Tak, ostatnio właśnie tak ubrany pies uderzył mnie w udo - miałam siniaki, ale właściciela nawet nie było na horyzoncie. Z dwojga złego cieszyłam się, że to była moja noga w zimowej cebulce, a nie oko czy bok Celara, z którym spacerowałam wtedy. Pies latał bez kontroli, najmniejszego dozoru i podbiegł do mojego - na szczęście Celar to Celar i jego odwołać od psa to nie kłopot [gorzej od chleba dla gołębi, ale to inny temat]. Jeśli używałam kolczatki, nie puszczałam w niej psa nigdy. Łatwo zrobić krzywdzę cudzemu psu i jeszcze łatwiej własnemu. Ale i kagańcem pies może zrobić wiele złego. Czworonóg z osiedla jest nie do końca sprawny po sytuacji z owczarkiem niemieckim, który kagańcem zgruchotał mu biodro... Wszystko może zrobić krzywdę psu - naszemu lub cudzemu - niestety nie unikniemy każdej sytuacji. Ja widziałam husky, który na kantarze biegł przy rowerze na napiętej smyczy, widziałam też w letnie upały psa w całkowcie ściśniętej materiałowej tubce. Ludzie śmiesznie reagują na "wiaderko" Baaja, ale wtedy mówię, że on w tym kagańcu może otworzyć pysk i zwykle na twarzach pojawia się zrozumienie. Celarko też dostał fizjologiczny, ale ten jego już nie jest dobrany aż tak dobrze, bo proporcje głowy i pysia nie są typowe - jednak różnicę widać od razu. Nie lubi go nosić, ale nie próbuje go zdjąć co chwilę, jak wcześniejsze z tworzywa.
__________________
(...)W kwestie mroczne i ogromne
Słodka świata treść wycieka:
Wszystko wina to człowieka(...)
|