W połowie lutego wraz z Brennką dołączyliśmy się do Pavla i Nancy i pojechaliśmy z nimi na wycieczkę do Danii, by odwiedzić tam Petra Madsena i jego dwa wspaniałe czechosłowackie wilczaki. Mam tu na myśli "naszą" Freję (Cassiopeia Šedý chlup) i Fenrisa (Flop Křivoklátský Atos). Droga była mordercza, ale żywo sobie dyskutowaliśmy a czworonożna część naszego stada znosiła drogę także doskonale. Można powiedzieć, że poza motorestami, gdzie podczas drogi jedliśmy i celnikami, nic nie zakłucało naszego życia. W drodze zatrzymaliśmy się u kolejnego członka naszej rozrastającej się "rodziny" Silvii Pollow, która ma Almę Šedý chlup i Cinę (Exa od Buližníku) i z nią i jej rodziną spędziliśmy "psi" dzień i wieczór. Brennka i ja zostaliśmy kulturalnie oświeceni przy Murze Berlińskim i Check point Charlie. Rano kontynuowaliśmy wyprawę. Po południu przeprawiliśmy się na duńska wyspę Fyn, a tam już czekali na nas Petr, Freja i Fenris.
Zaraz potem udaliśmy się na plażę na wycieczkę zapoznawczą. Nasze suczki i Fenris zachwycone biegały po plaży i kąpały się w zimnym morzu, podczas gdy my regenerowaliśmy siły po trudnej drodze. Okazało się, że dom Petra jest rajem dla wilczaków, ponieważ ma ogromną zagrodę koło domu i sąsiaduje z nią także i kawałek lasu. Psy mogą dowolnie wchodzić do domu i wychodzić na ogród. Podczas, gdy Nancy traciła swój czas probując dostać się do wnętrza i znaleźć coś "na ząb" o Brennie nic nie wiedziałam. Freja była maskotką nas wszystkich i wydawało się, że już w wieku czterech miesięcy jest panią domu.
W sobotę przyjechali i inni duńscy właściciele CzW. Tak, że w sumie zeszło się siedem wilczaków, co jest dużym sukcesem na naprędce zwołane spotkanie. Po spacerze nadeszły godziny rozmów o naszych psach i klubach. Na drugi dzień czekała nas droga do domu. Brennie i mnie nie chciało się stamtad wyjeżdżać, ale co było robić.
W drodze powrotnej wzięliśmy Brennę i Nancy na pokład promu, co było dla nich nowym przeżyciem. Gdy prom zbliżał się do bryegu, pomyślałam sobie "Szkoda, że tylu miłych, uprzejmych i pogodnych ludzi żyje tak daleko od nas".
Karin (Czechy)
|