View Single Post
Old 22-02-2010, 15:30   #292
z Peronówki
VIP Member
 
z Peronówki's Avatar
 
Join Date: Sep 2003
Location: Późna
Posts: 6,996
Send a message via MSN to z Peronówki Send a message via Skype™ to z Peronówki
Default

A ja winna jestem tlumaczenie wszystkim, ktorzy nie siedza w temacie, a ktorzy wypytuja o szczegoly....

Nie chodzi dokladnie o Gisu, ale o historie, ktora lubi sie powtarzac i przez te lata przerabialismy to samo w roznych krajach... I ZAWSZE jest tak samo...

Zaczyna sie oczywiscie od przeswietlen... sa wprowadzane jako obowiazek. Lub sa do nich zmuszani sami hodowcy, bo nabywcy nie chca kupowac szczeniat po niebadanych rodzicach. Efekt ten sam - pies nie jest "pelnowartosciowy" jesli nie jest przebadany... A pies ze zlym wynikiem staje sie dla niektorych "BEZWARTOSCIOWY" (bo nie mozna go rozmnazac i zarabiac). Wiec potrafia wydac na serio mase kasy na dobry papierek....

I tu pojawiaja sie problemy... Tzn zadnego nie maja ludzie hodujacy psy zwracajac uwage na zdrowie... Hoduja, badaja... Robia tak jak jest najlatwiej (bez kombinowania), czyli jada do pierwszego weta, wysylaja wynik do pierwszego lepszego weterynarza z uprawnieniami. Czasem wyniki sa lepsze, czasem gorsze, ale zwykle jest "do przodu". Sa jednak linie, gdzie "odsiew", czyli ilosc psow odrzucanych z powodu dysplazji stawow jest wysoka... I wsrod tych wlasnie hodowcow zaczyna sie kombinowanie... czyli szukanie sposobu, aby mimo posiadania psow z potencjalnie gorszymi stawami zdobyc jak najlepsze wyniki... Praktycznie zawsze oznacza to wyjazd do weterynarza za granice... Szybko wsrod hodowcow roznosza sie plotki, gdzie warto pojechac, aby pies dostal wynik czesto o wiele lepszy niz ma w rzeczywistosci...
Tu pojawia sie wlasnie watek czeskiej hodowczyni o ktorej wspomniala Shaluka. O czym nie napisala to to, ze chodzi o kobiete, ktora krytykuje polskiego weterynarza, bo jest na niego wsciekla - wyslala do niego sporo psow ze swojej hodowli i niestety na niewiele sie to zdalo... Jedynie w kilku wypadkach wynik sie poprawil. Wiec sama, po tym jak jej suczka dostala w Czechach wynik HD-D (srednia dysplazja i wylacznie z hodowli) udala sie jeszcze dalej - pokonala prawie 2000km, aby ponownie przebadac ja we Wloszech. Udalo sie i z niehodowlanej suki z dysplazja zrobila suke zdrowa (HD-B). Oczywiscie wyniki oszukac mozna, ale nie oszuka sie genetyki i szczeniaki po tej suce maja oczywiscie stawy o wiele gorsze niz srednia... Ale "inwestycja" hodowczyni w badania i turystyka za lepszymi stawami sie oplacala, bo z "bezwartosciowej" suki zrobila suke hodowlana...
I to przyklad jakich mozna podac wiele.... Z tego powodu kluby i kraje ZABRANIAJA wyjezdzania "za lepszymi wynikami" za granice i u SWOICH psow uznaja jedynie badania ze SWOJEGO kraju... Tak jest w Niemczech, tak zrobil czeski klub (wlasnie dzieki tej pomyslowej hodowczyni i jej nasladowcom), to samo jest w Slowacji.

Jak ma sie do Polski... Mamy dokladnie ten sam problem...
Nie ma w Polsce obowiazku badania psa. Ale prawda jest taka, ze obecnie wszyscy hodowcy to robia (i chwala im za to). Jesli badanie jest dobre i wyjdzie dobry wynik - nie ma sprawy. Ludzie sie chwala, ciesza... Co jednak jesli badanie wyjdzie kiepsko? Tu mamy rozne,a le nadal "standardowe" typy postepowania:

1) SZCZERY.
Osoba nie obawia sie powiedziec prawdy i mowi o zlym wyniku.

Czyli reakcji fair i godna uznania... Sa jednak trzy inne:

2) ZATAJACZ
Hodowca bada psa, a gdy wychodzi zly wynik zataja to przed innymi - nie podaje oficjalnego wyniku. "Problem" w tym, ze wynik jest wbijany do rodowodu. Pies, ktory byl raz przebadany nie moze byc juz ponownie badany w Polsce... Nie da sie go tutaj "poprawic". JEDYNA mozliwosc to wyjazd za granice i prezbadania psa wlasnie tam...

3) KOLES
Hodowca bada psa, ale ma tak dobre uklady z weterynarzem, ze zly wynik nie jest wpisywany do rodowodu (to u nas bardzo czeste). Teoretycznie moglby psa ponownie przebadac u innego weta, ale wiem, ze juz tego probowano i w Polsce oceny byly do siebie podobne i wiele by na tym nie zyskal - z psa HD-E nie zrobic sie psa HD-A. Wiec ponownie: aby dostac lepszy wynik musi wyjechac za granice do weterynarza, ktory znany jest lagodnej oceny.

4) ZAPOBIEGLIWY
Hodowca wie, ze linia jego psa jest obarczona duzym prawdopodobienstwem dysplazji, czy to z powodu zlych wynikow psow z tej linii, czy tez (albo rowniez) z powodu duzej ilosci "chorych" psow w rodowodzie i calkiem rezygnuje badania w swoim kraju - jedzie bezposrednio za granice do weterynarza mniej rygorystycznego...


To postepowania jakich przez te lata obserowalismy dziesiatki, czy nawet setki i kazdy, kto troche siedzi w rasie to potwierdzi... ZAWSZE wyjazd za granice jest drozszy i ZAWSZE wiecej z nim "kombinowania" (PO CO jechac 1000km i placic 600ZL jak mozna przejechac 100 km i zaplacic 300ZL). A wiadomo, ze kazdy logicznie myslacy wlasciciel woli mniej sie trudzic i mniej placic... CHYBA, ze ma uzsadnione powody do obaw i nie chce ryzykowac, ze jest pies dostanie gorszy wynik i to zakoczy jego kariere hodowlana... Wtedy warto wydac wiecej, bo taka inwestycja szybko sie zwraca.

Od dawna bylam pewna, biorac pod uwage ilosc zatajanych wynikow u psow w Polsce, ze i nasz kraj czeka predzej czy pozniej turystyka "za dobrymi przeswietleniami". Ze osoby z dysplatycznymi psami beda szukaly sposobnosci na "poprawnienie" wynikow chocby na papierku... Ich "wychwytywanie" jest oczywiscie latwe - wiadomo, ze osoba, ktora bada psa za granica musi miec dobre powody, aby bac sie badania w Polsce...

I tu moje zaskoczenie... Shaluka doskonale wiedziala, ze psy badanie "za granica" w kazdym kraju uwazane sa za "lewe" - ze krzywo sie patrzy na badania niemieckich psow w Polsce czy na Wegrzech, czeskich na Wegrzech czy we Wloszech... Ze za granice jezdzi sie jedynie wtedy, gdy sie nie ma juz nic do stracenia na na szali stoi WYLACZNIE hodowlanka... Stad moje zdziwienie, aby mimo wszystko przebadac Gisu w Slowacji...
Skoda - to zla decyzja, bo i sam wynik u nas niewazny (wiek), a samemu psu przypina latke...
__________________
.

'Z PERONÓWKI'
FACEBOOK GROUP
z Peronówki jest offline   Reply With Quote