No dobrze, tu jest początek tej historii!
Niestety w wieku 8 tygodni zostałem oodany przez swojego hodowcę, lepiej brzmi przez "ojca", nowemu właścicielowi. Ale dlaczego, przecież było mi dotąd tak dobrze!
Hmmm... ciągle się jeszcze o to pytam! Miała to być naturalna kolej rzeczy, wprawdzie trochę niezrozumiała, ale obojętne. Ponieważ obiecałem sobie iść przez życie myśląc tylko o sobie, nie widziałem w tym jakiegoś większego problemu. Obiecałem sobie, że nie dam się zmusić do życia w jakimś, przez ludzką rękę stworzonym systemie! I jak się miało potem okazać, już w tam młodym wieku 8 tygodni miąłem rację. A więc dobrze, nie wszyscy są tacy!! Jak wydawało się moi nowi właściciele, którzy z mojego powodu odwiedzili nas już dwukrotnie, przyjechali wreszcie by mnie odebrać. Opowiadali, jak dobrze się im dotąd układało ze zwierzętami (suczka owczarka niemieckiego) i posiadanymi przez nich kotami i różnymi małymi zwierzątkami, których dotąd nie znałem! Według mnie musieli być bardzo uczuciowi.
A więc dobrze, weszliśmy razem do domku by załatwić robotę papierkową. Po pewnym czasie byliśmy wreszcie gotowi. Po powtórnych szczegółowych informacjach, które przekazał mój hodowca nowym właścicielom z ciężkim sercem musiałem odejść. Wielkie pożegnianie podczas którego hodowca szepnął mi coś jeszcze do uszka i załadunek do samochodu. Osobliwa część, gdyż nie znałem jeszcze czegoś takiego. No dobrze, do tego wrocimy później.
Po około 400 km byliśmy w moim nowym domu, w Chemnitz, mieście we wschodnich Niemczech. Wtedy rozpoczęło się dla mnie prawdziwe życie, o tak!!
Ciąg dalszy nastąpi
Chiko
|