Pojawiały się i nadal się pojawiają różne opinie przeciwko szkoleniu sportowemu i dyscyplinom sportu. Dlatego pozwólcie mi krótko zatrzymać się przy tym temacie.
Przede wszystkim w niektórych krajach zachodniej Europy obserwuje się opinie, że obrończe szkolenie sportowe budzi w psach agresje i taki pies może być potem agresywny i niebezpieczny. Skąd mogła się wziąść taka opinia? Ciężko powiedzieć, ale najprędzej tam, gdzie obronę trenują ludzie z psami sami lub po prostu z niekompetentnym i niedoświadczonym trenerem-amatorem. Każdy początkujący kynolog już po pierwszej godzinie u doświadczonego trenera pojmnie, że obrończe szkolenie sportowe nie opiera się na budzeniu agresji przeciw człowiekowi, ale jedynie na użyciu jego wrodzonego instynktu łowieckiego. Pies nauczy się, że rękaw pozoranta jest dla niego łupem. Taki zamierzony trening staje się dla psa zabawą, a nie agresywną obroną. Wszędzie możecie często widzieć, że pies robi piękne ataki na rękaw a na zakończenie daje się pozorantowi głaskać. Byłoby to możliwe, gdyby szkolenie wzbudzało w nim agresje? Oczywiście, ten typ szkolenia trwa dłużej i wymaga konsekwencji i cierpliwości. Łatwiejszą drogą jest zmusić psa by gryzł, wywrzeć prawdziwy nacisk na jego psychikę i sprowokować jego atak. To nie ma jednak z obroną sportową nic wspólnego i taki trening powinni prowadzić jedynie ci najbardziej doświadczeni trenerzy i jedynie do pracy użytkowej (np. na wojskowego psa stróżującego). Oczywiście pewna ilość adrenaliny musi się pojawić w psie i przy szkoleniu sportowym. Jednak szczególnie u psów "niegryzących" (co wszyscy czeweczkarze znają) praca powinna przebiegać jedynie przy doświadczonym fachowcu.

Drugą opinią, z którą spotkałem się w ostatnim czasie jest, że pies bioracy udział w coursingu jest potem trudny w szkoleniu i ciężki do opanowania. W końcu pojawiła się i opinia, że potem taki pies ma problemy z tropieniem. Coursing (możecie się o nim dowiedzieć w osobnym artykule tutaj) opiera się, podobnie jak sportowa obrona, na użyciu instynktu łowieckiego. Jest to praktyczne "polowanie" w dosłownym tego słowa znaczeniu, ponieważ plastikowe paski skutecznie imitują ofiare. Twierdzenie, że coursingiem rozwija się instynkt łowiecki, który większość właścicieli stara się opanować, jest bezsensem. Instynkt łowiecki pies ma już w swoich genach i człowiek nie jest w stanie go u poszczególnych psów zahamować. Oczywiście da się go wytłumić ukierunkowaną hodowlą, ale jest to zadanie wielu generacji. Tzw. "wytłumienie" instynktu łowieckiego to nic innego, jak posłuszeństwo. W mgnieniu oka, gdy pies chce instynktownie schwytać ofiare, słowo "Nie!" jest dla niego silniejsze niż wrodzony popęd. Jednak i taki pies, gdy znajdzie się w przyrodzie i będzie głodny, zacznie oczywiście łowić zwierzęta, tak jak wszystkie inne. Pies nie jest głupi i wie, że plastikowe paski, za którymi goni po trasie, nie zaspokoją apetytu. I nie ma ochoty ich zjeść. Punktowanego chwycenia paska na końcu trasy w większości przypadków trzeba psa nauczyć, ponieważ gdy się zatrzymują, pies traci nimi zainteresowanie. Jest to dla nich gra, tak jak dla szczeniaków, z którymi bawimy się starą skarpetką.

Obydwa przedstawione przykłady są chyba najbardziej typowe. Ale dzięki nimi można zademonstrować laikowi, że prawdziwy trening obrony jest dla psa zaletą, a nie odwrotnie. Dodatkowo obie opisane dyscypliny sportowe są dla psa pewnym sposobem zachowania jego wrodzonych instynktów. Pomagają go, w tym przypadku instynkt łowiecki, zapokoić w dyscyplinach sportowych i pies ma potem już zmniejszona potrzebę łowić ofiary np. na spacerze.
Sportowe szkolenie i dyscypliny sportowe nie przeszkadzają w żaden sposób naszym psom. Wszystkie twierdzenia "wszystkowiedzących", że jest inaczej, są szkodliwe i bezpodstawne. Zawsze trzeba się zapytać najpierw kynologów, biologów, etologów, itd. Przecież sport kynologiczny powstał po to, żeby w naszych psach rozwinęły się te, z naszego ludzkiego punktu widzenia, potrzebne cechy i zdolności. I przede wszystkim pozwalające na utrzymanie naszych psów w kondycji i dobrym stanie zdrowia, psychicznym, jak i fizycznym. A o to, wydaje mi się, chodzi nam przede wszystkim.
Pavel (Czechy)
|