Hmm....
My zostawilismy nasze Bure na dwa tygodnie w gospodarstwie agroturystycznym u Peronów.
Prawda jest taka ze, my po Bure stęsknieni do granic, a psy sie na nas wypięły.
Jotunek rządził z wszystkimi suniami na podwórzu a Tajgulina pościelowa panna na salonach w domu.
Dzieki Peronom mogliśmy spokojnie odpoczywać wiedząc że są w najlepszych rękach