Dziękujemy wszystkim za ciepłe przyjęcie

Astarte jest już w domu i od razu widać, że to diabełek w ciałku aniołka

Zero stresu, że obce miejsce, obcy kot tylko wielkie ganianie i zwiedzanie (ku niezadowoleniu kota

).
Mam jedno pytanko (jak na razie, bo pewnie z czasem pojawi się ich więcej i mam nadzieję, że mogę na Was liczyć).
Jak długo i czy w ogóle powinniśmy znosić Astarte ze schodów, żeby z jej bioderkami było wszytko w porządku?