Quote:
Originally Posted by nwobhm
Chciałem się tylko czegoś dowiedzieć, po to zadałem pytanie. Myślę że ta dyskusja dała mi trochę powodów do namysłu ale niekoniecznie jednak w temacie rodowodu itp. Cóż mogę stwierdzić, chyba tylko tyle że są na tym świecie ludzie i podludzie tak jak wilczaki z papierami (rasowe...) oraz tzw.kundle... .
|
Jesteś bardzo, bardzo niesprawiedliwy. Większość forumowiczów, właścicieli wilczaków rodowodowych, posiada także kundelki ze schronisk i "z odzysku". Często na forum o wilczakach czytamy o Bingusiu, Dorze czy Sabacie, martwimy się chorobą Trejsi, bo to są tak samo kochane istoty jak wilczaki. Nasza Tinka była maskotką forum, choć była wilczakiem bezpapierowym znalezionym w parku.
Problem w tym, że wyhodowanie rasy CZW okupione było ciężka pracą naukowców, treserów i opiekunów nie mówiąc o cierpieniu bardzo wielu zwierząt i ludzi. Jeśli przeczytasz historię rasy zorientujesz się, o czym piszę. Jeśli zacznie się rozmnażać wilczaki "byle jak" cała to praca i cierpienie w pewnym sensie pójdą na marne. I jeśli jest grupa ludzi, którym zależy aby z wilczakami nie stało się to samo, co stało się z wieloma innymi rasami, to nawet, jeśli się z nimi nie zgadzasz, powinieneś uszanować ich punkt widzenia
I jeszcze jedno. Trzy lata temu moja koleżanka kupiła psa określonej rasy. Zadzwoniła do mnie, żeby się pochwalić i opowiedzieć o szczeniaczku. Jedno z kolejnych pytań które jej zadałam (bynajmniej nie pierwsze) brzmiało "czy sunia ma rodowód?". Usłyszałam że koleżanka nie jest rasistką, że nie zależy jej na papierach, że rodowody to snobizm i po co przepłacać za jakieś papiery, że sunia jest 7 z miotu i TYLKO dlatego nie ma rodowodu, ale jest po rodowodowych rodzicach... itd. Kiedy trafiła do nas Lorka zadzwoniłam do koleżanki i zaprosiłam ją z pieskiem, żeby uczyć małą gościnności wobec innych psów. I co usłyszałam? "Dla mojej suni wejście na 3 piętro byłoby zbyt dużym stresem.

Ona się strasznie boi nowych sytuacji, muszę ją przenosić przez ulicę, bo ma ataki paniki na widok aut, a w ogóle to co najmniej 3 razy w miesiącu jestem u weta, bo ma chroniczne zapalnie uszu niemal od urodzenia. Ale strasznie ją kochamy!".

Spytałam dlaczego jej nie szkoliła, nie próbowała "odkręcać" fobii. Okazało się że wydała masę kasy na trenerów z praktycznie zerowym skutkiem. Dodam jeszcze, że koleżanka mieszka w dość ruchliwej części miasta i naprawdę i ona i jej mąż starali się sukę socjalizować od szczenięctwa. Po prostu nie dało się i już.
Otóż mogę Cię zapewnić, że wilczaka trudniej przenieść przez jezdnię niż pieska mojej koleżanki. Ma większe gabaryty