Wolfdog.org forum

Wolfdog.org forum (http://www.wolfdog.org/forum/index.php)
-   Żywienie i zdrowie (http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=28)
-   -   Szczeniaczki, wagi i zywienie maluchow... (http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=6144)

Gaga 26-02-2007 16:04

Szczeniaczki, wagi i zywienie maluchow...
 
Quote:

Originally Posted by anetawron
Ali zważyl się w lecznicy i waży prawie 11 kg, trochę chyba za dużo... wet poradził, zeby mu zastąpić jeden posiłek karmą dla dorosłych. Czy to normalne, ze one rosną tak szybko?

Czy wet wyjasnil co mialoby na celu podawanie karmy dla doroslych ? :|

Na wage nie patrzcie bo nie ma okreslonych tabel ile ma wazyc szczeniak w danym wieku, wazne jest zeby nie wygladal jak paczus w masle. Najlepszy jest wlasny oglad i doswiadczenie chocby hodowcy ;)

Z karma bym osobiscie nie szalala bo moze sie to skonczyc rozwolnieniem, poza tym dla psow duzych wyjatkowo wazne jest odpowiednie odzywianie, czyli karma zrobiona dla maluchow duzych ras szybko rosnacych.
A czym karmicie malucha?

Narvana 26-02-2007 16:59

Quote:

Originally Posted by Gaga

Czy wet wyjasnil co mialoby na celu podawanie karmy dla doroslych ? :|

wlasnie :shock:
bez sensu. Karma dla pupikow jest podawana nawet do roku zycia

joke 26-02-2007 17:20

Nie wydaje mi się, aby Ali dużo ważył. W sobotę wazyłam Amstela - 10,25 - chłopak jest dobrze zbudowany, ale nie ma grubej tkanki tłuszczowej. Chłopcy są lepiej zbudowani, zaraz jak będą więcej przebywać na spacerach to szybko zgubią tę wagę i jeszcze będziecie się prosić, by jadł :mrgreen:
Trzymajcie się jeszcze karmy dla szczeniąt, ważny jest bowiem dobry bilans białkowo-witaminowy.

sssmok 26-02-2007 20:21

Szczerze mowiac dziwny weterynarz - pierwszy raz slysze, zeby lekarz radzil dodatek karmy dla doroslych psow.
Ciekawe co mialaby wniesc do diety lub w jaki sposob ja zmienic.

norbertw 26-02-2007 23:08

Quote:

Originally Posted by joke
Chłopcy są lepiej zbudowani, zaraz jak będą więcej przebywać na spacerach to szybko zgubią tę wagę i jeszcze będziecie się prosić, by jadł :mrgreen:
.

April ważyła w piątek 9,22kg ale po każdej zdrowej drzemce wydaje się większa...

Ana 27-02-2007 19:47

Jeszcze jedna wiadomosc od wlascicielki Anomada- on wazy 12kg, choc Martine mowi, ze ma chudy tylek :mrgreen: i ze ja to tez dziwi. To nie jest tluszczyk, wiec moze to miesnie :lol: ?
Tak wiec, nie ma sie co martwic waga Aligatora :wink:

anetawron 28-02-2007 11:39

Uff no to dobrze. Czyli jego waga jest ok. Cieszy mnie to bardzo. Teraz dostaje Brit junior (bo one są od 2 miesiąca a large breed od 3) ale w piątek będzie nowa dostawa i teraz już będzie junior large breed. Do tego jako smakołyki - ukochany biały serek, jogurty, kurczaczek, wołowinka i brukselka dla której dałby się pokroić. Pani wetka nie wyjaśniła dlaczego dawać adulta a ja przyznam, że nie zapytałam, ale nic nie zmieniałam i mu nie dawałam chociaż skubaniec Baskilowi z pod nosa potrafi beczelnie wyjadać a jego miska pełna stoi.

Gaga 28-02-2007 12:06

Ale oprocz wersji "junior" jest jeszcze wersja "puppy junior" - wlasne dla maluchow ;) Zalezy to chyba od firmy produkujacej karme. W kazdym razie juniorem powinno sie karmic minimum pierwszy rok zycia a i potem nie zaszkodzi. Ja Cheya przestawilam na karme dorosla w okolicy 1,5 roku a i to dlatego, ze po drodze weszlanam karma "mobility support" pomagajaca mu zwalczyc enostoze (zapalenie kosci dlugich), zdarzajaca sie u duzych, szybko rosnacych psow (a Chey jest wyjatkowo duzy ;P).
A co do wagi, to pomijajac ulubione okreslenie Przemka, ze mlody wilczak wyglada jak wilk po 7 miesiacach glodu :) - najlepszym testem ZAWSZE byl test zeberek - jedyny i niezawodny ;)

Gaga 14-03-2007 12:16

Ali przejdzie do historii - jako pierwszy pies wegetarianin :mrgreen: :D
Poza tym - wsio normalno..naprawde..
(no moze poza ta bojka ale pewnie przesadzilas :p )

igienator 14-03-2007 23:02

Quote:

Originally Posted by Gaga
Ali przejdzie do historii - jako pierwszy pies wegetarianin :mrgreen: :D

Heh znam jeszcze jakieś psy wegetariańskie :) I nawet mają jakieś karmy specjalne dla siebie :) Czego to ludzie nie stworzą :)

Gaga 14-03-2007 23:04

Quote:

Originally Posted by igienator
Heh znam jeszcze jakieś psy wegetariańskie :) I nawet mają jakieś karmy specjalne dla siebie :) Czego to ludzie nie stworzą :)

No ale zeby tak z wlasnego wyboru ?? ;DI wilczak?? No kto to widzial :P

anetawron 15-03-2007 11:46

Warzywka są pycha!
Kalafiorem zaraził się od kotki, która też go uwielbia i jak zobaczył, że ona dostaje i pochłania to jej niemalże z pyszcza wyrywał i zjadał i od tego czasu polubił :D A brukselki lubił od początku, tym bardziej, że fajne jak piłeczki i można się pobawić zanim się zje (rozmazać na podłodze albo fotelu :twisted: ). W ogóle on się lubi jedzeniem bawić i roznosić i rozwalać, a jakieś wędzone, suszone itp kości i uszy to chowa po kątach (jak moja poprzednia sunia) w pościeli i pod dywan.

Bójka była śmieszna bo psiak jest dorosły ale trochę mniejszy od Alego obecnie i bardzo moje psy obszczekuje zza siatki, akurat biegał po lesie jak wyszłam z moimi. Więc podleciał szczekał jak głupi (póki co nie zwracały na niego uwagi) ale jak uszczypał Alego w tyłek aż zapiszczał, "Baskilek" przygniótł go łapą do ziemi więc tamten pisku narobił wtedy się Licho obudziło i z zębiskami wystartował, tamten jeszcze przerażony Baskilem chwilę się pokotłował i uciekł więc Ali podbudowany, ze taki straszny i się go boją pogonił za nim i wrócił zadowolony i dumny jak nie wiem co. Małe Licho.

Ana 20-03-2007 13:10

Quote:

Warzywka są pycha!
no bo sa!!! GO VEGIE!!!!!

fajnie, ze April wyjechala do Bialki!!!! Tez chcialam jechac w gory, ale oczywiscie nic z tego nie wyszlo :cry:
To przynajmniej fotki sobie poogladam jak Norbert wstawi na forum :lol:
Co do tej bojki, pisalas ze Ali byl podbudowany zwyciestwem choc cala robote odwalil Baskil :D Kamil mi dzis opowiadal podobna historie ze spaceru z Anuki i Iowa. Iowa pogonila psa z budowy bo na nie szczekal, na finale dolaczyla sie Anuki - i caly splendor splynal na nia :evil_lol
A z nowosci to pod koniec miesiaca chcemy zapisac Anuka do przedszkola. Generalnie jest tych szkol sporo, ale dlaczego wszystkie tak daleko? Musze podzwonic i popytac o terminy spotkan. Ale szczerze mowiac to juz sie nie moge doczekac :jumpie

Ana 22-03-2007 18:30

No wiec tak: przetestowalismy na Anuku warzywka i mala tez je uwielbia :thumbs Szczegolnie brukselki i kalafiorki hi,hi.
Aneta, wiec jezeli bysmy mogli wpasc z Mala w nastepny weekend (w ten mam szkole :( ) to bylo by super.
Jeszcze nie wiem czy w sobote czy w niedziele? Uzalezniamy to od wystawy w Nowym Dworze, na ktora to chcemy wpasc, ale tylko po to aby sobie popatrzec.
Pozdrawiam wszystkich!!!!!

Gaga 23-03-2007 10:28

:cheesy: Powiedz Ali, że dotychczasowy rekord wynosi 4 kg karmy na raz, więc jak młoda chce go pobic to musi lepiej potrenować :twisted:
Z tym,że rekord nalezy do psa więc nie wiem czy sunia da rade ;P

anetawron 23-03-2007 10:41

Ali to chłopiec... 8)
A w jakim wieku był ten od 4 kg?

Gaga 23-03-2007 11:28

Quote:

Originally Posted by anetawron
Ali to chłopiec... 8)
A w jakim wieku był ten od 4 kg?

Ajajajjaaaj... pokornie prosze o wybaczenie :oops: :oops: :oops:

A Chey wciągnął 4 kg w wieku ok 6 miesięcy ;)

Witek 08-05-2009 09:50

Odgrzebałam ten topic, bo póki Astarte śpi ja buszuję po necie i na forum z Peronówki znalazłam artykuł o dysplazji i żywieniu wilczaków. Było tam wymienione parę firm produkujących karmy.
My naszej kupujemy Royal Canin Maxi Babydog i teraz to się zaczęłam zastanawiać czy aby dobrze robimy. Cały czas sądziłam, że Royal jest jedna z najlepszych karm.
Co Wy o tym sądzicie?
Ns stronie royala znalazłam też karmę dla szczeniąt z formuła chroniącą stawy do nabycia u weterynarzy (na allegro zreszta też:)).

GRABA 08-05-2009 10:03

Quote:

Originally Posted by trunksia&witgor (Bericht 210707)
Odgrzebałam ten topic, bo póki Astarte śpi ja buszuję po necie i na forum z Peronówki znalazłam artykuł o dysplazji i żywieniu wilczaków. Było tam wymienione parę firm produkujących karmy.
My naszej kupujemy Royal Canin Maxi Babydog i teraz to się zaczęłam zastanawiać czy aby dobrze robimy. Cały czas sądziłam, że Royal jest jedna z najlepszych karm.
Co Wy o tym sądzicie?
Ns stronie royala znalazłam też karmę dla szczeniąt z formuła chroniącą stawy do nabycia u weterynarzy (na allegro zreszta też:)).

Każdy doradza co innego, ale to normal. Dla jednych suche jest ble.., a dla drugich odwrotnie.
My naszej też dawaliśmy tą karmę, ale tylko tak do 5-6 mcy (chyba już nie pamiętam:rock_3) i co drugi dzień mięsko (wtedy karmy mniej). Ale potem wilczanda zaczęła się "obtłuszczać", więc przeszliśmy na jedzonko nie suche. :p

Grin 08-05-2009 10:04

Nie wiem, czy ktoś będzie w stanie odpowiedzieć Ci ze stuprocentową pewnością i tzw. ręką na sercu. :)
W końcu żeby to zrobić, trzeba by było próbki karm oddać na własną rękę do jakiegoś laboratorium chyba. ;)
W sumie każdy (czy większość) z nas skazany jest na dokładne czytanie składu na opakowaniach, słuchanie (i weryfikowanie) opinii tych, którzy od lat mają do czynienia z różnymi karmami, tyle chyba.

Z tego co mnie np. mówiono - Royal cieszy się dobrą opinią wśród wielu głównie dlatego, że prowadzi chyba najaktywniejszą "politykę promocyjną", co jednak NIE znaczy, że jest to karma zła. Tego ja na pewno nie podejmuję się powiedzieć, bo po prostu nie mam takiej wiedzy. Sama zresztą kupuję mojemu kocurkowi pokarm Royala dla kastratów. :)

Huan 08-05-2009 10:16

Tak to już jest, że cena karmy to w 70-ciu procentach koszty opakowania, transportu, marketingu, marży, a 30% to koszt wyprodukowania samej karmy ;) Każda jest super premium, z najwyżej półki i bezkonkurencyjna, ale i tak 90% najbardziej znanych marek jest produkowana w tej samej fabryce :P (przykładowo Menu Foods produkuje karmę dla Eukanuby, Best Choice i Nutro). Tak więc lepiej czytać opisy z przymrużeniem oka i po prostu obserwować, jak nasz pies znosi dane granule.

Grin 08-05-2009 10:26

Quote:

Originally Posted by Przemek (Bericht 210715)
Tak więc lepiej czytać opisy z przymrużeniem oka i po prostu obserwować, jak nasz pies znosi dane granule.

To skoro już jesteśmy przy temacie, chętnie bym poznała Twoje zdanie, na co konkretnie powinniśmy zwrócić uwagę.
Czyli co masz na myśli pisząc "jak pies znosi". :)

Bo rozumiem, że chyba nie chodzi Ci o to; czy pies je "lubi".
Np. Łowca i Gacek (kot) nie przepadają za Fish4Dogs i Fish4Cats, ale to jak mniemam, nie pokazuje wcale, że karma jest zła, tylko może np. znaczyć, że właśnie dobra, bo nie ma w niej składników "dosmaczających".

Jeżeli natomiast chodzi o wygląd i kondycję psa, to przyznam, że próbowałam w sumie trzech karm z listy Margo i różnicy żadnej nie widzę. Ale to może świadczyć np. o tym, że "poziom" tych karm jest porównywalny (albo o moim małym doświadczeniu, co wielce prawdopodobne :P ) (?)

GRABA 08-05-2009 10:34

Może Przemkowi chodziło to to co ja nazwałam "obtłuszczaniem", a do tego dołożyć można wygląd sierści np.8)

Gaga 08-05-2009 10:57

Quote:

Originally Posted by Przemek (Bericht 210715)
Tak to już jest, że cena karmy to w 70-ciu procentach koszty opakowania, transportu, marketingu, marży, a 30% to koszt wyprodukowania samej karmy ;) Każda jest super premium, z najwyżej półki i bezkonkurencyjna, ale i tak 90% najbardziej znanych marek jest produkowana w tej samej fabryce :P (przykładowo Menu Foods produkuje karmę dla Eukanuby, Best Choice i Nutro). Tak więc lepiej czytać opisy z przymrużeniem oka i po prostu obserwować, jak nasz pies znosi dane granule.

Cena karmy zależy też od tego, na której półce producent chce ją położyć :) Czysty marketing bez dosmaczaczy :lol:

A i tak karmy "traktowane" są przez psy bardzo indywidualnie: poziom energii, zachowanie sylwetki, prawidłowość całego procesu trawiennego itp.
Wielkość kulek tez nie jest bez znaczenia, bo jeden pies łyka a drugi gryzie.
Najlepszym sposobem wyboru jest obserwacja, która nie trwa 3 dni, więc próbki na niewiele nam się zdadzą.

konek 08-05-2009 11:31

Czy ktoś z Was zna te karmy????:shock:

http://www.wolfsblut.pl/probki/

Ciekawa jestem. Reklamowane były na dogomanii. Biorąc od uwagę region występowania może Margo i Przemku coś o nich wiecie?

Pozdrawim
Bożena

konek 08-05-2009 11:34

Dla maluchów tych karm z mojego poprzedniego postu pewnie nie ma więc sorry za post w tym miejscu. Ale szczeniaczki szybko będą DUUUŻEEE więc może w przyszłości

Grin 08-05-2009 11:47

Quote:

Originally Posted by konek (Bericht 210727)
Czy ktoś z Was zna te karmy????:shock:

http://www.wolfsblut.pl/probki/

Ciekawa jestem. Reklamowane były na dogomanii. Biorąc od uwagę region występowania może Margo i Przemku coś o nich wiecie?

Pozdrawim
Bożena

Hihihi, ja mogę w pewnym sensie odpowiedzieć. ;)

Właśnie w "wyprawce" jaką dostaliśmy dla Łowcy od Margo i Przemka, była m.in. ta właśnie karma. :p

Łowca jej już wciął całkiem sporo, bo potem kupowaliśmy jeszcze. :)

Co do tego, że nie ma w niej podziału na szczeniaki, dorosłe itd.;
Otóż z tego co słyszę (m.in. od człowieka, który nam karmy dowozi do domu) obecnie występuje taka tendencja, że producenci lepszych karm wycofują się z tych podziałów, bo jakoby jest to głównie chwyt marketingowy, niż cokolwiek innego.

Tyle mogę powiedzieć. :)

Witek 08-05-2009 11:57

Quote:

Originally Posted by konek (Bericht 210727)
Czy ktoś z Was zna te karmy????:shock:

http://www.wolfsblut.pl/probki/

Ciekawa jestem. Reklamowane były na dogomanii. Biorąc od uwagę region występowania może Margo i Przemku coś o nich wiecie?

Pozdrawim
Bożena

hmm... a może mi ktoś powiedzieć czym się różnią poszczególne karmy z tej firmy? Bo ja nie widzę jakieś szczególnej różnicy... I nie wiem którą miałabym wybrać dla naszej małej.

Witek 08-05-2009 13:14

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 210730)
Hihihi, ja mogę w pewnym sensie odpowiedzieć. ;)



Co do tego, że nie ma w niej podziału na szczeniaki, dorosłe itd.;
Otóż z tego co słyszę (m.in. od człowieka, który nam karmy dowozi do domu) obecnie występuje taka tendencja, że producenci lepszych karm wycofują się z tych podziałów, bo jakoby jest to głównie chwyt marketingowy, niż cokolwiek innego.

Tyle mogę powiedzieć. :)

Właśnie wróciliśmy od weterynarza i Pani vet powiedziała, że szczeniaki muszą mieć inna karmę, ze względu na ich wzrost. I jest to też zdanie psich dietetyków, bo niedawno była na wykładach na ten temat.
I mnie się to wydaje logiczne :)

Grin 08-05-2009 13:30

Quote:

Originally Posted by trunksia&witgor (Bericht 210751)
Właśnie wróciliśmy od weterynarza i Pani vet powiedziała, że szczeniaki muszą mieć inna karmę, ze względu na ich wzrost. I jest to też zdanie psich dietetyków, bo niedawno była na wykładach na ten temat.
I mnie się to wydaje logiczne :)

A zadałaś jej pytanie, skąd wilki w lesie biorą swoich dietetyków, którzy by im przygotowywali specjalną strawę? :twisted:

Gia 08-05-2009 13:33

My mieliśmy też kilka próbek wolfsbluta i smakowało burej - ale jej smakuje wszystko :roll:
Długi czas karmiliśmy Fish4dogiem, wcześniej Hill'sem jagnięcina z ryżem dla szczeniąt dużych ras - ale sucz zaczęła tyć po tej karmie, mimo zmniejszenia dawek do minimum. F4D był ok, ale aby urozmaicić suce jadłospis postanowiłam zmienić karmę i trafiłam w dziesiątkę ;)
Teraz jemy Taste of the Wild - High Praire Canine Formula (mięso bizona i dziczyzny) Kurczaków unikamy ze wzgl. na uczulenie, które K-lee miała w dzieciństwie, poza tym nie ufam kurczakom/to chyba najgorsze z możliwych mięso :roll: Sucz jest bardzo zadowolona, wsuwa ze smakiem, kupony małe, zbite, mniej śmierdzące :) Przyznam, że sama skosztowałam tej karmy i jak na suchą karmę nieźle smakuje :)
W tej karmie także nie ma podziału dla szczeniąt/dorosłych/seniorów.
I całkowicie zgadzam się z opinią, że karma dla szczeniąt to tylko chwyt marketingowy, zazwyczaj granule są mniejsza bo dla szczeniaczków, ale skłąd ten sam... Czego potrzebuje szczeniak, czego nie potrzebuje dorosły pies??

szasztin 08-05-2009 13:38

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 210753)
A zadałaś jej pytanie, skąd wilki w lesie biorą swoich dietetyków, którzy by im przygotowywali specjalną strawę? :twisted:

Dobre pytanie Grin:twisted:

Tylko jak wszystko - ta sprawa również ma dwa końce, lub swoje dwie strony. W lesie młode jadły to co inne wilki. I nie miały dysplazji i na nic innego nie chorowały. Ale dlatego że natura eliminowała osobniki słabsze np. z dysplazją.
A my teraz chcemy aby wszystkie szczenieta przezyły i jako dorosłe żyły jak najdłużej. I te chorowite i te słabe i te z dysplazją.

Natomiast co do wetów to podchodziłabym do nich z"ostroznością":).
Odwiedziłam kilku i każdy mówił co innego. I zawsze radził aby kupić karmę która stoi u niego na pólce. Tylko jeden miał puste pólki - i u tego zostałam:)

szasztin 08-05-2009 13:42

Dostałam próbki Wolfsbluta - o dziwo Imbus na nie nawet ćwiczył!!!
Tak mu smakowały!!!! To chyba ta dziczyzna:)
Zatem na urlop zakupimy mu cała pakę granuli z dziczyzną i małody będzie wsuwał.

Grin 08-05-2009 13:52

Quote:

Originally Posted by szasztin (Bericht 210759)
Dostałam próbki Wolfsbluta - o dziwo Imbus na nie nawet ćwiczył!!!
Tak mu smakowały!!!! To chyba ta dziczyzna:)
Zatem na urlop zakupimy mu cała pakę granuli z dziczyzną i małody będzie wsuwał.

U nas Łowca wolfsblut wsuwa, a mnie się podoba jego zapach. :p
Natomiast bardziej łapczywie pochłania Orijena.

sssmok 08-05-2009 14:11

Ja wychodze z zalozenia, ze nie liczy sie cena i sklad karmy tylko to, jak sluzy psu.
My mielismy niezla szkole z Jabberem. Po pierwsze mial uczulenie, ale z czasem wyszlo, ze nie na kurczaka, ale na Eukanube :D Po drugie od poczatku byl niejadkiem.
Przetestowalismy chyba z 15 karm - od najtanszych hipermarketowych, przez Fitmin, Acane, Brita, Nutre, Hillsa, Royala i wiele innych, do Orijena i Fish4Dogs.
Najchetniej jedzony byl Orijen i Acana.
Fitmin szybko sie znudzil, a Fish4Dogs zjadl kot :D Jabber nie chcial.
Po Eukanubie wystapilo uczulenie.
W sumie pies po wszystkich karmach (oprocz Eukanuby) wygladal dobrze, ale ciezko bylo mu dogodzic smakowo.
Najdluzej chyba jadl Acane i Orijen.
Potem przeszlismy na BARF.

Wolfsbluta dostalismy w wyprawce dla Strzygi.
Psy nie bardzo chca go jesc. Sabat i Zmora czasami podzeraja, ale oni zjedza wszystko. Koty za to lubia :D Wiec jak widac zalezy od podniebienia :)

Obecnie psy karmione sa czyms pomiedzy BARFem, a RAWem. Dostaja mieso i kosci, podroby, czasami jajka, warzywa lub nabial. Dodatkowo maja staly dostep do suchej karmy. Wiec jesli maja ochote to podjadaja.
Karma to Nutra Gold Breeders Bag - bardzo energetyczna - dla suk karmiacych, aktywnych psow i szczeniakow. Pierwszy worek zniknal momentalnie. Karma jest pochlaniana przez psy i koty. Ku mojemu zdziwieniu nawet Jabber wsuwa ja z predkoscia swiatla. Podajemy ja od listopada i psy wygladaja super i czuja sie super.

szasztin 08-05-2009 14:37

No właśnie BARF/RAW to jest to!!!! Imbus jak skończył 15 miesięcy to przeszliśmy na BARF i bardzo sobie chwalimY!! tzn Imbus :)

Jest zdrowy - zadnych przeziębień i co najważniejsze nie ma problemów z gruczołami okołoodbytniczymi ( jakoś tak??). Na suchej miał problemy i kilka razy byliśmy z tym u weta a na Barfie jak ręką odjął!!!

wilczakrew 08-05-2009 16:39

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 210717)
To skoro już jesteśmy przy temacie, chętnie bym poznała Twoje zdanie, na co konkretnie powinniśmy zwrócić uwagę.
Czyli co masz na myśli pisząc "jak pies znosi". :)

Bo rozumiem, że chyba nie chodzi Ci o to; czy pies je "lubi".
Np. Łowca i Gacek (kot) nie przepadają za Fish4Dogs i Fish4Cats, ale to jak mniemam, nie pokazuje wcale, że karma jest zła, tylko może np. znaczyć, że właśnie dobra, bo nie ma w niej składników "dosmaczających".

Jeżeli natomiast chodzi o wygląd i kondycję psa, to przyznam, że próbowałam w sumie trzech karm z listy Margo i różnicy żadnej nie widzę. Ale to może świadczyć np. o tym, że "poziom" tych karm jest porównywalny (albo o moim małym doświadczeniu, co wielce prawdopodobne :P ) (?)

Dokładnie Grin o to chodzi co zawiera karma. W składzie nie masz zazwyczaj podanej większosci ulepszaczy jakie tam się znajfują. Pies zjada ją bardzo chętnie i praktycznie innej nie chce. Tak jest właśnie z wieloma karmami.
Parę lat temu pokusiłem sie o zrobienie takiej analizy na postawie składu karm, predyspozycji klientów i tego jakie ma ona oddziaływanie na zwierzęta. To co uzyskałem dało mi wiele do myślenia. 80 % karm sprzedawanych praktycznie sie od siebie nie różni . Jedyna różnica to zakres i zawartosć ulepszaczy smakowych. Od tamtej pory testuje na klientach różne karmy i zbieram od nich informacje na ten temat.
Dlatego Przemkowi chodzi o to aby psiaka uważnie obserwować jakie ma reakcje po podawanej karmie, czy ma wzdęcia, zaparcia, biegunki. Jak kształtuje sie jego aktywność i w jaki sposób następuje jego rozwój fizyczny. Musimy też zwracać uwagę na skórę i siersć oraz zęby. Tam najszybciej można zauważyć efekty dobrego czy złego odżywiania.
Ja sam nie powiem Ci z mojego doswiadczenia jaka karma jest najlepsza ale wiem po jakiej psu nic nie jest, albo jest zupełnie odwrotnie.
Oczywiście to wszystko zalezy jeszcze jakie ma predyspozycje dany pies bo jeden będzie bardzo dobrze rozwijał sie na danej karmie, a inny zupełnie odwrotnie.

Czambor przetestował kilkadziesiąt rodzaji granulatu i z pewnoscią nie był dla niego odpowiedni ani Royal, czy Eukanuba. Nie zbyt dobrze toleruje inne karmy na bazie ryżu i drobiu. Natomiast nic mu nie jest jesli dostanie taki posiłek przygotowany . Bardzo dobrze sprawdziły sie w naszym przypadku pewne karmy na bazie ryby czy jagnieciny. Jednak 70 % jego diety stanowiło w tym okresie surowa wołowina, jagnięcina, posiłki gotowane ( dorsz, jagniecina, wołowina, kozina ), z dodatkiem warzyw, ryżu i czasami drobnej kaszy.

P.S.
Obecnie 99 % jego diety to jest wołowina, dorsz, kozina, strusina w różnej formie.
Ma dostęp do przynajmniej kilkudziesięciu rodzajów granulek w sklepie i sięga po nie niechetnie. Jak jest głodny to woli zaprowadzić pańcia do mięsnego po golen wołową.
Barfa też sam sprzedaje ale psu go nie daje. Zresztą on sam go zjada niechętnie bo to właściwie same mielone kości z malą iloscią mięsa.

z Peronówki 08-05-2009 19:30

Quote:

Originally Posted by konek (Bericht 210727)
Czy ktoś z Was zna te karmy????:shock:
http://www.wolfsblut.pl/probki/
Ciekawa jestem. Reklamowane były na dogomanii. Biorąc od uwagę region występowania może Margo i Przemku coś o nich wiecie?

Jasne... sprowadza ja z Niemiec Darek od kangali. Glownym dystrybutorem na Europe jest firma, ktora wczesniej z USA sprowadzala Timberwolfa... Teraz wyrobili sobie swoja wlasna marke. Ale sklad w zasadzie ten sam co wlasnie Timber Wolf czy Taste of the Wild...

Jak wszystkie "wilcze" karmy ma duza zawarosci miesa i zero zboz. Dzieli sie na trzy wersje: Blue Mountain (dziczyzna), Green Valley (jagniecina i losos) i Wild Pacific(ryby i owoce morza). Nie ma tez podzialu na wiek...

Ja osobiscie przekonalam sie po pierwszym worku - zabralam worek przed rokiem do Lazne Belohrad (zapomnialam zamowic inna, ata byla doslownie pod reke) i.... pierwszy raz nie musialam co rano latac do sklepu po serduszka i inne "dosmaczacze" - psy jadly ja sama... Choc kazdy preferuje inne smaki...

Moje ogolnie lubia ryby, wiec co jakis czas kupuje tez Fish4Dogs. Chetnie tez jedza karmy (tluste) jak chocby Acana Sport (wysokokaloryczna).

z Peronówki 08-05-2009 19:42

Quote:

Originally Posted by trunksia&witgor (Bericht 210732)
hmm... a może mi ktoś powiedzieć czym się różnią poszczególne karmy z tej firmy? Bo ja nie widzę jakieś szczególnej różnicy... I nie wiem którą miałabym wybrać dla naszej małej.

Ja najpierw wybieram typ karmy.... Obecnie ograniczylam sie juz wylacznie do tych bez zboz (choc Royalke tez psy chetnie jadly i dobrze wygladaly... Jednak kupuje ja obecnie sporadycznie...)
Wiec w gre wchodza Orijen, Taste of the Wild, Timberwolf, Wolfsblut i teraz rowniez nowa wersja Acany (pewnie lista nie jest jeszcze pelna, ale to te "popularniejsze").

A potem... potem jest zabawa, aby dobrac taka, ktora najbardziej smakuje i "sluzy" psu.... ;) Wiec najpierw warto kupic maly woreczek, a dopiero potem rzucac sie na 13kg, czy 15kg... ;) Bo nie kazda, nawet najlepsza karma psu przypasuje...

A co do tego czy pies musi sie rzucac na to co dobre...? Niekoniecznie... Za kazdym razem, gdy mamy dostawe grilowanych kaczek (nie mylic z upolowanymi gesiami :twisted:) widac stale to samo: pierwszego dnia jest dzika radosc. Drugiego dnia porcje sa jedzone chetnie. Trzeciego tak sobie. Czwartego psy nie chca na nie patrzec. Piatego kradna mieszanke ziarna i zboz przygotowywanych dla kur...no i jedzenie kotow... :lol: A kaczki... kaczki czyszcza nasze podworkowe wroble... 8)

PS. Oczywiscie nie samym suchym psy zyja... Dzieki nim na wiosce nic sie nie marnuje - dostaja czesci od zwierzat hodowlanych, oraz resztki, ktore zostawiaja po sobie mysliwi... Myszy tez na podworku nie mamy...8)

Grin 08-05-2009 20:15

Quote:

Originally Posted by z Peronówki (Bericht 210869)
Dzieki nim na wiosce nic sie nie marnuje - dostaja czesci od zwierzat hodowlanych, oraz resztki, ktore zostawiaja po sobie mysliwi... Myszy tez na podworku nie mamy...8)

Tego zazdroszczę; my te rarytasy musimy specjalnie zamawiać i cieszyć się, jak w ogóle coś jest, bo podobno wszystko idzie na eksport w kierunku Chin. :shock: Nie mówiąc nawet o kasie...
O kozinie, jagnięcinie itp., to możemy praktycznie tylko pomarzyć. :(

Huan 09-05-2009 11:19

Przy wyborze karmy warto tez zwrocic uwage na cos innego niz tylko zawartosc bialka, weglowodanow i tluszczy. Bardzo duze znaczenie ma tez to, z jakich zrodel one pochodza. Przykladowo karma, ktora w 80% sklada sie ze sruty pszennej bedzie zawierac rowniez sporo bialka, podobnie jak karma z 50% zawartoscia miesa, ale bialko roslinne jest niepelnowartosciowe, a do tego karma taka nie jest w pelni przyswajalna, wiec mimo, ze teoretyczna zawartosc jest podobna, to pies bedzie w stanie przyswoic jedynie czesc (nie pamietam dokladnie, ale cos kolo 2/3 jesli chodzi o produkty zbozowe). Dlatego tez karma premium z 20% zawartoscia miesa, gdzie reszta to produkty zbozowe (i nie jest to nic nienormalnego - taki sklad maja nawet wspominane tutaj niektore karmy typu super premium) mimo, ze kalorycznosc jest na poziomie 4000kcal/kg to tak naprawde jest tak samo pozywna, jak karma z 50% zawartoscia miesa czy nawet wiecej, a kalorycznoscia 3500kcal. W pierwszym przypadku jednak odchody psa beda znacznie wieksze, gdyz nie bedzie w stanie wszystkiego przyswoic, w drugim mniejsze.

Warto tez wspomniec o tym, ze pies to nie czlowiek i nie potrzebuje tak bardzo blonnika, zawartego w zbozach, jak czlowiek, choc psy bardziej "udomowione" (zeby nie powiedziec "zdegenerowane" ;) ) czasami moga miec problem z karmami bardzo miesnymi. W koncu przez lata przyzwyczajane byly do jedzenie zboz, kasz, ryzu.

Nawiaze jeszcze do tematu karm dla szczeniat i psow doroslych: w naturze mlode szczenieta wilkow nie maja dostepu do innego pozywienia niz ich rodzice. Jedza to samo, ale w znacznie wiekszej ilosci na kg masy ciala. A producenci karm przewaznie wprowadzaja wiele rodzajow karm dla roznych psow wylacznie w celach marketingowych: roznica w ich skladzie czesto sa minimalne i praktycznie bez znaczenia.

Na co warto zwracac uwage, to by pies mial ladne odchody (ale to sprawdzamy dopiero po 2-3 tyg. karmienia, gdy pies sie przestawi juz na nowa karme) - nie za luzne, niezbyt duze, zeby nie powiedziec, ze kolor odpowiedni :P ,,,, dla szczeniakow niezaleznie od tego, czy karma zawiera srodki na stawy i tak warto dodawac jeszcze inne srodki z glukozamina/chondroityna.. w karmach jesli juz sa te skladniki to wylacznie w ilosciach sladowych... takich, zeby mozna bylo napisac, ze karma je zawiera ;)

z Peronówki 09-05-2009 11:38

Quote:

Originally Posted by Przemek (Bericht 210950)
dla szczeniakow niezaleznie od tego, czy karma zawiera srodki na stawy i tak warto dodawac jeszcze inne srodki z glukozamina/chondroityna.. w karmach jesli juz sa te skladniki to wylacznie w ilosciach sladowych... takich, zeby mozna bylo napisac, ze karma je zawiera ;)

Oooo... o tym warto napisac, bo sama bylam tym zaskoczona... Glowna gadka marketingowa reklamujaca karmy dla psow duzych ras i szczeniakow jest tekst, ze karma zawiera dodatki na stawy... Oczywiscie, ze zawiera, ale tak jak pisal Przemek - zwykle sa to wrecz ilosci sladowe (liczylismy, ze CALY 15 kg worek pewnej karmy bardzo znanej firmy ma go tyle co zalecana DZIENNA DAWKA dla szczeniaka :rock_3...) Dlatego wielu 'cenionych' producentow nie tylko nie ma podzialu na karmy dla psow doroslych i szczeniakow, ale tez nie dodaje zadnych srodkow na stawy, a zaleca ich oddzielny zakup i dawkowanie stosowne do psa...

A co dawac? Mozna kupic gotowy srodek na stawy (najlepiej jakis kompleksowy). Ale mozna tez kombinowac (bo nie ma jak natura) i dawac psu dodatkowo: tchawice, uszy, chrzastki, sciegna, skore, glowy (koniecznie z oczkami). Do tego co jakis czas ryby morskie (ale zadnej pangi, makreli czy lososia hodowlanego) i olej rybi (tran). Do tego co jakis czas mozna dodawac raki, krewetki (jesli podpiecze sie je w piekarniku to zabawe maja i ludzie i psy :rock_3). Mozna zmielic skorupki malzy morskich (ale nie hodowlanych, wiec nie ma co tracic pieniedzy na ostrygi ;)). Do jedzenia warto co jakis czas dodac troszke kurkumy i imbiru, skorki jablek, olej lniany.

PS. Fish4Dogs ma smakolyki zrobione z suszonych ryb i skor rybich. Tanie nie sa, ale u nas psy szaleja za nimi jak za ciastem z wartobek... ;)

z Peronówki 09-05-2009 11:48

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 210875)
Tego zazdroszczę; my te rarytasy musimy specjalnie zamawiać i cieszyć się, jak w ogóle coś jest, bo podobno wszystko idzie na eksport w kierunku Chin. :shock: Nie mówiąc nawet o kasie...
O kozinie, jagnięcinie itp., to możemy praktycznie tylko pomarzyć. :(

Ale u nas to tez sa jedynie sezonowe "smakolyki"... Bure to taka nasza ekologiczna utylizacja czesci pozostajacych po uboju...maja go duzo glownie przed swietami, gdy ludzie przygotowuja sie do goszczenia rodziny.... ;) (jedynie kaczki mamy stale, no ale psom sie juz znudzily... ;-) )

Ale to i dobrze, bo zawsze jest cos co zawsze je cieszy... cos jak pomarancze w czasach komunizmu... :lol:

Manu 09-05-2009 12:17

Quote:

Originally Posted by z Peronówki (Bericht 210869)
PS. Oczywiscie nie samym suchym psy zyja... Dzieki nim na wiosce nic sie nie marnuje - dostaja czesci od zwierzat hodowlanych, oraz resztki, ktore zostawiaja po sobie mysliwi... Myszy tez na podworku nie mamy...8)

Margo, a powiedz, jak załatwiasz sprawę ewentualnych pasozytów w upolowanej zwierzynie ? Kiedyś mysliwy chcial nam podarować upolowanego tego dnia lisa (sam zainteresowany byl tylko kitą), ale odmówiłam, bo to była niedziela, nawet w poniedziałek nie wiem, gdzie bym miała dać mięso do zbadania... Za każdym razem, jak jakis młody i głupi zajączek wlezie nam na podwórko to szczęsliwiec, który go upoluje, ma radochę, a ja stresa, bo się zastanawiam, czy lub ile najadl się pasożytów...

Margo 09-05-2009 12:30

Quote:

Originally Posted by Manu (Bericht 210965)
Margo, a powiedz, jak załatwiasz sprawę ewentualnych pasozytów w upolowanej zwierzynie ? Kiedyś mysliwy chcial nam podarować upolowanego tego dnia lisa (sam zainteresowany byl tylko kitą), ale odmówiłam, bo to była niedziela, nawet w poniedziałek nie wiem, gdzie bym miała dać mięso do zbadania... Za każdym razem, jak jakis młody i głupi zajączek wlezie nam na podwórko to szczęsliwiec, który go upoluje, ma radochę, a ja stresa, bo się zastanawiam, czy lub ile najadl się pasożytów...

Tzn z zasady nie daje lisow. Dziki jedynie sporadycznie, gdy zostana upolowane "dla ludzi", czyli przebadane.
Kroliki i sarny Bure dostaja bez obaw nawet jak jakie wpadnie pod TIRa - wlasnie z braku pasozytow sa glownym celem klusownikow w Posce.. ;) Oczywiscie w jelitach zawsze cos przetrwa, ale to samo jest z domowymi krolikami, czy "znaleziskami" ze spaceru - psa trzeba wtedy czasem czesciej odrobaczyc niz przewiduje "plan".... ;)

Grin 09-05-2009 14:10

Quote:

Originally Posted by Margo (Bericht 210969)
Oczywiscie w jelitach zawsze cos przetrwa, ale to samo jest z domowymi krolikami, czy "znaleziskami" ze spaceru - psa trzeba wtedy czasem czesciej odrobaczyc niz przewiduje "plan".... ;)

No właśnie, myślę, że pies (przynajmniej taki jak Łowca) zawsze sobie sam "zabezpieczy" odpowiednią ilość ewentualnych pasożytów, nawet jak się mu nie daje nieprzebadanego mięsa i to nawet w dużym mieście.
Ostatnio paskuda zaczęła znajdować zajęcze bobki (i żeby tylko zajęcze...), a nie zawsze zdążymy wytrząsnąć z gardzieli. :pissed

PS
Dzisiaj na szkoleniu okazało się, że jest najbardziej łasy ze wszystkich psów w grupie na znaleziska naziemne (nie mówiąc już nawet o tym, że najbardziej i najdłużej kombinującym, jakby tu je jednak zdobyć... :evil_2)

maria_i_wilk 11-05-2009 09:38

Okiem sceptyka
 
Radze uwazac z tym tranem i absolutnie nie podawac, gdy nie jest sie w stanie wyliczyc dawki WITAMINY A. Jako witamina rozpuszczalna w tluszczach i KUMULOWANA przez watrobe, moze doprowadzic do niebezpiecznych powiklan i wymaga raczej OGRANICZENIA pokarmow, ktore ja zawieraja, a nie wzbogacania. Z powodu przedawkowania witaminy A mozna umrzec w dosc odleglym odstepie czasu, wiec wlasciciel nie skojarzy, ze zaszkodzil swojemu zwierzeciu. O zmianach skornych nie wspomne.
Podawanie tranu zawierajacego witamine D i witamine A bez dokladnego okreslenia dawkownia uraga wspolczesnej wiedzy medycznej. A jako ze tran (widzialam) moze nie miec podanej zawartosci witamin, nalezy potraktowac go jako niebezpieczny wyciag z watroby i myslec o kilku kroplach jako o odpowiedniku pół kg watroby. Czy ktos z was karmilby psa watroba w takiej ilosci?

20 lat temu z powodu wzrastajacej liczby przypadkow przedawkowania witaminy D (kamica nerkowa, przedwczesne kostnienie nasad) w Polsce rozwazano nawet zakaz jej stosowania bez oznaczania poziomu we krwi. Preparaty tej witaminy oceniano pod katem zgodnosci zawartosci z tym, co bylo napisane na opakowaniu, bo poszla plotka, ze wit. D polskiej produkcji w miare uplywu czasu rozklada sie, a wiec trzeba by dawac jej wiecej i byc moze stad sie bralo przedawkowanie. No i nadal wtedy starzy lekarze zalecali tran. Po zmianie zasad - precyzyjnego dawkowania witaminy D u dzieci problem wydaje sie zniknal.

Co do glukozamina/chondroityna - to nie jest wcale potwierdzone, by na cos wplywaly, oprocz urozmaicania pokarmu, a skutecznosc ilosci zawartej w karmach na poziom we krwi ma sie podobnie, jak skutecznosc magnezu podawanego w postaci kredy dla podniesienia poziomu magnezu we krwi - trzeba by tego zjesc kilogramy, by wchlonelo sie odpowiednio duzo i realnie zmienil sie poziom i dostepnosc dla tkanek. O ile oczywiscie glukozamina czy chondroitynA PRZETRWAJA transport sluzowkowy w jelitach w formie niezmienionej, w co watpie.
Nawet ta "fe", modyfikowana genetycznie zywnosc nie zmienia naszego DNA, bo sie rozklada w przewodzie pokarmowym przed wchlonieciem.

jefta 11-05-2009 10:15

Quote:

Originally Posted by maria_i_wilk (Bericht 211238)
Co do glukozamina/chondroityna - to nie jest wcale potwierdzone, by na cos wplywaly, oprocz urozmaicania pokarmu, a skutecznosc ilosci zawartej w karmach na poziom we krwi ma sie podobnie, jak skutecznosc magnezu podawanego w postaci kredy dla podniesienia poziomu magnezu we krwi - trzeba by tego zjesc kilogramy, by wchlonelo sie odpowiednio duzo i realnie zmienil sie poziom i dostepnosc dla tkanek. O ile oczywiscie glukozamina czy chondroitynA PRZETRWAJA transport sluzowkowy w jelitach w formie niezmienionej, w co watpie.
Nawet ta "fe", modyfikowana genetycznie zywnosc nie zmienia naszego DNA, bo sie rozklada w przewodzie pokarmowym przed wchlonieciem.

No właśnie... od dłuższego czasu słyszę co jakiś czas, że te doustne suplementy na stawy mają skuteczność placebo i cieszę się, że poruszyłaś ten temat. Słyszałam też, że badania naukowe na ten temat były robione- jeden z brytyjskich uniwersytetów badał podobno wpływ suplementacji glukozaminy/chondroityny na zużycie stawów wyścigowych folblutów i na wyniki prześwietleń największy wpływ miała linia hodowlana a nie dieta... Oczywiście konkretów: kto, gdzie i na czyje zlecenie brak ;-)
Jeśli chodzi o lekarzy (ludzkich, psich i końskich) to zdania na temat doustnych preparatów na stawy są podzielone, wszyscy zgodnie potwierdzają jednak skuteczność działania tych substancji podanych bezpośrednio do stawu (to już oczywiście w przypadku choroby).
p.s wystarczy wejść do pierwszej lepszej apteki i spojrzeć na najlepiej wyeksponowaną półkę, żeby zauważyć jak agresywnie są te preparaty reklamowane... czemu potrzebują, aż takiej reklamy?

wilczakrew 11-05-2009 10:55

Quote:

Originally Posted by jefta (Bericht 211248)
No właśnie... od dłuższego czasu słyszę co jakiś czas, że te doustne suplementy na stawy mają skuteczność placebo i cieszę się, że poruszyłaś ten temat. Słyszałam też, że badania naukowe na ten temat były robione- jeden z brytyjskich uniwersytetów badał podobno wpływ suplementacji glukozaminy/chondroityny na zużycie stawów wyścigowych folblutów i na wyniki prześwietleń największy wpływ miała linia hodowlana a nie dieta... Oczywiście konkretów: kto, gdzie i na czyje zlecenie brak ;-)
Jeśli chodzi o lekarzy (ludzkich, psich i końskich) to zdania na temat doustnych preparatów na stawy są podzielone, wszyscy zgodnie potwierdzają jednak skuteczność działania tych substancji podanych bezpośrednio do stawu (to już oczywiście w przypadku choroby).
p.s wystarczy wejść do pierwszej lepszej apteki i spojrzeć na najlepiej wyeksponowaną półkę, żeby zauważyć jak agresywnie są te preparaty reklamowane... czemu potrzebują, aż takiej reklamy?

Na ten temat zawsze będą zdania podzielone. Każdy będzie uważał co innego, a sprzedaż musi rosnać. Jak byłem w Akademi we Wrocławiu w sprawie jego szczeniecej kulawizny to pytałem właśnie o te suplementy. Zarówno lekarz jak i potem radiolog stwierdzili, że to właśnie placebo i dodali, że jesli moje dobre samopoczucie będzie lepsze to mogę psu podawać.Wszystko zalezy od podejscia. No, a Ja mam dobre samopoczucie to nie podaje.
Co do innych preparatów witaminowych to jest ich na rynku dużo i praktycznie są one dodawane do każdego pokarmu, smaczka i jako suplementy. Ja wolałem się skupić na naturalnych związkach mineralnych zawartych np w zielonej ziemi . Jednak pies też nie dostaje tego non stop i raczej jako dodatek do gotowanego pokarmu. Dostaje też Rimen Tabs i w tej chwili sporadycznie. Dodawanie suplementów do pokarmu jak i podawanie rimen zmniejszyło w znacznym stopniu tzw zbieractwo u psa. Od czasu do czasu dostawał też w formie smaczka wegiel.

Czambor nie jadł glukozaminy i tran dostaje od niedawna w ilości odpowiadającej jednej płynnej kapsułce. Jesli dostaje cześciowo watrobe w pożywieniu to nie dostaje tranu. Jako szczeniak miał ograniczone spożycie wątroby i nie dostawał tranu wcale. Za to spożywał dużo wołowiny i to zazwyczaj goleń, gicz, czy pręge. Oczywiście od szczeniaka dostaje całe ryby morskie z własnego połowu. Jednak teraz zadziej bo nie zawsze je chce zjadać w postaci gotowanej i czasami dostaje jako suszone lub duszone w tzw sosie własnym i sporadycznie smażone bez tłuszczu.

Gaga 11-05-2009 11:26

Quote:

Originally Posted by wilczakrew (Bericht 211261)
Oczywiście od szczeniaka dostaje całe ryby morskie z własnego połowu.

Nooo chapeaux-bas...
:roflmao:roflmao:roflmao
sorry ale nie mogłam się powstrzymać ;)

Grin 11-05-2009 11:40

Quote:

Originally Posted by Gaga (Bericht 211274)
Nooo chapeaux-bas...
:roflmao:roflmao:roflmao
sorry ale nie mogłam się powstrzymać ;)

No faktycznie; ja też zaraz oczyma wyobraźni ujrzałam te fiordy i dorsze wyciągane prosto z morza. :D
Ba, nawet miałam okazję raz w życiu skosztować, gdy brat małżonka wrócił z wycieczki do Norwegii i przywiózł ryby złowione przez siebie. :)
Mniam!
(Nie wiem, czy oddałabym psu :D )

z Peronówki 11-05-2009 11:42

Quote:

Originally Posted by jefta (Bericht 211248)
No właśnie... od dłuższego czasu słyszę co jakiś czas, że te doustne suplementy na stawy mają skuteczność placebo

Pozerkalam na nowe badania i jednak wplyw suplementow nie podlega dyskusji... Gdzies byla tez tabela na stronach ktorejs z ogranizacji zdrowia (pozniej moze znajde) i zarowno przy glukozaminie jak i chontroitynie zaznaczono znaczacy wplyw na stawy.

O co toczy sie dyskusja to wielkosc tego wplywu.
Okazalo sie, ze niewielki maja poszczegolne zwiazki - natomiast "kombinowane" dzialaja calkiem niezle. Dlatego zgadza sie, ze podawanie samej glukozaminy moze byc podobne do podawania placebo... ;) Prawda jest tez, ze podawane doustnie saczestowo spalane i lepiej dziala ich podanie be posrednio do stawow, ale stale mowimy o zapobieganiu dysplazji i psach zdrowych, a nie dzialaniu w przypadkach bolu i (z)nisczonych stawach.

I na koniec - jak zwykle slabe dzialanie ma to co sztuczne.... Natomiast podawanie jedzenia, ktore w naturalny sposob zawiera te zwiazki co juz calkiem inna bajka... Bo tak psy (wilki) pozyskuja te zwiazki w naturze... :p

anetawron 11-05-2009 12:00

Mojej bandzie serwuję czasem galaretkę z kurzych łapek, jak im się znudzi jakaś karma pod koniec dużego worka to jako sosik działa rewelacyjnie...
I na stawy działa (podobno ;-)) i tania metoda 0,40 za kg chociaż ciut niefajnie to gotować...

maria_i_wilk 11-05-2009 12:48

Quote:

Originally Posted by z Peronówki (Bericht 211279)
I na koniec - jak zwykle slabe dzialanie ma to co sztuczne.... Natomiast podawanie jedzenia, ktore w naturalny sposob zawiera te zwiazki co juz calkiem inna bajka... Bo tak psy (wilki) pozyskuja te zwiazki w naturze... :p

Wilki karmione karma dla psa maja bardzo zle wyznaczniki zdrowia czyli np. kiepską siersc i psie karmy sa uznawane za niedoborowe dla wilkow. Nie wiem jak z karmami dla kotow - tam jest wiecej miesa w miesie ;-). Dlatego zalecane jest inne zywienie wilkow niz psow - bedzie to bardziej BARF. W kazdym razie zawsze, nawet w niewoli (w USA) wilki maja podawane codziennie "naturalne" pokarmy. Czyli kosci z miesem (to wlasciwe proporcje, a nie odwrotnie). Dla wolfdogow (tych prawdziwie innych niz psy, czyli w pierwszym pokoleniu po wilku) zalecane jest rowniez uzupelnianie diety koscmi i miesem. Czyli, jak ja wnioskowalam, rowniez dotyczyc to bedzie ras pierwotnych.

DORA 11-05-2009 13:04

Quote:

Originally Posted by anetawron (Bericht 211287)
Mojej bandzie serwuję czasem galaretkę z kurzych łapek, jak im się znudzi jakaś karma pod koniec dużego worka to jako sosik działa rewelacyjnie...
I na stawy działa (podobno ;-)) i tania metoda 0,40 za kg chociaż ciut niefajnie to gotować...

Moje paskudy tak jak Anety tez dostaja co jakiś czas gotowane kurze łapki ( fakt , śmierdzi w całym domu jak diabli nawet włoszczyzna nie zabija tego aromatu ) , surowe szyje indycze raz na tydzień , zaprzyjazniony lesniczy czasem uraczy nasze bure sarną , wtedy dopiero jest biesiada , kazde pilnuje swojego kawałka jak najwiekszego skarbu szczególnie kopytka sa pilnowane albo bardzo dobrze ukryte ( swoja droga do dzisiaj nie wiem gdzie Tajga zakopała jedno z kopyt ) a i cipsy z końskich kopytek tez sa rarytaskiem ale tylko dla Tajguli bo Jotun tego nie rusza (:roll: dziwny jakiś ten pies )

Grin 11-05-2009 13:14

Quote:

Originally Posted by DORA (Bericht 211321)
Moje paskudy tak jak Anety tez dostaja co jakiś czas gotowane kurze łapki ( fakt , śmierdzi w całym domu jak diabli nawet włoszczyzna nie zabija tego aromatu ) , surowe szyje indycze raz na tydzień ,

Hm, dziwne; ja szczerze mówiąc aż TAKIEGO aromatu nie stwierdziłam; powonienie mam przytępione, czy do nas przywożą jakieś specjalnie "preparowane"? :D
Inna sprawa, że Łowca najczęściej Łapki dostaje na surowo (po odcięciu tego "pałąka"), gotowane są wtedy, gdy dorzucam, do zupy gotowanej dla "ogółu" - ludziom też się zawarta w nich żelatyna przydaje.
Natomiast szyję indyczą dałam raz i więcej tego nie ponowię; wszystkie kręgi Łowca w całości nieprzetrawione zwrócił; myślałam, że mi się zakrztusi. :(

wilczakrew 11-05-2009 13:21

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 211278)
No faktycznie; ja też zaraz oczyma wyobraźni ujrzałam te fiordy i dorsze wyciągane prosto z morza. :D
Ba, nawet miałam okazję raz w życiu skosztować, gdy brat małżonka wrócił z wycieczki do Norwegii i przywiózł ryby złowione przez siebie. :)
Mniam!
(Nie wiem, czy oddałabym psu :D )

Oddasz oddasz.
Ja mam dla was 2 główki i fileciki zamrożone. No ale pod jednym warunkiem.

Grin 11-05-2009 13:34

Quote:

Originally Posted by wilczakrew (Bericht 211328)
Oddasz oddasz.
Ja mam dla was 2 główki i fileciki zamrożone. No ale pod jednym warunkiem.

Aż się boję pytać :D

DORA 11-05-2009 13:41

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 211325)
Hm, dziwne; ja szczerze mówiąc aż TAKIEGO aromatu nie stwierdziłam; powonienie mam przytępione, czy do nas przywożą jakieś specjalnie "preparowane"? :D
Inna sprawa, że Łowca najczęściej Łapki dostaje na surowo (po odcięciu tego "pałąka"), gotowane są wtedy, gdy dorzucam, do zupy gotowanej dla "ogółu" - ludziom też się zawarta w nich żelatyna przydaje.
Natomiast szyję indyczą dałam raz i więcej tego nie ponowię; wszystkie kręgi Łowca w całości nieprzetrawione zwrócił; myślałam, że mi się zakrztusi. :(

Z Twoim powonieniem jest napewno ok.:lol: ale ja nie myję i nie oskrobuję z tych wszystkich świństw tylko ładuję do gara więc dlatego smrodek jest wyrażniejszy , surowe łapki tez dostaja a co do szyji nasze daja sobie duuużo czasu na dokładne pogryzienie kostek szczególnie Jotun zawsze sie delektuje kazdym jedzeniem

wilczakrew 11-05-2009 13:42

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 211334)
Aż się boję pytać :D

Warunek to, że zje je pies. No Dla was też jednego fileta odłoże. Jutro mam mieć świeżą dostawę .

wilczakrew 11-05-2009 13:46

Quote:

Originally Posted by DORA (Bericht 211339)
Z Twoim powonieniem jest napewno ok.:lol: ale ja nie myję i nie oskrobuję z tych wszystkich świństw tylko ładuję do gara więc dlatego smrodek jest wyrażniejszy , surowe łapki tez dostaja a co do szyji nasze daja sobie duuużo czasu na dokładne pogryzienie kostek szczególnie Jotun zawsze sie delektuje kazdym jedzeniem

To macie szczęście. Moje bydle połyka i potem kości zwraca w całości lub go przytyka z innej strony. Co do łapek kurzych ze sklepu to nie ma mowy ale jak przywioze od mamy to mniam. ma spatrzony gust i byle czego nie jada. :)

P.S.
Raz dostał parówkę cielęcą od klientki i się nią bawił chyba z godzine .
Co innego parówki cielęce własnej roboty. Wtedy dostaje bzuma.

Grin 11-05-2009 13:55

Quote:

Originally Posted by DORA (Bericht 211339)
Z Twoim powonieniem jest napewno ok.:lol: ale ja nie myję i nie oskrobuję z tych wszystkich świństw tylko ładuję do gara więc dlatego smrodek jest wyrażniejszy , surowe łapki tez dostaja a co do szyji nasze daja sobie duuużo czasu na dokładne pogryzienie kostek szczególnie Jotun zawsze sie delektuje kazdym jedzeniem

Aha; no cóż, ja mam takie jakie dostanę, czyli już wyczyszczone.
Łowca faktycznie jeszcze pochłania, jak to szczeniak. Mam nadzieję, że z wiekiem mu przejdzie i będzie staranniej przykładał się do jedzenia. :)
Quote:

Originally Posted by wilczakrew (Bericht 211343)
Warunek to, że zje je pies

Tak myślałam. :D
Quote:

Originally Posted by wilczakrew (Bericht 211343)
No Dla was też jednego fileta odłoże

Rety, ale nie rób sobie z naszego powodu tyle zachodu. :shock: Będzie mi głupio, bo nie będę się mogła odwdzięczyć. :oops:

wilczakrew 11-05-2009 14:21

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 211348)
Rety, ale nie rób sobie z naszego powodu tyle zachodu. :shock: Będzie mi głupio, bo nie będę się mogła odwdzięczyć. :oops:

No wiesz co .
Ja to robię dla Czambora bo on samych kości nie lubi . :D
Z drugiej strony jak lepiej odżywione to i lepiej smakuje.
No, a nieraz już próbował zjeść Łowcę, ale to jeszcze nie było to. :evil:

z Peronówki 11-05-2009 15:23

Quote:

Originally Posted by maria_i_wilk (Bericht 211314)
Wilki karmione karma dla psa maja bardzo zle wyznaczniki zdrowia czyli np. kiepską siersc i psie karmy sa uznawane za niedoborowe dla wilkow.

Zalezy co uznamy za "karme dla psow" :rock_3 :lol:
Co sie oszukiwac, mamy karmy, ktore maja kilkanascie procent miesa (to cos tak jakby na worek sruty wrzucic jednego grzbieta 8)) - sa psy ktore na tym jada i zyja... Ale nic dziwnego, ze wilk z ziarna nic nie wyciagnie....
Potem mamy "super" karmy reklamowane po gazetach, ktore maja jakies 20 procent miesa.

No i mamy karmy, ktore maja 50-70% miesa, wiec zawartosc podobna do tej "wilczej"....

Problem w tym, ze przy ewentualnych dyskusjach wszystkie te karmy wrzuca sie do jednego worka... Cos jakby powiedziec, ze auta nie moga jechac 200km/h, bo nasz Maluch tyle nie pociagnie... :rock_3:p

z Peronówki 11-05-2009 15:26

Quote:

Originally Posted by maria_i_wilk (Bericht 211314)
wiem jak z karmami dla kotow - tam jest wiecej miesa w miesie ;-).

Ale z tym jest podobna tragedia... biorac pod uwage, ze to czyste drapiezniki to zmuszanie ich do jedzenia karm, ktore maja mniej niz polowe miesa jest...znecaniem sie nad zwierzetami? ;) No ale cos takiego funduja nam nawet najlepsze marki... :twisted:

z Peronówki 11-05-2009 15:28

Quote:

Originally Posted by Grin (Bericht 211325)
Natomiast szyję indyczą dałam raz i więcej tego nie ponowię; wszystkie kręgi Łowca w całości nieprzetrawione zwrócił; myślałam, że mi się zakrztusi. :(

To typowe... podobny "efekt" jest po kosciach od zeberek i gotowanych nozkach... Mozna sie przyzwyczaic, ze psy wola sie pozbyc tych odpadkow w troche szybszy sposob niz trawienie... 8)

DORA 11-05-2009 15:42

Jesli naszym buraskom coś leży na żołądku usilnie szukaja pewnego gatunku trawy , nażeraja sie wywołuja wymioty a za chwilke juz jest wszystko ok.

Grin 11-05-2009 15:45

Tak, ja też zauważyłam, że burasy na szczęście posiadają tę naturalną właściwość.

Jednakże ta szyjka wtedy nieźle go wymęczyła. Przynajmniej na nasze ludzkie oko. Być może z jego punktu widzenia, ta sytuacja przedstawiała się zupełnie inaczej. :)

wilczakrew 11-05-2009 16:35

Quote:

Originally Posted by z Peronówki (Bericht 211384)
Zalezy co uznamy za "karme dla psow" :rock_3 :lol:
Co sie oszukiwac, mamy karmy, ktore maja kilkanascie procent miesa (to cos tak jakby na worek sruty wrzucic jednego grzbieta 8)) - sa psy ktore na tym jada i zyja... Ale nic dziwnego, ze wilk z ziarna nic nie wyciagnie....
Potem mamy "super" karmy reklamowane po gazetach, ktore maja jakies 20 procent miesa.

No i mamy karmy, ktore maja 50-70% miesa, wiec zawartosc podobna do tej "wilczej"....

Problem w tym, ze przy ewentualnych dyskusjach wszystkie te karmy wrzuca sie do jednego worka... Cos jakby powiedziec, ze auta nie moga jechac 200km/h, bo nasz Maluch tyle nie pociagnie... :rock_3:p

No jak by sie ktoś dobrze postarał to i z malucha zrobi wyścigówkę.

Wiadomo, ze dobre karmy nigdy nie wydają masy pieniędzy na kampanie reklamowe, bo tego nie potrzebują. Nie robią też zbytnich promocji i spektakularnych.
Najtańsza karma dla psa kosztuje 40 zł za 15 kilogramów. Mięso no może ale tylko we wzmacniaczach smaku.
Inna sprawa wygląda przy drogich karmach gdzie płacimy 50% ceny za karmę i drugie tyle za jej reklame i promocje. Wtedy większosć myśli, ze jest to dobra karma.
Najlepsze są karmy, które wchodzą na rynek bo ich obowiązuje inny system sprzedaży. Nowego klienta nalezy pozyskac i przyzwyczaic, ale niestety po jakimś roku karma się stopniowo zmienia i proporcje zanikają . Wtedy też zaczyna się dodawannie już większej ilości substancji smakowych bo w przeciwnym przypadku zwierzak tego nie zje.
Przedział wyglada śmiesznie bo np. najtańsza karma w moim sklepie kosztuje od 5 do 30 zł za kilogram. Jednak w przedziale 10-20 zł się niewiele zmienia poza intensywną akcją promocyjną.
Podział na rasy to często tylko inna proporcja substancji smakowych i wielkosć granulatu. Inne proporcje praktycznie sa takie same.
Widziałem karmy, które podobno mają dużą zawartość miesa , ale ja tego nie stwierdziłem ani smakowo ani wyglądowo. Mam jakieś inne wyobrażenie i w dalszym ciągu widze w nich nadmiar zboża, ziemniaka, czy ryżu, jak i różnego rodzaju olei pochodzenia.
Proporcje podawane na opakowaniu nie mają zastosowania bo są to najwyższe wartości tzw wsadu podawane przez producentów. Rzeczywiście wygląda to już o wiele mniej bo np. z 40 % rybiej zawartosci 35% to sa oleje i tłuszcze pochodzenia i dodatki smakowe.
Dlatego wiele firm rezygnuje z podawania informacji procentowej na opakowaniu, a wiele innych ja wprowadza aby zachęcić klienta.

No bo jak klient sobie czyta, ze kupuje karme np dla kota z przepiórka . Na opakowaniu pisze super roladki z przepiórki.Przy dogłębnej analizie faktycznie karma posiada w swoim składzie 0,04% .

Więc nie nalezy zwracać uwagi na cene tylko samemu wybrać to co nasz pies będzie dobrze tolerował i to co faktycznie inni mają sprawdzone.
Małgosia pewnie nie jedną karmę testowała na swoich burych jednak w jej przypadku psy dostają też inne pożywienie i zupełnie bedzie inna reakcja organizmu.
Znam mase osób, które podając Eukanube dla alergika doprowadziły psa w wieku 4 lat do stanu tragicznego. Nie był to jeden pies, ale i kolejne. Jednak swiadomosć i wpływ reklamy i hodowców był tak wielki, ze nie byli w stanie tego dostrzec. Oczywiście karma jest tylko jednym z czynników bo nawet najlepsza nie jest w stanie psu dostarczyć wszystkiego co on potrzebuje. Nie istnieje coś takiego jak super zbilansowana dieta dla danej rasy czy zbilansowane pożywienie dla pupila.
Moim zdaniem to jest tylko reklama.
Dlatego ja bardzo urozmaicam i ciągle zmieniam sposób żywienia. Nigdy nie daje przez dłuższy czas tego samego. Robię przerwy i zmieniam proporcje. Przynajmniej mam nadzieje, ze robię tyle ile jestem w stanie aby psu zapewnić wszystkie możliwe potrzebne mu składniki diety. On wtedy sam wybierze co chce, a czego nie i w tej kwestii ma pełne prawo do decydowania . Jeśli nie chce to nie je, jesli chce to je 4 razy dziennie. Jeśli mu cos nie smakuje to nie dostaje tego do momentu jak nie będzie tego potrzebował. Tak jest np. z dorszem. Czasami go nie chce , a innym razem zjada i nawet wtedy wylizuje miske.
Dlatego też nie ma stałych pór karmienia i nigdy jedzenie nie jest mu zabierane czy wydzielane. Oczywiście ja mam takiego osobnika ale jesli byłby to pożerający wszystko śmietnik to wtedy musiał bym zupełnie inaczej postępować w kwestii żywienia psa. Jednak od szczeniaka bardzo ładnie nauczył się sygnalizować swoje potrzeby żywieniowe i tak ma do teraz.

anetawron 12-05-2009 10:30

Quote:

Widziałem karmy, które podobno mają dużą zawartość miesa , ale ja tego nie stwierdziłem ani smakowo ani wyglądowo. Mam jakieś inne wyobrażenie i w dalszym ciągu widze w nich nadmiar zboża, ziemniaka, czy ryżu, jak i różnego rodzaju olei pochodzenia.
:shock: A w jaki sposób stwierdzasz to smakowo i wyglądowo???

maria_i_wilk 12-05-2009 11:48

Podstawowe potrzeby psa
 
Quote:

Originally Posted by wilczakrew (Bericht 211410)
Znam masę osób, które podając Eukanube dla alergika doprowadziły psa w wieku 4 lat do stanu tragicznego.

Co znaczy "masa"?

Quote:

Nie był to jeden pies, ale i kolejne.
Zdarza się, że u tego samego człowieka kolejny pies obojętnej rasy jest zawsze agresywny, albo u jakiegoś człowieka kolejny pies 'jest doprowadzony do stanu tragicznego'. Ja myślę, ze jest to wówczas raczej zależne od czegoś specyficznego dla tego człowieka, a nie warunków środowiskowych, które są takie same, jak u psów innych właścicieli, u których 'wszystko jest w porządku'. Pech? Mało prawdopodobne. Rodzaj karmy? To tylko część tzw. środowiska. W przypadku wątpliwości, a byłyby one uzasadnione u wspomnianych znajomych, ja bym zastosowała weryfikacje pewników. Jeśli mówiono, że to karma, to wykluczyłabym karmę, jako przyczynę kłopotów, i poszukałabym gdzie indziej. Na przykład w zaspakajaniu potrzeb właściciela (bo znane) bardziej niż w zaspakajaniu potrzeb psa (bo enigmatyczne)?
Gdyby problemem była karma, zmiana na inną dałaby łatwo zauważalne efekty. Jeśli zmienienie karmy nic nie dało, to by znaczyło, że problem jest gdzieś indziej. Łatwo się jednak tak tylko pisze. Bo choć niby łatwo stwierdzić, że coś nie działa, gdy nie jest lepiej, mimo wprowadzenia zmiany, jednak... nie należy do łatwych wyciągnięcie wniosku, że to, co robiliśmy do tej pory, się nie sprawdziło i należałoby robić inaczej. TO wymaga pokonania bariery i zaakceptowania "krytyki podjętych dotychczas przez siebie decyzji", a więc tego, że przyjęliśmy błędne założenie. Lepiej iść w zaparte... Dlatego w zgodzie ze znajomością ludzkiej psychiki zakładam, że nawet całkiem sprawny umysłowo właściciel, będący w stanie uczyć się poznawczo, czyli obserwować, zapamiętywać i zauważać zależności, nieświadomie będzie próbował obronić to, co robił do tej pory. Wiele osób w najlepszej wierze miesiącami i latami robi rzeczy, od których włos się jeży na głowie, bo 'tak im powiedziano, że będzie dobrze', mimo piętrzenia się coraz bardziej niepokojących zjawisk.
Ja teraz rozpatruję raczej nie to, po czyjej stronie leży wina, tylko jakie są możliwości działania w określonych warunkach (właściciela, psa i nacisków). Wiem że każdy odruchowo przychyla ucha autorytetom, a taki autorytet (wet) potrafi (bardzo niebezpiecznie*) poinformować właściciela, że pies ma uczulenie na przykład na białko i namawiać do cudowania w sprawie pokarmu, bo... się pojawił łupież czy pies się drapie.
Zawsze należy się przyjrzeć temu, co mówią największe nawet autorytety, z punktu widzenia uproszczonej, dwupunktowej logiki - na pierwszym miejscu stawiając najważniejsze - przeżycie psa. Jeśli życie psa nie jest zagrożone przez chorobę, to na spokojnie możemy zrobić rozważenie, czy życie psa może być zagrożone przez któryś ze sposobów leczenia. Kilka prób leczenia i mamy gotową odpowiedź na pytanie, czy cokolwiek działa. Naleganie na dalszą diagnostykę różnicową doprowadzi nas prawdopodobnie do weta, który zaszokuje nas ceną ultradokładnych badań różnicujących poziomy przeciwciał Ig jakichśtam czyli wyciągnie z nas duże pieniądze, nadal zajmując się diagnozowaniem podłoża objawów, a nie szukaniem podłoża schorzenia. (Wśród ukrytych i niewykrywalnych tak łatwo przyczyn chudnięcia jest babeszjoza - pokleszczowe śmiertelne schorzenie).
Tak dochodzimy do drugiej kwestii - szukania bez weta źródeł zaburzeń homeostazy w organizmie psa. To kolejne najważniejsze: odpowiedzieć na pytanie, czy pies ma zaspokojone podstawowe potrzeby. Jeśli ma, to wracamy myśleniem do choroby. A jeśli nie, to zastanawiamy się, na jaka ugodę jesteśmy w stanie pójść my ludzie, by zaspokoić te potrzeby. Potrzeby psa to nie tylko jedzenie, picie, kąt chroniący przed zimnem, deszczem i upałem, wyprowadzanie poza miejsce pobytu w celu wypróżnienia, ale również zaspokojenie potrzeb socjalnych. Pies, jako zwierzę społeczne, a więc dobrze funkcjonujące tylko w społeczności, a nie w pojedynkę, pies potrzebuje kontaktu z innymi osobnikami tak samo jak powietrza. Funkcjonować w społeczności oznacza, że dla dobra ogółu i osobnika, każdy członek społeczności ma jakieś obowiązki i prawa. Pies ma zespół wrodzonych zachowań, obecnych jako tak zwane instynkty i zwyczaje i dzięki nim i tylko przy ich pomocy potrafi w społeczeństwie być. Potrzeba podstawowa psa to również prawo do wypoczynku (kilka godzin w spokoju, bez zaczepiania, bez niepokoju) i przewidywania czyli coraz lepszego funkcjonowania w obrębie znanych, rutynowych działań otoczenia (pory spacerów, karmienia, wypoczynku). O zapewnieniu niezbędnego wysiłku fizycznego i umysłowego pamiętają już chyba wszyscy.
Taki pies, którego wszystkie potrzeby są zaspokojone, i który nie odreagowuje przyzwyczajeń/zaburzeń nabytych w dzieciństwie, a mimo to 'na coś choruje', powinien być obejrzany przez osobę niezainteresowaną, najlepiej nieznajomą dla właściciela, by przyjrzeć się, co się dzieje, bez wzajemnych ludzkich zależności i wskazać przeoczony element.

*Uzupełnię watek uczulenia na białko. Zaniechanie podaży białka u szczeniaka czy u rozwijającego się psa, jest niebezpieczne, bo pies musi jeść białko. Sam go nie wyprodukuje, bo nie jest rośliną. Troskliwy właściciel uwierzy we wszystko, co mu się powie, a gdy ktoś zarzuci złe/szkodliwe karmienie, to właściciel zacznie przywiązywać uwagę do karmienia i to... nie umknie uwagi psa. Pies zacznie zachowywać się w sposób... warunkowany przez człowieka. I przejawiać... oznaki stresu. Na przykład pod postacią drapania, łupieżu, zmian wtórnych skórnych. Pies, który w normalnych warunkach nie umrze mając pełną miskę, może zacząć głodować, obawiając się tego, co będzie, gdy podejdzie do miski. Właściciel przejmie się jeszcze bardziej i jeszcze silniej zajmie się jedzeniem i pielęgnacja skóry. W najlepszym wypadku zastosuje tylko zwykłe maści czy kremy i szampony, w gorszym - te ze sterydami. Skutkiem tego (warunkowania behawioru i scieńczenia skóry) zmiany skórne nasilą się. I tak też nasili się przekonanie właściciela, że pies ma straszliwe uczulenie na białko/karmę czy inny pokarm, nieustępujące po zastosowanym, bardzo starannym leczeniu.
Kolejnym szczebelkiem w drabinie zaburzeń funkcjonowania przewodu pokarmowego jest niezastosowanie się do... podpowiedzi psa. Mogę uwierzyć, że pies jako zwierzę udomowione od lat mógłby sobie nie poradzić, gdyby pozostawić go samemu sobie, jednak wiem, że geny narzucające zachowania mające na celu utrzymanie przy życiu, gdy chodzi o zdrowie, u każdego zwierzęcia są "w zasobach do dyspozycji' w komórkach mimo niekorzystania z nich przez pokolenia. (Podobnie nie zanikła u ludzi wrażliwość na zapachy związane z fazą cyklu miesięcznego). Tak więc pies, głodzony na dziwacznych dietach, zalecanych przez weta lub znajomych króliczka, stara się, sam, w akcie samouzdrawiania, sięgnąć na śmietniku po obfitą florę bakteryjną dla dobra swojego przewodu pokarmowego, a tu właściciel stawia weto, bo przecież to jest fuj, no i może zaszkodzić, skoro wcześniej coś psu zaszkodziło na kiszki... A przecież nawet ludzka medycyna sięga po cudze fekalia, dla poprawy stanu zdrowia osoby ginącej z powodu wyjałowienia przewodu pokarmowego (jak ujawnił ostatnio serial "Ostry dyżur").:)

Rozsądek nakazuje, by psa karmić. Ale by pies nie rozjadł się nadmiernie, ani nie wybrzydzał, trzeba:
-Podawać pokarmy niemal stale te same, bo flora bakteryjna przewodu pokarmowego psa nie przystosowuje się zbyt szybko, a z niedostosowania wynika ograniczone przyswajanie.
-Należy też to karmienie podawać tak, by pies wiedział, że dostanie jeść, czyli na przykład o tej samej porze, czy jak zrobił Grzegorz - na życzenie. (Ten drugi sposób niesie za sobą możliwość nadużyć, gdyż w miarę upływu lat pies może zasmakować w jedzeniu, albo uznać je za jedyną rozrywkę; tak czy inaczej może tego nadużywać, co doprowadzi właściciela do karcenia psa, za zbyt natrętne dopominanie się jedzenia.)
-Pokarm nie może być zbyt smaczny, bo dosmaczane karmy wcale nie muszą być najlepsze, gdy chodzi o składniki odżywcze, a i one i pyszne sosy czy ciastka prowadzić będą do zbyt obfitego przyjmowania posiłków.
-Jeśli pies życzy sobie zrobić głodówkę, to ją robi. Ale dla pewności, czy wszystko jest w porządku, sprawdzamy, czy niejedzenie dotyczy tylko pełnej miski czy również smakołyków takich jak treściwe psie jedzenie czyli wołowina czy kurze łapki czy choćby zasmaczenie porcji w misce zapachem sosu (łyżeczka wystarczy) lub uruchomieniem apetytu przez uruchomienie zachowań łowczych (kulki rzucane przed psa).

To tyle, co na gorąco wybrałam w temacie potrzeby psa, choroby i jedzenie.

Grin 12-05-2009 12:31

Mario; świetny tekst (artykuł w zasadzie) moim skromnym zdaniem.
Dotknęłaś w nim dwu co najmniej bardzo ważnych (znowu moim zdaniem) spraw;
Po pierwsze tego, że bardzo często ludzie, a co gorsza także i lekarze zdają się zapominać o tym, że szereg chorób (bardzo dobrym przykładem jest tu właśnie alergia) ma podłoże PSYCHO-somatyczne. Niestety bardzo często ten pierwszy człon się bagatelizuje skupiając na tym drugim. W konsekwencji mamy "leczenie" objawów oparte o niepełną diagnozę. Słowo - leczenie - ujęłam celowo w cudzysłów, gdyż wg mnie czasowe likwidowanie objawów bez usunięcia przyczyny ich występowania, nie zasługuje na takie miano. (Cóż, w końcu o wiele łatwiej przepisać tabletkę, niż radzić pacjentowi aby zmienił sposób hm... życia ;) :p )
O ile jednak byłam świadoma od dawna tego, że sprawa tak wygląda w odniesieniu do ludzi, o tyle Ty uświadomiłaś mi, że tak jest również u zwierząt (bo dlaczego by nie, skoro zwierzęta również posiadają potrzeby psychiczne).

Druga sprawa, o której nie powiedziałaś wprost, ale która wynika jasno z przeczytanego tekstu, to niestety smutny dosyć wniosek, że współczesna medycyna zarówno "ludzka" jak i "zwierzęca", stopniowo jakby traci (czy wręcz już nawet straciła) z pola widzenia głównego zainteresowanego, czyli pacjenta, na rzecz swoistych procedur, które stają się swoistym guru. (Nic w tym dziwnego, skoro często postępowanie lekarza w zgodzie z procedurą, zabezpiecza go w ewentualnym postępowaniu sądowym).
Wiem, że u podłoża gdzieś tam tego wszystkiego leży czy leżało dobro pacjenta. Ale odnoszę przykre wrażenie, że pacjent staje się coraz bardziej przedmiotem coraz mniej - podmiotem.

Zatem co; rozsądek i chyba jeszcze raz rozsądek?

wilczakrew 12-05-2009 12:52

Quote:

Originally Posted by anetawron (Bericht 211586)
A w jaki sposób stwierdzasz to smakowo i wyglądowo???

Zboczenie. Prawie wszyscy klienci zadają takie pytanie. " Czy to jest dobre i będzie psu smakowało " koleżanka w pracy zawsze odpowiada " szefowi nie smakowało, ale jego pies zjadł "

Zawsze sprawdzam wszystkie nowe karmy i puszki. Pewne są nawet smaczne. Ja praktycznie mało doprawiam swoje potrawy, natomiast psu wcale. Niestety wiele karm jest doprawianych . Jego też zjadam.( pokarm )
Nie jestem zwolennikiem dawania psom ludzkiego jedzenia, ale sam czasami daje psu czegoś spróbować, ale w minimalnej ilości.
Najbardziej lubię wyjadać pokarm dla gryzoni. Mają rewelacyjne orzeszki i kandyzowane owoce.

Quote:

Gdyby problemem była karma, zmiana na inną dałaby łatwo zauważalne efekty. Jeśli zmienienie karmy nic nie dało, to by znaczyło, że problem jest gdzieś indziej.
W tym przypadku największe znaczenie ma sposób żywienia, który nie jest dostosowany do potrzeb psa. Pies jest dodatkowo zestresowany przez podejście szkoleniowe. Przez pewien czas zmienili podejście i zaczęli psu gotować jednak z lenistwa powrócili do tej samej karmy. Praktycznie wszystko wróciło do stanu z przed zmiany sposobu żywienia i stan zaczął się pogłębiać. Głównie chodzi o choroby skórne i wygląd sierści. Pies wygląda obecnie tragicznie. Jest problem, bo ich hodowca nie jest im w stanie pomóc, ale też nie zaleca zmiany karmy. Podejrzewają, że jest coś genetycznie nie tak, ale ja wiem, ze taka sytuacja się powtarza i są takie same objawy już u drugiego psa. Dlatego zgadzam się z Tym, co piszesz dalej, bo jest to wszystko jak najbardziej podyktowane logiką, której my często, jako właściciele psów nie widzimy i zachowujemy się nieracjonalnie.

Co do mojego sposobu karmienia na życzenie to nie jest to takie proste. Psa najpierw należy poznać, przyzwyczaić i nauczyć. Jeśli pies będzie nadmiernie pochłaniający jedzenie to taki system sie nie sprawdzi. Jeśli natomiast będzie sam sobie w stanie dobrze regulować potrzeby żywieniowe to jak najbardziej. Wiem, ze w miarę potrzeb, które z wiekiem będą sie zmieniać pies może zacząć bardzie się i częściej upominać. Zwłaszcza jak jest bezczynny, bo wtedy lepiej iść coś zjeść. Do tego nie można dopuścić i pies może dostawać jedzenie na żądanie częściej, ale nie może widzieć ile go jest. Wtedy zjada swoja porcję, jaka została naszykowana. Ma potrzebę dostaje kolejną, ale nigdy nie w tym samym czasie. Nie ma potrzeby karmić psa na zasadzie zjedz ile możesz. Wtedy zjada to, co ma i koniec więcej nie ma i to powinien zaakceptować.

Co do momentów, kiedy odmawia jedzenia to bardzo uważnie sprawdzam czy pije wodę czy reaguje na swoje ulubione smaczki i jak sie ogólnie zachowuje?

Arek 08-12-2015 15:56

chciałby uzyskać jakieś konkretne informacje na temat karmienia
naszego 3 miesięcznego szczeniaka.
Byliśmy u dwóch weterynarzy i dwa odmienne stanowiska.
Jeden mówi żeby dostawała suchą karmę i wolowine ( w tej chwili TOTW z bizonem oraz wolowina surowa 100%)
Druga, że karma sucha to samo zło.... że powinna jeść jajka, sery gotowane mięso , gotowane warzywa....
Młoda jest już trochę chuda i ta sucha karma jakoś jej nie podchodzi (zjada mało ok. 200g dziennie) dodatkowo 200g mięsa wołowego.
Potrzebuję konkretnej informacji , ile powinna jeść, jak często 9 niektórzy mówią pięć razy a inni trzy....)
i przede wszystkim co jej dawać jej do jedzenia. Tak jak wcześniej napisałem jest trochę za chuda i zaczynam się martwić/ zastanawiać gdzie popełniam błąd żywieniowy.

Padre 09-12-2015 11:35

Czemu uważasz, że jest za chuda? Szczeniak powinien być szczupły bo to dobre dla jego stawów. Nie słuchaj babc spotykanych na spacerach dla których szczeniak/pies powinien mieć idealny kształt kuli ;)
Jeśli martwisz się o jej zdrowie, zrób badania krwi. Jeśli będą ok to zastanów sią nad odpowiednią dieą.
Ja też uważam, że sucha karma to samo zło! Przypuszczam, że przez karmienie suchą karmą moja suka ma mega alergię :( Przede wszystkim nie mieszaj surowego mięsa z suchym bo tak się nie powinno robić. Moje psy są na barfie (surowe mięso, podroby i kości). Wcześniej karmiłam suchym, potem gotowanym mięsem z ryżem i warzywami i widzę różnicę. Na barfie jest najlepiej. Jeśli zdecydujesz się na tę dietę, mogę poradzić jak karmić i gdzie szukać informacji na ten temat :)
Co do ilości posiłków... szczeniaka powinno się karmić często 3-5 razy dziennie do 6 miesiąca. Ale to wszystko zależy od potrzeb Twojego psa. Musisz ją obserwować.


All times are GMT +2. The time now is 15:16.

Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org