Co do głupawki to ja jeszcze dodam bieg na pańcia z kilkudziesieciu metrów (uszy położone przez wiatr, gęba w szerokim, głupkowatym usmiechu) i mocne uderzenie w nogi, czy tez cały tułów pańcia tak, żeby go wywalić, lub chociaz zachwiać jego równowagę... Bieg taki powtarza się na jednym spacerze minimum pięć razy, a gdy Wilczak jest jeszcze otoczony wodą, radość jest tymbardziej wielka, że uderza się w pancia mokrym cielksiem...

Protest właściciela - zabroniony, wzięcie psa na smycz - zabronione, uciekanie - wskazane, wydawanie wysokich dźwięków - wskazane. Czasami tego typu bieg łaczy sie tez z wychamowaniem tuż pod nogami właśiciela i łapaniem za łydkę/rękę.
A na koniec psu smutno, że nikt nie chce się z nim bawić...
edti/
Klara, świetny kot