tak szybko jak choróbsko ścięło Biesa z nóg, tak samo szybko smarkacz wraca do zdrowia! Koniec kroplowek, ostatni antybiotyk, wiec dzisiaj zarządziłam koniec laby i pojechaliśmy do szkółki mimo "psiej"pogody. Widać, że ciut slabszy, bieganie było na pół gwizdka (za to żarcie na dwa).
Ja jestem pod wrażeniem, że od wtorku do soboty (raptem cztery dni) wilczak może przejść tak długą drogę

- mimo komplikacji pomyślnie.
Dzieki wszystkim za dobre słowo, już jest dobrze