Sorry - jak mi to Huan wypomina, to te moje skroty myslowe

)))) Calosc
byla pisana oczywiscie polzartem
Mamy troche czasu, wiec rozwine temat jak to pewien pan policjant nauczyl
sie, ze wilczaki mozna szkolic wylacznie za pomoca pozytywnych komend

))))
To bedzie dobry przyklad, gdyz pana P.(olicjanta) nie laczy z Bolem zadna
szczegolna wiez, co jest troche podobne do sytuacji, gdzie wilczak nie mial
czasu (szansy) zgrac sie z wlascicielem....
Szkolenie bylo w starym zwiazkowym stylu, ale jak to z nami juz bywa od
poczatku sie wylamalismy: stosowanie nagrod, nieuzywanie kolczatki, robienie
przerw, gdy widac bylo, ze psu sie nie chce. Co tu duzo gadac - bylismy sola
w oku szkoleniowcow, a co gorsza psy robily wszystkie komendy, wiec nie
mieli sie czego doczepic. Pan jednak upodobal sobie prezentowanie szarpania,
krzykow i innych "dobrych rad rodem z Sulkowic" na Bolku. Ten w mig polapal,
ze facet mieknie, gdy tylko zaczyna sie warczec. A im pies stawal sie
stanowczy, tym bardziej wymiekal trener. I pan byl z Bolem coraz
delikatniejszy, i delikatniejszy, az wreszcie zabral sie za innego psa.
Bolcik zamiast "uciekac" postanowil zostac na 'polu walki'. Tak mu zostalo
do dzis i jak ognia musimy unikac kazdego, kto sila probuje cos na nim wymoc
i "lupniem" wymusic od niego jakies dzialanie. Wie, ze nie ma mocnych -
kazdy czlowiek wtedy zwatpi i "lania" nie trzeba sie obawiac....
Pozdrawiam,
Margo
PS. Gratulacje dla Gigi za role w "Kasi i Tomku"!!!