![]() |
Zostawanie przy "paliku"
Zacznę od tego, że synek mnie BARDZO kocha :lol: tak mocno, że woli mnie mieć nie dalej niż metr... :rock_3 o ile z innymi "elementami" tresury sobie jakoś radzę to nie mam pomysłu jak go nauczyć w warunkach miejskich (ludzie podchodzący do skomlącego psa itp) zostawania przed sklepem / przy słupku
z góry dzięki za porady ;) Pozdrawiam ;) |
Quote:
Przykre, ale bywają też głupie dzieci, które podchodzą, żeby włożyć psu coś do pyska, jeszcze głupsza młódź która może wpaść na pomysł żeby nastraszyć psa, np czymś w niego rzucić (słyszałam o płonących zapałkach...:evil:) itd. Odwrotnie niż Jefta, uważam, że tak empatycznego psa jak wilczak, (podobnie jak wrażliwe dziecko!) - łatwo 'zepsuć'. Tzn. inaczej - nie da się na 100% przewidzieć na co bury machnie łapą, a co go tak porządnie wystraszy, że trzeba będzie to potem odkręcać miesiącami/latami. Dlatego warto psa uczyć zostawania, ale niekoniecznie przed sklepem. |
Popieram Ronę; sama też jestem przeciwniczką zostawiania psa bez opieki przed sklepem (czy gdziekolwiek). Zachowania ludzkie są jeszcze bardziej nieprzewidywalne niż psie...
|
Moje bure zostają pod sklepem w ciszy i spokoju. Ale to 2 sklepy osiedlowe, z daleka od ruchliwej ulicy i tylko na chwilę, nie na duże zakupy. Teoretycznie sama jestem przeciwna zostawianiu psa w miejscu którego nie zna, gdzie przewija się dużo osób, pod dużymi marketami itp. Ale sama czasem nie mam wyjścia. Kalinka nigdy smyczy nie przegryzła, młodej zdarzyło się raz nadgryźć, ale z nudów (smycz luźno leżała na jej łapach) i chęci mamlania przy wymianie zębów. Nie miało to nic wspólnego z próbą uwolnienia się. W takich miejscach jak opisałeś ja bym się bała zostawić suki. Rona napisała dlaczego, a poza tym... moje suki mogłyby się dać ukraść, bo są łase na smakołyki :rock_3
Cała nauka polegała na tym, że sukę zostawiałam pod sklepem, teraz czasem 2 naraz lub tylko małą. Kalinka już wie, że wrócę i nie wpada w panikę, młoda powoli już też rozumie. Zostaje cichutko choć czuje się mniej komfortowo. |
Uff, juz myslalam ze tylko ja taka niezostawiajaca psa. Ja nie zostawiam Urcia z kilku powodow:
1. Przyciaga za duzo uwagi, a to moze sie skonczyc na kilka sposobow 2. Boje sie ze ktos mi go gwizdnie 3. Boje sie ze ktos gwizdnie, Uro sie wyrwie i wleci pod jakis samochod 4. Ktos go wystraszy i sie wyrwie, reszta jak wyzej. 5. Ludzie maja glupie pomysly 6. Uro jest wyjec Mimo to, czasem Urcio zostaje przy paliku - na szkoleniu, w przerwach po wysikaniu psy sa zostawiane by cierpliwie czekaly na kolejne wejscie na plac . |
Zostawiam...Ale sklepiki te mają wielkość kiosku - i ja cały czas w sumie mam kontakt wzrokowy z suczydłem.
Nie wyobrażam sobie zostawić jej pod jakims większym "supersamem".. I nawet nie dlatego, że by odgryzła smycz tylko dlatego, że ludzie są głupi. Wolę nie ryzykować. |
Zauważyłam, że do sklepów i instytucji wpuszczają z psem częściej niż można byłoby się spodziewać. Wystarczy tylko z uśmiechem spytać o zgodę. NB to świetna okazja do ćwiczenia komendy siad-zostań!
|
Quote:
|
Quote:
ps. co do samego zostawania to nie wariujcie - TO JEST PIES nie małe 2 mc dziecko ;) Nie chodzi mi o zostawianie psa przed supermarketem na 2 godziny ;) co również uznałbym za deczko nierozsądne ;-) a jedynie wejście do przeszklonego sklepu gdzie widzę co się z nim dzieje... Pozdrawiam ;) |
Cóż, życzę Ci, żebyś nigdy nie przekonał(a?) się jak szybkie bywają wilczaki, jak błyskawicznie podejmują decyzje i z jaką determinacją wcielają je w życie.
|
Quote:
1. mały przedtem by WOGÓLE na spacer nie wychodził bo przecież wiele osób pisze, że wolą aby im pies sikał w domu bo może się zarazić nie mając szczepień ;) 2. obecnie nie mógłbym chodzić do JAKIEGOKOLWIEK psiego parku bo słyszałem, że latają tam takie Huskie które zagryzły na wybiegu psa... Idąc dalej tym tropem to mając wilczaka to TYLKO i WYŁĄCZNIE na łańcuchu i to maks 12 cm z niezłym kloszem na pysku. Odnośnie szybkości podejmowanych decyzji to chyba trochę przesadzasz - wszystkie zwierzęta podejmują błyskawicznie "decyzję" (bo nie analizują a działają instynktownie) więc w czym problem? Wilczaki są jakieś ultra szybkie? Rozumiesz? nie dajmy się zwariować... Pozdrawiam ;) |
Quote:
A co do tego braku analizowania, to też nie do końca bym się zgodziła; jasne instynkt to instynkt, ale nieraz "tok myślenia" i ostatecznej decyzji (najczęściej, żeby coś "zmalować"), bardzo wyraźnie widać na psim pysku Łowcy. Oczywiście to wszystko zachodzi bardzo szybko, ale wystarczająco, aby uważny przewodnik zauważył najpierw wahanie psa, a potem jego zdecydowanie, gdy decyzja zapadła. Quote:
Wracając do Twojego pytania; nauka zostawania sama w sobie jest bardzo przydatna i jak najbardziej należy ją ćwiczyć. Ja osobiście wprowadziłabym po prostu komendę siad - zostań; tak jak się to robi na szkoleniu. |
Dopisując się do grona tych, którzy nie zostawiają psa przed sklepem (dla zasady), dołożę jeszcze jeden-nie tak wcale irracjonalny-powód. Taki "wilk" to doskonały worek treningowy dla psów walczących. A jak go namierzą kolesie od walk, to zwijają psa do auta bardzo profesjonalnie:(
I takie historie, niestety, mają miejsce. Ale to czysto informacyjnie - nie mówię co masz robić. Pytasz o naukę, rozumiem, że szkółki ani przedszkola żadnego nie zaliczyliście? Bo tam się właśnie uczymy jak proces nauki zostawania przebiega:) A nauczona komenda "zostań" obowiązuje wszędzie. Osobiście polecam dowolna szkółkę, bo tam uczą jeszcze paru innych rzeczy, które za moment mogą być przydatne, a przez neta psa się nie wyszkoli:) |
Quote:
|
Dziękuję w takim razie zostanę przy "zostań" - myślałem, że jest też jakiś inny sposób ;)
Quote:
Aha czyli jak to nie będzie wilczak to mam szansę ;) heh Quote:
Heh no tak domyślam się, że jeśli "uda" mi się dobrze wychować wilczaka to będzie, że mam lajtowy egzemplarz a nie, że włożyłem w to MEGA pracę ;) przypomina mi się jak inni rodzice mi mówią, że mam SZCZĘŚCIE bo URODZIŁO mi się takie grzeczne dziecko... :lol: Quote:
Gaga to ile "wilków" już porwali? Masz jakieś dane? choćby imiona porwanych? Kurczę strach się bać... tak się tylko zastanawiam, bo z tego co widzę jednak wychodzicie z nimi na dwór więc idę o zakład, że już nie raz nie dwa jakieś typy spod ciemnej gwiazdy Was widzieli z wilczakami (bo to normalne, że ludzie się przemieszczają - obojętnie czy normalni czy bandyci) więc zgodnie z tym co piszesz....no ja bym się jednak na Waszym miejscu zastanowił nad wychodzeniem na dwór ;) Druga sprawa to czy nie łatwiej komuś wziąć psa luźno błąkającego się bądź ze schroniska? a tu schroniska pełne, po ulicach latają agresywne bezpańskie a oni będą polować na "wilki"(pewnie z max 500 w Polsce) coś mi tu nie pasuje ;) ps. nie traktujcie tego jako osobisty atak ;) |
Quote:
Napisałam, że dla mnie kwestia zostawiania psa przed sklepem to zasada, nie kuszę losu i tak samo nie puszczam psa przy ruchliwej ulicy, mimo, że nie znam statystyk potrąceń psów przez samochód. Kwestia wyboru i taki też Ci zostawiłam. Nic nie narzucam, ale warto wiedzieć czego się boimy i czego nie boimy. To są nasze wybory i my mamy świadomość konsekwencji. |
Co do konsekwencji i wyborów - zgadzam się całkowicie ;)
Quote:
Pozdrawiam ;) |
Quote:
Ale szanują również swój czas, pieniądze i trenerów i nie po to spędzały godziny na cwiczaku aby rozwalać na elementy ćwiczenie dla kogoś, kto i tak wie wszystko lepiej:) Bez urazy - pomoc tu znalazło wiele pytających osób (m.in. po to jest to forum), pytających i chcących się czegoś dowiedzieć. |
Komendę zostań my stosujemy w sytuacji kiedy pies ma zostać na siad lub waruj i nie powinien zmienić pozycji do naszego powrotu. Tak więc w takiej sytuacji jak pozostawienie przed sklepem stosujemy komendę czekaj. Pies wie, że ma zostać bez nas, ale może zmieniać pozycję w której jest. Taką komendę stosujemy np. jak pies ma pozostać sam w ogrodzie, a my wchodzimy do domu. Gdybym wtedy powiedziała zostań to suka zamarłaby w pozycji w której była i czekałaby na mój powrót. Jeśli słyszy czekaj to wie, że zostaje sama już się z tym faktem pogodziła i nie histeryzuje ;)
Komendy uczyliśmy w naszym ogrodzie, a nie pod sklepem. Pod sklepem nie zostawiamy bo zostawiłam raz i suka nie przejmując się niczym wparowała po kilku sekundach za mną do sklepu. Przegryzienie smyczy to pierwsza rzecz jaką robi jak się oddalamy i zajmuje jej to może 2 sekundy. Musiałabym chodzić do sklepu z łańcuchem. Nie zostawiamy pod sklepem również z podobnych powodów jak osoby, które wypowiadały się wcześniej :). Życzę powodzenia. :) |
Quote:
Quote:
Quote:
Quote:
|
Off topem
Masz ~4 miesiecznego psa (pierwszy wilczak myśle...?), ja Ci życze najlepszego! Zupełnie serio! I tego, żeby pis uczył Cie pokory w jak najlżejszy sposób. |
Quote:
Quote:
Z drugiej strony - niepotrzebnie się unosisz na teksty o zostawianiu psa pod sklepem, bo skoro jesteś takim laikiem, że nie radzisz sobie z jedną z prostszych komend, to wysyłasz sygnał, że jesteś osobą, której przyda się kilka dobrych rad od bardziej doświadczonych osób. Żaden to grzech ani ujma, każdy z nas kiedyś zaczynał:) Może, żeby wrócić do meritum: zacznij jeszcze raz, opisz może jak uczysz psa zostawania (przy paliku?), gdzie pies zrywa komendę, czy próbowałeś w innych okolicznościach itp. itd. Wtedy można pogadać i powymieniać się doświadczeniami (i całkiem za free) :) Z ludźmi jak z psami-chcesz coś od nich-daj coś od siebie, działa ;) |
Predator, a nie myślałeś żeby z maluchem iść do psiego przedszkola, albo wziąć lekcję ukierunkowaną na tą jedną rzecz z jaką macie problem? Może jest tu ktoś z Twojego miasta, kto mógłby Ci polecić fajne, sprawdzone miejsce? Ja sobie bardzo cenię forum, ale czasem właściciel może po prostu czegoś jeszcze nie widzieć, co akurat jest sednem problemu. Dobry szkoleniowiec na żywo to zauważy, skoryguje i nauczy Ciebie jak i kiedy reagować. Tak jak tu wcześniej dziewczyny pisały, forum pomaga bardzo, ale przez net się jeszcze nikt nie nauczył;) Moim zdaniem rola DOBREGO szkoleniowca jest nie do przecenienia:)
|
Quote:
Quote:
Quote:
ps. swoją drogą przydałoby się abyś przeczytała jeszcze raz ZE ZROZUMIENIEM pierwszy post (pytanie) zanim walniesz taki post jak ten wyżej cytowany. Pozdrawiam ;) |
Predator
Chcesz rady, czy konfrontacji? Nie rozumiem... Zakladajac taki temat wnioskuje, ze chcesz rady. Wiec wysluchaj SPOKOJNIE innych osob. Proponuje posluchac, co inni maja do powiedzenia, nie obrazajac sie z byle powodu. Przeciez i tak zrobisz, co Ci serce dyktuje - chociaz przy okazji masz mozliwosc poznac doswiadczenia innych osob, a to wg mnie jest cenne - nawet, jesli w Twoim przypadku nie znajdą zastosowania. Ja niestety na niektore z moich pytan zadanych na tym forum nie uzyskalam odpowiedzi - trudno, widac dla innych moj problem jest nieistotny. Ale nie obrazam sie o to. Wracajac do tematu - bardzo sporadycznie, ale czasem idziemy z psem do sklepu w naszej miescinie. Wystarcza komenda "zostan", wycwiczona na szkolce. Komenda "czekaj" pewnie jest lepsza, z powodow, o jakich pisala Agni. Na szczescie nie zdarzylo nam sie (odpukac) przegryzienie smyczy pod sklepem... Zycze Ci WIELKIEJ pociechy ze swojego psiura - i pokładów cierpliwosci, bo tej nigdy zbyt wiele przy wilczaku :p |
Quote:
Predator-ja pass, powodzenia w szkoleniu (TFU! tresurze) psa. |
anula ja się nie obrażam po prostu nie lubię off topów od samego początku. Zadałem wydawało mi się proste pytanie i myślałem, że może ktoś opisze sekwencje w stylu: wydaj komende do nogi -> pies przyjdzie -> w momencie kiedy podejdzie natychmiast daj nagrodę. Natomiast dostałem rady o NIE ZOSTAWIANIU psa. Gdybym oczekiwał takiej rady to bym napisał: "poradźcie mi proszę czy rozsądne jest zostawianie psa przed sklepem bo sam nie wiem". W związku z tym nie dziw się mojej kąśliwości (niech nikt jej nie bierze do siebie wbrew pozorom) skoro są 2 strony o niczym i prawie każdy mi próbuje udowodnić, że za każdym rogiem czyha śmierć ;) a jeśli tego nie rozumiem to mnie jeszcze wilczak pokory nie nauczył... w tym aspekcie ciekawi mnie jak niektórzy w ogóle mogą wychodzić z domu (pytam poważnie) - przecież codziennie jest tyle wypadków, morderstw, porwań, gwałtów.
ps. na własne oczy widziałem 2 wilczaki które grzecznie zostały przed budynkiem i jakoś nie przegryzały swoich smyczy, nikt ich nie porwał, żadne dzieci nie spaliły im futra itp ;) |
Zgadzam się z tym co napisała Bajka, że dobry szkoleniowiec i dobre psie przedszkole jest nie do przecenienia. Może zastanów się nad tym. W przedszkolu takie elementy jak zostawanie przy "paliku" na pewno będą ćwiczone. Ja ze swojej strony radzę nie zaczynać od ćwiczeń pod sklepem tylko na swoim terenie i na placu ćwiczeniowym. Jak pies opanuje już sztukę zostawania to próbować pod sklepem. :)
|
Quote:
No a pytania dotyczace interpunkcji... :roll: spuscmy na nie zaslone milczenia... |
Quote:
Masz mlodego psa, a to plastelina, z ktorej mozesz ulepic wszystko. No, prawie wszystko... |
Quote:
No ja rzeczywiście wierzę w to, że przypadek urwania nóżki jest (na szczęście w sumie) tak sporadycznym przypadkiem, że wiedza o suplementacji może być znikoma. Bo....ilu wetów po babeszji zaleca dietę dla "nerkowców" i powtórne badania po 2 i 4 tygodniach po chorobie? Chce przez to powiedzieć, że takie pytanie też mogłoby pozostać bez odpowiedzi. Za to na przyszłość będzie wiadomo do kogo udać się z takim pytaniem jak Ty zadałaś (przykro, że takim kosztem tylko) . A i jak sama z ciekawości na najbliższym spacerze zapytam co zaordynował dr. Sterna. Tymczasem zdrówka dla najlepszego dorosłego kumpla Cheya! |
Quote:
Quote:
No a jeśli w pewnym momencie mu się odmieni czyli po waszemu będzie chciał mnie uczyć pokory to będzie to dla niego jak zderzenie ze ścianą ;) a sposób jakiś na pewno znajdę na niego.... Bajka, Angi - oczywiście, że to przemyślę ;) dziękuję za radę. Pozdrawiam ;) |
U nas sucz również zostaje pod sklepem (osiedlowy market brak kontroli wzrokowej psa) na komende zostań i nie ma z tym problemów, którą ćwiczyliśmy w szkółce a później sami. Moim zdaniem niema co straszyć kradzieżami psów czy też podpaleniami i innymi takimi, jeżeli pies jest dobrze zsocjalizowany i wyrównany psychicznie to żaden problem, nie twierdze że Aszczur lubi zostawać pod sklepem bo zdaje sobie sprawe że jest to dla niej dyskomfort. Także ćwiczyć jeszcze raz ćwiczyć i sie nie bać no chyba że mieszkacie w wawie to sie bójcie:lol:
To pisałem ja Witek |
Quote:
popatrz tylko na nasze psacery - są ponad podzialami :twisted: |
Quote:
Witek, u mnie to (przyznaję) kwestia jakiejś schizy. A co! Wolno mi:) ta sama schiza nie pozwala mi wchodzić na zamarznięte jeziora (zamarznięte odnogi Wisły są wyjątkiem :D), chcę przez to powiedzieć, że każdy ma swoje za uszami. Moi znajomi nie wchodzą po ciemku do lasu, a ja tak, nie lubią ze mną pływać w ostrych przechyłach, bo mają śmierć w oczach-ale nie mamy nawzajem z tym problemu. Jak napisałam wcześniej-dobrze jest znać swoje "strachy" i samemu decydować na co się godzimy i czego unikamy. A ja się tak bałam tych bandziorów, że aż się z Warszawy wyprowadziłam o! :D Normalnie nie dało rady spać spokojnie :rock_3 |
Jeśli mogę wtrącić swoje trzy gorsze, to po kilku przegryzionych smyczach przez mojego psa zakupiony został taki wynalazek: http://www.zoo-sklep.pl/galerie/d/di...wa-cr_3320.jpg Nie jest to ani super wygodna, ani poręczna rzecz, ale jako pomoc doraźna przydatna i zapewniająca mimo wszystko większe bezpieczeństwo psu (czy to pod sklepem czy w innej sytuacji).
Uprzedzając pytania - smycz ta została dość szybko odłożona w kąt na rzecz zwykłej taśmowej składanej na pół, kiedy Figa przestała mieć zapędy do samoczynnego uwalniania się z uwięzi i nauczyła się spokojnie czekać kilka minut pod sklepem. (Inna sprawa, że przegryzała smycze skórzane, nylonowych już nie.) I takie pytanie luźno związane z tematem - a nie macie problemów - zwłaszcza w większych miastach - z kagańcami? A raczej ich brakiem? Bo zakładam, że skoro niektórzy podnoszą temat przegryzania smyczy, to ich psy nie zostają same w kagańcu. Nikt się do Was nie przyczepił? Z moich 14 lat z psem (jednym to jednym, no i nie wilczakiem, ale dość trudnym mimo wszystko - i pierwszym, więc i naznaczonym błędami młodości i niedoświadczenia) powiem, że najbardziej spodobał mi się przeczytany wiele, wiele lat temu w "Przyjacielu Psie" chyba tekst, że jeśli ktoś naprawdę kocha swojego psa, to znajdzie czas na spacer z nim, a zakupy zrobi oddzielnie, a nie weźmie psa na zakupy, w ramach oszczędności czasu. Rozumiem to oczywiście tak, że wskoczenie na chwilę do sklepiku po coś do picia w czasie spaceru nie jest grzechem, ale nie zabieramy psa na zakupy w stylu: z mieszkania do sklepu, ze sklepu do mieszkania, koniec. Bo mi psa szkoda nie z powodu tych wszystkich strasznych rzeczy, jakie mogą go spotkać, a dlatego, że się zwyczajnie nudzi i stresuje jednak. A jeśli chodzi o kaganiec, to pytam specjalnie, bo ja się nie tyle bałam, że mi psa ukradną, a że ktoś ją sprowokuje (pijany facet, dzieciak - nawet w dobrej wierze) i skończy się to ząbkami wbitymi w czyjąś rączkę. Owszem - to wina zbyt słabej socjalizacji, że nie byłam pewna zachowania Figi wobec obcych (chociażby dlatego, że była bardzo lękliwa i atakowała ze strachu), ale nie zmienia to faktu, że wychodzę z ostrożnego założenia, że pies to jednak wciąż tylko pies, i nawet najlepiej zsocjalizowany jest w pewnym stopniu nieprzewidywalny (ludzie są nieprzewidywalni, więc co dopiero zwierzęta) - a o ile kradzież psa jest "tylko" stratą psa (tragiczną, której nie umiem sobie wyobrazić), to dotyka ona tylko nas, ale jeśli nasz pies coś komuś zrobi (okaleczy dziecko np.) to już jest dużo gorzej... Predator - podoba mi się Twoje podejście :) Jest - moim zdaniem - rozsądne i odpowiedzialne. |
Predator; GORĄCO życzę Ci, aby Twoja pewność siebie przetrwała najbliższy rok, bo wg mnie z każdym kolejnym postem udowadniasz, że rzeczywiście dalej nie rozumiesz. ;)
I jeszcze jedno; Ludzie tu się wypowiadający (za mną na czele) nie są naprawdę chorobliwie lękliwi i nie boją się, że po wyjściu na dwór cegła (czy coś innego) spadnie im na głowę. Nasza postawa nie jest podszyta lękiem (jak cały czas starasz się to wszystkim wmówić), ale wynika raczej z realizmu, zdolności przewidywania pewnych sytuacji oraz świadomości tego, że wilczak nawet mega ułożony pozostaje wilczakiem, czego Ty póki co nie przyjmujesz do świadomości... Ale podobnie jak Gaga twierdzę; Twoje klocki, Twoje podwórko. Powodzenia. :) Witek; wydaje mi się, że patrzysz na sprawę przez pryzmat Aszczura. Nie wszystkie suki (a psy to już wcale :D ) są takie jak Aszczu i nie ma to nic wspólnego z socjalizowaniem lub jego brakiem. :) Tu do ogromnej pracy, którą w nią włożyliście (no, głównie Magda :twisted: :D ) doszedł jeszcze jej "genetyczny" niesamowity charakter. :) |
Quote:
Magda od Czakramy coś o tym wie :( A raczej Czakram :( PS. Ja jak zwykle trochę od zdania Witka się odcinam, choć nie powiem- zostawiam Astarte przed sklepem. I zdarza mi się to robić mega bezmyślnie czasami :( Ale ja nie ogarniam zakupów, dziecka i psa w całkowicie oddzielnym czasie i muszę to łączyć... |
Quote:
|
Quote:
|
Quote:
Quote:
Quote:
Pozdrawiam ciepło ;) |
Quote:
Quote:
No cóż, wygląda na to, że wyczerpałam już swoje trzy gorsze w tym temacie. Teraz chyba należy Ci zostawić czas na utwierdzenie się w Twoich przekonaniach, bądź też ich zweryfikowanie. Oby (jak już ktoś zauważył) bezbolesne - zarówno dla Ciebie i jak i (zwłaszcza :twisted: ) dla psa... |
Jestem autorką artykułu o zostawianiu psów pod sklepami. Swego czasu ten artykuł wywołał burzę w środowisku. Trudno. Ale odezwałam się tylko po to, żeby wspomnieć jedną sytuację.
Baaj miał wtedy kilka miesięcy. Ja byłam w sklepie, Michał czekał z psem w jego okolicy. Po moim wyjściu podszedł do nas człowiek wyglądu co najmniej dyskusyjnego. Zapytał krótko: Ile? A potem wyjaśnił, że może nam dać tyle i tyle, jeśli damy przyuczyć tego psa do walk, bo wygląda jak wilk i pewnie się da. Grzecznie odparliśmy, że pana na tego psa nie stać. Baaj był wtedy ufnym psem (potem parę obcych osób utwierdziło go w przekonaniu, że jednak lepiej nie ufać każdemu), gdyby stał pod sklepem sam, może już by go z nami nie było. Może pan sobie żartował. Może tylko nas sprawdzał. Ja nie miałam tego ochoty nigdy sprawdzać. |
Może inaczej... Jak już pisałam staram się nie zostawiać suczydła (chyba, że ją widzę)..A dlaczego? Nie dlatego, że wieje...nie..nawet się nie wyrywa siedzi i czeka. Problem, że ciągnie za mną jest tylko pod mięsnym (ale to przez zapach) bądź zoologicznym (też zapach)..ale nie jest to nie do opanowania. Spotkałam się jednakże z sytuacjami, gdzie obcy ludzie zafascynowani wyglądem mojej psiny wyciągali do niej łapy - a to akurat mi się nie podoba. Ona też nie lubi jak ją obcy tykają - i ja nie widzę powodu żeby dopuszczać do sytuacji, gdzie może dojść do sytuacji a). kogoś capnie i ja będe za to odpowiadać, b). komuś się za bardzo spodoba i ją sobie odwiąże, c). czy też z czystej złośliwośi/zazdrości/głupoty ktoś coś jej zrobi....
Co do nauki pozostawania. My mimo szczerych chęci jeszcze nie byłyśmy w psiej szkole (mam nadzieję, że jeszcze zdążymy, bo parę rzeczy by nam się przydało). Z dotychczasowego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że WSZYSTKO co można nauczyć wilczaka to tylko bazując na jego łakomstwie i kojarzeniu faktu-> coś = jedzenie. Ćwiczenia również proponowałabym najpierw na własnym terenie, potem bardziej zaludnionym/rozpraszającym itd... A tak btw... Szukasz odpowiedzi, a oceniasz innych. Nie ładnie. |
Quote:
Natomiast co do oceny innych to fakt oceniam(heh i nie czuję się z tym źle ;) ) ale może po prostu mam własne zdanie i nie muszę jak pudelek łasić się do Gagi lub innych. Nie mam potrzeby akceptacji mojej osoby przez Was czy towarzystwo wzajemnej adoracji... heh teraz to pewnie już nikt mnie nie polubi hehe ;) trudno :lol: ps. niektórzy są sami sobie winni bo zamiast pisać brednie napisali by coś na temat... a tak to Gaga wolała smarować bezwartościowe posty pisząc, że rzeczywiście może i ma shize (notabene - lęki można leczyć) zamiast nakierować laika(mnie). WSZYSTKIM INNYM NAPRAWDĘ BARDZO DZIĘKUJĘ ZA TREŚCIWE PODPOWIEDZI - KAŻDE SŁOWO NA TEMAT JEST DLA MNIE CENNE. Pozdrawiam ;) |
Quote:
dla mnie EOT bo za bardzo zaczyna mi pachnieć trollowaniem, a przed świętami szkoda czasu na takie chłopięce zabawy.;-) |
Quote:
Quote:
Quote:
Pozdrawiam ;) |
Przeczytałem tylko pierwszą stronę tematu, bo reszta to chyba same kłótnie, których nie chce mi się czytać. Pewnie, jak we wszystkich psich tematach, jest tyle samo zwolenników, co przeciwników. Dla mnie lekcje zostawiania psa przed sklepem bardzo pomogły w pokonaniu lęku separacyjnego i uważam, że to jest dobre i przydatne ćwiczenie.
Z praktycznych rad: Fazę lęku i paniki przy zostawianiu przeszliśmy, kiedy pies był jeszcze mały. Po jakimś czasie po prostu nauczył się, że trzeba czekać w miarę spokojnie. Na zakupy chodziliśmy codziennie lub co drugi dzień, więc w miarę regularnie. Myślę, że bardzo pomogły smakołyki przynoszone po każdym powrocie ze sklepu. No i fakt, że pies nigdy nie czekał dłużej, niż 10-15 min. Jeżeli ktoś twierdzi, że to jest niebezpieczne... no cóż, świat jest pełen niebezpieczeństw. Pies może wpaść pod samochód, po tym jak wyrwie nam smycz z ręki. Może się połamać biegając po lesie. W końcu, być może najbardziej niebezpieczne jest zabieranie psa w podróż samochodem - jest to w końcu najbardziej niebezpieczny środek transportu. Wszystko to jest kwestia wyważenia i zdrowego rozsądku. Można zamknąć się z psem w domu i nie wystawiać nosa na zewnątrz, można psa nigdy nie spuszczać ze smyczy, bo jeszcze gdzieś pobiegnie. Albo można spróbować oswoić siebie i psa z różnymi sytuacjami. |
Quote:
|
Quote:
|
All times are GMT +2. The time now is 14:23. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org