Czytając tak sobie o talentach wilczaków postanowiłem podzielić się informacjami o talentach architektonicznych, które również wilczaki czasami posiadają...
Oczywiście Bhima (Fram Křivoklátský Atos) również potrafi wychodzić z różnych dziwnych zabezpieczonych klatek czy pomieszczeń, ale na szczęście nie przejawia zbytnio niszczycielskich upodobań. Za to chłopak przepada bawić się w Architekta. Jako, że teraz większość dnia spędza na zewnątrz to postanowiłem kupić mu jakąś budę, żeby mógł się schować przed słońcem. Znajoma sprezentowała mu solidną drewnianą budę wygladającą bardziej jak domek leśniczego niż buda dla psa... Ostrzegałem ją, że powinna wybrać coś mniej ekskluzywnego jednak ona jak i pan w sklepie upierali się, że jest to buda niezniszczalna. No cóż, nie zdążyli poznać wilczaka.
Na początku nie chciał wogóle wejść do budy. Coś mu najwidoczniej nie pasowało. Chodził i obserwował ją z każdej strony... Po dwóch dniach już wiedziałem, co mu się nie podobało w jego domku. Otóż nasz dom ma nie tylko drzwi, ale i okna, więc dlaczego jego dom nie ma okien?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wygryzł więc dokładnie kwadratowe okienko przez które sobie wyglądał tuż obok drzwi i zrobił to naprawdę idealnie. Nawet nie zeszpecił całego wyglądu budy, a wręcz nabrała swoistego uroku, a Bhima z dumą spogladał przez okno na mnie, kiedy ja wyglądałem przez moje. I wszystko wyglądało dobrze do czasu, gdy postanowił przywitać panią listonoszkę i zamiast przez drzwi wyskoczył przez małe okienko... Nie mógł przejść, więc wyrwał swoim ciałem ogromną dziurę... Widocznie bardzo mu się spieszyło. Później chyba uznał to za dobrą zabawę, bo usnunął sobie podłoge z budy, następnie zajął się bocznymi ścianami, dachem i na końcu ścianą tylną. W ten sposób dumny z siebie leży sobie codziennie na pozostałościach dachu i ogląda całą okolice.
Lubię ten kraj za to, że jeśli masz rachunek, możesz wszystko zwrócić albo przynajmniej dostać równowartość w innych produktach i dzięki temu ja nic nie tracę, a on najwidoczniej dobrze się bawi. Dobrze, że jak do tej pory rozumie, że mój dom to mój dom i w nim nie postanawia nic zmieniać... No, może poza systematycznym przegryzaniem mi kabli, kiedy za długo siedzę na necie, stukam w klawisze i nie zwracam na niego uwagi. Próbował ściągnąć za ten kabel antene statelitarną, żeby przekonać mnie, że siedzenie przy kompie psuje wzrok. Jednak jak do tej pory gruby metalowy słupek wkopany głęboko w ziemie i zalany dookoła betonem jest przeszkodą niedopokonania ... ciekawe jak długo.
Robert (Polska, chwilowo USA)
|