Wolfdog.org forum

Wolfdog.org forum (http://www.wolfdog.org/forum/index.php)
-   Sport i szkolenie (http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=26)
-   -   Do mnie! (http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=13671)

Witek 02-06-2010 13:11

Grin mnie uprzedziła :)
I oczywiście ma rację. Metoda na brzęczek jest wtedy gdy nagroda to za mało ;-)

Gaga 02-06-2010 17:58

Quote:

Originally Posted by Palpatine (Bericht 304030)
Przymusowa kąpiel i leżenie na posłaniu do momentu wyschnięcia była karą. Ciekaw jestem czy okaże się skuteczna.
. :twisted:

Ja jestem gotowa założyć się, że nie :twisted: Dla psa nie istnieje coś takiego jak pojęcie "kary", zwłaszcza rozciągnięte w czasie. Istnieje za to instynktowna konieczność dopasowania się do zaburzonych relacji (gniewny przewodnik), do których należy się dopasować (jestem malutkim, grzecznym pieseczkiem)-stopień dopasowania zależy od siły eksponowania gniewu.
Za to z tej lekcji może wynieść skojarzenie, że kąpiel jest nieprzyjemna-co dla Ciebie, w przyszłości, może być kłopotem.

Rona 05-06-2010 20:13

A propos przywołania:

Quote:

Chodzenie na smyczy, wprawdzie z większymi trudnościami niż przeciętny pies, wilki opanowały nieźle, choć w sytuacjach gdy grały w nich głębsze emocje, gdy były podniecone czy przestraszone, ciągnęły gwałtownie, całkowicie ignorując człowieka na drugim końcu smyczy. (...)

Natomiast zbliżanie się wilka jedynie na głos opiekuna, bez materialnej zachęty z jego strony, było tak rzadkie, że graniczyło nieomal z cudem. Chodzi o przyjście wtedy, kiedy ja miałam ochotę, bo jeśli wilk był w dobrym humorze i w danej chwili usposobiony niezwykle przyjacielsko, zjawiał się w te pędy, łasząc się do stóp, liżąc ręce, szarpiąc ubranie, raz po raz usiłując złożyć pocałunek w usta. Przywołanie podniesionym głosem miało wyłącznie jeden, i to odwrotny skutek. Wołając wilka należało więc wykonać cały zestaw niezwykle przyjacielskich gestów - miękki szczebiotliwy głosik, uśmiech, najlepiej pochylenie lub ukucnięcie, wszystko co świadczyłoby o naszym najżyczliwszym usposobieniu i wykluczało agresywne zamiary z naszej strony.
To fragment niezwykle interesującej książki Krystyny Chwedeńczuk Pies czy Wilk wydanej w 1987 r przez Instytut wydawniczy NASZA KSIĘGARNIA Fragment dotyczy wilków a nie psów, ale zachowania jakby troszkę znajome? :rock_3

I jeszcze jeden fragment, ku pokrzepieniu serc :) (str. 84)

Quote:

Jeżeli ktoś z was chce wiedzieć, czy jego pies ma bardziej pierwotne, a więc wilcze cechy, czy też hodowla uprawiana przez człowieka wywarła na jego psychice i zachowaniu silniejsze piętno nich odpowie na następujące pytania:
Czy mój pies akceptuje wyłacznie parę najbliższych osób, a odnosi się zdecydowanie nieufnie do obcych ludzi?
Czy mimo wielkiego przywiązania do mnie jest nieposłuszny i z reguły nie reaguje na moje polecania?
Czy jest wrogi, a w najlepszym razie nieprzyjaźnie nastawiony do większości psów?
Czy w zabawach z nielicznymi zaprzyjaźnionymi psami przedkłada gonitwy nad zapasy?
Czy wreszcie szczeka niewiele, lecz za to je bez opamiętania?

Jeżeli na wszystkie pytania uzyskasz twierdzące odpowiedzi, wiedz, że jesteś posiadaczem wilka w psiej skórze.

Gia 06-07-2010 18:51

Po częściowej konsumpcji patyczka, komenda "do mnie!!!!" :twisted:

http://www.wolfdog.org/temp/1278434728-575193.jpg

Skrzat&Bow 12-07-2010 14:10

Quote:

Originally Posted by Rona (Bericht 304787)
To fragment niezwykle interesującej książki Krystyny Chwedeńczuk Pies czy Wilk wydanej w 1987 r przez Instytut wydawniczy NASZA KSIĘGARNIA Fragment dotyczy wilków a nie psów, ale zachowania jakby troszkę znajome? :rock_3

Ksiażke kupilam kiedys na Allegro. Cenna lektura! Niesamowite jak wiele jest zbieżnosci!Warto przeczytac. Pomogla mi na przyklad zrozumiec dlaczego niektore psy reagowaly irytacvja wrecz zloscia na "zachowania powitalne" Bowka (namolne lizanie pyska, laszenie sie ), niektore psy zdawały sie w ogole nie rozumiec tej wilczej mowy....:(

A propos przywolania, u nas najlepiej dziala ucieczka w drugą stronę, czesto na spacerach chowam sie i prowokuje poszukiwania, tak zeby pies caly czas byl na oriencie. Niestety tak jak u wiekszosci nie skutkuje to w 100 % jesli w gre wchodzi wesola pogon w kierunku innego psa, jednak gdy nikne z " horyzonu" zazwyczaj wraca zeby mnie odnalezc. Wtedy oczywiscie nagroda. I czasami zaciskanie zebow ;-)))

Rona 12-07-2010 15:15

Quote:

Originally Posted by Skrzat&BOW (Bericht 314119)
Ksiażke kupilam kiedys na Allegro. Cenna lektura! Niesamowite jak wiele jest zbieżnosci!Warto przeczytac. Pomogla mi na przyklad zrozumiec dlaczego niektore psy reagowaly irytacvja wrecz zloscia na "zachowania powitalne" Bowka (namolne lizanie pyska, laszenie sie ), niektore psy zdawały sie w ogole nie rozumiec tej wilczej mowy....:(

Fakt. Są rasy które rozumieją takie namolne wilcze powitania lepiej (husky, malamut, owczarek szwajcarski) i gorzej (za dużo, aby wymieniać 8)). Zauważyłam też, że model powitania raz przyjęty zostaje utrwalony, tzn psy, które Lorka witała "namolnie" jako szczeniak nadal są przez nią witane w ten sposób. Znajome, ale świeżo poznane wita dużo bardziej powściągliwie...

Quote:

Originally Posted by Skrzat&BOW (Bericht 314119)
A propos przywolania, u nas najlepiej dziala ucieczka w drugą stronę, czesto na spacerach chowam sie i prowokuje poszukiwania, tak zeby pies caly czas byl na oriencie. Niestety tak jak u wiekszosci nie skutkuje to w 100 % jesli w gre wchodzi wesola pogon w kierunku innego psa, jednak gdy nikne z " horyzonu" zazwyczaj wraca zeby mnie odnalezc. Wtedy oczywiscie nagroda. I czasami zaciskanie zebow ;-)))

Praca nad przywołaniem, to praca non-stop. Nigdy nie jest 100%, ale warto pracować, bo z czasem jest coraz lepiej, nawet jeśli nie widać pozytywnych zmian z dnia na dzień, tak jak nie widać, że dziecko rośnie :). Ostatnio ktoś na Błoniach wyraził uznanie, że kiedy chcę założyć lub zdjąć młodej smycz albo kaganiec, przybiega bez problemu... Wydawało mi się to tak oczywiste, że dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że jeszcze rok temu było dużo trudniejsze! Co nie znaczy, że zawsze potrafię odwołać ją od kumpla :p i że wraca w takim tempie jakbyśmy sobie tego życzyli 8) Ale jest postęp i wierzę, że z czasem będzie coraz lepiej!

Jeśli będę miała wolna chwilę, opiszę sytuację, kiedy nastąpił u Lorki przełom w kwestii przywołania :rock_3 Bardzo śmieszna i pouczająca historia, która potwierdza, że na wilczaka trzeba znaleźć sposób 8)

Gaga 12-07-2010 18:37

Quote:

Originally Posted by Skrzat&BOW (Bericht 314119)
A propos przywolania, u nas najlepiej dziala ucieczka w drugą stronę, czesto na spacerach chowam sie i prowokuje poszukiwania, tak zeby pies caly czas byl na oriencie. Niestety tak jak u wiekszosci nie skutkuje to w 100 % jesli w gre wchodzi wesola pogon w kierunku innego psa, jednak gdy nikne z " horyzonu" zazwyczaj wraca zeby mnie odnalezc. Wtedy oczywiscie nagroda. I czasami zaciskanie zebow ;-)))


zaciskanie zębów plus uśmiech nr. 5 wtedy działa najlepiej :) Bo potwór potrafi kontrolować z daleka, w jakim "stanie umysłu" go przywołujesz :twisted:

atah 12-07-2010 19:05

Quote:

Originally Posted by Rona (Bericht 314143)
Jeśli będę miała wolna chwilę, opiszę sytuację, kiedy nastąpił u Lorki przełom w kwestii przywołania :rock_3 Bardzo śmieszna i pouczająca historia, która potwierdza, że na wilczaka trzeba znaleźć sposób 8)


Dawaj historię Rona!!:) Na wilczaki standardowe metody szkoleniowe nie zawsze działają, więc każdy przykład skuteczności jest bardzo cenny:)))

Rona 12-07-2010 20:34

Quote:

Originally Posted by atah (Bericht 314209)
Dawaj historię Rona!!:) Na wilczaki standardowe metody szkoleniowe nie zawsze działają, więc każdy przykład skuteczności jest bardzo cenny:)))

OK.
:lol:
Jeśli chodzi o wzbudzanie motywacji do przybiegania na wezwanie, sprawdziła nam się jedna metoda, właściwie zupełnie przypadkowa i chyba trudna do zastosowania w warunkach kontrolowanych: wakacje spędzaliśmy w ubiegłym roku na całkowitym odludziu, gdzie nocą wyją wilki, a w dzień nad głową krążą orły i co chwilę sarenki przebiegają drogę….:)

Znajomi zaprosili nas na ognisko, na które wcześniej musieliśmy dojść z młodą kilka kilometrów. Po drodze jak co dzień, ćwiczyliśmy przywołanie raz z lepszym, a raz gorszym skutkiem. Kiedy doszliśmy do ludzkich siedzib udało nam się sucz zwabić i ostatnie dwa/trzy km przeszła na smyczy. Tak się złożyło, że w czasie ogniska zaczął padać deszcz, więc ok. 15 osób schroniło się w namiocie 2x3m. Było głośno i wesoło, znajomi i nieznajomi ludzie, dzieciaki… Lorka była głaskana i skarmiana, oglądała tańce i słuchała łemkowskich przyśpiewek, ale w takim tłoku, że ogon, którego bynajmniej nie podkulała, wystawał w tym czasie na zewnątrz namiotu i mókł! :twisted:
Powrót do domku w egipskich ciemnościach i strugach deszczu na pace gazika (rocznik 67!) po bardzo wyboistej drodze i przez rwące potoki był dość emocjonujący, ale w myśl zasady "tam pies, gdzie stado jego" Lorka cierpliwie zniosła wszelkie niewygody. Innymi słowy: dobry socjał, choć niekoniecznie przyjemny. :? Gdyby nie padało, byłoby to jedna z kilku imprez w których brała z nami udział i które jej się bardzo podobały!

Najciekawsze było jednak, że w swoim psim rozumku musiała skojarzyć, iż po tym jak nie przybiegła natychmiast na gwizdek została zabrana 'w gości', gdzie musiała grzecznie czekać i moknąć, a potem jeszcze trochę się stresować, więc przez kilka kolejnych dni meldowała się w podskokach na każde przywołanie jak świetnie wyszkolony ONek!:rock_3 Niestety, nie udało się tak wysokiej motywacji zachować na stałe, ale to był ewidentny przełom - od tego czasu przywołanie mamy zdecydowanie lepsze, choć nadal nie idealne :)


Skrzat&Bow 16-07-2010 20:07

Quote:

Originally Posted by Gaga (Bericht 314208)
zaciskanie zębów plus uśmiech nr. 5 wtedy działa najlepiej :) Bo potwór potrafi kontrolować z daleka, w jakim "stanie umysłu" go przywołujesz :twisted:

Ooo tak! niestety "mentalny rentgen" dziala mega sprawnie nawet na spore odleglosci;-)))))

Skrzat&Bow 16-07-2010 20:21

A propos metody "na ucieczkę" zauważylam że dziala również przy ćwiczeniu aportu! nie wiem czy dobrze to sobie wykminilam, ale bywa czasem tak, że młodemu chce sie pogonic piłeczke, kijek etc., weźmie w pysk, ale za chwile odlozy i zajmie sie czyms innym (najczesciej bywa tak po kilku rzutach wiec zazwyczaj ograniczam sie do kilku, zeby pies nie znudzil sie przede mna). Więc dzis robiłam:rzut, pies lecial nakrecony na zlapanie pilki i w momencie gdy już miał ja w zebach momentalnie zaczynalam uciekac, na co kudłaty nie zastanawiajac sie rzucal sie pędem za mna i przybiegał z pilka w zebach.
Ale pewnie Ameryki nie odkrylam;-))))


All times are GMT +2. The time now is 12:34.

Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org