View Single Post
Old 17-11-2010, 10:59   #6
Gaga
VIP Member
 
Gaga's Avatar
 
Join Date: Sep 2003
Location: Los Dientitos
Posts: 6,856
Send Message via Gadu Gadu to Gaga
Default

Quote:
Originally Posted by secki View Post
1.Ostrzeżenie (jednoznaczne i zrozumiale)
2.Kara (szybka, "punktowa", krótka, obczuwalna); (oczywiście możemy to nazywać korektą, choć nie wiem czy z perspektywy psa czyni to jakakolwiek różnice; mi to obojętne)
3."Terror", zmuszenie do spuszczenia powietrza przez delikwenta (tylko jak nie zadziała kara, stricte siłowe)

Zasada jest taka, ze pies musi poznać wszystkie 3 elementy ale w praktyce
najczęściej doświadcza pierwszego, rzadziej drugiego (ale jego nadejście pies rozpoznaje bezbłędnie - i czasem jego wykonanie sprowadza się do samego rozpoczęcia procesu). Trzeci to już naprawdę rzadko (tu ograniczamy się praktycznie tylko to momentów gdy mu testosteron blokuje myślenie i trzeba mu siłowo przestawić priorytety).

U mnie wygląda to tak:
1."fuj"
2.liść
3.gleba

Oczywiście każdy egzemplarz jest inny i polecam raczej obserwacje i samodzielne wyciągnie wniosków (elementy stałe z naszej strony - konsekwencja, determinacja).
I to jest kwintesencja systemu. Oczywiście to, co podstawimy pod „fuj”/liść/glebę to już nasza sprawa ale działa to właśnie tak, a nie inaczej. Identycznie jest w naturze, chociażby między psami, jest usztywnienie ciała >pomruk>obnażenie kłów>strzał. Jest stopniowanie ostrzeżeń. A wszystko po to, aby zatrzymać niepożądane zachowanie. Z czasem (w procesie naturalnej nauki, poznawania reguł życia w otoczeniu) delikwent kojarzy pierwszą sekwencję z ostatnim etapem. Taki dzwonek ostrzegający przed nieprzyjemnością (klasyczny odruch warunkowy). Z lektury czasów dzieciństwa mam przed oczami fragment Curwooda, gdy młody wilczek „zapoznaje się” z jeżozwierzem. Potraktował obce zwierzę w swoim stylu (podskoczę, pacnę, dziabnę), za co zarobił bolesny bukiet kolców w nos i łapę. Ta lekcja nauczyła go, że takie zwierzątko należy obchodzić szerokim łukiem, bo zbliżenie się będzie bolało. Tak właśnie działa m.in. obroża elektryczna, z czasem wystarczy ostrzeżenie aby pies zaniechał jakiegoś działania. I tak samo działają ostrzeżenie na poziomie „fuj”. To jest to, co ja nazywam wytłumaczeniem psu znaczenia słowa „nie” (fuj, e-e, czy co tam mamy w zwyczaju mówić). Niestety bez tego się nie da, sygnał musi nieść jakieś znaczenie, samo słowo dla psa jest bez znaczenia. Zresztą tak samo działamy my. Jak dziecko pcha rączkę do ognia to też najpierw słyszy: nie rób tego>uważaj będzie bolało>…..a potem jest krzyk Z czasem nasze „nie rób tego” będzie sygnałem, że dalej może być niefajnie, i "grzeczniejsze" dziecko zatrzyma się po usłyszeniu samego sygnału.

W obu przypadkach (człowieka i psa) wraz z rozwojem następuje wzrost znaczenia pierwszego sygnału przy jednoczesnym osłabieniu siły jego nadawania. Z początkowego, głośnego NIEEEEE (z dużą zawartością rrrrrrr:P), pozostaje nam spokoje „e-e”. To, jak szybko w danej sytuacji osiągniemy ten poziom, zależy m.in. od stopnia samonagradzalności danego (korygowanego przez nas) zachowania. Na szczęście psie priorytety z wiekiem też się zmieniają, to jest dobra wiadomość dla nas
Same pozytywne metody, które mają za zadanie uczyć a nie oduczać, wystarczają do pewnego czasu i w ograniczonym zakresie. Niestety bez zakazów się nie da, a tych nie znajdzie się w zestawie metod pozytywnych. Dla psa o wysokim poziomie instynktów i popędów, brak nagrody będzie kompletnie niewspółmierny do korzyści osiągniętych z zachowania samonagradzalnego, bo wynikającego wprost z zaspokojenia danego popędu. A te niekoniecznie dają znać o sobie w wieku szczenięcym. Powiedziałabym, że ich pełny obraz zaczynamy widzieć gdzieś w wieku dorastania Dlatego jedne sekwencje korekt będą eskalować a inne ulegną wygaszeniu, zmienna w czasie
__________________

Hodowca psów to nie funkcja, to nie zawód i nie nazwa hobby - to tytuł i godność. Trzeba na nią zasłużyć i dobrze piastować.
チェイタン。
Gaga jest offline   Reply With Quote