Z tego co piszesz wynika, że wcale nie było/nie jest tak źle. Wręcz przeciwnie.

I to pomimo, że miał jednak ogromny przeskok ze spokojnej (pomijając ciągły ruch gości

) Późnej do ruchliwej i głośnej aglomeracji. Jak pomyślę, ile na biednego psa nagle spadło nowych, "strasznych" bodźców, to jestem pełna podziwu.
Dla Was gratulacje za... odwagę.

My Łowcy nie odważamy się jeszcze zostawiać "luzem" w domu. Zostaje w swojej klatce, choć nie powiem, że mnie nie kusi spróbować. Zwłaszcza że gdy jesteśmy wszyscy razem, to z tego co widzę, w tych godzinach on i tak głównie śpi.
Co do szkolenia; my byliśmy najmłodsi w przedszkolu i teraz jesteśmy najmłodsi na PT. I fakt; w porównaniu z innymi psami, Łowca wcale nie wypada najgorzej.