![]() |
Kastracja farmakologiczna- czyli jak ujarzmić burzę hormonów
Nasz samiec wilczaka kończy rok, zaczyna dojrzewać i się zaczyna... Testosteron bucha uszami, wychodzimy na dwór co godzinę bo pies wącha każde obsikane przez sukę źdźbło trawy z osobna ciamkając przy tym obrzydliwie, zaczyna się wycie do księżyca, miska idzie w odstawkę, pies nam chudnie w oczach. Przejście obok innego, dorosłego samca staje się niemożliwe bo nasz bury koniecznie musi mu udowodnić, że jest większy, silniejszy i fajniejszy...
Może nie u każdego samca występuje cały zestaw zachowań, u każdego psa jest mniej lub bardziej nasilony ale jedno jest pewne- nasz niuniuś już nie jest słodkim szczeniakiem :) Kiedyś jedyną skuteczną metodą była kastracja, w tej chwili na szczęście pojawiła się alternatywa. I ja dzisiaj chciałabym właśnie o tym :) Suprelorin ma postać implantu, który umieszcza się w tkance podskórnej w okolicy międzyłopatkowej. Czyli tak samo jak chip. Umieszczenie takiego implantu nie jest bardzo inwazyjne- nie potrzeba znieczulenia ani specjalnego przygotowania psa. Ot wkłuwa się igłę pod skórę i umieszcza pod nią ziarenko. W ziarenku jest zawarty hormon, który ma za zadanie wyłączyć czynność hormonalną jąder- czyli zablokuje wytwarzanie testosteronu. Dodatkowo u większości psów zauważymy zmniejszenie się jąder. Jednak nie spodziewajmy się spektakularnego efektu na następny dzień rano :) zablokowaliśmy dopływ świeżego testosteronu ale jakaś jego ilość znajduje się już we krwi, więc potrzebujemy czasu, aż zostanie on całkowicie wyeliminowany. Pierwsze zmiany możemy zauważyć już po dwóch tygodniach ale często na pełny efekt trzeba poczekać dłużej- czas ten zależy od danego psa i jest różny. Czas działania hormonu wynosi około 6 miesięcy (tyle gwarantuje producent). Po tym czasie musimy zdecydować czy chcemy przedłużyć jego działanie podając kolejną dawkę czy pominąć ją. Przy pominięciu dochodzi do odblokowania jąder i zaczynają one znów produkować testosteron. Pies staje się płodny razem z całym wachlarzem zachowań towarzyszących :twisted: Z własnego doświadczenia: - działa fenomenalnie na bardzo pobudzone psy, jeżeli oczywiście źródłem problemu jest pobudzenie spowodowane testosteronem, a nie np. błędami wychowawczymi lub życiem w ciągłym stresie - zdarzyło się raz, że implant u baaaardzo pobudzonego psa przestał działać po około 5 miesiącach (właścicielka tak polubiła psa po Suprelorinie, że zdecydowała się na chirurgiczną kastrację) Zastosowanie implantu jest szersze niż tylko hamowanie agresji do innych samców i "zakochiwania się" (o tym może kiedyś indziej) ale to chyba jest najbardziej aktualne ze względu na bardzo dużą ilość młodych wilczaków :) Małe podsumowanie: PLUSY: -skuteczność -odwracalne (jak nam się nie spodoba to nie przedłużymy) -pies pozostaje płodny -nie ma konieczności znieczulania psa jak przy klasycznej kastracji -brak niepożądanych skutków ubocznych -świetny sposób na sprawdzenie jak pies będzie się zachowywał po kastracji, czyli można podać 'na próbę' (jeżeli taką w przyszłości planujemy). -gdy będziemy musieli niezwłocznie przerwać działanie implantu, można go w znieczuleniu miejscowym po nacięciu skóry usunąć (tak sobie teraz to wyobraziłam... chyba jednak z głupim jasiem :twisted:) MINUSY: -cena (pow. 200 zł), często porównywalna z ceną zabiegu kastracji -gdy mamy jakąś pannę do krycia musi poczekać aż implant przestanie działać -konieczność powtarzania (bywa upierdliwe jak jesteśmy zapominalscy) Jak macie pytania nie krępujcie się :) |
Znam psa z implantem( nie csv ), sprawdził się w 100%
|
Dzieki, Rybka, za zalozenie tematu ;)
|
Rybka, ja mam pytania. Czy używanie specyfiku powoduje jakieś działanie uboczne? Jak długo specyfik jest na rynku? W tym drugim pytaniu chodzi mi o to, czy jest to nowość, czy może jest on z powodzeniem stosowany od lat.
|
Quote:
Quote:
Ponieważ my się zbliżamy do wieku, gdy należałoby kontrolować prostatę, to ta opcja zaczyna być szalenie interesująca :) |
Quote:
Niestety nie mam danych co do obecności leku na rynku polskim (myślę, że około 3-4 lat ale to niesprawdzona informacja), pierwszej rejestracji dokonano w Australii w 2004 roku (ta informacja jest z wiarygodnego źródła). EDIT- od 10.07.2007 produkt jest na rynku polskim. |
Wiadomo, że dojrzewanie to sprawa hormonów, ale mocno wpływa na zachowanie psa... Bez pomocy farmakologii właściciel, któremu zależy na sensownym zachowaniu dorosłego psa w sytuacjach "społecznych" zmuszony jest pracować z nim intensywnie, aby nauczyć go takich, a nie innych zachowań, które umożliwią im w miarę bezproblemowe wspólne funkcjonowanie.
Zastanawiam się czy farmakologiczna kastracja pomaga psu przejść łagodniej młodzieńczą burzę hormonalną i np. po kilku dawkach i pracy szkoleniowej pies łatwiej odnajduje się jako dorosły samiec, czy jedynie odkłada problem "burzy hormonów" na później? :? Może trochę dziwne/naiwne pytanie, ale wynika z faktu, że zawsze miałam suki i mało się znam na psach... :oops: |
Ja tez jestem bardzo ciekawa choc wydaje mi sie ze odlozenie burzy hormonalnej na pozniej jest duzym ulatwieniem. Roczniak to pies po kilku miesiacach pracy a trzylatek to pies po prawie 3 latach pracy, poznawania sie, rozwiazywania roznych trudnosci wiec sila rzeczy posluszniejszy, a wlasciciel bardziej doswiadczony. Pozatym tylko czesc problemow z nastomiesiecznym psem to efekt burzy hormonalnej jest wiec szansa popracowac najpierw bez dopingu testosteronu. Pozatym wydaje mi sie ze najwiecej dymu robia osobniki niepewne i o rzeczy ktore im sie nie naleza wiec taki trzy-czterolatek bedzie mial mniejsza potrzebe udowadniania wlasnej zajebistosci, bo jego zajebistosc jest wieksza sama z siebie (wiek, doswiadczenie zyciowe, obycie w swiecie stawia go wyzej niz mlodego gniewnego gowniarza)
|
Quote:
Inna sprawa to relacje z innymi psami. Lorka nie zawsze dobrze reaguje na obcych kastratów, czasem bywa dla nich wredna...:( Widziałam na Błoniach nie raz i nie dwa jak dojrzałe samce dominowały kastratów. Czy bycie wykastrowanym psem (choćby i czasowo), tępionym nawet przez niektóre suki, że o psach nie wspomnę nie wpłynie na pewność siebie dorosłego osobnika? :? |
To, czego się uczymy w szkołach (psich) - to panowanie nad psimi zapędami do "pokazywania sobie". Ograniczenie bodaj jednego czynnika, napędzającego psa w kierunku innego samca, bywa szalenie przydatne.
Z doświadczeń życiowych-wolę psy, którym korona z głowy nie spadnie, jak pokażą uległość, dla mnie one właśnie prezentują życiową mądrość ochrony własnej skóry. I z takim psem żyć zdecydowanie prościej, ale często rozbisurmanienie, totalny brak panowania nad psem, niewychowanie (mowa o dorosłym psie, takim , u którego wybryki ciężko usprawiedliwić)- przechodzące w nieopanowane szarże agresji wobec innych stworzeń-nazywamy pewnością siebie i jako taką-usprawiedliwiamy. Bo przecież mamy "dominujacego samca" :WTF Więc klękajcie narody, bo oto idzie PAN PIES. |
Quote:
Widzialam 2 kastrowane wilczaki, zadnemu z nich nie brakowalo pewnosci siebie - doskonale dawaly sobie rade z "jajcarzami". |
Ciekawy temat. Zastanawiam się, czy nie byłoby to swego rodzaju pójście na łatwiznę? I druga sprawa- czy warto ingerować w coś, co jest naturalną rzeczą u młodego psa i co każdy musiał kiedyś przejść? Pytanie jak mocno ingerować w naturę, aby nie pozostawiło to innych, gorszych skutków.
|
Quote:
Pytanie- dla kogo i jak daleka ingerencja jest dopuszczalna. I tu każdy będzie miał swoje zdanie. Ale myślę, że implant jest fajną alternatywą dla niektórych osób. Może zaoszczędzić stresu i psu i właścicielowi. Poza tym- co jest złego w pójściu na łatwiznę? Żyjemy w XXI wieku, coraz nowsze i bezpieczniejsze rozwiązania będą się pojawiać :) |
Ja mam wykastrowanego psa, na konsultacjach wielu weterynarzy twierdziło że najlepiej kastrować psa (takiej wielkości jak wilczak) gdy skończy 1,5-2 lata, taki pies jest już rozwinięty fizycznie i wtedy można go pozbawić hormonu.
Więc czy to jest dobre rozwiązanie dla roczniaka ? I tak jak pisała Rybka na efekty kastracji trzeba poczekać. |
Aga, ongiś w wojsku podawali chłopakom brom, na obniżenie libido- też ingerencja:) czy czuli sie po tym lepiej? Trzeba by zapytać:p
Magda- kastrowany definitywnie czy farmakologicznie? p.s. ja znam wetów, którzy są orędownikami kastrowania jak najwcześniej, dla uniknięcia wielu problemów. pewnie jak zwykle-jest szkoła falenicka i otwocka :) |
Gaga, definitywnie i chirurgicznie
|
To ja Cię napadnę prywatnie z pytaniami o samopoczucie tuż po...
|
... moje czy psa?
|
Psa, Twoje potrafię sobie wyobrazić:)
|
zaraz po - mogę opisać - czy kamerka na żywo? - teraz śpi - trochę się przewraca o swoje nogi - a z kołnierzem nie mieści się do auta...
|
Kasiu, nie wiedziałam, że kastrujesz młodego. Mogę wiedzieć co było powodem podjęcia tej decyzji?
|
oczywiście - inaczej bym się nie chwaliła :)
po pierwsze: za dużo już jest wilczaków i coraz częściej pojawiają się do adopcji, a mając chłopaka w zasadzie nie masz żadnego wpływu na dalsze losy jego dzieci. po drugie: żeby stał się reproduktorem to oprócz wystaw trzeba jeszcze robić PR a na to nie mam ochoty wcale po trzecie: ma za krótką sierść i zbyt ciemne oko i jak napisałam w temacie Brafowym - nie wiem czy jego "byczy " wygląd to nie hormony wzrostu w kurczakach, których mu nie żałowałam za młodu i nie wiadomo jak zaowocują w przyszłości :-( po czwarte: z powodu 1,2,3 nie widzę konieczności znoszenia spermy na poduszce :-) po piąte: rzeczywiście doskwierał mu nadmiar testosteronu - jakakolwiek fajna aktywność powodowała nabrzmienie ciał jamistych. czyli zaczynaliśmy zabawę w kierunku agility - co Akriś kocha - dwa skoki przez drzewko i juz gule na siusiaku i oczy dookoła głowy oraz kiełbie we łbie ... i te poranne wzwody... po szóste: jako, że nie chcę go rozmnażać, jego siusiak przeszkadza mu w koncentracji nawet jak jesteśmy sam na sam, to czemu nie uczynić życia codziennego łatwiejszego - nie odczuwam szczególnej radochy rywalizując o spojrzenie z każdym przechodzącym samcem ... ćwiczymy to i wiem, że można trochę utemperować, opanować sytuację, ale ja nie jestem na zawodach :-) nie muszę. Czasem myślę, że robi się takie ciśnienie - masz psa rodowodowego - musisz mu zrobić przynajmniej hodowlankę- a chyba nie dlatego ma się psa rodowodowego... no i po siódme: wsadził swoją różową kość w pupę Sabiemu - ochydztwo!!! |
Uch, odpadłam przy opisie, ale skoro naturalizm narodził się jakieś 2 wieki temu-nie mam z czym dyskutować :D
Za kamerkę dziękuję, wolę trzymać wyobraźnię na wodzy ino czytając. Co jakiś czas nachodzi mnie myśl o kastracji, ze względu na psa, bo mi go zwyczajnie szkoda, jak się wkręca cieczkami wiszącymi w powietrzu. I to jest jedyny powód, bo życiowo uciążliwy nie jest. Przeraziło mnie niestety kilka opisów stanu samopoczucia psa po zabiegu, zdecydowanie nie znajduję u siebei uzasadnienia dla sprawienia mu takiego niefajnego okresu:( Stąd moje zainteresowanie tematem. p.s. szacun za zdrowe podejście do tematu, w końcu nie każda suka i nie każdy pies musi być rozmnażany :) |
Schabishii trafił do mnie może 2 tygodnie po kastracji (ze schroniska przez Akitową fundację) i na 100% czół się lepiej psychicznie niż przed kastracją :-)
Elektra miała sterylkę i tego strasznie nie przeżywała .. może 2 dni ... kastrowałam konia i też nie zauważyłam jakiejś mega traumy za to usuwali mi ósemkę -- uuu ;-) zabieg, ból, dyskomfort - na pewno- ale, nie sadzę, żeby był aż taki, żeby rezygnować jeżeli odczuwa się taką potrzebę. ja jeszcze się bałam sytuacji, że po prostu ucieknie mi do jakiejś suczki- to dopiero byłaby masakra - a jemu się podobają yorki - i co by latał z kokardką na siusiaku?? a tak poważnie to ten kołnierz jest upierdliwy dla psa na pewno - chyba lepiej popilnować niż zakładać - szczególnie jak wet nie ma kołnierzy na konie :-) - bo ten nasz jest jakiś przymały.. gorzej w nocy... zobaczymy |
Quote:
|
troszkę bym się bała, że i tak się z tym rozprawi ...
|
w takim razie...życzę spokojnej nocy a młodemu głębokiego snu, bez zainteresowania "krajobrazem po bitwie" :)
|
wiem - przywiąże go do siebie - to najwyżej będzie lizał mnie :-) a nie szwy
- a tak poważnie - to nie ma mi kto uszyć - a ja nie umiem :-/ |
A jak jego ogon?
Dalej łysy? Bo teraz po kastracji obrośnie (jak oczywiście nadal jest łysy). Trzymam kciuki za Was i szybkiego powrotu do zdrowia! |
ogon w normie już od jakiegoś czasu :-)
dzięki wielkie :) a czy on urośnie? wałachom głowy rosną a co rośnie psom? |
Quote:
|
haha to będę musiała mu jakież ciężarki do tylnych nóżek przyczepiać żeby nie leciał na pysk :lol:
|
Z ciężkim sercem stwierdzam że ja również podjęłam decyzje o kastracji.
Urlop wzięty i około 16 grudnia będziemy operować. Trochę się lękam narkozy i 10 dni w kołnierzu no ale chyba jakoś to przetrwamy. |
my dostaliśmy taki gigantyczny kołnierz, że do auta się nie mieścił - ale Akriś szybko się nauczył, żeby nie lizać tam - i chodził bez - tylko trzeba pilnować...
ale to zależy od kołnierza teraz mój Schabik chodzi w kołnierzu i ma taki krótki malutki i mu wygodniej. |
No to super, mam nadzieje że nam też przydziela jakiś mniejszy kaliber.;)
|
Quote:
|
Hmmm... Szczerze mówiąc jeszcze sie waham. Ale wydaje mi sie że nie mam lepszego wyjścia.
Mamy jedno oko zielono-niebieskie wiec na wystawy i reproduktora sie nie nadajemy. Jedyna kopulacja jaką mógłby odbyć to z suką sąsiadów -przeskakujac przez płot(łamiąc sobie przy okazji obie nogi;)) lub robiąc mały podkop. Wydaje mi sie że lepiej będzie jeżeli w ogóle nie będzie odczuwał potrzeby krycia przez co być może zaoszczędzimy sobie wielu urazów. Jeżeli jesteś innego zdania chętnie posłucham innych opinii :) |
Jeśli chodzi o kołnierz to ja z niego zrezygnowałam. Na początku Liskamm miał kaganiec, a że był cały czas pilnowany to szybko nauczył się ze nie wolno ruszać szwów wiec po kilku dniach chodził "wolny"
|
Odświeżam temat, gdyż u nas zapadła decyzja o zaimplantowaniu Amry.
Chcę jeszcze podpytać o kilka kwestii: - czy po kastracji farmakologicznej trzeba uważać na dietę? - słyszałam, że trzeba uważać na zachowanie psa przez pierwsze kilka dni po zaimplantowaniu, gdyż w niektórych przypadkach bardzo wzrasta poziom testosteronu, często to się zdarza? - w jakim stopniu zmienia się zachowanie psa, tzn. czy kastratowi bliżej do szczeniaczka czy seniora? ;-) - gdy implant przestaje działać, czy pies wraca do poprzedniego zachowania, jest spokojniejszy czy może ponowny napływ testosteronu uderza mu do głowy? |
z moich wywiadów i doświadczeń przed i po kastracji -- nasza była chirurgiczna. Kastracja w tym wieku nie wpływa na charakter psa - podobno jak się kastruje niemowlęta to potem są takie dzieci całe życie - ale nie jak dorosłego psa.
jakich zmian się spodziewać - to zależy na ile hormony wpływają na jego obecny stan - u nas było tak, że każde dotknięcie w celu pomiziania pieska powodowało reakcję ze strony jajec... fajne czynności typu - hopka - to samo - jedna hopka i zapominał o całym świecie bo był już sztywny. i te rzeczy absolutnie mu przeszły :-) ale to, że każdego psa przed zabawą należy zdominować - zupełnie się nie zmieniło. Jak większy szura do mniejszego tez trzeba pokazać kto jest największy - i jest power by skakać po oknach i balkonach - a już 4 rok nam idzie tj 2 lata po kastracji. Może przez to, że nie buzują wtedy aż tak hormony nie wkręca się ekstremalnie i łatwiej go odwołać lub zainteresować czymś innym... podsumowując wilczak pozostaje wilczakiem tylko nie merda bardzo siusiakiem :-) Ale co przemawia za kastracją- to w końcu antykoncepcja :-) nie będzie przypadkowych wilczojamnikow bo ktoś swojej suki nie dopilnuje itp. |
Quote:
Quote:
Quote:
Quote:
No coz, zastanawiam sie nad powtorka z rozrywki, albo innym rozwiazaniem. Zdecydowanie bardziej podoba mi się zachowanie wilczaka bezjajecznego, chociaz roznice sa naprawde subtelne ;) |
Quote:
Quote:
Quote:
Quote:
Quote:
|
Chcialam rownez nadmienic, ze psu po implancie nie wyrastają nowe, różowe kończyny, oraz ze nie widze w jednorazowym zastosowaniu takiego srodka nic niestosownego - to troche tak, jakby miec zal do kobiet, ze stosuja antykoncepcje hormonalna, oraz imputować, ze sa po jej zaprzestaniu uposledzone fizycznie :lol:
ale przyznaje, nie kazdy pies rasowy MUSI miec szczenięta... |
Quote:
Dzięki za podzielenie się doświadczeniem. W piątek udajemy się na zaimplantowanie. Amra jest fajnym psiakiem, kastracja (z tego co piszecie, że psy odzyskły słuch) polepszy jeszcze jego posłuszeństwo, może nauczy się też, że można pokazać swoją zajebistość bez demonstracji siły :twisted: A że nie mamy wobec niego planów hodowlanych, ale ambicje szkoleniowe to mu na dobre wyjdzie. Aniu, czemu się zastanawiasz skoro polubiłaś Biesa bez jaj? Życie właściciela wilczaka jest trudne, to czemu go sobie nie ułatwić, skoro jest taka możliwość? :rock_3:rock_3 Aaa i jeszcze jedno pytanko: jaki stosunek do kastrata mają inne samce i suki? |
bo dużo osób (facetów) marszczy się na ten zabieg - ale co by powiedzieli jak by w życiu nie mieli perspektywy na pociupcianie ;-)
kobiety nie reagują tak na sterylizacje suk -- raczej zazdroszczą :twisted: według mnie to człowiek powinien się zastanawiać czemu miałby nie kastrować .. bo jedno niekontrolowane zbliżenie to 6-9 kundelków... czy się nimi zajmie?? |
stosunek obcych jest bardzo indywidualny... u mnie relacje pies - pies , suka-pies się nie zmieniły... a przynajmniej niewiele...
i znacznie fajniejszy do pracy - bardziej skupiony - wcale nie stracił na szybkości czy chęci .. ale czy ktos porównywał efekty kastracji chemicznej a chirurgicznej ? może od razu wyciąć - to na prawdę nic strasznego :-) |
Quote:
Aha, no i moj Maciek tez sie troszke zżyma na pomysł pozbawienie psa jajek, pewnie to taka solidarność jąder :lol: Dojrzewam do tej myśli, na razie dajemy rade A co do stosunku innych psow/suk - mieliscie okazje sprawdzic, ze sie jakos specjalnie nie zmienil, no ale po pierwsze nie byl to krok definitywny, a podrugie nasze psy sie regularnie spotykaja i znaja od malego,wiec to na pewno ma wplyw na ich wzajemne relacje |
Quote:
Quote:
|
Quote:
|
Nie wykluczam ostatecznego rozwiązania, ale najpierw chcemy sprawdzić czy porywczość Amry do obcych samców to kwestia hormonów, luk w wychowaniu/szkoleniu czy może jeszcze coś innego.
My też początkowo mieliśmy nieśmiałe plany przekazania genów potomstwu, ale nam przeszło. Radek również miał opory przed kastracją, ale dał się przekonać naszej treserce, która uważa, że to będzie dobre rozwiązanie dla Amry. Poza tym, nie będzie się w kręcał w cieczki (obecnie leczymy zapalenie napletka) Już się nie mogę doczekać odmienionego Amry :p |
Quote:
|
Grin czemu zart? Chirurgiczne trwale pozbawianie plodnosci jest popularna metoda antykoncepcyjna w wolnych swiatopoglodowo krajach. A Polki moga zazdroscic swoim sukom albo ciulac eurasy ;)
|
Quote:
|
Dziewczyny chodziło mi o to, że faceci na ogół jak słyszą "kastracja" ściskają panicznie nogi i pot im na czoło występuje... i mają burzę w mózgu zanim wykastrują swojego psa, kota czy inne zwierze.
Kobiety tak nie podchodzą do sterylizacji suk - neutralnie albo ze rozumieniem, że to różne problemy, które chciało by się mieć z głowy... i w tej wypowiedzi nie chodzi o 100% chodzi o generalizacje i to, że chłopaki czasami zachowują się śmiesznie :lol: |
Quote:
czasami... łaskawaś :twisted: |
Quote:
Radek |
pewnie masz implat i dla tego nie interesują cie ani nie masz zapaleń (a nie zauwazyłeś - patrz 'archiwum X' ) :twisted::twisted::twisted:
|
Quote:
http://www.youtube.com/watch?v=thYW2nQ1iM4 |
Quote:
Większość znajomych samców traktuje kastratów jak suki, tj. bez agresji, ale widziałam też przypadki dość brutalnych i mało sympatycznych prób dominacji kastratów przez dojrzałe samce. Lorka ma wielu kastrowanych kumpli do brykania, mówię wyłącznie o "nowych" znajomościach. NB jeden z kastrowanych kolegów jest do "rany przyłóż" do wszystkich psów i suk, ale kiedy jest w towarzystwie burej (chienne fatale? :twisted:), zachowuje się jak klasyczny macho :D Widać hormony to nie wszystko |
All times are GMT +2. The time now is 17:14. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org