Pomyślałam, że odświeżę topic, bo dorastanie wilczaka to niewątpliwie ciekawy temat dla ich właścicieli, a pewnie też różnie się owo dorastanie w naszych pupilach objawia.
O pewnych aspektach już pisałam, teraz dodam, że takim specyficznym symptomem "dorośnięcia" była zmiana nazwijmy to - nawyków żywieniowych. Byłam tym faktem aż zaskoczona, bo prawie dokładnie w 2 urodziny Łowca zaczął "olewać michę". Wcześniej to było nie do pomyślenia - jedzenie było wymiatane, a zmiana była tak nagła, że aż się zaniepokoiłam, czy to aby nie objaw jakiegoś choróbska. Oczywiście nie. Niestety nie wcina też już tak chętnie warzywek i owców, jak to miało miejsce w zeszłym roku, a mięcho surowe okazuje się, jest dobre tylko gdy znajduje się na jakiejś kości... Wczoraj myślałam że pęknę, gdy dostał kawał pięknej wołowiny i... olał - była bez kości, :shock: a ja byłam pewna, że da się za nią "pokroić". Dzisiaj rano zjadł łapki kurze, ale też bez dawnego "rzucania się" i chyba raczej dlatego, że Jacek mu obiecał, że sam je zje, jeśli on tego nie zrobi. :D
Z innych kwestii; widzę też, że chyba odrobinę zmienił swoje podejście do innych psów, choć zmiana nie jest wielka, a i tak mówię to z wielką ostrożnością. Mianowicie jeszcze niedawno to on był prowodyrem "przepychanek słownych" pomiędzy panami; teraz widzę, że on siedzi raczej cicho i przebieg spotkania zależy w większej mierze od "adwersarza"; jeżeli tamten nie zacznie, jest ok, natomiast jeżeli tamten odezwie się pierwszy, Łowca nie pozostaje mu dłużny niestety; tego jeszcze nie udało nam się wyperswadować mu z głowy. Przy czym to dotyczy raczej tylko dużych psów; małe mogą sobie jazgotać, ile wlezie. W każdym razie w dalszym ciągu nie zezwalam na bliższe kontakty z obcymi psami - panami i nie wiem, czy kiedykolwiek się odważę...
No i ostatnia rzecz, do której zresztą niedawno nawiązała Gaga. :twisted: Gdy Łowca miał ok. 10 miesięcy, powiedziano nam mniej więcej coś w tym stylu, że "teraz to mamy przytulaka, ale on nam jeszcze pokaże, co to znaczy mieć samca wilczaka, gdy skończy 2, 3 lata". Zdziwiłam się wtedy trochę, a nawet zaniepokoiłam, bo raz że mówiła to osoba, która z wilczakami ma sporo do czynienia, a dwa, że o 10 miesięcznym Łowcy można było powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest przytulakiem. :D A skoro wtedy nie był, to co dopiero będzie potem. :shock: No cóż, na razie zobaczyliśmy tylko tyle, że jak już wspominałam, TERAZ mamy przytulaka, innych objawów "samczości" póki co nie stwierdzono. :)
Jestem jednak daleka od bagatelizowania tematu. Wydaje mi się, że wilczaki m.in. dlatego mają opinię psów trudnych, bo bardziej niż inne "zwykłe" rasy są... lustrami. Wcześniej czy później bezlitośnie odbiją wcześniejsze niedociągnięcia właścicieli, a nikt z nas przecież nie jest idealny...
|