Quote:
Originally Posted by Agnieszka
Ale co robisz z Gigą w momencie gdy tamtego "napastnika" odstraszasz? bo znając Varga, to on by pewnie (jakby zostal puszczony i np. posadzony) i tak podskoczył do tego drugiego psa, jakby takie coś latało wokół i jazgotało, a na dźwięk uderzenia smyczą/lancuchem o ziemei, uspokoil sie rownież.
|
Gige np mam na smyczy
Zamiast lancucha mozna uzyc kluczy (nie polecam bo potrafia sie wygiac) albo puszki po napoju z czyms brzeczacym w srodku.
A tak naprawde to ow lancuch nie jest niczym innym jak "dyskiem Fischera"

, gdzies tam u zarania pomyslu....chodzi o sprawienie aby pies zaprzestal wykonywanej czynnosci. Rzut obok lub miedzy lapy (ale nadal w glebe) psa plus nasza postawa i np dodany jakis okrzyk wiekszosc psow odstraszy a w koncu o to chodzi, nie?
Z pomyslow "babci Frani" porzychodzi mi jeszcze do glowy woda w spryskiwaczu....minal wlasnie smigus-dyngus wiec temat na czasie...woda psu tez krzywdy nie zrobi

)