na przykład pozwolić sobie odlożyć naszego psa w jakimkolwiek otoczenia i w jakiejkolwiek sytuacji.
Helena (Czechy)
|