Bardzo dziękujemy za wspaniałe spotkanie! Nie ma jak spontan!

Zrobiłam jakieś... 800 fotek, więc na razie wrzucam kilka, kilkanaście mordeczek i proszę nie posądzać mnie o tendencyjność - po prostu z tylu fotek trudno było na szybko wybrać jakiś przekrój logicznie więc postawiłam na miny - a tych nie brakowało - prawdziwy wilczakowy teatr!
I muszę tu zapewnić wszystkich - nasze pieski czuły się i bawiły wspólnie doskonale! Co sforka to sforka!
Braciszkowie dwaj, czyli „kloniki” - Mentaś i Baruś:
Piękna akcja obronno-zaczepna w wykonaniu uroczej Ciri, która poczuła w zetknięciu z Brendą „lekką nieśmiałość” :
Czułe powitanie Mentallka z cudną siostrzyczką Bremą:
Następnie gość (a w zasadzie może i gościówa) spotkany(a) na spacerze - przedstawiamy Pan (Pani) Borsuk - swoją drogą na wilczakach zwierzątko nie zrobiło wrażenia:
Czułe powitanie gospodarza imrezki Barusia i jego firmowy uśmiech:
Suczka urocza, duszek, elf leśny, czyli Mallory:
Bari łąkowy:
Pierwszy odważny pływak - Baaj:
Za nim słynna panna nurek (zagadka dla wszystkich: która to panna silverka?):
Mentall - rączy konik polny:
Mentaś zebrał jeszcze (nie po raz ostatni tego dnia) zasłużone zresztą racją wieku wtłuki od Eurypidesa - pięknoty i podrywacza dobrze znanego wszystkim!

Mentaś do Eurysia - absolutnie pełen szacuneczek!
Eury po zburczeniu kogo trzeba oddał się relaksującemu pluskaniu:
Brenda też z poświęceniem rzuciła się w nurt rzeki:
Mentasiowo-Eurysiowa (podaję od lewej) łączka:
Szacunek i wyrozumiałość - Mentall i Eury:
Bari wygrywa w konkursie na falowanie fafli (w tle zaskoczony Eury):
Oraz ciąg dalszy wielu arcyciekawych min Barusia: