Quote:
Originally Posted by Gaga
Noo bo ALinki i Juzia to juz w ogóle nie liczycie ? ;D
(trza było te 2 tys km bo w Lidlu nei dawali?  ))) )
|
A nie - to byl juz inny wyjazd... Wszystko tylko po to, zeby moc sie pochwalic najdrozszym wilczakiem... Takie 'Passo del Lupo' sie nie umywa do ceny za Wiewiorke..... No szczerozlota jest....
Quote:
Originally Posted by Konrad:)
Gdyby nie cytat niżej oraz wymiana poglądów w sąsiednich "tematach", powiedziałbym, że taniej i z lepszym skutkiem moża podnosić sobie ciśnienie skacząc na bandżi.
|
Tam tez bylyby spory... chocby o to, ze ciagle trzeba kontrolowac linke, bo konkurencja ja stale podcina...
Quote:
Originally Posted by Konrad:)
Przy okazji i a propos Jancika - już raz zwracaliśmy uwagę, że to chyba u niego Twoje psy osiągały najlepsze rezultaty; fakt, że jedna jaskółka wiosny nie czyni
|
To niestety kolejny przyklad, ze ludzie sie zmieniaja.... Kiedys kontrolowala go pewna czeska szara eminencja... Teraz dziala sam - poklocili sie. Roznice niestety widac... Kiedys byla to solidna firma. Teraz to co bylo kiedys dobre teraz jest zle... i ogolnie wilczaki maja za krotkie ogony.....
Szkoda, bo jako osobe bardzo go lubie...
Quote:
Originally Posted by Konrad:)
Misja ?
Problem w tym, że w gruncie rzeczy podzielamy większość Twoich i Przemka poglądów w sprawach merytorycznych. Nie po raz pierwszy jednak stwierdzamy, że nam pewne klimaty towarzyszące wymianie ... jakby to nazwać, bo nie "zdań", "ocen", "opinii" - po prostu nie odpowiadają. I przeciwstawiac się im będziemy siłom i godnościom osobistom.
|
I nic przeciwko miec nie bede... chocby dlatego, ze dla nas jestescie opinia ludzi, ktorzy w tym bagienku sie nie taplaja... Jestescie pewnym punktem odniesienia...
Za nami idzie niestety to co mialo miejsce przez te lata i czasem obrywa sie komus, bo w roku 1998 rzucil nam, ze CzW jest nie dla nas i mamy spadac...

A w 2005 przywalil nam prosto w plecy...
A potem reakcja jest jaka jest....
Tak BTW - znacie historie z Boltonem i jamnikiem... ?

Bolton to byla sila spokoju... oj, trzeba bylo sie natrudzic, aby wyprowadzic go z rownowagi... szalenie natrudzic...
Sasiedzi mieli jamnika - codziennie przychodzil pod furtke - skakal i szczekal, skakal i szczekal. Ujadal i ujadal... I tak co dnia...
Ktoregos dnia Bolton nie wytrzymal, otworzyl furtke i dorwal jamnika... Jamnik przyparty do muru zaczac wyc, jakby go zarzynali "Wredny wilczak mnie morduje, ratujcie"... Dokladnie to samo pomyslala sasiadka - zobaczyla jedynie reakcje, nie widziala przyczyny...
Bolton nic nie zrobil, jamnik zyje i ma sie dobrze. Ale pod furtka juz nigdy nie zaszczekal...