View Single Post
Old 12-02-2010, 11:44   #16
Puchatek
Senior Member
 
Join Date: Sep 2009
Posts: 1,330
Default

Moim, cholernie subiektywnym /i pewnie błędnym/, zdaniem:

""Nikt nie chce produkować chorych psów. Mały ułamek hodowców jest krótkowzroczny na tyle, aby zapłacić zdrowiem w zamian za posiadanie zwyciezców""
Trzeba by było być skończonym idiotą, aby chcieć. Aczkolwiek mam wrażenie /patrząc przez pryzmat perspektywy chorób, genetycznych też/, że jest to na zasadzie: chcę mieć zwycięzcę a ten samiec/samica mi wzorcowo pasi, więc zaryzykujemy; jeśli w miocie będzie "potworek" -trudno, uśpi się i nikt nie będzie wiedział...


""zanim kupicie wilczaka posłuchajcie co w trawie piszczy...""
Jak można wyrobić sobie pogląd o wilczaku, jeśli trafiasz na ogłoszenie: "wilczak: dogoterapeuta, krawcowa, hydraulik, wróżbita; piesek na kolanka, super dla dzieci".
Wybaczcie, ale to sprzedający /dający tego typu ogłoszenia/ na "dzień dobry" wprowadza ewentualnego kupca w błąd przedstawiając mu nie do końca prawdziwy obraz wilczaka. Jeden chętny zajrzy potem do źródeł, drugi nie zajrzy...

""Nigdy nie ma gwarancji zdrowia u szczeniaka /to oczywista oczywistość /,ale sa krycia, ze ma sie (prawie) pewnosc, ze szczeniak zdrowy nie bedzie.../testowanie wyników bonitacji i rodowodów nic
nie da, jeśli nie ma dostępności do wyników badań rodziców, dziadków
czy rodzeństwa, a problemy są skrzętnie, świadomie ukrywane.../ ""

""Zostały nawiazane kontakty z klubami i wynikiem tego jest odkrywanie coraz wiekszej ilosci problemow (a takze i pewne sukcesu w ich eliminacji).""
A czy są prowadzone statystyki zdrowotne przez genetyków od momentu stworzenia tego naszego "dziwa" do dnia dzisiejszego? A czy są opracowania twórców rasy mówiące o problemach genetycznych mogących wystąpić w rasie przy zawężaniu puli genetycznej lub, ot -takie "zwykłe" na porządku dziennym, gdy miksuje się dwa gatunki?
A czy są restrykcje względem produkujących "bomby z opóźnionym działaniem"?

""Teraz probuje sie jedynie ratowac to co zostalo...""
Niestety, podpisuję się pod tym obydwoma rękoma /i nogami też/.
Ale, aby ratować, potrzeba działania wspólnego z jedną wizją -trzeba mieć consensus.
I nie tylko w rejonie jednego kraju...

""Jak dla mnie warto dbac o roznorodnosc, ale NIE ZA WSZELKA CENE. Sa pewne granice, ktorych nie przekrocze i ktorych przekraczac nie warto, bo wiecej sie posuje niz poprawi...""
Sądzisz, że jeszcze można coś bardziej popsuć?

""A maniaków latajacych za tytulikami jest mało.""
He,he,he... tak przed śniadaniem na poprawienie humoru w tej cholernej przedłużającej się zmarzlinie...

""Inna ciekawa dla mnie sprawa dotycząca hodowli, to popularne ostatnio nastawienie hodowców do posiadania psów z tzw. "rzadkich linii". Naprawdę bardzo się staram, ale jakoś nie mogę tego zjawiska zrozumieć. Bo co znaczy "rzadka krew" czy "unikalna linia" u wilczaków?""
Nie wiem, jak inni do tego podchodzą, ale dla mnie to banalnie proste.
Szukam linii mało używanej a zdrowej. A może >nie chorej<. Jestem przeciwnikiem zawężania puli. Nie jestem genetykiem, a tylko obserwatorem populacji ssaków. Wystarczy, że popatrzę na szczelnie odgradzające się od pospólstwa wysokie rody koligacące się w obrębie swojej sfery. Wyniki badań diagnozowanych chorób nie kłamią.
Odświeżeniem linii staje się m.in. mezalians... fakt, jest to dużym kosztem: pręgierz opinii już czeka, pełen wzorzec jest lub nie do końca... ale przy stanie zdrowotnym obecnej populacji niewiele chyba jest do stracenia... /docierają do mnie inf., że nawet ponad 60% naszych, polskich wilczaków jest chorych.../

""Po trzecie, można spróbować zastanowić się dlaczego rzadka krew (choć jest pojęciem względnym, patrz wyżej) miałaby być lepsza od popularnej?""
Nie musi być lepsza. Chociaż analizując to, co teraz dzieje się z wilczakiem, aż ciśnie się na usta przewrotne: od tej, która jest już żadna nie może być gorsza...

""Wg mnie, sztuka hodowania, to nie wysilanie się na oryginalne linie, ale po prostu "nos" do wyszukiwania interesujących, niekoniecznie modnych repów i praca, praca, praca...""
Tak, ale jak znaleźć równowagę: >zdrowie przyszłych pokoleń wilczaka< a >wzorzec<?
Chyba dojdzie do dylematu: >piękny, wzorcowy, chory< a >niekoniecznie piękny, niekoniecznie wzorcowy, zdrowy<.
I wtedy będzie drugi dylemat: pieniądze czy dbałość o rasę...-> "No i wreszcie, jak pisze Margo, trzeba umieć wyważyć interes własnej hodowli z interesem rasy..."

""Nie, dobry hodowca nie musi miec fury KASY, CZADERSKICH psow i najslawniejszych LINII. Dobry hodowca musi miec psy z linii ZDROWYCH (to podstawa, tego sie nie przeskoczy), musi miec WIEDZE o doborze (niekoniecznie ksiazkowa) oraz INTUICJE jak dobierac pary hodowlane... Dodajac do tego wlasnie "fuksa" mamy przepis na bycie (do)cenionym hodowca...""
"Psy z linii zdrowych..." -kto z hodowców z ręką na sercu powie, że krył psy po analizie wyników badań genetycznych? Nikt, bo o tym się przez wiele lat nie myślało...
Patrzyło się na wzorzec, bonitację, rentgeny /czasem ekg/. Ilu hodowców brało wymazy z dróg rodnych przed "małżeństwem" przyszłych rodziców?
"najslawniejszych LINII" -sławne może i są, ale czy zdrowe... w tak zawężonej puli genetycznej można chyba zacząć mówić o złej sławie /bo gdyby zrobić badanie genetyczne o szerokim spektrum, to niejedna niespodzianka wyjdzie/...

Wydaje mi się, że przez dotychczasowe zaniedbania /od samego początku/, będzie tylko gorzej. Brak "świeżej" krwi i porozumienia zdegeneruje rasę do końca.
Macie w planach tworzyć Klub... kwestia zdrowia /restrykcyjnie przestrzegana/ chyba powinna być priorytetem...chociaż wątpię, czy będzie, bo wchodzimy w rejony filozoficzne: >być czy mieć<... -> być na topie czy mieć zdrowe psy...
Puchatek jest offline   Reply With Quote