Wolfdog.org forum

Wolfdog.org forum (http://www.wolfdog.org/forum/index.php)
-   Wychowanie i charakter (http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=29)
-   -   Kilka suk w jednym stadzie.... (http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=1370)

leśniczyna 21-11-2004 17:11

Margo, a jak TY to robisz, ze masz tyle suk i się wzajemnie dogadują? Miałam przez jakiśczas sukę jamnika i owczarka i skończyło się to śmiercią mniejszej.. od tamtej pory owczarek nienawidzi każdej suczki jamnika :( chyba kazda chciała panować prawda? zdradź sekret!:)

Ynk 21-11-2004 19:03

Quote:

Originally Posted by leśniczyna
Miałam przez jakiśczas sukę jamnika i owczarka i skończyło się to śmiercią mniejszej..

Prawdę mówiąc temat choć wyglada na trudny, nie sądzę by stanowił duży problem.
Przeważnie problem sam załatwia sie sam po kilku demonstracjach siły ze strony dominujacego osobnika.
Może się jednak tak stać że oba psy mają silny charakter.
Tak /z tego co tu sie doczytałem/ skończyło się u Ciebie w Białowieży.
Wtedy chyba pozostaje chyba tylko kontrolowane zbliżanie obu osobników/osobniczek do siebie.
Począwszy od wspólnego przebywania, przez coraz bliższy kontakt, wspólne zabawy aż do kontrolowanych zaczepek by upewnić sie że w chwili gdy emocje biorą górę, to z któregoś z podopiecznych nie wyjdzie ukryta nienawiść.
Jest jeszcze taka możliwość że taki tandem poprostu nie wyjdzie.
Jamnik to pies z bardzo silnym, zdeterminowanym własnym poglądem na świat osobnikiem. Jesli chce sie doprowadzić do sytuacji w której osobniki normalnie się "spożywające" mają egzystować pod jednym dachem, to najlepiej hodować je razem od małego.
Jeśli jeden z podopiecznych jest juz "wiekowy" to mało prawdopodobne /jeśli ma silny dominujący charakter/ by sobie odpuścił i pozwolił nowemu "lokatorowi" na dużą swobode. To jest możliwe tylko przy osobnikach/gatunkach/rasach tolerancyjnych. Jamnik taki nie jest a i wilk sobie w kasze dmuchać nie da.
Miałaś dużego pecha, i byłaś mało ostrożna.
Poświęciłaś swym "dzieciom" za mało czasu.
Kiedy widac że iskrzy to juz nie jest moment na dalsze przyglądanie sie sytuacji.
Gdzie był wtedy Pan Dominant Małżonek, albo Ty sama?
Jedyne miłe na pocieszenie to fakt że tak drastycznie jak u Ciebie to bywa rzadko. Ale nie ma sie co dziwić. Moja mama po dwóch miesiącach niespania nie wyrobiła i odjechała w stan błogi zwany snem, a wtedy nasza jamniora dostała to o co jej chodziło czyli spanie w łóżku. I tak juz zostało. To i nie ma sie co dziwić że Twoja jamniora tłukła się do ostatniej kropli krwi.
To inteligentna, dzielna, bitna, i bardzo wytrwała rasa.
No mercy, no limits, any fucking questions...
a jak ma coś do Ciebie to słodszego nie znajdziesz w okolicy.
To cały jamnik.

Agnieszka 21-11-2004 19:10

:)
 
Pan Dominant ;) hehe
Wiesz, tu nie było żadnych oznak łagodnych. ON doszedł jako drugi, gdy jamniczka urodziła szczeniaki, to zaczęły się problemy i to rozumiem, ale nie było żadnego gryzienia.. Nagle wilk zobaczył jamnika i rozpruł mu brzuch, a mi rękę.. Weterynarz powiedział, że można spróbowac - tzn. nie usypać przez dzień, dwa, jakoś się wykurowała. Ale zdarzyło się tak, że siostrzenica przyjechała i wypuściła jamnika nie wtedy, kiedy trzeba.. I to zostały tylko strzępy, właściwie uśpienie to była tylko formalność.. A najśmieszniejsze jest to, że od tej pory rzuca się na wszystkie jamniczki na poważnie bez ostrzeżenia... hmm

z Peronówki 21-11-2004 19:18

Quote:

Originally Posted by leśniczyna
Margo, a jak TY to robisz, ze masz tyle suk i się wzajemnie dogadują?

Alez nie wszystkie. Podstawa jest bowiem, aby suczyska byly "normalne", bez jakis problemow i innych "ukrytych wad". U nas na przyklad suki nie moga sie dogadac z Dora, bo ta wychowywana w kojcu bez kontaktu z innymi psami nie rozumie czegos takiego jak uleglosc i znaki poddania sie. Po prostu ona i wilczakowy nie sa w szanie sie najzwyczajniej zrozumiec... ;)

A co do reszty: tak jak pisal Ynk. To MY decydujemy. I trzymamy je krotko, bo Jolka to szef stada, Belka nikomu nie daje sobie w kasze dmuchac, a Ali przez dwa lata miala swoje stado i to ona tam rzadzila. Zadna z nich nie jest spokojnym, cichym suczyskiem. I dlatego nie dopuszczamy do zadnych sprzeczek. Nie ma warczenia przy misce, nie ma ustawiania w stadzie. Wszystkie suki jedza kolo siebie, ale nie moga nawet mruknac. Nawet gdybym dala jedna miske do podzialu. Krotko mowiac Jolke trzymamy na pozycji szefa, ale nie pozwalamy na zadne naturalne "ustawianie sie". Bo jak suki sie pobija i znienawidza, to koniec - wtedy pozostaje juz tylko separacja... :frown:

Ynk 21-11-2004 19:21

Leśniczyno, jeśli było jak piszesz, to nie wiesz wszystkiego.
Nie widziałem jeszcze takiego zwierza który atakuje bez powodu.
"Bez powodu" to zdarza się tylko ludziom.
Niestety - choć wstyd przyznać, bo o sobie mówimy...

Agnieszka 21-11-2004 19:29

.. ja mysle, ze moj owczarek ma widocznie jakies problemy psychiczne... :(( ale ja nie mam na nia wplywu, bo to pies ojca, ja z nimi nie mieszkam, a do nich nic nie dociera:( maja jeszcze jamnika, ale ten to juz wogole robi co chce! OStatnio zlowil rybe - bojownika- z akwarium... A poza tym je przy stooe, albo ze stołu nawet jak są, skacze na wszystkich, nei słucha się... :(((Ale ON jest juz stara, niech dozyje spokojnie.. nie ma konkurencji juz :( pomimo szkolen (PT1. PT2, PO1, PO2 z prawie maksymalnymi wynikami) myślę, że nie umieli jej wychować.. Widaćto na podstawie jamnika :(((( a ja nic nie mogę poradzić, żeby przynajmnie Żeton był normalny :((((

z Peronówki 21-11-2004 19:50

Quote:

Originally Posted by leśniczyna
.. ja mysle, ze moj owczarek ma widocznie jakies problemy psychiczne... :((

Psychiczne? Czesto sa to zwykle nawyki. Lub wynik zlych przezyc. Bolo mial bardzo niemile spotkanie z buldogami jak byl mlody i do teraz ich nie cierpi... :wink:

Agnieszka 21-11-2004 19:52

no to podobnie chyba z tymi jamnikami jest.. ale już eksterminowała wszystkie suki w okolicy i jest spokój :cry: ale ja nie mogę tu być i pilnować :(

Ynk 21-11-2004 20:26

Quote:

Originally Posted by leśniczyna
no to podobnie chyba z tymi jamnikami jest.. ale już eksterminowała wszystkie suki w okolicy i jest spokój :cry: ale ja nie mogę tu być i pilnować :(

co to znaczy że nie możesz?
A gdzie są jego /owczarka/ właściciele?!
Pies to nie zabawka tylko żywe stworzenie.
Jak widać z opisu - to nie problem psa - to problem z właścicielem.
Klasyka, a na koniec wpieprz dostaje pies...
I to jest ludzka sprawiedliwość, niedobrze mi...

Agnieszka 21-11-2004 20:36

:((
 
:(( tak, bo Bona to wspaniały pies! poza tym problemem.. ale rodzicom nie zależy juzchyba na tym psie - chyba czekają, aż :bolt ...:( ach, to, co piszę jest straszne... bardzo mi szkoda tego, psa, niestety nei mogę jej wziąć do siebie............................................ .................................................. .. nigdy sięna to nie zgodza, bo dla nich nei ma problemu :( nie wierzą w żadne 'alfy' , mówią, że im tak wygodniej :(

z Peronówki 21-11-2004 21:16

Re: :((
 
Quote:

Originally Posted by leśniczyna
ale rodzicom nie zależy juzchyba na tym psie (...) nie wierzą w żadne 'alfy' , mówią, że im tak wygodniej :(

Mysle, ze to jednak kwestia pokolenia. U nas tez np klopoty Dora <-> reszta suk zaczely sie wlasnie o rodzicow. Dla wielu osob pies, to pies: cos co je, spi i chodzi na spacery. Dopiero teraz jest moda na to "co mysli moj pies" i "a dlaczego robi to co robi i tak jak robi"....

Agnieszka 21-11-2004 21:33

..dla ni8ch pies - jamnik - to jak człowiek :(gdy im mówiłam o tych rzeczach, to 'a wymyślasz' ..

Ynk 21-11-2004 21:47

Re: :((
 
Quote:

Originally Posted by Margo
Mysle, ze to jednak kwestia pokolenia.... Dopiero teraz jest moda na to "co mysli moj pies" i "a dlaczego robi to co robi i tak jak robi"....

Wiesz co Margo, ja się nie zgadzam z tym co mówisz.
To nie moda.
To tylko ludzka odwieczna głupota.
Brak wymagania od siebie czegoś co zdrowy rozsądek choćby nakazuje.
To że moi rodzice palą a ja nie to nie sprawa pokolenia, to sprawa ich głupoty. To że Ty potrafisz kochać i rozumieć swe psy, a jakiś tępy dupek 2x starszy od Ciebie i spiacy na kradzionych pieniądzach nie robi tego nie oznacza że nie umie tego, i że nie potrafi.
Po prostu nie chce.
Większość tzw. meneli poświeca dużo czasu swym zwierzakom. widziałaś jak psy takich osobników kochają swoich panów?
Ludzie nie wymagaja czegokolwiek od siebie i to jest źródło problemów.
Większość z nas, ludzi, to bezmózgie i co za tym idzie bez serca wielkie kupy białka przypominajace narośl na zdrowym organiźmie matki natury.
A że jesteśmy groźną, bardzo agresywną naroślą to opanowaliśmy juz całe ciało żywiciela i obowiązuja to prawa siły. tylko kilku pogietym komórkom chce sie działać by było inaczej. I dlatego cierpimy waląc w ta cholerna ściane własną niczym nie chroniona głową.
Obcowanie z żywą istotą prostszej konstrukcji psychicznej nie upowaznia nas do olewania jej, wręcz przeciwnie - dojrzałość to sztuka wybaczania, poświecenie, uczenie, cierpliwość i ciągła próba zrozumienia i pomagania w doskonaleniu.
Jesteś kobietą. Żyjesz dla swego dziecka, by przekazać mu całą siebie.
Nie broń tych którym sie nie chce lub kiedyś chciało.
Czy Twe psy to nie Twe dzieci? Czy nie zatłukła Byś kogoś kto by tknął je?
..
Poto jesteśmy.
Inaczej to wszystko nie ma sensu...

Agnieszka 22-11-2004 12:21

wszystko może i się zgadza. tylko nazwałeś moich rodziców 'tępymi dupkami'
hm

:) pozdrawiam

z Peronówki 22-11-2004 21:55

Re: :((
 
Quote:

Originally Posted by Ynk
Wiesz co Margo, ja się nie zgadzam z tym co mówisz.
To nie moda. To tylko ludzka odwieczna głupota.

Myslisz? Wedlug mnie mozna od siebie wymagac, jesli czlowiek wie, ze jest cos wiecej.
Sasiedzi maja psy na lancuchach. Nie dlatego, ze sa zli, ale dlatego, ze nie maja pojecia, ze pies moze byc trzymany inaczej. Wiedza jedno: pies jest zwierzeciem i musi byc najedzony. I wytykaja takich, ktorych psy sa niekarmione... Ja nigdy w zyciu nie dalabym psa na lancuch do budy, ale i tak ich postepowanie nie jest dla mnie glupota, bo troche potrwa (potrzebuja przykladow), aby dotarlo do nich, ze kennel jest 500x lepszy niz lancuch....

Agnieszka 23-11-2004 00:05

Re: :((
 
Quote:

Originally Posted by Margo
Sasiedzi maja psy na lancuchach. Nie dlatego, ze sa zli, ale dlatego, ze nie maja pojecia, ze pies moze byc trzymany inaczej.

Mała dygresja co do psów na łańcuchach - czytając to, przypomniało mi się o takim zdarzeniu sprzed paru lat (już nie jestem w stanie powiedzieć, czy słyszałam o tym w radio, tv, czy może widziałam to na właśne oczy - po prostu nie pamiętam), gdzie piesek był trzymany na łańcuchu całe życie. I co było tego skutkiem (oczywiscie niewliczając w to dzikość, nieoswojenie zwierzęcia)? Obroża wrosła psu w szyję... :(

z Peronówki 23-11-2004 00:35

Skoro juz jestesmy przy "co Polak potrafi", lub raczej "Co polski rolnik..." to slawna historia o sasiadach... ;) Kupili kaukaza. Sprzedawca powiedzial im, ze taki pies musi dostawac duuuzo bialka. Wiec co robili? Karmili szczeniaka srutowanym zbozem, bo w nim jest przeciez masa bialka... :twisted: :roll: Pies zyje, ale ciezko w nim dopatrzyc sie kaukaza...

Ynk 23-11-2004 23:58

Leśniczyno - jeśli zabolały Cie me słowa /tępe dupki/ to przepraszam. Wiem że w odniesieniu do własnych rodziców takie texty mogą wnerwić.
Nie było mym celem atakowac ich tylko ludzką nieodpowiedzialność.
Mam nadzieje że zrozumiesz i mi wybaczysz.
Może i mam mocny język.
Zawsze byłem uważany za tego co mówi za dużo.
Ale nie muszę niczego wstydzić bo mówię co myślę.
Staram się byc szczery - czasem do bólu.
Wiem że czasem dostaję za to po tyłku, ale to jest tak jak z tymi naszymi psami. dostają po tyłku bo robią co uważają za słuszne lub wskazane.
Czasem nawet dzikim instynktem. :-)
A ja zawsze /przez wrodzona nienawiść do ludzi za to co uczynili i czynią dalej z tym swiatem/ atakowałem bez ogródek ludzkie wady.
Tylko walcząc z własnymi słabostkami czynimy sie doskonalszymi.
A wiec "no mercy, no limits.."
A że czasem boli... cóż...
Tak na pocieszenie Ciebie - sobie tez nie żałuję w wytykaniu wad :-)
a powyższe jest dowodem na jedną z nich - gadulstwo :cheesy:

Ynk

leśniczyna 27-11-2004 00:36

nic się nei stało, ale czasem trzeba troszkęcoś powiedzieć, żebyś nie nabrał zbytniej odwagi :grosscool w wyrażaniu opinii i używaniu słów hm.... a tak wogóle to oni nie rozumieją, zę coś robią źle, dlatego trudno powiedzieć, że działają z premedytacją czy coś podobnego. Dlatego trudno nazwać ich dupkami ;) choć niewątpliwie samo postepowanie nie jest na pewno takie, jakie cyć powinno.:)

Ynk 27-11-2004 01:10

Rodzine trzeba kochac taka jaka jest.
A czy jest OK to nie zawsze zależy od nas.
Nie mniej jednak ja kochamy.
A to zobowiazuje i mamy nadzieje że oni to tez rozumieją, albo zrozumieja w końcu :-)
I dalej ja kochamy :-)
---
zrobiłem sobie schabowego.
Poszedłem do kibelka za potrzeba, wracam, a schabowy gdzieś się ulotnił.
Pies patrzy słodko w nasze oczy...
I co? Dalej go kochamy choc wszystko się wśrodku gotuje :-)
A ja.. dodatkowo podziwiam że zrzarł tak gorący kotlet i do tego w takim tempie :cheesy:

Agnieszka 27-11-2004 15:24

Quote:

Originally Posted by Ynk
---
zrobiłem sobie schabowego.
Poszedłem do kibelka za potrzeba, wracam, a schabowy gdzieś się ulotnił.
Pies patrzy słodko w nasze oczy...
I co? Dalej go kochamy choc wszystko się wśrodku gotuje :-)
A ja.. dodatkowo podziwiam że zrzarł tak gorący kotlet i do tego w takim tempie :cheesy:

Znam Jamnika, który kiedyś na moich oczach wyciągnął kiełbaskę z ogniska i też ją ze smakiem schrupał... :mrgreen:
Ynk, fajna fotka :)

Canis_lupus_husky 06-05-2005 09:26

No ok, pomijając same suki-jak wy to robicie, że np. na zjazdach wilczaków całe stadka psów (mieszane stadka) dogadują się ze sobą? Czy psy nie są zazdrosne o suki i odwrotnie? Mój pies kiedy jest na spacerze z którąś ze swych psich kumpelek, to nie daje podejść do siebie żadnemu osobnikowi płci niemalże równie pięknej ;) np. takie dwie sytuacje: raz na spacerze z kumpelką owczarkiem pirenejskim pogryzł się ze swoim niegdyś największym psim przyjacielem, też husky. Jego kumpel miał cały nos w ranach. Druga sytuacja-będąc na spacerze z suką husky pogryzł się (na szczęście w miarę "delikatnie") z malamutem. Warto dodać, że jest agresywny w stosunku do psów tylko wtedy, kiedy jest z nim suka, którą pewnie uznaje za "swoją", poza tym jest w stanie zaprzyjaźnić się z osobnikiem swej płci. Margo, jak ty to robisz, że nie tylko stadko Burych zgadza się ze sobą, ale także z innymi psami i sukami?

Gaga 06-05-2005 11:19

Sama jestem ciekawa odpowiedzia ale moge napisac jedno z wlasnej obserwacji...Balrog postanowil pozaczepiac Gige , w taki sposob jak w pierwszych klasach podstawowki podrywa sie kolezanki :mrgreen: - a to pociagnie za warkocz a to uszczypnie....
Pewnie zaczepianie ,mialoby ciag dalszy ale niestety wtracili sie ludzie i Juzio chcac nie chcac musial zrezygnowac z fajnej rozrywki.... :motz
Czyli tak : pies moze miec ochote na jakas bojke ale to nie on o tym decyduje... :wink: , jesli ludzie czuwaja nad sytuacja to wszystko jest OK...wystarczy huknac, pomruczec i pokazac ze "I'm watching you" :diablotin

Huan 09-05-2005 12:16

Quote:

Originally Posted by Canis_lupus_husky
No ok, pomijając same suki-jak wy to robicie, że np. na zjazdach wilczaków całe stadka psów (mieszane stadka) dogadują się ze sobą? Czy psy nie są zazdrosne o suki i odwrotnie?

:) To nie tak, ze puszczamy wszystkie psy na zywiol i czekamy co sie stanie. ;) Na spotkaniach puszczane sa tylko te psy, miedzy ktorymi nie ma zadnych konfliktow. Te bardziej zaczepne pozostaja na smyczy lub pod stala kontrola.

Quote:

Originally Posted by Canis_lupus_husky
Margo, jak ty to robisz, że nie tylko stadko Burych zgadza się ze sobą, ale także z innymi psami i sukami?

Nie zawsze jest tak fantastycznie, ale caly czas staramy sie, aby do zadnych awantur nie dopuszczac. W naszym przypadku jest to o tyle trudne, ze mamy cale stado, a te trzymaja sie zawsze razem. Jolly i Ali sa bezproblemowe, bo co najwyzej postrasza. Z nimi nie jest problem, bo nie sa to psy bardzo mocno dominujace, ktorych zadaniem bylaby ochrona stada. Jolly i Ali to tak jakby zwiadowcy ;) natomiast obrona stada zajmuje sie Bolton, Balrog i Merry Bell i na nie juz musimy bardziej uwazac - one nie daja sobie dmuchac w kasze ;)

Quote:

Originally Posted by Gaga
Pewnie zaczepianie ,mialoby ciag dalszy ale niestety wtracili sie ludzie i Juzio chcac nie chcac musial zrezygnowac z fajnej rozrywki....

Dokladnie. Psy zyjace wsrod ludzi i majace kontakt z innymi psami musza zachowywac sie inaczej niz nakazywalaby natura. Nie ma tu miejsca na ustawienie sie, testowanie i walki dominacyjne, bo w naturze czlonkowie jednego stada nie akceptuja nikogo spoza...

Canis_lupus_husky 09-05-2005 18:27

Dzięki za wyjaśnienie :)

Quote:

Originally Posted by Przemek
Dokladnie. Psy zyjace wsrod ludzi i majace kontakt z innymi psami musza zachowywac sie inaczej niz nakazywalaby natura. Nie ma tu miejsca na ustawienie sie, testowanie i walki dominacyjne, bo w naturze czlonkowie jednego stada nie akceptuja nikogo spoza...

Muszę uzywilizować mojego psa :roll: on właśnie zawsze testuje inne psy, walczy z nimi, kiedy jest w obecności suki-to walczy bardzo zaciekle... Taki dzicz z niego 8)

Trzeba przytępić nieco zbyt zadziorny charakterek... 8)

z Peronówki 09-05-2005 18:52

Quote:

Originally Posted by Canis_lupus_husky
Muszę uzywilizować mojego psa :roll: on właśnie zawsze testuje inne psy, walczy z nimi, kiedy jest w obecności suki-to walczy bardzo zaciekle... Taki dzicz z niego 8)

Wiesz - jeden pies, ktory lubi zaczepki to poprostu pies, ktorego trzeba lepiej pilnowac. Ale pies, ktory lubi zaczepki, i ktoremu do pomocy przyjdzie stado bylby bardzo, bardzo problemowy, gdyby sie go nie mialo w ryzach.... 8)


All times are GMT +2. The time now is 19:54.

Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org