![]() |
grudkowe zapalenie trzeciej powieki
Byliśmy wczoraj na "planowej" wizycie u weta i przy okazji powiedzieliśmy mu, że Łowcy od jakiegoś tygodnia łzawi oko.
Wet obejrzał (po uprzednim znieczuleniu oka) i wydał diagnozę, że to grudkowe zapalenie trzeciej powieki. Czyli sprawa dosyć powszechna i częsta u szczeniaków (parę dni temu np. inny wet zdiagnozował to samo u kumpelki Łowcy z przedszkola), u dorosłych praktycznie się nie zdarza. Standardowe leczenie to najpierw krople przeciwzapalne (Łowca dostał Tobradex), a jeśli to nie poskutkuje, wtedy robi się prosty zabieg usuwania tych grudek za pomocą łyżeczkowania, zamrażania itp., ale to związane jest niestety z narkozą). Tyle mówi "standard". Jednak w dobie Sieci już po 5 minutach w niej szperania dowiedziałam się, że to niekoniecznie jest takie "hop-siup" z tym zabiegiem. Bo po pierwsze; te grudki w oku nie są tam tak po prostu od parady i spełniają funkcję odpornościową. Po ich usunięciu pies może częściej łapać zapalenie spojówek i inne infekcje oczu. Poza tym ponoć można sobie z tym poradzić w inny sposób, jeśli krople nie zadziałają - np. zastrzykami podspojówkowymi. Spotkałam się też z opinią, że przypadłość ta przechodzi też sama i bez leczenia... Z drugiej strony stan ostrzejszy ponoć jest bardzo przykry dla psa (uczucie piasku w oku) i trzeba leczyć. Póki co, Łowcy to na szczęście w ogóle nie przeszkadza i liczę na to, że krople załatwią sprawę. A jeśli nie?.. Cóż, do narkozy mi się nie pali. W ogóle mam takie wrażenie, że ta metoda trochę przypomina zabijanie muchy armatą. Mieliście już do czynienia z tą przypadłością? Jakie były Wasze doświadczenia. Może też Rybka się wypowie? :) Aha. No i przy okazji wet jeszcze radził jedną rzecz, ale o tym napiszę w tym topicu http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=5890 żeby nie robić zamieszania. |
Jak masz możliwość to skontaktuj się z dr. Jackiem Garncarzem, choćby dla zasięgnięcia INNEj opinii, a rzeczony świetnym specjalistą od oczu jest ;)
Ja poddałam Gigę (ONkę) zabiegowi skrobania grudek- naprawdę nic fajnego:/ http://www.garncarz.pl/ |
Wielkie dzięki za linka, Gaga, spróbuję się skontaktować. :)
|
Ereshka miała taką przypadłość i ja nawet o tym nie wiedziałam.
Natomiast dowiedziałam się przy okazji i przy okazji miała zabieg usunięcia tych grudek. Tak się złożyło, że któregoś dnia mała jeszcze Ereshka bardzo mi spuchła na mordce. Nosek miała jakoś z boku mordeczki i wyglądało to nad wyraz dziwnie i porażająco. Zdobyłam namiary na pewnego lubelskiego weta, który cieszy się dobrą opinią i co? okazało się, że mleczny kieł Ereshce nie wypadł ale się ułamał i resztki jego zostały w szczęce. Niestety trzeba było po paru dniach antybiotykoterapii usunąć koreń pod narkozą. Jakież było zdiwienie lekarza wielkością korzenia mlecznego zęba szczeniaczka :blowingup. Powiedział: Matko!!! to wyobrażam sobie te stałe!!! Przy okazji tej narkozy jako, że Ereshka trafiła w ręce chirurga co nie puści jak ma coś na stole do wycięcia to dopóki się nie wybudziła zaczął ją doładnie oglądać i znalazł... Czasu na zastanowienie się co robić czy konsultować gdzieś nie miałam, opowieść weta o późniejszych problemach była pdobna czyli pieczenie łzawienie i męczenie się psa...Tak więc przy usuwaniu pod narkozą resztek złamanego mleczaka Ereshka pozbyła się grudek pod powiekami. Po tym zabiegu musiałam jakiś czas zakładać jej maść i zakraplać kropelki ale nie było żadnych komplikacji. Przy kolejnej narkozie Ereshki po jakimś roku prosiłam już innego lekarza aby sprawdził dokładnie tą trzecią powiekę i nic tam niepokojącego nie ma. Więc chyba nam się udało :lol: Myślę, że wiele psów może mieć te grudki i u jednych one są dokuczliwe bardziej a u innych mniej. Nie życzę nikomu aby musiał podejmować decyzje i usypiać szczeniaka, ja w sumie jestem zadowolona, że lekarz za mnie zadecydował. Pozdrawiam Bożena PS do Rybki: A swoją drogą Rybka jak się spotkamy to ciekawa jestem Twoich doświadczeń z tym lekarzem. Przy stole zabiegowym u niego w gabinecie asystowało 2 studentów. Może to Ty tam byłaś?? |
U nas specjalistą okulistą jest dr hab. Ireneusz Balicki. Robiłam z nim kilka grudkowych, entropium i skryfikacje rogówek. Kłów nie usuwałam, pamiętałabym...
Grin, obawiam się że skrobanie grudek trzeciej powieki to standardowy i powszechny sposób ich leczenia. Grudki są twarde i drapią rogówkę przyczyniając się do jej stanów zapalnych, więc tak jak piszesz jest niemiłe uczucie piasku w oczach. W takich wypadkach grudki najlepiej usunąć. Najpiwerw podaje się krople, które mają za zadanie zmiękczyć grudki (są na prawdę twarde i mocno przytwierdzone), potem podaje się narkozę lub samą premedykację i znieczulenie kroplami miejscowe i grudki się usuwa. Uważam, że ryzyko wystąpienia potem stanów zapalnych spojówek (które u zdrowego i zadbanego psa wcale nie musi wystąpić) jest o wiele lepze niż permamentny stan zapalny przez drażnienie rogówki grudkami. Możesz zapytać swojego weta czy nie ma możliwości zrobić zabiegu na samej premedykacji (głupim jasiu) plus krople znieczulające do oczu, jeżeli boisz się narkozy, choć odradzałabym, ponieważ przy zabiegach na oku jednak dużo bezpieczniej dać narkozę i mieć pewność, że pies będzie spokojny i nieruchomy. Poza tym zdrowe szczenię ma szybki metabolizm i jednorazowe znieczulenie nie jest dla niego bardzo obciążające. |
Bardzo dziękuję za wypowiedzi. :)
Właśnie liczyłam na opinie osób z dwu stron "barykady". ;) |
K-lee jak była mała zaczęły ropieć wręcz oczy. Wet stwierdziła grudkowe zapalenie trzeciej powieki. Dostałyśmy maść i krople, ale odradzała nam zabieg, który ma być ostatecznością, jeśli będzie nawracało zbyt często.
Nie zdecydowałam się na zabieg, co jakiś czas pojawi się w oczach wydzielina, ale wystarczy 2 dni przemywani oczu i znika. K-lee w ogóle ma bardzo wrażliwe oczy. Często po zjedzeniu suchej karmy innego psa, gdy jesteśmy w gościach skutkuje ropieniem/łzawieniem oczu. Przy czym ta wydzielina bywa czasem aż zielona i śmierdząca :roll: Czasem też tak dziwnie mruga, jakby coś wpadło jej do oka. Jednak wetka powiedziała, że po zabiegu może się to pojawiać częściej, a zabieg będzie trzeba co jakiś czas powtarzać. |
Co do tego zapalenia grudkowego trzeciej powieki to jeśli nie jest to w jakiś sposób uziążliwe dla psa to moze raczej poczekać czy się nie ustabilizuje. Moze inne osoby co miały też stycznosć z ta przypadłoscia u wilczaka doradzą coś wiecej. Kilka takich przypadkow było i też jest. Pytałem znajomego co studiuje weterynarie i można zastosować leczenie sterydami. Czasami pomaga ( kombinacja dexametazon,gentamycyna,lignocaina ) Moze warto spróbować zanim robić zabieg i usypiać psa. Jego wet gdzie ma praktyki prowadzi najpierw takie leczenie i zazwyczaj ono pomaga w rozwiazaniu problemu. Jest kosztowne i troche to trwa bo pies musi wybrać serię zastrzyków.
Tak jak teraz o tym czytam to sam się zastanawiam czy Czambor tego nie miał i ja to przeoczyłem. Miał taki okres gdzie często tarł oko łapą i ja mu wtedy rozmasowywałem okolice oka. Też to oko mu bardziej ropiało. Nauczył się potem i sam przychodził na tzw masarz. Ja myslałem, ze on tak lubi. Zresztą zostało mu do dziś to masowanie pysiora. :) |
Poszperałem trochę po sieci i znalazłem coś takiego. Nie wiem czy można to podać psom bo jest to dla ludzi . Nie znam tak dobrze angielskiego więc proszę o sprawdzenie.
Brand Name: Sofradex Eye Drops Ma miedzy innymi zastosowanie przy zapalaniu oka i zapalaniu powiek . http://emc.medicines.org.uk/document...cumentId=13255 |
Jeszcze raz dzięki za odzew.
Nie chcę zapeszać, ale mam wrażenie (oby nie tylko :) ), że po kroplach łzawienie stopniowo ustępuje. A może ktoś wie, czym zmyć pozostałe po wydzielinie na sierści pod oczkiem zabarwienie? Cały czas przemywam czystą wodą, ale pomimo tego zabarwienie zostało. |
Quote:
To nie sa suplementy ale lekarstwa ;) |
Grin, ja przemywam oczy kwasem borowym. Przebarwienia i sklejona sierść się "naprawiają". Dodatkowo to łagodny środek dezynfekujący, poleciła mi go farmaceutka i jak dotąd sobie chwalę :)
|
Quote:
A stosowałaś (stosujesz) taki "prosto z apteki", czy rozcieńczony w jakimś stopniu? |
Quote:
Ja nie podaje tego jako pewnik na tego typu schorzenia ale jako alternatywe, którą nalezy skonsultować i sprawdzić. Pytałem dzisiaj znajomej farmaceutki i ten lek jest u nas niedostępny ale jest jego zamiennik w formie kropli do oczu. Oczywiście jest to lek sterydowy. Bazą jest Dexamethasone. Odpowiedniki to: Dexamethason - lek sterydowy http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=672 Dexomytrex - antybiotyk i steryd http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=2478 Dicortineff - dwa antybiotyki i słabszy steryd http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=691 Podałem w kolejnosci pod względem siły sterydowej. Wszystkie podane leki są stosowane u ludzi nawet w ciężkich przypadkach zapalenia oka czy powieki jak też ucha. Konsultowałem też i nie ma przeciwskazań na podanie tego psu. Nalezy zastosować podawanie jak u dzieci. Nie nalezy stosować długotrwale i nalezy konsultować z lekarzem. Myślę, ze warto by było sprawdzic co to za leki i skonsultować to z waszymi wetami. Moze będzie to lepsze rozwiązanie przy tego typu schorzeniu niż zastrzyki czy łyzeczkowanie. Znalazłem też na innych forach wypowiedzi ludzi co niektóre z tych leków podawali psom przy tego typu schorzeniu i odniosło to porządane rezultaty. Czekam na opinie innych w tej sprawie i proszę o pomoc i konsultacje. Moze faktycznie dało by się to zastosować przy takiej diagnozie. Większosc wetów idzie na łatwizne po przecież lepiej usunąć skasować kase i potem mieć pacjenta z nawracającym zapaleniem spojówek. Zresztą wcale nie jest powiedziane, ze nie nastąpi nawrót choroby i starszy pies też nie dostanie takiego zapalenia. Dużo wilczaków mieszka niestety w zanieczyszczonych miastach i moze być bardziej narazona na takie nawroty z powodu zanieczyszczenia. Nie wiem czy ktoś prowadził taką statystyke ale moze się okazać, ze to zapalenie grudkowe jest niczym innym jak reakcją oka na zanieczyszczenie. Mozliwe, ze wilczaki mieszkające dalej od cywilizacji na takie schorzenie wcale nie chorują. Moze to być zwykła reakcja obronna organizmu i przy długotrwałym obrzęku przeradzać się w stan zapalny. |
Quote:
Zabieg to mimo wszystko ostateczność przy cięższych przypadkach, jak myślę. |
No nie wiem jest wielu wetów i maja różne podejście do tematu.
http://www.forum.molosy.pl/showthread.php?t=3185 http://forum.dogs.pl/viewthread.php?...d=11131&page=2 |
Quote:
Tak, czytałam to w poniedziałek zaraz po przyjściu od weta. To pierwsze linki, które pokazują się w góglach, po wpisaniu hasła grudkowe zapalenie trzeciej powieki. ;) |
Ja unikałabym czegokolwiek na bazie sterydów...
grin niczym tego nie rozcieńczam. Prosto na gazik i przecieram jakieś 3-4 razy dziennie, efekt już następnego dnia :) |
Quote:
Jednak we wszystkich tych kroplach substancja przeciwzapalna to właśnie steryd. Istotne jest (i to jest napisane w ulotce załączonej do leku), żeby go nie stosować długotrwale. |
Ja z malutką Dewi trafiłam do dr. Garncarza przy okazji "zaropiałego" co rano oka. Okazało się, że grzebiąc ryjem w piachu zatkała sobie kanaliki. Przeprowadzone czyszczenie załatwiło sprawę. Przy okazji dr. Garncarz obejrzał oczy kompleksowo. Stwierdził zapalenie będące tu przedmiotem sprawy i generalnie zasugerował, że skoro oko nie będzie łzawiło dużo bardziej po ok. 2 tygodniach (czas, kiedy zakraplaliśmy coś, co było związane z zapchanymi kanalikami), to on generalnie kazał się nie przejmować, bo zapalenie ma 99% psów w mieście i jakoś z tym żyją.
Dla mnie to była jasna sugestia: skoro suce tylko nieco łzawi oko, ale nie piecze jej itp (Dewi w ogóle nie narzekała na oczy), to dać spokój i poczekać na rozwój wypadków. Nie dostawała żadnych specyfików, maści, kropli i zastrzyków. Tyle mogę Ci powiedzieć z własnego doświadczenia. |
Quote:
|
Grin, jak sprawa się rozwija?
Mam nadzieję, że po grudkach ślad zaginął i skrobanie będzie zbędne :) |
Dzięki za okazane zainteresowanie. :)
Dzisiaj skończył się Tobradex. Podawaliśmy go niecałe dwa tygodnie. Niestety nie tak często, jak zalecał wet, bo mówił o czterech razach dziennie, a przy takim wariacie, jak mały wilczak (a przynajmniej ten konkretny wilczak) dobrze było, jak nam się udało trzy razy, a potem już tylko dwa, bo skubaniec coraz bardziej przestawał to lubić. :/ Część kropli oczywiście poszła obok, zamiast do oka... W każdym razie krople się skończyły, a jedno oczko dalej łzawi. Może nie tak intensywnie, ale łzawi. Nie widzę natomiast, żeby Łowcy w jakikolwiek sposób to oko dokuczało. I myślę, że dopóki nie zacznie (a mam wielką na dzieję, że tak się nie stanie), to powstrzymamy się przed jakimiś radykalnymi rozwiązaniami. :) Aha Przy okazji jeszcze zapytam; zauważyłam (ale to już wcześniej, jeszcze zanim zaczęło się łzawienie, praktycznie od początku), że białka oczu bywają zaczerwienione, także w tym oczku, które nie łzawi. Nie jest to jakieś intensywne zaczerwienienie, ale nie jest to też czysto biały kolor. Czy jedno z drugim może mieć coś wspólnego? |
Może i pewnie ma wiele wspólnego.
Trzecia powieka zachodzi na oko podczas jego zamykania. Jeżeli na wewnętrznej stronie są twarde grudki trą one przy każdym mrugnięciu o rogówkę (najbardziej zewnętrzną warstwę oka) prowadząc do jej podrażnienia. Rogówka szybciutko umie się zregenerować ale przy długim jej drażnieniu może dojść do stanów zapalnych oka. Najpierw pojawia się łzawienie- to taka naturalna reakcja, ma na celu przpłukać oko i worek spojówkowy. Potem gdy podrażnienie trwa długo najczęściej dochodzi do ropnego zapalenia spojówek- trzeba to leczyć antybiotykiem. Nie rozumiem dlaczego nie podawaliście kropelek regularnie- leczenie takie nie ma sensu i zupełnie mija się z celem. Wiem, że psy nienawidzą zakrapiania ale tu na prawdę potrzebna jest konsekwencja. Chwilowy dyskomfort związany z zakropieniem oka jest niczym w porównaniu z powikłaniami jakie czekają go, gdy grudkowe nie będzie leczone. Proszę- nie odbieraj tego jako ataku, nie chcę i nie mam prawa Cię oceniać czy pouczać. Proponowałabym pójść na konsultację do lekarza i powiedzieć o tym, że krople były zapuszczane nieregularnie i jedno oko łzawi. I następną kurację przeprowadzić tak jak powinna być przeprowadzona. Być może grudki zmiękną i cofną się całkiem jeżeli tylko regularnie będziesz podawać leki. Jeżeli nie czeka psa skrobanka powieki- bądź też przewlekły stan zapalny oczu- zależy czy zdecydujesz się na zabieg. |
Quote:
Nie mówię tego żeby odwodzić Grin od zakraplania oczu Łowcy, bo też Lorce przez 2 tygodnie zakraplaliśmy ślepka (z różnym szczęściem, masą smakołyków, itd. ;-)), ale żeby uświadomić Ci, że to jest bardziej skomplikowane niż prosty zabieg medyczny :) |
Troche OFF TOPIC: No wreszcie sie doczekalismy na forum weta, u ktorego mozna zweryfikowac to co sie czytalo/slyszalo/widzialo... 8) Nie ma nic bardziej denerwujacego niz sytuacja, gdy o rade pytalo sie kilku wetow (gdy kilku ocenialo psa), a kazdy zaleca i mowi co innego... :rock_3
A teraz powrot do tematu... 8) Sadze, ze cale zamieszanie to "wina" weta. Nie mam zamiaru twierdzic w stylu uzytkownikow, ktorzy jak pisal igi - atakuja admina, ze sami nie czytali regulaminu... ;) Ale inna jest waga: Quote:
Quote:
Masz Rona racje - pewnie maly "znielubilby" te zabiegow i obrazil sie na jakis czas. Ale skoro na szali jest "albo krople albo zabieg" to czlowiek musi sie troche pomeczyc.... (wilczak to zreszta nic z zabiegami u kota - tam to jest jazda :twisted:) |
Quote:
|
Quote:
|
Tak łapanie małego na takie zabiegi napweno nie będzie dla niego miłe:rock_3
Margo o uszach, to i ja wtrące swoje... U mnie drugi pies, a nawet kotka grzecznie znoszą czyszczenie. Sarkowi wystarczy, że powiem "dawaj uszy" i zaraz pychola kładzie na kolanach, gotów do czyszczenia. Kociczka też grzeczna. A Uni, ta to jest okropna. Nigdy jej krzywdy uszkowej nie zrobiono, a jak się do niej zbliżam na czyszczonko, to piszczy jakbym ją ze skóry obdzierała, mimo, że jeszcze "zabiegu" nie wykonałam. Ot,baba:roll: |
Dwa lata temu dostałam psa ze schroniska- miał być ślepy, ponieważ w warunkach schroniska nie było możlliwości leczyć stanu zapalnego oczu. Podawałam mu przez 6 tygodni 3 rodzaje kropli 4 razy dziennie (12kropelek miał zapuszczanych każdego dnia). Oprócz tego w międzyczasie chłopak dostał nosówki bo oczywiście nikt go nie zaszczepił i miał wstrząs anafilaktyczny po podaniu jedego leku. Pacjent ekstremalny!
Zmerzam do tego, że pies na widok mnie kucającej na podłodze i biorącej kilka buteleczek z kroplami do ręki chował ogon pod siebie i uciekał. Jedne krople były stężoną solą i piekły niemołosiernie, gdy robiłam mu zastrzyki z witamin B pies sikał z bólu i gryzł mi ręce- dodam, że był to pies w wieku 4-6 miesięcy sporo większy od wilczaka. Po kropelkach i zastrzykach zawsze było mizianie, tulenie i smakołyki. Wychwalałam psa pod niebiosa, że jest dobry, dzielny itd. I jakoś zapominał. Do czasu następnych kropelek (czyli na 6 godzin). Finał finałów pies ma zdrowe oczy, przezwyciężył nosówkę i nia ma między nami żadnych fochów ani złych wspomnień. Uważam, że jeżeli w grę wchodzi zdrowie psa nie ma półśrodków. Leczenie powinno być szybkie, skuteczne i szybko zapomniane. Pies ma cieszyć się zdrowiem, a właściciel spać spokojnie. Nawet jeżeli miałoby to być kosztem kilkudniowego focha. Zawsze mamy jakiś wybór- ja nie położyłabym na szali zdrowia zwierzęcia tylko dlatego, że nie lubi kropelki w oku (te, które dostał Łowca w ogóle nie pieką). |
Quote:
Quote:
|
Rybka: całkiem z dobrego serca polecam Ci wilczaka w gabinecie :)
Mając przed Cheyem kilka psów nie wyobrażałam sobie, że ucząc kolejnego, w taki sam sposób znoszenia zabiegów- wyrżnę łbem o ścianę. Nie twierdzę, że wszystkie zachowują się tak samo ale z tego co słyszałam nie mówimy o wyjątkach:rock_3 Po kilkunastu latach przyzwyczajenia, że poproszony pies poddaje się zakraplaniu oczu czy uszu (nie lubi ale nie robi paniki), zastrzykom, pobieraniu krwi - nagle przeżyłam szok. I to co pisze Grin czy Ronka jest mi bardzo dobrze znane. Jak w ucieczce przed kroplami pies Ci śmiga DOSŁOWNIE po ścianach (a sprawne są niebywale) to nie ma siły, wynik meczu bywa 0:1. I nie wynika to z nieodpowiedzialności właściciela. Dwa lata temu pobieraliśmy psu krew celem badań przed kryciem, kundel już leżał, skrępowany tak, że nie mial możliwości wstać, krew juz kapała do próbówki i nagle młotek stwierdził"o matko!, wykrwawię się!" jak wierzgnął to po ścianach poleciała krew...z twarzy Romka. Rozorał mu pazurem tylnej łapy odcinek od nosa do ust (dobrze, że nosi wąsy:p). skończyło sie na ostrym dyżurze a po drodze wet zwiał z gabinetu bo nie wiedzial co robic :lol: Dla mnie to był kosmos! Rok póżniej musieliśmy znów pobrac krew do badania (ponad pół roku ciągłego jedzenia Orijena:twisted:) i po kilku miesiącach znów- kontrolnie. I obyło sie bez problemów bo dwie młode dziewczyny sprawę załatwiły sposobem :p Tradycyjnie- nie miałyby szans :twisted: Kiedyś się wkurzyłam tym, że mam tu takie bariery postawione przez psa i zawsze przegrywam. Poodkręcałam to albo przerobiłam sposoby bo w końcu zabiegi sa czasem konieczne a mimo, że Chey nie używa zębów to walka z czterdziestoma paroma kilogramami stawia mnie na przegranej pozycji ;) Ale wierz mi-histeryzujący zabiergowo wilczak to nie jest bułka z masłem ;) |
Quote:
Wet mówił o optymalnej sytuacji i z lekkim "przymrużeniem oka", a potem zaraz dodał "ile razy wam się uda". Zresztą sam widział, jak wyglądało to w gabinecie. My z Jackiem musieliśmy go obydwoje trzymać, żeby trzeci człowiek (wet) mógł mu wpuścić jedną kroplę do jednego oka a i tak trochę zetrwało, zanim trafił. :twisted: W domowych warunkach musieliśmy wykorzystywać chwile, gdy Łowca był śpiący, spokojny i nie tak ruchliwy. :diablotin Nawet gdybyśmy chcieli robić to "na siłę", brakło tego trzeciego. :D W tych warunkach uważam, że to i tak sukces, że udawało nam się 3 razy dziennie. Dwa razy było praktycznie w dwa ostatnie dni, kiedy zresztą okazało się, że krople i tak się skończyły. A teraz bardziej na poważnie. Mój poprzedni pies miał nosówkę i otarł się o śmierć. Wyszedł z tego i wiem, co to znaczy. Ale mimo wszystko podanie tu przez Rybkę akurat takiego przykładu, biorąc pod uwagę obecny "stan" Łowcy, jest chyba jednak małą przesadą. ;) Poza tym uważam, że w tej sprawie tak jak i wszystkich innych należy zachować rozsądek i środki adekwatne do sytuacji. Poza tym mimo wszystko wierzę w naturalną odporność organizmu zdolną przezwyciężyć choroby nawet i bez "chemii", o czym często zdają się zapominać lekarze "ludzcy" i weci chyba niekiedy też. ;) Ta "wiara" sprawdzia się np. w przypadku mojego dziecka, które od urodzenia nie było faszerowane lekami (chyba że w ostateczności) i mam nadzieję nie zaszkodzi też Łowcy. :) No i tak jak mówiłam; będziemy obserwować. Przy najmniejszych objawach dyskomfortu będziemy działać. PS Dziękuję za wszystkie wypowiedzi :) |
Quote:
|
Quote:
Pies stoi pod ścianą- ograniczenie ruchu z jednej strony, kucam przodem do niego obejmując szyję i uniemożliwiając skręt ciała w tył, pies stoi lub nie mając innej możliwości- wspina się przednimi łapami i opiera je gdzieś na moim ramieniu ale TYLNE ŁAPY MUSZĄ stać na ziemi bo stanowią jedyne podparcie ;) Ja mogę się skupić na mizianiu burego, uspokajaniu go i zerkaniu do tyłu a tymczasem z tylnej łapy leje się krew az miło ;) A piechu nawet nie wie, że mu zycie upuszczają :D cAla sytuacja pokazuje dobitnie, że pies histeryzuje a nie cuduje z powodu bólu np ;) Zresztą kiedyś jakis wet mi powiedział, że w chwili takiego podenerwowania wydziela się coś tam (adrenalina?) i ew. odzczuwanie bólu jest przytłuimone. Kazdy z nas mial pobierana krew- wiemy jak to NIE boli ;-) Pozostałe, "moje" patenty to przemywanie oczu sola fizjologiczną po nurkowaniu w piachu przez mokry kawałek watki bawełnianej.. przyłożenie jej do oka i wycisnięcie zawartości to zdecydowanie nie to samo co zbliżanie się z krwiożerczą buteleczką :) Zastrzyki akurat nei stanowią problemu, obcinanie pazurów tylko przeze mnie- w domu (na szczęście w zasadzie niepotrzebne), uszy- butelka nie ale palec owinięty watką- owszem :) |
Tinka miała inny patent na (nie)pobieranie krwi - nie wierzgała, ale zaciskała naczynia i nie "dawała" ani kropelki. Uprzedzaliśmy o tym każdego kolejnego weta, ale żaden nie wierzył dopóki sam się nie przekonał :p
Nasze wetki znalazły na nią sposób: jedna trzymała na widoku rezydenta lecznicy, kotka Jędrusia, Leszek trzymał Szarą, ja kucając przed nią skaramiałam ją smakołykami (na szczęście była łasuchem), a druga weta zachodziła ją od tyłu i zanim się sucz zorientowała - udawało się czasem trochę krwi utoczyć z tylnej łapki. A i tak na wynikach była czasem adnotacja "za mało materiału". ;-):lol: |
Grin
powiedz jak się mają oczy Łowcy Łycko dwa dni po przyjeździe do naszego domu zaczeły ropiec oczka - to wpisałam w google wilczak ropiejace oczy a tu ten wątek wyskoczył ... to i umówiłam się do garncarza a własiwie do praktukującej tam Pani doktor tez stwierdziła grudkowe zapalenie dostalismy krople dwa tygodnie temu ale poprawy nie widzę choc młody mnie zadziwia bo daje sobie bez problemu wpuszczac krople pod koniec maja mamy iśc na wizytę kontrolną ale podejrzewam ze zaproponują nam narkozę...i nie wiem co zrobic a psiaka mi szkoda bo ma takie brzydkie czerwone łzy mimo ze cały czas wodą przemywam |
Czyli jednak to chyba to miejskie powietrze. ;)
Cóż mogę powiedzieć ponad to, co już tu powiedziałam; jak mówiłam my postanowiliśmy czekać i obserwować czy są jakiekolwiek oznaki dyskomfortu. Takowych nie ma i nie było. W tej chwili wygląda to tak, że jedno oczko jeszcze trochę łzawi, ale z tego co widzę raczej tylko na dworze i nie są to łzy "krwawe", tylko "normalne". Zatem wydaje mi się, że jest lepiej. Ale jeżeli mu i to wkrótce nie przejdzie, zapewne wybierzemy się do Wrocławia do doktora Kiełbowicza. Aha i u Łowcy od początku była to kwestia jednego oka tylko. |
Quote:
On jest teraz na urlopie więc jego nie zastaniesz, ale sam mi to powiedział, ze jak coś się dzieje to śmiało do dziwczyn można isć. Ja myślę, ze najlepiej będzie pokropić i poczekać co się będzie działo. Garncarz lubi skrobać i czesto zaleca taki zabieg. P.S. Porozmawiaj z Gią na temat fretek i ona też czymś przemywała oczy K-lee. |
Grześ, delikatniej z tymi wyrokami na weterynarzy :)
Nam kiedyś dr. Garncarz tłumaczył, że krople załatwiają sprawę w ok.5% przypadków. Może przez te parę lat są już skuteczniejsze kropelki i ten % sie zwiększył. Ale wiem jedno, jeśli dr.Garncarz decyduje się na skrobanie to nie fanaberyjnie ;) |
Quote:
Byłem u niego dwukrotnie i za każdym razem kilkoro pacjentów czekało na skrobanie trzeciej powieki. On jako lekaż nie decyduje o tym sam i daje alternatywe włąścicielowi. Nie moja to wina, ze większosć lubi isć na łatwizne i pozbyć się problemu. Czasami zakraplanie oczu u wilczaka jest nielada wyczynem o czym zresztą miała okazje przekonać się Grin. Tak samo jak nie mija to po 2 godzinach. On sam jako lekaż jest rewelacyjny bo nie decyduje o niczym sam i bardzo dokładnie objaśnia wszystko, pytając się przy tym własciciela. Wiem ile się mi natłumaczył zanim podał dożylnie steryd Czamborowi. Niechciał ale z drugiej strony nie miał wyjscia i musiał to zrobić dla dobra psa. |
Quote:
Teraz postaram się coś wyjaśnić... I przekonać, że propozycja lekarza, żeby zrobić skrobankę nie jest spowodowane jego "zamiłowaniem do skrobania" :) Pies choruje, choroba jest przewlekła, nawet leczona może powracać, a leczenie wymaga podawania kropli. Pies jest w newralgicznym wieku, gdzie buduje relacje z właścicielem. Codzienne łąpanie psa kilka razy dziennie i wkraplanie mu czegoś do oka jest dla niego niewątpliwym stresem (z jego perspektywy). Jeżeli zdecydujemy się na zabieg- pies idzie na spacer (coś fajnego) albo jedzie na wycieczkę (też fajnie), potem wchodzi do leczniecy, gdzie dostaje zastrzyk (kłuj niefajny) i zasypia. Jak się budzi czuje się mniej więcej jak my się czujemy po spożyciu płynu pewnego w większej ilości. Trwa to kilka godzin i koniec. Grudek nie ma i więcej nie będą drapały w oczy. Nikt nie łapie kilka razy dziennie i nie majstruje przy piekących oczach. Będzie tylko kilka dni boleć oczko ale i tak bolało przez ostatnie tygodnie, więc nie ma różnicy... Więc jak widać z perspektywy psa chyba sprawa wygląda inaczej... |
Quote:
|
Quote:
Bo czytałam parokrotnie w różnych miejscach (nie pamiętam już gdzie, w związku z czym nie potrafię określić stopnia zaufania do tych źródeł), że taki zabieg również niestety nie daje stuprocentowej gwarancji załatwienia sprawy raz na zawsze. Cóż, poniekąd potwierdzałby to przypadek kumpelki Łowcy, która miała robione "skrobanie" chyba jeszcze w lutym, a z oczkami z tego co widzieliśmy dalej nie jest wszystko OK. :( I jeszcze w kwestii "rady" dla Kasi82; póki co się nie przejmujcie; dostaliście dosyć odległy termin kontroli (na końcówkę mają chyba), a to wg mnie najlepiej świadczy o tym, że pani doktor zdawała sobie świetnie sprawę z tego, że do tego czasu może mu tu przejść, no i że nie jest to sprawa strasznie pilna (no chyba, że pies by cierpiał, ale mam nadzieję, że u Łycka to nie będzie miało miejsca). W tzw. "międzyczasie" na pewno nie zaszkodzi przemywanie oczek świeżo zaparzonymi ziołami świetlika (wystudzonymi ma się rozumieć :p ), albo nawet herbatą. Do dnia wyznaczonej kontroli może sami zobaczycie, czy jest poprawa, czy ewentualnie podjąć jakieś bardziej radykalne kroki. |
Herbatą nie powinno sie przemywać oczu ;)
My mamy ten problem już za sobą... Trochę to trwało, ale minęło bez lyżeczkowania :) Pani wet powiedziała nam, że jeśli nie pomogą krople, to alternatywą jest zabieg, ale jego też trzeba co jakiś czas powtarzać, więc wolałam go uniknąć. Podawaliśmy kropelki wyznaczony czas, odstawialiśmy, znowu podawaliśmy (dla K-lee nie było to żadnym problemem, ona leżała, a ja ciach kropelki, więc nie było stresu związanego z łapaniem i kropieniem). Potem była maść na noc dodatkowo doocznie. Ja dodatkowo zaczęłam jej przemywać oczka borasolem na jałowej gazie. Zawsze po spacerku, po sporo syfu przynosiła w oczach ze spacerów i wtedy, gdy widziałam, że ma w oczach "śpiochy". Nawet sama nie zauważyłam kiedy problem minął i póki co (odpukać!!) nie wraca :) |
Quote:
Quote:
To jest jednak kwas w końcu. |
Ale bardzo rozcieńczony i wiadomo, że nie wlewałam jej go do oka, tylko nasączoną gazą przemywałam, przy czym K-lee automatycznie przymykała oko ;)
Co jest z tą herbatą to nie wiem, bo wetem nie jestem, ale tak zasłyszałam od wetów, a wcześniej też sama przemywałam herbatą i dziwiłam się, że jakos tak średnio pomaga... |
dzięki za wszystkie rady
ide dziś po pracy po to ziele świetlika u nas jest tak że Łycko sie nie stresuje kroplami siada grzecznie i trzy razy dziennie ciach ciach i po robocie wcale łapać go nie trzeba martwie sie jednak że to skrobanie będzie nieuchronne bo jemu z obu oczu lecą cały czas krwawe łzy dodam że mieszkamy na nowym osiedlu i dookoła nas ciągle sie pyli bo leżą kopy piachu więc Łycko dodatkowo codziennie zbiera ten cały tzw "syf" ale .. póki co nie poddam się i skoro pies dobrze znosi krople i przecieranie czystą wodą to i ziele świetlika nie powinno być straszne |
Quote:
Ja to wytłumacze zupełnie z innej strony. Pies ma zapalenie, fakt jeśli choroba rozwinie się nadmiernie jest to dla psa uciążliwe. Jest tak kiedy nie zwróciliśmy na to uwagi w pierwszym stadium zapalenia. Czy zakraplanie oczu nie moze być budowaniem relacji z psem. Jeśli go to boli i mu przeszkadza to można mu tłumaczyć i robić to bardzo delikatnie. Jesli zakraplanie przynosi psu ulgę to zacznie to robić znacznie chętniej i z jego perspektywy to my jesteśmy Tymi dobrymi co przynoszą mu w pewnym stopniu ulgę. Oczy można przemywać tak jak robił to Gia, można je masowac tak jak robię to ja. Czambor bardzo lubi masarz oczek bo sprawia mu to przyjemność, na zakraplanie praktycznie nie raguje, a jak w danym momencie nie chce to mu tłumacze, ze musi i robi to bez problemu. Więc skrobanie nie jest ostatecznością jeśli sie w pore zareaguje i zacznie działac. Co do tego czy po takim zabiegu pozbywamy sie problemu to nie jestem tego pewien. Bardzo dużo na ten temat można przeczytać w internecie na temat nawrotów nawet i u starszych potem psów, a jest przekonanie , ze to przypadłosć wieku szczeniecego. Więc nie jest to tak do końca. Zresztą ja wiem jak zareagował mój pies po narkozie i jakie miałem z nim problemy przez nastepne kilka tygodni. Pies staje się zupełnie zdezorientowany i ogłupiały, nie wie co sie dzieje. Ja przynajmniej przez miesiąc nie mogłem go zostawić nawet na chwile samego nawet z kimś kogo znał. Musiałem zacząć zmudna prace z zostawaniem od początku. Nawet w samochodzie, ktory jest jego oazą i bardzo lubi w nim zostawać to wył niemiłosiernie. W sklepie tak samo nawet jak poszedłem na chwile do sklepu. wiec moze wszystko zalezy od podejścia do problemu i do psa. Bo zawsze można inaczej. :) |
Quote:
|
A czy od piachu nie ma czasem zatkanych kanalików łzowych?
|
Nam to wetka tłumaczyła, że GZTP robi się własnie z zanieczyszenia trzeciej powieki. Tam zbiera się kurz, tłuszcz, a wiadomo, że szczenior wszędzie wsadzi łeb i nas to się potwierdziło.
|
Quote:
Prawdopodobieństwo u ZDROWEGO psa powikłań ponarkozowych jest małe. A pytanie o bezpieczeństwo jest niezasadne; tak czy owak- dużo szybszą śmierć może spowodować np. ugryzienie pszczoły, podanie penicyliny czy iwermektyny psom wrażliwym. Dlaczego nikt nie dostaje gęsiej skórki, gdy przelatuje nad psem pszczoła? Druga rzecz- nawet jak są problemy związane z narkozą, w porządnej lecznicy podczas zabiegu pies jest cały czas monitorowany, a pod ręką są leki do reanimacji- pamiętaj, że stoi nad nim lekarz i wie co robić. Uważam, że obawa przed narkozą jest niewspółmierna do zagrożenia. Ale to są stereotypy, z którymi nikomu nie chce się walczyć. Wiem, że to temat rzeka i jest kontrowersyjny, każdy ma swoje zdanie i nikogo nie chcę przekonywać. Każdy postępuje według własnych przekonań i ja to szanuję. Los każdego psa leży w rękach właściciela i to on decyduje co dla niego jest najlepsze. Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że narkoza u psa nie jest AŻ TAK straszna jak się wielu osobom wydaje. Przecież większość wilczaków jest usypiana w celu prześwietlenia w kierunku HD. Ile z nich miało powikłania? |
Quote:
Quote:
|
Quote:
|
Quote:
Gdy kastrowaliśmy pierwszego naszego kocura - było podobnie, kota nam wydano jeszcze pod wpływem działania narkozy i trzeba było uważać, żeby m.in. nie udławił się własnym językiem. :shock: Za to teraz, gdy parę miesięcy temu kastrowany był nasz obecny kocurek w przychodni w Chorzowie, tam od razu nam powiedziano, że kot zostanie wydany dopiero po CAŁKOWITYM wybudzeniu, bo do tego czasu musi być pod stałą obserwacją. I to rozumiem. |
Quote:
|
Quote:
My mielismy mala smieszna sytuacje u dr Siembiedy jak przeswietlalismy Garude. Weszlismy do poczekalni, zobaczyl Garude "aha, wilczak" i poszedl. Akurat byla jakas mloda kobieta, nie wiem, czy juz weterynarka mloda, czy praktyki, czy staz itd, w kazdym razie miala jaska podac Garudzie. Podala i poszla. Po jakis 15 minutach Garuda nadal stala tak jak stala, dr. przyszedl, spojrzal i do panny "mowilem, wieksza dawke, bo to wilczak" :lol: |
Quote:
|
odświeżę trochę temat
zaczęłam od tego że Łycko miał grudkowe zapalenie ... ale takie fest oba oczka płakały krwawo codziennie... napisałam "miał" bo nasz upór i dobre rady ulubionej cioci Łycko czyli Agnieszki :) :) :)sprawiły, że zwykły świetlik wygrał z kroplami od weta za 30 zł po 1,5 tygodniu świetlikowania wyleczyło się jedno oczko a po następnych dwóch tygodniach i drugie oczko chyba dało sobie spokoj :p (na marginesie dodam, że krople od weta nie zwojowały zupełnie nic) teraz swietlik profilaktycznie raz dziennie plus od tygodnia przemywamy oczka solą fizjologiczną też raz dziennie ..... no chyba, że młotek nr1 czyli miszczunio Chey i młotek nr2 czyli Łycko postanowią zaorać pole sąsiada raz jeszcze... |
Ja się nie przyznaję, nawet na torturach :D
A pole zaorają jeszcze nie raz.. i chłop małorolny będzie im wdzięczny za spulchnianie ziemi:P W każdym razie fakt- oczęta piękne, suche a i ślady po łezkach na futerku znikają "w oczach" :rock_3 Wkleiłabym foto jako dowód ale wszystkie wysłałam i nie mam żadnego:( |
Świetnie, bardzo się cieszymy, że braciszek też już ma spokój. :)
Ja też muszę pochwalić kropelki homeopatyczne ze świetlika. Fakt, że Łowca przechodził to znacznie łagodniej i problem był tylko z jednym oczkiem, ale jednak łzawienie trochę się ciągnęło. Dziwnym trafem przeszło BEZPOWROTNIE po dwukrotnym (!!!) zakropieniu. Było to dla mnie prawdziwym szokiem; po prostu jak ręką odjął. :) Teraz mamy z tym całkowity spokój. 8) Osobiście jednak nie stosuję ich profilaktycznie. Po prostu nie jestem pewna, czy przypadkiem nie mają jednak działania odrobinę wysuszającego spojówki. Wolę w związku z tym nie ryzykować. Łowca ma teraz piękne oczyska i bez nich. :) |
A może chłopaki miały zwyczajnie jakiś przejściowy stan zapalny? W końcu kotłowanie się szczeniaków, na podwórku, gdzie piach i takie tam- spowodowało, że coś się dostało, zatarło ..?
Bo pamiętam leczenie grudkowego zapalenia u Gigi i trwało to długo i musiało zakończyć się zabiegiem. Więc skoro przeszło tak szybko to może jednak nie było takie straszne na jakie wyglądało? ;) Ja zawsze w domu mam sól fizjologiczną bo mój młotek lubi nurkować w piasku :roll: i potem wypada te oczy czymś oczyścić ;)(dziurki w nosie sam niech sobie czyści) |
U nas wet jakoby stwierdził "grudki".
Inna sprawa, że z tego co widzę, "stopnie" tego zapalenie bywają różne. Jeszcze inna sprawa, to podejrzewam (ale to bardziej moje domysły, niż pewność), że te powiększone grudki to jest w pewnym sensie skutek, czy też wtórny objaw stanu zapalnego. Z tego co czytałam, one nawet mają za zadanie chronić oko przed wpływem szkodliwych czynników (dlatego też usuwanie może mieć jakieś tam konsekwncje w przyszłości w postaci częstszych zapaleń spojówek na przykład). W pewnym warunkach jednak owe grudki po prostu nadmiernie się powiększają drażniąc oko i same stają wtedy przyczyną zapalenia. W sumie też mi się wydaje, że owe powiększone grudki u Łowcy były efektem jakiegoś lżejszego stanu zapalnego. |
Witam Wszystkich serdecznie, jestem tu po raz pierwszy zalogowany (ale czytam Was długo:rock_3)
Wilczaka jeszcze nie mam :( ale na temat trzeciej powieki wiem niestety dużo. Przypadłość tą leczyłem nie raz u moich owczarków niemieckich i niestety zawsze kończyło się to narkozą i tym wymrażaniem (czy raczej ścieraniem) krostek. Byłem przy zabiegu (notabene nikomu o słabych nerwach nie polecam) - ja fiknąłem i mnie też razem z psem cucono :lol:. Z opowiadań weta wiem, że zapalenie nieleczone może doprowadzić do zmian w rogówce, bo krostki na 3 powiece, która jest do osłony oka (rogówki), szorują po niej. Powoduje to ból i tzw. piasek w gałkach. Co gorsza to choróbsko może powracać (znam z autopsji) i trzeba wypalić jeszcze raz. Leczenie kroplami niestety zalecza tylko objawy ale nie likwiduje do końca problemu. I tyle... na moich czterech knudlach skutkowało a tylko jeden miał powtórzony zabieg po jakichś 3 latach. pozdrawiam Wszystkich. |
Quote:
|
W kwietniu też miałem ten problem z Murmur'em, czytałem chyba wszystko o GZTP na tym i innych forach. Wiele jest porad jak walczyć z tą dolegliwością ale wiele też znaków zapytania, głównie co do tego czy jak sobie poradzimy z GZTP bez "łyżeczkowania" to będzie już później "spokój" ani czy jak zrobimy "łyżeczkowanie" to nie będziemy go musieli za kilka lat powtórzyć. Pewnie reguły w tej sprawie nigdy nie będzie bo każdy wilczak jest inny i jego środowisko też...
Murmurowi "leciało" na początku z jednego oka, a po tygodniu już z obu. Raczej mu to jakoś strasznie nie przeszkadzało bo nie tarł oczu łapkami. Pierwszy wet w mojej okolicy do którego się z tym udałem chciał od razu dawać narkozę i czyścić powieki ale po tym jak próbując uspokoić Mura aby zajrzeć mu w oczy uderzył go otwartą dłonią w pysk...po ostrej wymianie słownej podziękowałem mu i więcej juz mnie nie zobaczy. Czytając porady na forum zacząłem przemywać mu oczy osławionym świetlikiem...po 2 tyg. było ciut lepiej. Z nadzieją udałem się do najstarszego weta w moim mieście - starszy Pan o konserwatywnych poglądach :) Zalecił maść Atecortin i ... już po 3 dniach stosowania na noc nakładając palcem w narożnik oka zauważyłem efekty - pies miał coraz bardziej czyste oczy. Wcześniej po przebudzeniu z kącików oczu wyciekały mu stróżki wydzieliny. Po 2 tygodniach stosowania Atecortinu (świetlika też 3 x dziennie) problem zniknął. Dziś Mur ma czyste oczy, a i "rdza" pod oczami już prawie zniknęła. Dodam, że mieszkam pod lasem i właśnie w kwietniu i maju strasznie pyliły sosny (przed domem i na parapetach mimo sprzątania codziennie była gruba warstwa żółtego pyłu). Dziś pyłu już nie ma i myślę, że to był główny powód problemu. Życzę powodzenia w walce z GZTP. Na zdjęciach z kwietnia widać "rdzę" pod oczami mojej bestii: http://picasaweb.google.pl/slukass/MurmurRozne# |
All times are GMT +2. The time now is 12:00. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org