Wolfdog.org forum

Wolfdog.org forum (http://www.wolfdog.org/forum/index.php)
-   Wychowanie i charakter (http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=29)
-   -   Wychowanie szczeniaka: warczenie przy misce i oddawanie kosci (http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=10954)

Mistrali 14-06-2011 14:17

Napisałam karcenie ale nie chodziło mi o jakąś prawdziwą ''karę''. Po za tym nie zabierałam mu kości na stałe, tylko wyjmowałam mu ją z pyska i po paru sekundach oddawałam i nawet dodawałam jeszcze cukierka żeby wiedział, że grzeczne oddanie kości ( czy też innej rzeczy ) ma pozytywny skutek :)

Gaga 14-06-2011 14:53

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 385676)
Ale chyba masz rację - trzeba przez jakiś czas nie dopuszczać do takich sytuacji. Nie zawsze się da. Np. dzisiaj na spacerze znalazł zdechłą wronę, którą musiałem wyrywać mu z pyska siła :|
.

Tu kluczem jest nasza kontrola własnych emocji-owszem, bywa tak, ze nie ma czasu na uprzejmości, bo wrona poleci do żołądka:|, ale natychmiast po jej odebraniu jesteśmy radośni i dumni z psa, który inkasuje nagrodę:) To właśnie wspominane wymiany, nieważne jak zaczęliśmy, ważne, że efekt jest zawsze taki sam: my odebraliśmy psu znalezisko, a pies jest pochwalony i dostał nagrodę:)
Dlatego jeszcze raz zareklamuje tym, którzy maja kablówki- ogladajcie mistrza kontroli emocji: Cesara Milana :) Emocje, opanowanie, mowa ciała- niewazne jaki odcinek i jaki pies. Wilczaki sa szczególnie wrażliwe na komunikacje niewerbalną.

jaskier 14-06-2011 14:59

Quote:

Originally Posted by Mistrali (Bericht 385702)
Napisałam karcenie ale nie chodziło mi o jakąś prawdziwą ''karę''. Po za tym nie zabierałam mu kości na stałe, tylko wyjmowałam mu ją z pyska i po paru sekundach oddawałam i nawet dodawałam jeszcze cukierka żeby wiedział, że grzeczne oddanie kości ( czy też innej rzeczy ) ma pozytywny skutek :)

Widzisz, niektórym idzie łatwiej, innym trudniej. Podejrzewam, że każdy pies potrzebuje innej metody i gestii właściciela jest jej odpowiednie dobranie. Tu poległem.

Jak pierwszy raz próbowałem zbliżyć się do Jaskra jedzącego ucho (miał jakieś 8-9 tygodni, jeżeli się nie mylę) to gnojek pogryzł mnie tak, że blizny mogę jeszcze dzisiaj pokazać (śmiesznie to brzmi w odniesieniu do takiego szczeniaczka, ale chyba każdy wie jakie one wtedy mają ząbki ;) ) Ha, być może powinienem był mu zabrać ucho i nie bacząc na rany oddać mu je i jeszcze go nagrodzić. I piszę to bez ironii - serio, może tak właśnie trzeba było zrobić. Niestety tego nie zrobiłem.

Rybka 14-06-2011 15:32

Jaskier, mój pies ma w tej chwili 11 miesięcy, więc jestem z tematem na świeżo. Na początku mieliśmy identyczny problem z oddawaniem jedzenia, młody rozsmakował się w uszach wędzonych i próbę podejścia do niego w trakcie obgryzania rzeczonego ucha była w jego oczach zamachem na jego jestestwo. Było warczenie z pokazywaniem zębów, były próby gryzienia...
W tej chwili mogę mu wyciągnąć z pyska każdą rzecz, mało tego- pies przynosi mi smaka, żebym mu potrzymała bo wygodniej mu obgryzać!

Moje rady?
Po pierwsze- zlikwiduj miskę. Umyj, odłóż na półkę i zapomnij, że istnieje. Każde jedzenie dawaj tyko z ręki.
Po drugie- nie dawaj psu jedzenia za darmo. Pies musi na nie zapracować. Wilki dostają jedzenie w nagrodę na udane polowanie, wilczak niech dostaje za to, że zrobi COKOLWIEK np. siad czy podanie łapy. Wprowadź zasadę- połowa z ręki, połowa za wykonywanie komend.
Po trzecie- podczas jedzenia czegoś smacznego (ucho, kość)- miej zawsze dwie sztuki na wymianę. Najpierw przez kilka dni trzymaj w ręce, zasłoń ręką prawie całość i wystaw kawałek- pies będzie wiedział, że to Twoja kość/ucho ale jesteś tak superowy, że łaskawie się z nim dzielisz. Zasada- jak coś jest moje to tego bronię, jak jest Twoje to pokornie sobie jem. Potem dokładaj głaskanie, mów do niego i chwal jak je delikatnie. Jak to opanuje dopiero bym zaczęła wymiankę- dwie kości i wymieniamy kość za kość dodając komendę (puść, oddaj).
A potem... miska wraca, sypiemy jedzenie i wkładamy rękę, jak pies jest zrelaksowany i spokojnie je odchodzimy, wracamy za chwilkę i wkładamy rękę. Jak pies nie reaguje to znaczy, że odnieśliśmy sukces.
A na pewno go odniesiecie, tylko potrzeba do tego trochę samozaparcia i żelaznej konsekwencji.

avgrunn 14-06-2011 15:42

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 385733)
być może powinienem był mu zabrać ucho i nie bacząc na rany oddać mu je i jeszcze go nagrodzić. .

my wlasnie z Urem tak robilismy, wieczna zabawa w zabieranie kosci i oddawanie
Zabawa z zarciem z miski, karmienie go z reki. Pomocny byl nasz jamnik, bo do Ura szybko doszlo ze tylko my jestesmy w stanie wyratowac jego zarcie od zoladka jamniora.
Ale z drugiej strony u nas jest tez krotka pilka, od poczatku mu pokazywalismy ze nie moze na nas warknac. Czasem jeszcze zdarza mu sie sie sfochowac lekkim warkiem, kiedy np. w nieodpowiednim dla niego momencie zechce sie go podniesc albo przesunac, wtedy w zaleznosci od sytuacji jest albo grozne fe albo dostaje z lekkiego liscia w kufe i dobrze wie o co chodzi.

jaskier 14-06-2011 15:43

Quote:

Originally Posted by Rybka (Bericht 385749)
Po pierwsze- zlikwiduj miskę. Umyj, odłóż na półkę i zapomnij, że istnieje. Każde jedzenie dawaj tyko z ręki....

Dzięki Rybka! Precyzyjne, jasne instrukcje - podoba mi się to ;) To, żeby zacząć ćwiczeń bez miski, a dopiero za jakiś czas z miską wydaje się być świetnym pomysłem. Micha idzie do szafy! :)

Quote:

Originally Posted by Rybka (Bericht 385749)
Na początku mieliśmy identyczny problem z oddawaniem jedzenia, młody rozsmakował się w uszach wędzonych i próbę podejścia do niego w trakcie obgryzania rzeczonego ucha była w jego oczach zamachem na jego jestestwo. Było warczenie z pokazywaniem zębów, były próby gryzienia...
W tej chwili mogę mu wyciągnąć z pyska każdą rzecz, mało tego- pies przynosi mi smaka, żebym mu potrzymała bo wygodniej mu obgryzać!

Strasznie się cieszę, że to napisałaś. Jest światełko w tunelu ;) Do tej pory, jak rozmawiałem z ludźmi, to nikt nie miał aż tak intensywnych problemów.

jaskier 14-06-2011 16:03

Quote:

Originally Posted by avgrunn (Bericht 385752)
Ale z drugiej strony u nas jest tez krotka pilka, od poczatku mu pokazywalismy ze nie moze na nas warknac. Czasem jeszcze zdarza mu sie sie sfochowac lekkim warkiem, kiedy np. w nieodpowiednim dla niego momencie zechce sie go podniesc albo przesunac, wtedy w zaleznosci od sytuacji jest albo grozne fe albo dostaje z lekkiego liscia w kufe i dobrze wie o co chodzi.

Miałem podobne podejście. Niestety silna reakcja z mojej strony na warczenie ze strony Jaskra, powodowała tylko eskalację problemu. Tzn na początku działało - za warczenie było łapanie za kark. Ale mały po jakimś czasie zaczął jeszcze bardziej agresywnie warczeć. Więc doszło łapanie za kufę. Potem gleba. I to spowodowało jeszcze bardziej agresywne zachowanie. Wierz mi - ja nie z tych co sobie na głowę pozwalają wchodzić. A już na pewno nie pozwolę na to psu, który mieszka w MOIM domu. :evil: Ale w obawie przed dalszą eskalacją, postanowiłem zmienić podejście, bo najwyraźniej mój pies, nie reaguje dobrze na "mocne" argumenty, przynajmniej nie, kiedy jest poddenerwowany. Teraz jest korekta słowna, jeżeli mały powtarza niechciane zachowanie trafia do "izolatki" na balkonie. Z liścia czasem zdarza mu się lekko oberwać - ale nie jak jest agresywny, a np. jak pcha nos na stół. Wszystko działa super - tylko ta agresja przy jedzeniu został :(

Gaga 14-06-2011 16:25

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 385753)
Strasznie się cieszę, że to napisałaś. Jest światełko w tunelu ;) Do tej pory, jak rozmawiałem z ludźmi, to nikt nie miał aż tak intensywnych problemów.


Bo o "problemach" nauczono nas nie pisać, bo zawsze odwracało się to przeciwko nam samym. Było gadanie o problemach psychicznych, psychologicznych, opowieściach z krypty i innych:( Kłopot w tym, że bez mówienia o naszych problemach i pomocy tych, którzy już je mają za sobą - specjalnie się do przodu nie pójdzie.
Moje doświadczenie mówi mi: każdy zalicza wpadki, każdy miewa jakieś problemy. Inaczej wilczaki nie byłyby wilczakami :) Dlatego właśnie "WILCZAKI UCZĄ POKORY" ;p

avgrunn 14-06-2011 17:11

oj ucza ucza, wszyscy maja problemy, wiec nie ma co sie martwic, to ze nasz Uro nie ma problemow z micha i kochami, nic nie znaczy. Ominelo nas to , ale za to mamy z nim inne klopoty. Do tego maly jest cwany, bo przy ludziach jest najlepszym szczeniakiem na swiecie ( co spowodowalo ze nagle duzo osob ma chetke na wilczaka) a jak wroci do domu to jest wladca chaosu i destrukcji. Wszyscy potrzebujemy duzo cierpliwosci.

Rybka 14-06-2011 18:53

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 385757)
Miałem podobne podejście. Niestety silna reakcja z mojej strony na warczenie ze strony Jaskra, powodowała tylko eskalację problemu. Tzn na początku działało - za warczenie było łapanie za kark. Ale mały po jakimś czasie zaczął jeszcze bardziej agresywnie warczeć. Więc doszło łapanie za kufę. Potem gleba. I to spowodowało jeszcze bardziej agresywne zachowanie.

Wydaje mi się, że to normalne zachowanie.
Ty chcesz MOJĄ kość, ja nie chcę jej oddać bo mi smakuje (od urodzenia musiałem się bić o dostęp do najlepszego cycusia mamusi), więc w sposób psi (jedyny mi znany) pokazuję, że mi to nie na łapę. Ty zaczynasz walczyć o MOJĄ kość, więc tak jak w przypadku mojego rodzeństwa podejmuję wyzwanie i jak warczenie nie skutkuje to sięgam po zęby.
Jak na mój rozum trzeba psu pokazać, że o jedzenie nie walczy się z właścicielem bo to n je daje (odstawienie miski) i nawet jak mu kość bez problemu oddam to nic złego się nie stanie, a może nawet coś dobrego (nagradzanie za oddanie).
A po pewnym czasie jedzenie kości przestanie budzić napięcie i złe emocje bo pies będzie nauczony, że odebranie kości przez właściciela to właściwie nic takiego.
Bronienie to naturalny odruch wpisany w psie zachowanie i musimy go WYTŁUMIĆ, co nie znaczy, że się go pozbędziemy. Pewne rzeczy u psa wzmacniamy,inne wytłumiamy.
Dlatego ja co jakiś czas odbieram psu smakołyk, żeby utrwalić bezproblemowe oddawanie kości.

jaskier 14-06-2011 19:24

Quote:

Originally Posted by Rybka (Bericht 385803)
Wydaje mi się, że to normalne zachowanie...

To, co piszesz, wydaje się logiczne. Chociaż nasz trener twierdził, że takie zachowanie jest nienormalne u psa, który nie miał styczności z głodem. No, ale nie ważne - w tematyce psów jest wiele skrajnych opinii. Ja się nie znam na temacie, więc własnej nie mam ;). Chłonę na razie to, co mówią mądrzejsi. Ale jak się patrzy na to, jak Jaskier pałaszuje wszystko, co się mu pod nos podsuwa, to rzeczywiście ma się wrażenie, że nie jadł od tygodnia ;) Wrażenie znika momentalnie, jak się pomaca żeberka ;)

Jestem za to przekonany, że poza extremalnie nietypowym zachowaniem, wszystko inne jest wypadkową charakteru psa i reakcji właściciela. I na zachowanie psa typowe czy nie, logiczne, czy nie, ma duży wpływ właściciel. Właściwa reakcja w odpowiednim momencie może zmienić sytuację.

Grin 15-06-2011 09:08

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 385817)
To, co piszesz, wydaje się logiczne. Chociaż nasz trener twierdził, że takie zachowanie jest nienormalne u psa, który nie miał styczności z głodem..

Swoją drogą ciekawe podejście trenera.
Ja np. słyszałam już WIELE razy o podobnych zachowaniach i to nie tylko u "bandytów" - wilczaków, ale u bardzo różnych psów, w tym też np. u... goldenów, które żeby było śmieszniej również nie zaznały głodu. :D :D
PS
Kto Wam podpowiedział taką reakcję na warczenia psa przy żarciu? Chodzi mi o łapanie za kark, kufę, glebowanie itp. Mam nadzieję, że nie Wasz trener, bo naprawdę trudno o lepszą reakcję, jeśli się pragnie eskalacji problemu, do czego zresztą doszedłeś już sam.
Na pewno wszystko się da odkręcić; o to się nie martw. Fakt, na pewno łatwiej i szybciej by było, gdybyś od razu stosował to, co np. zaleciła Rybka, a nie zaczął tak niefortunnie. Dobrze że wyluzowałeś trochę z tym podejściem "mój pies nie będzie wchodził mi na głowę". :D
Jasne, że tak musi być, ale z wilczakiem osiąga się to trochę inną drogą, zwłaszcza jeśli mówimy o szczeniaku. :)
Powodzenia.

jefta 15-06-2011 09:34

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 385757)
który mieszka w MOIM domu.

z ktorym mieszkasz w WASZYM domu. Uwierz ze bedzie ci latwiej opanowac wiele negatywnych emocji jak przestaniesz podpierac sie tym argumentem :)

jaskier 15-06-2011 09:42

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 385978)
Kto Wam podpowiedział taką reakcję na warczenia psa przy żarciu? Chodzi mi o łapanie za kark, kufę, glebowanie itp. Mam nadzieję, że nie Wasz trener, bo naprawdę trudno o lepszą reakcję, jeśli się pragnie eskalacji problemu

Wiesz, szczerze mówiąc to już nie pamiętam, skąd się to wzięło. Pewnie trochę z podpowiedzi "ludzi", trochę sam to sobie wypracowałem kierując się strachem. Nie trwało to długo, a i sytuacji takich było niewiele, bo nie dążyłem do tego, że w ten sposób ćwiczyć. Raczej samo wychodziło przy okazji.
O wiele dłużej i z o wiele lepszymi rezultatami ćwiczyliśmy przy pomocy smaczków. I już myślałem, że problem został rozwiązany, bo szło całkiem nieźle. Ale niestety kilka sytuacji, kiedy pies został sam na sam z żarciem pokazało, że jednak nie :/

Quote:

Originally Posted by jefta (Bericht 385990)
Uwierz ze bedzie ci latwiej opanowac wiele negatywnych emocji jak przestaniesz podpierac sie tym argumentem :)

Ha, "wilczaki uczą pokory"! Zdaje się, że Gaga lubi o tym przypominać ;)

Bardzo dziękuję wszystkim za pomoc i rady! Wszystko to jest bardzo pomocne takiemu nieobytemu z tematem przewodnikowi, jak ja ;)

Gaga 15-06-2011 10:21

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 385978)
S Dobrze że wyluzowałeś trochę z tym podejściem "mój pies nie będzie wchodził mi na głowę". :D
Jasne, że tak musi być, ale z wilczakiem osiąga się to trochę inną drogą, zwłaszcza jeśli mówimy o szczeniaku. :)
Powodzenia.

Ta Pani jak już wpadnie i coś napisze, to zasługuje na wódkę 8)
(opcjonalnie może być wielka bomboniera)


Tak się zastanawiałam, że może nadchodzą czasy, gdy znów bezkarnie będzie można pisać o tych schodach na poczatku drogi z wilczakiem? Bo chyba warto? Mamy już całkiem sporo dorosłych wilczaków, kilka doświadczeń, którymi warto się podzielić. I do diabła z tym, czy ten "nasz" da sie wykreować na super-duper-multi-srulti . O wiele ważniejsze przecież jest to, że mamy fantastycznego PRZYJACIELA, z którym możemy iść wszędzie i zawsze cieszyć się jego obecnością (z wzajemnością).
Ja zawsze o ogromną ochotą oglądam foty rozbawionej i uchachanej Lorki, dzielnie wędrującego w ekipie Łowcy, fruwającej Kalinki, niańki Unki - bo tam widać że wszystko jest RAZEM, dla wspólnej radochy. I tam jest prawda o wilczakach :)

Quote:

Ha, "wilczaki uczą pokory"! Zdaje się, że Gaga lubi o tym przypominać ;)
Kiedyś to wymyśliłam, jeden z rozsądniejszych pomysłów w moim zyciu :D

jaskier 15-06-2011 10:57

Pomyślałem, że opiszę jak to dokładnie było u nas z tym pacyfikowaniem warczenia. Bo jak zostawię jakieś niedomówienia, to ktoś może to na swoją modłę zinterpretować i potem zrobić ze mnie sadystę ;)

Więc było tak. Problemy z warczeniem przy świńskim uchu mieliśmy już pierwszej nocy, kiedy mały do nas trafił. Wtedy zostawiłem go w spokoju. Następnym razem kiedy warczał i próbował mnie capnąć reagowałem. Skarciłem go stanowczym głosem, groziłem palcem - ale gdzie tam, szczeniak tak młody przecież takich gestów nie rozumie. Skarciłem go więc łapiąc za kark. Podpowiedział mi to pan z psami, poznany na spacerze. Ale przecież w ten sam sposób robi mamusia, kiedy szczeniaki wymagają korekty. Sytuacja taka powtórzyła się może jeszcze raz, czy dwa razy i problemy z warczeniem przy uchu prawie zniknął. Jeżeli pies burczał (a testowaliśmy go co jakiś czas), to cicho i korekta słowna przynosiła efekty. Zabranie ucha nie stanowiło problemu.
Reagowaliśmy również na burczenia niezwiązane z jedzeniem. Czasem, jeżeli kark nie wystarczał, była kufa (znowu odwołanie do psich mam) i glebowanie (tego glebowania najbardziej żałuję, bo nie wiedziałem, że to dla psa taki stres). Po jakimś czasie glebowanie było już na luzie (piesek wiedział o co chodzi, leżał spokojnie, bez stresu, nawet nie musiałem go trzymać - czekał na komendę zwalniającą) a zachowanie małego poprawiło się bardzo. Wszyscy byliśmy szczęśliwi, metody na niesfornego szczeniaka okazały się bardzo skuteczne. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że jest problem przy misce, bo porcje były tak małe, że szczeniak wciągał je dosłownie w 5 sekund - jak odkurzacz (doświadczona osoba zauważyłaby problem właśnie w tym miejscu).
Prawdziwy problem dla nas pojawił się, kiedy mały zaczął czasem dostawać surowe mięso. Wtedy, zachęcony wcześniejszymi efektami, zastosowałem te same metody. I tu natrafiłem na opór. Mały reagował jeszcze większą agresją. Im mocniejsze były metody, tym było gorzej. Więc po kilku takich podejściach, zacząłem kombinować inaczej. Efekt jaki uzyskałem swoją niewiedzą jest taki, że problem przy uchu powrócił :( Wtedy zaczęły się smaczki i metoda, którą opisałem w pierwszym poście. Osobno było jeszcze ćwiczenie jedzenia z miski trzymanej w rękach. I sytuacja się poprawiła. Przynajmniej tak myślałem, bo ostatnio maluch mi udowodnił, że wcale nie jest lepiej, a problem był przykryty moją niekonsekwencją.

Tak to mniej więcej wyglądało. Błędy jakie popełniłem był z jednej strony spowodowane brakiem wiedzy, z drugiej brakiem opanowania. Sytuacje przy mięchu strasznie mnie frustrowały - przyznaję się. I na pewno pies to doskonale czuł. Aha, i dzisiaj oczywiste dla mnie jest, że początkowe sukcesy przy uchu też nie były prawdziwymi sukcesami, a pierwszy źródłem późniejszych problemów.

Rona 15-06-2011 11:12

Quote:

Originally Posted by Gaga (Bericht 386003)
Kiedyś to wymyśliłam, jeden z rozsądniejszych pomysłów w moim zyciu :D

No popatrz, a ja byłam pewna, że to moje powiedzenie :rock_3 O ile dobrze pamiętam, to nawet kiedyś mi go gratulowałaś... :lol:

Ale spoko, nie przywiązuję się do własnych cytatów i chętnie oddam autorstwo ;). W sumie to i tak banał, do którego wcześniej lub później dochodzi prawie każdy normalny właściciel wilczaka.

Grin 15-06-2011 11:17

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 386008)
z drugiej brakiem opanowania. Sytuacje przy mięchu strasznie mnie frustrowały - przyznaję się. I na pewno pies to doskonale czuł.

Doskonale to rozumiem. Niektóre sytuacje naprawdę frustrują i człowiekowi trudno zachować zimną krew.
Ale to co piszesz jest wg mnie też nauczką dla wszystkich, żeby mimo wszystko nie wprowadzać w życie bez skonfrontowania z rzetelnymi źródłami tego co mówią nam nawet najbardziej życzliwi "panowie i panie z psami". ;)
Pan twierdził, że suka upomina szczeniaka łapaniem za kark, ale "zapomniał", że suka jak da dziecku jeść, to nie po to, żeby go "stresować", natomiast szczeniory owszem - bronią jedzenia przed swoim rodzeństwem i chwilę musi potrwać, zanim szczyl zrozumie, że przed nami nie musi.
PS
Rona, Gaga; nie martwcie się; tak to już często bywa, że genialne rzeczy są odkrywane (wymyślanie) jednocześnie przez różnych "odkrywców". :p

Gaga 15-06-2011 11:18

Quote:

Originally Posted by Rona (Bericht 386016)
No popatrz, a ja byłam pewna, że to moje powiedzenie :rock_3 O ile dobrze pamiętam, to nawet kiedyś mi go gratulowałaś... :lol:

Hmm...w takim razie, z nagła dopadła mnie wybiórcza amnezja :ehmmm
Ale nic to, w myśl Twojego hasła "wszystkie wilczaki są nasze" - pro publico bono. (tantiemy też) :D

Quote:

W sumie to i tak banał, do którego wcześniej lub później dochodzi prawie każdy normalny właściciel wilczaka.
ano, truizm wręcz...

Bajka 15-06-2011 12:06

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 386019)
Pan twierdził, że suka upomina szczeniaka łapaniem za kark, ale "zapomniał", że suka jak da dziecku jeść, to nie po to, żeby go "stresować", natomiast szczeniory owszem - bronią jedzenia przed swoim rodzeństwem i chwilę musi potrwać, zanim szczyl zrozumie, że przed nami nie musi.

otóż to to!:)

Quote:

Originally Posted by GAGA (Bericht 386019)
Ta Pani jak już wpadnie i coś napisze, to zasługuje na wódkę
(opcjonalnie może być wielka bomboniera)

Ja sobie tak czytam wątek i myślę, że Wam za to co piszecie to się wszystkim wódka należy (opcjonalnie może być wielka bomboniera;) )
Z Jaskrem włącznie, że nie zamiótł tematu pod dywan:):fingers1


All times are GMT +2. The time now is 12:36.

Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org