Dziwi mnie trochę co tu piszecie....z jednej strony pochylacie się nad losem biednej psinki, a nic Was nie obchodzi los biednej, bogu ducha winnej sarenki, którą owy piesek potrafi zagonić na śmierć.
Pomysł usypiania nie jest dobry, wiecie przecież, że dawkę ustala się do masy zwierzęcia, żaden myśliwy nie będzie się bawił w szacowanie wagi i dobieranie odpowiedniej ilości środka usypiającego dla psa, który właśnie przebiega obok goniąc sarnę...nie ma na to czasu, możliwości oraz wiedzy.
Poza tym nie generalizujcie, nie wszyscy myśliwi to chamy i bezwzględni zabójcy wszystkiego co żywe. Owszem trafiają się i tacy ale w każdej grupie ludzi znajdziemy czarne owce, nawet wśród tzw Psiarzy.
Jeżeli komuś z Was zdarzył się przypadek, że myśliwy strzelał do psa, który był na smyczy, lub celował do Was z broni, albo był pod wpływem alkoholu to trzeba to natychmiast zgłosić na policję, a taki człowiek będzie miał spore problemy.
Dla normalnego myśliwego strzelanie do psa nie stanowi żadnej atrakcji, ale jest to w tym momencie jedyny skuteczny sposób na walkę z problemem.
A problem jest bardzo poważny, bo wpółzdziczałe lub dzikie psy w lesie stanowią spore zagrożenie zarówno dla zwierzyny leśnej jak i ludzi.
Inną sprawą, o której warto wspomnieć przy okazji swobodnego puszczania psa w lesie jest jego bezpieczeństwo i nie mówię tu o nieodpowiedzialnych kolesiach z pozwoleniem na broń, ale o wściekłych zwierzętach i wnykach zastawianych przez kłusowników.
Zamiast pisać petycje, które w żaden sposób nie rozwiążą problemu, lecz tylko zaostrzą spór pomiędzy myśliwymi, a Psiarzami może lepiej aby ta Pani zajęła się akcją uświadamiania ludzi, dlaczego nie warto puszczać psów luzem w lesie.